Co myślicie o tym wypadku na Węgrzech? Ja przeżyłem jedną katastrofę w ruchu lądowym, z dachowaniem autobusu, więc się na tym znam! I myślę, że im tam ktoś musiał pomóc odejść z tego świata, może celowe działanie kierowcy, może ktoś z zewnątrz. Ci wszyscy eksperci co się wypowiadają to mają znikome pojęcie. W moim wypadku, też na prostej drodze, nikt nie miał zapiętych pasów, autobus to był stary Autosan, a i tak wszscy przeżyli, nikt nie był w stanie ciężkim.