Skrajne jest wykluczanie obywateli.
BTW. Wydawało mi się, że każdy ewoluuje, rozwija się. Niektórzy jednak są tacy sami jak byli na PCL
Ja nie rozumiem na czym polega problem w uznaniu transpłciowości czy tam neutralności. Przecież to nie wpływa na Twoje życie. Ot, element empatii do innych.
Pracowalem kiedyś z pewnym Irkiem - chciał żeby mu mówić Wojtek, bo nie lubił tamtego imienia. Nie miałem z tym problemu. Jakby chciał być Zuzanną to tak samo bym problemu nie miał, bo to nie moja sprawa.
Standard w USA. Co kadencję tak robią.