Skocz do zawartości

Bono_UG

Użytkownik
  • Postów

    462
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

1 obserwujący

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

Osiągnięcia Bono_UG

Bywalec

Bywalec (3/5)

322

Reputacja

  1. Ja nawet jeszcze nie widziałem automatu, ba nawet opakowań kaucyjnych po nowemu. Wątpię, żeby dało się użyć kupon wielokrotnie, musieliby mieć potężny błąd w systemie.
  2. Nie, ale jedną płytkę od strony spływu wykończeniowiec zamontował tylko na silikon (zamiast fugi), więc w razie co da się bez kucia dostać.
  3. U nie rok słodko gorzki. Z jednej strony zajawka nowymi lżejszymi kołami w grawelowym i kilkoma nowymi rejonami objechanymi, z drugiej jak nie urok to . Na minus na pewno dalszy ciąg awarii Alfine 11 w mieszczuchu (cieknący olej). Trochę zeszło ale koniec końców Shimano wymieniło na nową, na razie ok i niech tak już zostanie. Problemy ze zdrowiem, głównie siadło na kręgosłup (prawdopodobnie rwa kulszowa). Na ostro maj-czerwiec i końcówka roku ale i tak co i raz się odzywał. Grawelowy tutaj na pewno nie pomagał, bo pozycja jest niby znośna ale do idealnej sporo brakuje i po dłuższej jeździe cierpią nadgarstki i odcinek piersiowy. Na plus zwiedzone nowe okolice. W końcu zajrzałem do Elbląga i jedna trasa przez Żuławy do Gdańska (gdyby nie odcinki wzdłuż kanałów, fajne mosty, to tereny w piiip nudne), a druga z Pasłęka wzdłuż Kanału Elbląskiego (pochylnie to kawał ciekawej techniki inżynieryjnej). Urlop niestety zgapiłem i tym razem w góry nie pojechałem, ale zamiast tego w końcu odwiedziłem Kujawy. Tereny w sumie średnio ciekawe, jak dla mnie trochę zbyt płasko (nie tak jak Żuławy), choć były momenty zaskoczenia jak brzeg jeziora, które z dzieciństwa u dziadków nie pamiętałem, żeby był taki stromy, no i prawy brzeg Wisły we Włocławku dobre kilkadziesiąt metrów w górę. Na duży plus, to w końcu udało mi się zobaczyć dudki na żywo. Było też trochę historii w postaci grobowców megalitycznych i tej współczesnej (tama we Włocławku z pomnikami upamiętniającymi zamordowanie księdza Popiełuszki). Myślałem, że rok wyjdzie gorzej, a w zasadzie dystans identyczny z poprzednim. Trochę zmieniony balans z grawela na mieszczucha, no ale mniej delegacji w tym roku. Dystans 7521km Czas 495h, 317 dni z rowerem Przewyższenia 51702m (gps: 28052, mieszczuch na oko: 23650)
  4. Bliżej 225, chyba że jakimś cudem nie bierze urlopów.
  5. Dlatego wybieram w bezzwrotnych A czy się sprawdzi czas pokaże.
  6. W pierwszym, pierwszym owszem, ale w kolejnych wypowiedziach kilkukrotnie rozpisywałem w czym rzecz. Są, tylko trzeba trochę czasu poświęcić na ich odgrzebanie. Ustawodawca, eksperci mają łatwiejszy dostęp, bo wiedzą czego i gdzie szukać, a w ostateczności mogą po prostu sięgnąć do źródeł (np. u nas rozesłać pytanie do szpitali/NFZ o liczbę takich a takich urazów). Ogólnodostępne najgłośniejsze to nakaz wprowadzony w Australii. Efekt był odwrotny od zamierzonego, czyli spadek bezpieczeństwa z różnych względów (mocno upraszczając, między innymi spadła liczba przygodnych rowerzystów, którzy podejmują mniejsze ryzyko, zostali ci bardziej ryzykujący, którym wypadki częściej się zdarzają). Oczywiście dużo tutaj rozdmuchania przez organizacje rowerowe ale sedna sprawy nie zmienia - było gorzej. I czy nie powinniśmy iść tą samą drogą co Dania? Poprawiać infrastrukturę drogową, podnosić kulturę na drogach? To są metody do zwiększenia bezpieczeństwa, zmniejszenia liczby wypadków, a nie obowiązek kasków, które kompletnie nic nie zmienią w zachowaniu ludzi popierniczających na elektrycznych zabawkach. Żeby eliminować przyczyny wypadków na elektrykach mamy już odpowiednie prawo, wystarczy je egzekwować, żeby wypadków było mniej. Kolejny nieegzekwowany obowiązek kompletnie nic nie wnosi - to jest między innymi ten bałagan. Skwituję to komiksem o standardach, bo efekt będzie ten sam: xkcd.com/927/
  7. Trzeba chyba na kursach wprowadzić lekcję wyłamywania szlabanów. Dla mnie jest niepojęte jak bardzo ludzie boją się staranować rogatki, ale nie boją się przejechania przez pociąg.
  8. Wyrzucam zgniecione Poza tym plastik najmniej mnie boli, niewiele kupuję takich napojów.
  9. I to najważniejsze Trasa ciężka, z przygodami ale potem najlepiej się wspomina właśnie te najcięższe. To może dobrze, że nie udało mi się ich wcisnąć na koła. Z jednej strony tak, z drugiej jak coś ci się zużyje to płacisz dużo więcej. Ostatnio musiałem wymienić bębenek w bontragerowym kole bo się zjechał gwint. Nowy oryginał to 480zł (dt350 chodzą po 250zł) - za tyle można w zasadzie nową dobrą piastę kupić. Mi się udało dostać używkę w przyzwoitym stanie za 150. Gdybym się nie przymierzał do wymiany kół (stare zostaną pewnie na zimę), to bym pewnie po prostu wymienił piastę.
  10. Po prostu żeby się nie bujać. Nie po to mam pod blokiem pojemnik na szkło, plastik, żeby wozić śmieci do sklepu.
  11. To co, trzeba zrobić zapas bez kaucyjnych we wrześniu?
  12. To jest inwestycja w przyszłe listy wyborcze, gdzie taki poseł wystartuje już z innej listy. Ja zadam inne pytanie, co w zasadzie ma oznaczać zmiana partii? W teorii, można być członkiem partii A, wystartować z listy wyborczej B, zapisać się do koła/klubu poselskiego C. B zmienić się podczas kadencji nie da z oczywistych względów. A i C są w zasadzie niezależne, choć zazwyczaj ściśle powiązane. Weźmy taki przykład, że poseł z partii PO startuje z listy KO i po wygranych wyborach zapisuje się do klubu KO. W czasie kadencji, zmienia partię na Zielonych - ma wylecieć z parlamentu czy nie? Co jeżeli wyjdzie z klubu i nie zapisze się do żadnego innego? Idea fajna ale jak to prawnie sensownie zapisać nie jest już tak proste, trzeba by w sumie przeorganizować parlament, żeby kluby i koła były ściśle związane z partiami. Tylko czy to faktycznie ma sens?
  13. Jedyne pocieszenie, że mniej niż w poprzednich latach (dla porównania też starsze dane za lipiec): 2005 - 547 2010 - 389 2015 - 266 2022 - 171 2023 - 194 2024 - 185 Jak się uwzględni natężenie ruchu, to mimo wszystko sporo się na naszych drogach zmieniło. W ciągu dekady ogólnie liczba wypadków i ofiar spadłą o około 30%. Największy spadek między 2015 a 2020, potem się wyrównało i stoimy na podobnym poziomie.
  14. Jak się odstresujemy i przestaniemy spieszyć albo jak zarządcy dróg przełamią wewnętrzny opór i zaczną realnie uspokajać ruch, a nie tylko stawiać znaki i progi (które po kilku miesiącach się rozwalają).
  15. Dlaczego państwo czy miasto ma mi sponsorować miejsce parkingowe na działce, którą wykupiłem? Budynki komunalne, z przynależącym do nich parkingiem - ok, to własność miasta, więc miasto buduje i udostępnia. Ale na prywatnych posesjach? Gdzie chcesz to wypośrodkować, co mi miasto jest winne i powinno zapewnić, żeby było ok? A ktokolwiek tym deweloperom się przeciwstawia? Ludzie kupują ile wlezie, za ile wlezie, to deweloperzy dyktują warunki i maksymalizują zyski. Jeżeli chcą zniesienia wymogów miejsc parkingowych, to znaczy że to im poprawi zyski. Tutaj być może trzeba coś wypośrodkować, bo nie wszędzie jest sens tego wymogu (np. ścisłe centra z mała ilością miejsca i dobrym dostępem do komunikacji), a gdzie indziej są zbyt słabe (ciut więcej niż mieszkań, a goście nie mają gdzie). Zniesienie limitu jakiś sens ma, o czym gdzieś już pisałem (nie pamiętam czy w tym czy jakimś obok temacie). Z jednej strony jak deweloper nie wybuduje, to ludzie nie będą chcieli kupić, z drugiej brak miejsc powinien wywierać presję na alternatywne środki transportu. Problem w tym, że rynek jest patologiczny i klient nie bardzo ma wybór ale też nie bardzo dąży do wyboru. No ale zapewnienie wszędzie parkingów, to nie jest równowaga, to dalsze pchanie kasy w samochody. Im łatwiej zaparkować, tym chętniej ludzie wybierają samochód jako środek transportu, co prowadzi do braku miejsc postojowych i kółko się zamyka, dodatkowo z większym zapchaniem dróg.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...