Nie lubię Gal Gadot.
W moim subiektywnym odczuciu jest lepiej, choć oczywiście głupoty też się zdarzają.
Przychodzi przyjaciółka zmarłej dziewczyny do jej siostry:
P: Wiem, że ona zmarła w tragicznych okolicznościach, ale zróbmy coś szalonego z listy rzeczy, których nie zdołała wykonać.
S: To nie dla mnie, nie jestem taka jak ona.
Po kilku dniach:
P: Pokonaj swoje lęki.
S: OK, jedziemy
Mniej więcej do tego się sprowadzała ich rozmowa. Oczywiście była dłuższa.
Natomiast dalszy rozwój wypadków jest bardziej sensowny. Dla mnie sporym przeżyciem było zejście w pewnym obiekcie po starych klamrach pionowym szybem około 20 metrów przy świetle tylko czołówki. Tutaj jest jeszcze mniej bezpiecznie, choć oczywiście przesadzają w niektórych momentach.