-
Postów
2 220 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Ostatnia wygrana Vulc w dniu 13 Grudnia 2024
Użytkownicy przyznają Vulc punkty reputacji!
Ostatnie wizyty
Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.
Osiągnięcia Vulc
ITH Sigma (5/5)
2,3 tys.
Reputacja
-
Tak jak nie raz wspominano, byłaby to bezsensowna decyzja. Załóżmy, że chcą faktycznie przycelować w posiadaczy konsol - proponując im urządzenie plug&and not play, bo musisz sobie na OLX wyhaczyć jakąś tanią pamięć, a później ją zamontować? Już ogłosili, że cena będzie z tych wyższych, więc równie dobrze może być jeszcze wyższa. Szkoda, że tak się sytuacja potoczyła, Valve będzie miało ciężki start, niezależnie od ostatecznej decyzji. A konkurencja zawsze się przyda.
-
Druk 3D, czyli wszystko o drukowaniu i drukarkach FDM.
Vulc odpowiedział(a) na Vulc temat w Zainteresowania
Oficjalnie po to, żeby oczyścić dyszę przed drukiem, upewnić się, że filament płynie prawidłowo, ewentualnie zrobić flow dynamics calibration. To tak naprawdę nie są szczególnie duże ilości, choć faktycznie cała procedura startu trochę trwa. Zwłaszcza jeśli ktoś drukuje powiedzmy coś małego na 20 minut, a przygotowanie do druku to kolejne 7-8 minut. -
Tak, słyszałem. Słyszałem też jednak, że nadal mocno wtórny, bez polotu, więc nie widzę sensu się w to pchać.
-
W sensie stoją na wysokim poziomie? Jest też sporo klasycznych westernów, które od tej strony są miałkie, nijakie. Nie ma żadnej reguły. Dostajemy filmy lepsze i gorsze, może z czasem zmienił się stosunek jednych do drugich, ale branża jest już tak gatunkowo przeorana, że ciężko tego uniknąć. Podobnie jest z grami, a przecież regularnie trafiają się fabularne perełki. Pracujący człowiek, mający prócz gier inne hobby, i tak tego wszystkiego nie ogra.
-
U mnie stanęło w połowie 3 sezonu, już tam widać okrutny brak wizji, jechanie na popularności serii po linii najmniejszego oporu. Podziwiam, że macie czas i zacięcie na oglądanie serialu, który gdzieś tak w połowie stanął w miejscu i zaczął się odtwarzać od nowa.
-
Uu, szkoda w takim razie siana na to, a miałem wielką ochotę wrócić do Indiego. Pozostaje czekać na kontynuację.
-
Problem w tym, że dla wielu osób jest lepszy od oryginału, a Twoje kolejne elaboraty nie są zbiorem konkretnych dowodów na to, że jest odwrotnie, ale wyłącznie punktem widzenia. Czego najwyraźniej nie potrafisz zrozumieć. Albo nie chcesz. Gratuluję zacięcia, ale jak piszesz, że przygotowujesz całą rozprawkę dotyczącą - z punktu widzenia graczy - rzeczy tak okrutnie trywialnych, zahacza to miejscami o fanatyzm. Zwłaszcza że, jak już wspominano, ta odsłona nie oferuje głębi ani fabularnej, ani gameplay'owej, aby uzasadnić takie wywody. Kim ja jednak jestem, aby mówić komukolwiek co ma robić ze swoim czasem. Wątek śledzę już tylko z rozbawieniem, czytając coraz bardziej abstrakcyjne interpretacje z gruntu prostych, nieskomplikowanych zdarzeń i postaci.
-
Epic rozdaje bardzo fajne gry i jeśli ktoś dopiero buduje bibliotekę, równie dobrze może robić to na ich platformie. Ja na Epicu nie mam nawet konta, nie widzę potrzeby zakładania go. Steam w zupełności mi wystarczy.
-
Dla fanów Tolkiena zawsze. U nas to już wieloletnia tradycja, 30 grudnia część pierwsza, w sylwestra druga i w nowy rok wielki finał. Hobbit wjeżdża tak w połowie roku, bo to jednak nie ta klasa. Żeby było zabawniej, planszówka to też Władca Pierścieni. Nowy nabytek, dla odmiany kooperacja, coś pięknego.
-
Ach, podsumowania. Ten rok był dość nietypowy. Z jednej strony zrealizowane marzenia, pod postacią kapitalnego wypadu w Alpy. Poszerzenie kolekcji o kolejny rower i zaliczone kilka wyścigów za jego pomocą, w tym najdłuższy dystans w życiu i prawdopodobnie najcięższy wyścig pod względem warunków atmosferycznych. Patrząc jednak na kilometrówkę, to od lat najsłabszy rok. Dystans: 4737 km W górę: 52623 m Czas: 186h56m Rides: 146 Ostatecznie jestem względnie zadowolony, choć końcówka roku nie poszła po mojej myśli. Ostatnie 3 miesiące to głównie praca, ogólnie brakowało czasu na dwa kółka. Przede wszystkim brakowało motywacji, nie ma się co czarować. No, ale dzięki temu kolejny rok musi być po względem cyferek lepszy. Planów na razie brak, sezon wyścigowy otwieram dopiero w kwietniu, na gravelu.
-
Śmiejcie się, ale ja faktycznie będę grał w grę. Tak, Tomb Raider, dokładniej remaster części drugiej. A później tradycyjnie, jak co roku - planszówka we dwoje i po niej rozszerzona edycja The Lord of the Rings. Nie można lepiej spędzić tego dnia. Nie zapraszam do dyskusji, ale dobrego roku wszystkim, oby był lepszy niż obecne ceny ramu.
-
No nie jest to wielka, insiderska rewelacja. Zaskoczeniem byłoby, gdyby tego nie rozważali, w tych chorych czasach. Z drugiej strony nikt teraz tanio sprzętu do grania nie wyda.
-
Szacunek. Tak trzeba żyć. Ja codziennie trenażer, miałem miesiąc roztrenowania, wracam powoli do kręcenia.
-
Jak nie ma różnicy, to po co go brać i płacić 100 baniek za dwie kolejne części Avengersów? Bezsensowne palenie kasy, choć oczywiście kim ja jestem, żeby to oceniać. Zwyczajnie, jak do tej pory, dobrze radzili sobie z doborem aktorów do roli. Tutaj śmierdzi kolesiostwem i fanserwisem na kilometr.
-
W nowych Avengersach najzabawniejsze jest to, że Downey Jr. pasuje do Dr Dooma jak pięść do nosa. Bardziej bezczelnej decyzji nie można chyba było podjąć i nawet wśród dość fanatycznych miłośników uniwersum, wywołało to mieszane uczucia. Straszna tanizna, chyba że jakimś cudem potwierdzą się dzikie teorie, że grać go będzie ktoś inny, w ramach plot twistu. A jest masa aktorów, którzy w tej roli by się sprawdzili. Marvela nadal czasem oglądam, ale już raczej w akcie desperacji, jak się nie chce człowiekowi szukać czegoś sensownego na już. Ostatnie kilka lat, w zasadzie tak od 2014-2016 roku, to okrutna bieda. I właśnie wspomniana desperacja. Przykład, Deadpool & Wolverine, gdzie twórcy starając się być na siłę śmiesznymi i po linii najmniejszego oporu sprzedając fanserwis w postaci wyciągania trupów z filmowych trumien, zapomnieli zrobić dobry film. Na luźne, płytkie popcornowe jednostrzałowce zawsze znajdzie się u mnie miejsce, ale Marvel już takich nie robi. Monetyzują w nieudolny sposób lata wyciskania z Avengers & friends ostatnich soków.
