W północno-wschodniej Polsce prawie 3 tygodnie opadów, opady spore bo padało codziennie po kilkanaście litrów wody/m2. Łąki pozalewane, rowy pełne, poziom wód powyżej zbiorników wodnych. Poza tygodniem czerwcowych upałów pogoda jak sprzed roku. W porównaniu do południa często mamy prawie 10 stopni różnicy, patrzę na Zieloną Górę było 35 a u nas 22 :). Ostatnio czytałem obszerny artykuł odnośnie zarządzania gospodarką wodną w PL. Wg atr. to nie tylko wina opadów deszczu, większym zagrożeniem są prace nad utrzymaniem drożności rzek, wydobywanie piasku, prostowania koryt, osuszanie bagien, mokradeł które utrzymują stały poziom wód, w rolnictwie była tendencja do równania pól uprawnych, zasypywania naturalnych zbiorników, lasków, nieużytków, oczek wodnych itd.