Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Be quiet! to firma słynąca z cichych wentylatorów oraz chłodzeń. Nie inaczej jest w przypadku ich zasilaczy, ale czy firma radzi sobie z głośnością tak samo dobrze jak z elektroniką? Postanowiliśmy to sprawdzić.
 

Opakowanie

Kartonowe pudełko, w które zapakowany jest zasilacz be quiet! Straight Power E9 500W jest duże. Sporo szersze oraz dłuższe, niż pudełka innych zasilaczy, z którymi miałem ostatnio przyjemność obcować. W eleganckiej, schludnej formie przedstawione zostały nam podstawowe zalety zasilacza (wady przyjdzie nam zweryfikować w tej recenzji :D), jego właściwości elektroniczne oraz zdjęcie samego bohatera. Od środka zasilacz zapakowany został w bezpieczny sposób, dość specyficzny - co widać na zdjęciu. Oprócz samego zasilacza w opakowaniu znajdziemy instrukcję, kabel AC, opaski zaciskowe oraz śrubki montażowe.

 

Wygląd zewnętrzny

Zasilacz ma wymiary 85 x 150 x 160 mm, waży przy tym niespełna 2,5 kilograma, co daje podstawy sądzić o jego jakości wykonania. Nic bardziej mylnego. Góra zasilacza jest jednolitą, czarno-matową powierzchnią. Spodnia strona, to głównie grill wentylatora - dość charakterystyczny. Składa się on z ułożonych wzdłuż zasilacza "pręcików". Skrywa pod sobą cichy, 135-milimetrowy wentylator produkcjibe quiet!. Na jednym z boków wytłoczono logo be quiet!, na drugim z kolei umieszczono tabliczkę z rozpisanym rozkładem linii "E-dziewiątki". Z tyłu znajduje się wtyk AC oraz wyłącznik. Z przodu wyjście kabli oraz skromna perforacja. 
 

Zabezpieczenia

Zabezpieczenia, to priorytetowa sprawa w kwestii zasilaczy. To od nich zależy bezpieczeństwo wszystkich pozostałych podzespołów komputerowych naszej jednostki.

Zasilacz be quiet! E9 500W chronią następujące systemy zabezpieczeń:

- OCP (przeciwko nadmiernemu obciążeniu konkretnej linii)
- OPP/OLP (przeciwko zbyt mocnemu obciążeniu zasilacza) 
- OTP (przeciwko zbyt wysokiej temperaturze)
- OVP (przeciwko zbyt wysokiemu napięciu na konkretnej inii)
- SCP (zabezpieczenie zwarciowe)
- UVP (przeciwko zbyt niskiemu napięciu na konkretnej linii)

 

Okablowanie

E9 500W może pochwalić się na prawdę pokaźną ilością długich wiązek, a co za tym idzie wtyczek. Wszystkie są oplecione oraz w miarę plastyczne. 

- 1x 24 pin ATX (58 cm)
- 1x 4+4 pin EPS (68 cm)
- 2x 6+2 pin PCI-E (58 cm)
- 8x SATA (1x 58+12+12+12 cm / 2x 60+12 cm)
- 4x MOLEX (2x 84+12 cm)
- 1x FDD (108 cm)

Długość kabla EPS zdecydowanie wystarczy do nawet większych obudów midi-tower. Nisforne wiązki będziemy mogli spiąć dwoma dołączonymi rzepami.

 

Rozkład linii oraz napięcia

Rozkład lini w be quiet! Staright Power'a w wersji 500W wygląda następująco:

+3.3V (24A)
+5V (24A)

+12V1 (18A)
+12V2 (18A)
+12V3 (18A)
+12V4 (18A)

-12V(0.3A)
+5Vsb (3A)

Max. pobór mocy 12V (456W)
Max. pobór mocy 3,3V + 5V (130W)

Zasilacz obciążyliśmy stacją testową "PSUkill2" do granic możliwości na każdej linii. Podczas testów nie zauważyliśmy dużych skoków napięć, a wartości w zależności od obciążenia prezentują się następująco: 

33ijum6.png

503ua5.png

128fudg.png

Jak możemy zauważyć na wykresach, napięcia zmieniają się wraz z obciążeniem, ale nieprzerwanie w dość bliskim sąsiedztwie idealnego napięcia. Jedynie napięcie na linii 5V spada wraz ze wzrostem obciążenia dość mocno, jednak nie ma się co bać - do dolnej granicy normy ATX jeszcze trochę brakuje.

 

Sprawność

Zasilacz posiada oficjalny certyfikat 80 PLUS GOLD. Nasze testy to potwierdziły o ile przy 50-procentowym obciążeniu sprawność be quiet! Straight Power E9 500W okazała się minimalnie za niska, ale to jak najbardziej można uznać jako granicę błędu pomiarowego, to sprawność przy 20-procentowym obciążeniu budzi podejrzenia - to aż o cztery punkty procentowe mniej niż minimum wymagane w normie.  

80plus_v1

sprawnookokokokoksqdl2.png

 

 Kultura pracy

Zastosowanie autorskiego wentylatora be quiet! Silent Wings o średnicy 135 mm oraz wysoka sprawność zasilacza zdecydowanie wpłynęło na jego kulturę pracy, która jest (jak na aktywnie chłodzony zasilacz) wzorowa! 

Przy niższych obciążeniach zasilacz pozostawał nawet z bliskiej odległości niesłyszalny, a podczas obciążenia o wartości 400W nadal pozostawał cichy - w zamkniętej obudowie, czy choćby z większej odległości lub przy akompaniamencie innych zespołów, byłby nadal niesłyszalny. Kultura pracy to zdecydowanie największa zaleta tej jednostki.

Elektronika zasilacza nie wydaje żadnych dźwięków.

maszynka47p98.jpg

 

Podsumowanie

Zasilacz be quiet! Straight Power E9 500W jest produktem zdecydowanie godnym polecenia. Głównie ze względu na wysoką jakość wykonania oraz bezwzględną ciszę. Do pełni szczęścia zabrakło tylko modularnego okablowania oraz lepszych wyników w testach sprawności. Zasilacz ten kosztuje na polskim rynku około 350 zł, co jest ceną dość wysoką, ale be quiet! zdecydowanie wynagradza to wcześniej wspomnianymi zaletami oraz dodatkowo 5-letnią gwarancją. 

Na koniec wypada wspomnieć, że jednostka jest zgodnia z procesorami Intel Haswell (stany głębokiego uśpienia C6/C7).

Zalety:
???? Cisza!                                              
???? Jakość wykonania                        
???? Mnogość wtyczek
???? 5-letnia gwarancja
???? Dobrej jakości oploty oraz okablowanie

Wady:
???? Wątpliwy certyfikat 80+ GOLD
???? Cena

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • 595.79  https://www.nvidia.com/pl-pl/drivers/details/265572/
    • Jesteś pewien tego pogrubionego? Bardzo trudno jest to wyłapać i w zasadzie można to tylko usłyszeć. Dawno nie jechałem elektrycznym Mercedesem, więc teraz nie będę mówił na pewniaka, ale Tesla nie używa rekuperacji do końca (nikt tego nie robi, bo się nie da). Zatrzymywanie odbywa się na innej zasadzie.
    • @nozownikzberlina, powiem Ci tak. W dużej firmie technologicznej, gdzie robię za tech leada, mamy do dyspozycji tuzin narzędzi AI. Różne IDE, mnogie agenty, w tym te CLI, tryby YOLO itd., itp. Kod od AI jest tak dobry jak dobry jest prompt. Do tego każdy model ma swoje wady i zalety, jak wszystko. Przykładowo, jednego używasz do wygenerowania opisu systemu na podstawie dokumentacji. Drugiego zaś do wygenerowania prompta dla modelu trzeciego, który ma kontekst całego projektu wraz z readme typowo pod AI, w którym jest opis, jak ma robić, na czym się skupiać i dlaczego. Taki jeden wygenerowany prompt, poza tymi readme, to jest często kilka albo i kilkanaście stron A4 tekstu. Tam nie jest opisane, co chcesz zrobić, tylko jak i dlaczego. Wraz z wyszczególnieniem architektury, podziału modułów, klas, podejściem do problemów współbieżności, wymaganiami pod kątem wzorców projektowych, SOLID i wszystkim innym, o czym myślałby dobry programista. W ten sposób można mieć bardzo dobre wyniki. AI stworzy cały feature i 90% takiego kodu jest dobre. Trochę szlifów, poprawek i jest. Da się dostać bardzo dużo. Problem korzystania z AI często znajduje się między kresłem a monitorem. Czyli nadal potrzeba programisty, który ma wiedzę. Po prostu nie musi on już tego wszystkiego od zera klepać. Koszty takiego jednego prompta? Czasem roczny zapas tokenów z jakiegoś taniego planu.  W przypadku planów enterprise, które mamy, i tak czasem słyszę od backendowca, który akurat robi front, że dzisiaj bierze się za coś innego, bo skończyły mu się tokeny.  I ten front potem i tak wymaga review kogoś, kto faktycznie się na nim zna. Tak więc @Wu70 ma rację w tym, co pisze. AI to nie jest "zrób za mnie, bo ja nie umiem". To jest "zrób za mnie, bo mi się nie chce klikać po klawiaturze, ale powiem ci, jak i dlaczego".   W ten sposób praca w IT się zmienia. Już od dawna dobry programista nie jest tylko od klepania kodu, ale także od wielu innych rzeczy. Zaoszczędzony czas można spędzić na ogarnianiu wymagań biznesowych, optymalizacji, infra as a code, CI/CD, komunikacji sieciowej, observability i wielu innych. Czyli zamiast pięciu ról coraz popularniejsza robi się ta pod tytułem software engineer. Natomiast nie jest to spowodowane bezpośrednio rozwojem AI. Big techy już od dawna do tego tak podchodzą. Teraz się to po prostu popularyzuje w mniejszych firmach. Czy ta praca dzięki temu staje się łatwiejsza? Nie, wręcz przeciwnie. Żeby te rzeczy dobrze robić z pomocą AI, trzeba je znać i rozumieć, tak samo jak opisałem to z programowaniem jako takim. Trzeba wiedzieć jeszcze więcej o wszystkim wokół. Czy AI zastąpi programistów? Bezpośrednio pewnie nie, ale ci z szeroką wiedzą o całym ekosystemie IT, korzystający z AI, zastąpią tych, co stoją w miejscu i dalej chcą po prostu pisać kod. Potrafię sobie wyobrazić mniejszy zespół ogarniaczy z narzędziami AI w miejscu większego zespołu średniaków. Czy jest marchewka dla tych ogarniaczy? Chyba jest... Revolut dla seniora daje jakieś 600k netto rocznie dla seniora na B2B zdalnie, Netflix w Wawie 1M rocznie brutto na UoP, a Elastic 380k USD netto rocznie na B2B zdalnie. Do  tego budżety na obiadki, szkolenia, prywatną opiekę medyczną, plany emerytalne i pakiet akcji. Jasne, to są topowe oferty, nie dla każdego, ale na takiego staffa za te 40-50k netto miesięcznie da się załapać w niejednym miejscu, jak ktoś ma już dobrego expa i skilla.   Zahaczając jeszcze o Vibe-Coding, owszem, da się wygenerować różne programy, nie będąc programistą, ale to po prostu będzie jakoś tam działać i tyle. Nie powstanie w ten sposób kod, który w prawdziwym systemie mógłby pójść na produkcję z powodu lipnego security, problemów ze skalowalnością, braku testów, braku sensownej architektury i wielu innych.   Czy za dekadę albo dwie AI faktycznie sama będzie umieć postawić cały system wraz z infrastrukturą i otoczką? Ja wątpię, ale jedyna słuszna obecnie odpowiedź to IMHO "uj wi".  Na razie te firmy od AI nie są nawet rentowne. Równie dobrze może się to skończyć jakimś kryzysem i ostudzeniem podniety na kolejne dekady. Wszak algorytmy AI istniały już w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, a ich popularyzacja nastąpiła dzięki rosnącej mocy obliczeniowej sprzętu. A tego obecnie brakuje, podobnie jak energii.
    • No i git trzeba sprzedawać bo zaraz będą się kłócić .😊 A może dadzą 3 koła nie wiadomo?
    • W Golfie 3 był na środku "tyłu", pod obciążeniem się włączał. 
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...