Które po prostu można wywalić. Z już zainstalowanego/przywróconego z partycji Recovery.
Wiesz - ja pamiętam akcje sklepów, że nie przyjmą do naprawy, bo „zerwana plomba na obudowie” (w sensie naruszona jakaś gówniana naklejka, kiedy się do wnętrza dostawałem po to, by np. dołożyć kartę dźwiękową czy zrobić wymianę karty grafiki na nowszą/dysku na pojemniejszy/dodać dysk. Bardzo szybko po kilkunastu żołnierskich słowach pajacowanie takowym przechodziło.
Ale wiesz, że foldery użytkownika możesz bez problemu przenieść na drugą partycję i będzie to przezroczyste dla użytkownika?
To sprawdź ustawienia w aplikacji Kopii zapasowej, sprawdź ile masz przyznane i jak często mają być robione punkty przywracania. Dlaczego? Bo wcale się nie zdziwię, jak kilkunastoma kliknięciami da się sytuację opanować. Samo stawianie systemu od nowa, później też brak jakiejkolwiek jego konfiguracji i optymalizacji traktowane jako remedium na wszystkie problemy zawsze mnie rozśmieszało.