Najprawdopodobniej z kilku czynników:
1. Wysoka kwota naelżności głównej, a zazwyczaj koszty procesowe są liczone w pewnym ułamku od należności głównej.
2. To mogą być koszty faktycznie poniesione przez Pfizer - w Polsce tak nie ma i jako koszty procdesu dostajesz zryczałtowaną kwotę, która jest od kilku do kilkunastu razy mniejsza niż to co prawnikowi zapłaciłeś. Bo tak
3. W krajach zachodnich sądzenie się jest bardzo drogie. Własnie ze względu na koszty procesu. U nas? Jak nie zapłacisz kontrahentowi to ryzykujesz tylko odsetkami i takimi kosztami:
Kpina, bo powyzej 5 milionów złotych masz 25k.
Pamiętam pewną starą sprawę - gdzieś z 2016/2017 polskiej marki z pewną osobą medialną w której miałem okazję brać udział. Producent został oskarżony o wykorzystywanie znaku towarowego w Holandii (osoba była amerykańska) - tylko dlatego, że jeden produkt był sprzedawany w Holandii. 99% w Polsce, ale jeden Polak w swoim sklepie go też sprzedawał i tak złapano jurysdykcję holenderską. Sam koszt przejścia do procesu to było ponad 50 tys. euro. Dlatego klient nie chciał sie sądzić, bo bał się że go to dojedzie. awarta została ugoda, nazwa zmieniona, ale wyruchaliśmy amerykańsko-holenderskich prawników bo nie zawarli postanowień o poufności w ugodzie, więc media wybuchły tą aferą jak o niej poinformowaliśmy. Nawet w Rolling Stone o tym pisali
W Polsce opłaca się sądzić. Na Zachodzie - nie