Skocz do zawartości

Paarthurnax

Użytkownik
  • Postów

    654
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

Osiągnięcia Paarthurnax

Wyjadacz

Wyjadacz (4/5)

503

Reputacja

  1. @TheMr. Dlaczego sądzisz że silników jest mało? Wg kilku źródeł silnik nie jest wąskim gardłem Tonaż i zasięg może być trochę przesadzony ale nawet jak uzyska większa cześć zakładanych to i tak swoje zrobi. Silnik: Według Military-Today.com oraz analiz brytyjskiego Janes, wyprodukowano ponad 2 800 samolotów L-39 Albatros, z których każdy wymagał silnika AI-25TL. Standardem w lotnictwie wojskowym jest produkcja zapasowych jednostek napędowych. Oficjalne statystyki producenta (Motor Sich) oraz ukraińskie źródła przemysłowe wskazują, że łączna liczba wyprodukowanych silników AI-25TL przekroczyła 4 000 sztuk. Potwierdzenie producenta Flamingo: Denys Shtilerman, szef firmy Fire Point, w wywiadzie dla ukraińskiej redakcji Militarnyi, który jest cytowany przez europejskie serwisy branżowe (np. polski Defence24), wprost stwierdził, że firma znalazła tysiące takich silników, które wymagają jedynie odświeżenia przed użyciem w rakiecie. Silnik AI-25TL był eksportowany do ponad 30 krajów. Europa Środkowa (np. Czechy, gdzie produkowano L-39) posiada ogromną bazę części zamiennych. Jeżeli nawet 25-30% wyprodukowanych nadaje się do użytku, to daje ponad 1000 silników gotowych do natychmiastowej adaptacji do rakiet. Precyzja: Co do precyzji to jest to rakieta do ataku obszarowego a nie do precyzyjnych chirurgicznych trafień, więc chyba nie jest źle. Jak pieprzenie w zbiorniki ropy, czy skład amunicji to nawet i promień 30 metrów będzie miał swoją skuteczność. To samo dotyczy dużych zakładów i infrastruktury - to nie są małe obiekty a ładunek wybuchowy zrobi resztę roboty. "CEP (Circular Error Probable): Wynosi około 14 metrów. Oznacza to, że 50% pocisków uderza w okrąg o promieniu 14 m od celu. System naprowadzania: Wykorzystuje nawigację bezwładnościową (INS) oraz GPS/GLONASS. Aby przeciwdziałać rosyjskiemu zagłuszaniu, nowsze wersje (od jesieni 2025) posiadają system TERCOM (cyfrowe mapowanie terenu), który drastycznie poprawia celność w końcowej fazie lotu." Potwierdzone trafienia: Arsenał Głównego Zarządu Rakietowo-Artyleryjskiego (GRAU) w Kotłubaniu (Obwód wołgogradzki): Data: Styczeń 2026. Status: 100% Potwierdzone. Zdjęcia satelitarne opublikowane przez Radio Free Europe / Radio Liberty wykazały potężne kratery i zniszczenie co najmniej 4 dużych hangarów amunicyjnych. Skala detonacji wtórnej potwierdziła użycie głowic o masie ponad 1000 kg, charakterystycznych dla Flamingo. Składy paliw w kompleksie rafinerii w Tuapse: Data: Grudzień 2025. Status: 100% Potwierdzone. Liczne nagrania wideo od lokalnych mieszkańców ukazały charakterystyczną sylwetkę pocisku z silnikiem na grzbiecie (tzw. „latający grzejnik”) uderzającego w zbiorniki. Pożar był widoczny z satelitów pogodowych przez kolejne 48 godzin. Baza lotnicza Morozowsk (Obwód rostowski): Data: Listopad 2025. Status: Potwierdzone uszkodzenia infrastruktury. Atak "rojem" Flamingo doprowadził do zniszczenia składu bomb kierowanych (KAB). Chociaż Rosjanie deklarowali zestrzelenie większości rakiet, zdjęcia satelitarne udostępnione przez Maxar Technologies pokazały całkowite wypalenie strefy serwisowej lotniska. Zakłady remontowe czołgów w obwodzie kurskim: Data: Luty 2026. Status: Wysokie prawdopodobieństwo / Potwierdzone geolokalizacją. Nagrania z dronów zwiadowczych po ataku pokazały zawalenie się hal produkcyjnych, co przy konstrukcji żelbetowej wymagało użycia głowicy o sile rażenia Flamingo (zwykłe drony typu kamikaze nie wyrządziłyby takich szkód).
  2. Chyba się wyjaśniła najbliższa przyszłość flamingów... Niezależnie od tego czy informacje są prawdziwe czy tylko maskowanie opóźnień w pracach to i tak raczej nowe rakiety szybko nie zejdą z taśmy. https://defence24.pl/wojna-na-ukrainie-raport-specjalny-defence24/rosjanie-uderzyli-w-produkcje-rakiet-flamingo
  3. Jakby to tak świetnie działało, to w korpo (ciągle tnącym koszta) siedzieliby tylko na linuxach. Jednak windy to mimo wszystko mniejsze zło i łatwiej wdrażać ograniczenia dla "użyszkodników". Do tego jeszcze dochodzi automatyzm aktualizacji sterowników pod najróżniejsze badziewie.
  4. Ja nie mówię, że ten silnik jest zły ale benzynowy odpowiednik tego silnika jest tańszy w eksploatacji o 20-30% i mniej awaryjny, co summa summarum niweluje ten zysk wygenerowany na spalaniu 300 DE. Jednak kultura pracy benzyny jest wyższa - klekot zawsze będzie klekotem nawet tak dobrze ustabilizowany i wyciszony.
  5. W tym że jakbyś nie miał takiej możliwości to masz koszt, a do tego właśnie piję, a nie twojego akurat działającego automatu. Tak "idąc" pod drodze na spacerze... idziesz specjalnie do auta wrzucić puszkę... sorry... W sumie to teraz zawsze masz wózek i śmietnik wozisz ze sobą, czy tego chcesz czy nie
  6. Nie wiem co w tym mercu ma być zaletą 700 Nm, czy zasięg... Raczej codziennie nie jeździ się ponad 200 km, a jak ktoś kupuje takiego merca to nie patrzy na koszt paliwa - no chyba że wziął go na raty pod zastaw chaty
  7. No właśnie, dlaczego i przede wszystkim nie zostały objęte systemem te opakowania, które najczęściej trafiają do zmieszanych albo w krzaki, tylko te, które stanowią największy % opakowań sortowanych. W sumie tu można dowalić i 10 zł kaucji do sztuki, a i tak ludzie kupią.
  8. @209458 1. Zmiana etykiety to zerowy koszt - producenci wiedzieli z wyprzedzeniem więc mogli sobie zmiany graficzne wdrożyć nie ponosząc dodatkowych kosztów. Ilości opakowań raportują i tak, więc podanie aktualnie wyprodukowanych stanów ilościowych to żaden problem. 2. W sklepach jakiś tam problem może wystąpić ale i tak muszą mieć miejsca na magazynowanie najróżniejszych opakowań albo się wypną jak Rossmann. Sklep nie musi przechowywać odzyskanych opakowań w formie pierwotnej a konsument tak. No i najważniejsze czego nie zauważasz producenci i sklepy na tym zarabiają w ten lub inny sposób, a koszty systemu kaucyjnego ponosi wyłącznie konsument. Ewidentnie są to działania zmierzające do tego żebyś opakowanie wypierdzielił ale do segregowanych, gdzie surowiec będzie odzyskany a kasa zostanie w systemie. Jestem przekonany, że większość osób jak będzie miała za bardzo się z tym certolić to odżałuje te 50 gr i wyrzuci opakowanie ale do zmieszanych, więc z eko to nie będzie miało nic wspólnego. Dlaczego - bo zapłacą "karę" już przy zakupie. Porównanie do ścieków jest z d...y byłoby zasadne jakbyś płacił te 50 gr w cenie napoju i tego nie oddawał i wtedy można by powiedzieć, że to jest koszt odbioru odpadu ale przecież za to już jest opłata komunalna wiec WTF. Popieram eko jeśli ma to rozsądne uzasadnienie. Systemem kaucyjny w obecnym kształcie nie ma nic wspólnego z eko przynajmniej dla konsumenta. Nie jest problemem sama segregacja, czy oddawanie (chociaż obecnie to prawie żaden automat nie funkcjonuje) ale przechowywanie i podstawową wadą jest zachowanie formy pierwotnej opakowania czyli niezgniecione. Wystarczyłoby aby odpowiednie kody były nanoszone metodą laserową na samo opakowanie a nie etykietę i praktycznie nie byłoby problemu. Czytnik wykryłby zmianę struktury materiału jeżeli byłaby to naklejka z kodem, co w 99,9% przypadków uniemożliwia kombinowanie z naklejkami. Tylko tyle i aż tyle... Ja teoretycznie mam jeszcze możliwość wygospodarowania miejsca na składowanie tego badziewia ale co ma powiedzieć taki przykładowy Kowalski w małym mieszkaniu w bloku? Zgrzewka wody, kilka soków, kilka puszek i masz worek 120L.
  9. Rozsądnie pisze, co ciebie dziwi? Jak pracujesz u prywatnego tez może cię obciążyć za szkody wyrządzone pracodawcy. OC kupujesz wtedy, gdy jakaś część twojej działalności obejmuje ryzyko, na które nie masz bezpośrednio wpływu i zamiast naprawiać szkodę płacisz ubezpieczenie i masz wywalone. Wybierając zawód weryfikujesz ryzyka i kalkulujesz, czy się tobie to opłaca, a jak nie to zmieniasz zawód lub branżę. Wiesz jakie składki AC płaciłaby Policja po 1 roku szkód, a brak zapisów o odpowiedzialności policjanta generowałby nadużycia w drugą stronę (brak poszanowania mienia). Na 100 policjantów może połowa jest jakaś normalna reszta to jakiś odpad. Czasem zastanawiam się jak oni przechodzą psychotesty...
  10. to był sarkazm - tacki do mięsa i kobiałki (jeśli są zabrudzone) trafiają do zmieszanych. Naprawdę nigdy nie zdarzyło się Tobie że kupiłeś kobiałkę jajek i jakieś było pęknięte i przykleiło się do kobiałki... Chodzi mi również o to, że system kaucyjny przerzuca koszty i obowiązki na konsumenta, a ograniczanie możliwości oddania opakowania z kaucją działa na korzyść tylko podmiotów uczestniczących w procesie. Takie wypociny, że to są instytucje non-profit to miedzy bajki dla dzieci. W tym przypadku non-profit jest tylko z nazwy. Każdy taki podmiot będzie zawyżał koszty obsługi realnie zwiększając wynagrodzenie osób zarządzających lub transferował pieniądz dalej na zasadach zakupu towarów i usług po zawyżonych cenach, więc zasadniczo im więcej zostanie środków u operatora systemu tym więcej wpadnie komuś do kieszeni.
  11. @sino ja nie o kompoście tylko o opakowaniach - na szczęście jak wypierdzielę kobiałkę do zmieszanych to nie będzie tragedii to samo z tacką od mięsa ale zaraz wpadną na pomysł że trzeba je myć i segregować... @janek25 czy Tobie chodzi o połowę ceny kaucji, czy 100% ceny i co ma do tego 80 gr - skrót myślowy skrótu myślowego...
  12. Niestety nie zmienia to faktu że strzela i na razie ma czym, a do przepychania piechoty i lekkich wozów opancerzonych to i T64 jakąś tam skuteczność będzie miał. Niestety lub "stety" u ruskich ilość przekłada się na skuteczność, a jakość to tylko bonus do ilości. Może jedynie cieszyć, że to świadczy o skutecznym nękaniu zakładów zbrojeniowych i problemów z importem podzespołów.
  13. Piękne zagranie. Tylko czekać jak inne sieci wymuszą na dostawcach zmianę opakowań. Ogólnie pomysł kaucyjny wyłącznie dla opakowań niezgniecionych to pomyłka. To teraz jeszcze poproszę o system kaucyjny dla tacek do mięsa, kobiałek od jajek etc. Jak już udupiać konsumenta i robić z niego śmieciarza to na maksa.
  14. Z płytą masz rację ale tylko te MDF wodoodporne laminowane/lakierowane pokryte 100% - te są droższe nawet 3 kronie od płyty meblowej (wiórowej laminowanej) i praktyczne zastosowanie ich widzę w łazienkach lub na frontach ze względu na łatwą obróbkę. Standardowy MDF na korpus to musiałbyś oklejać każdą ciętą krawędź a często jakość tego MDF jest jak prasowany papier. Widziałem jak szafki z MDF rozwarstwiały się wewnątrz struktury. Żeby zbić koszty produkcji ograniczają chemię do łączenia włókien, co przekłada się na jakość tego produktu. Dlatego uważam, że ten materiał nie sprawdza się w budżetowym projekcie kuchni. Płyta meblowa wiórowa laminowana (18-22) jest najlepszym stosunkiem ceny do jakości.
  15. aktualna, kuzyn chciał porównać ceny do aktualnych i mu wycenił wg projektu. Mam granit pisałem o marmurze. Pięknie wygląda ale tylko w nieużywanej kuchni. "Nigdy w życiu marmury, ponieważ piją wodę jak gąbka, a drewno się odkształca i trzeba impregnować. Jak ktoś ma rekuperację bez wyrównania poziomu wilgotności to drewniane blaty potrafią pękać od przesuszenia."
×
×
  • Dodaj nową pozycję...