Kończę Ghost of Tsushima.
Nie rozumiem fenomenu tej gry. Świetna grafika, całkiem fajne mechaniki walki. Brakuje mi rozwoju broni, nowych mieczy itd. ale to można wytłumaczyć samurajem - tyle z plusów. Fabuła może nie tyle przeiwdywalna co liniowa, mocno rozwleczona i z mocno zerojedynkowymi postaciami. Na wyspie niby zasymulowana inwazja ale efektu potęgi Chana jakos nie widać.
Powtarzalne znajdźki (chociaż kapliczki bardzo fajnie zrobione), rozrzucony wszędzie chłam do zbierania, nijakie zadania poboczne. Ogólnie wszystko w tej grze jest powtarzalne, nawet misje sie dzielą na trzy typy: albo bitwa/walka, albo skradanie i po cichu, albo tropienie-walka-tropienie.
I ten sam błąd co w wiedźminie - stan świata nie zmienia się pomimo zakońćzenia.
Jedyne ciekawe misje to te z dodatkowymi zbrojami/technikami walki.
Teraz robię Iki Island, wygląda chyba na to że będę lepiej się bawił bo fabuła od razu jakby ciekawsza.
Ogólem, gra jest po prostu dobra, taki mocny średniak ale napewno nie fenomen.
Kończę to i w końcu zabieram się za GoW.