-
Postów
3 697 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
6
Ostatnia wygrana Jaycob w dniu 23 Września
Użytkownicy przyznają Jaycob punkty reputacji!
O Jaycob
Osiągnięcia Jaycob
ITH Sigma (5/5)
3,2 tys.
Reputacja
-
To Ty robisz poboczne questy? Piekło zamarzło - róbcie screeny.
-
Wymieniłem konkretne elementy gry, które moim zdaniem są słabe albo niedopracowane i które wpływają na jej odbiór. Możesz się z tym nie zgadzać, ale trudno nazwać to szukaniem problemów na siłę tylko dlatego, że Tobie gra sprawiła dużo frajdy. No to tutaj się różnimy. Ty patrzysz też na potencjał studia i to, co może poprawić w przyszłości, a ja oceniam to, co dostałem na premierę. Dla mnie ta gra jest po prostu nijaka. Nie ma w niej prawie nic, co zapamiętałbym na dłużej, poza Larcą, Volkiem i kilkoma questami nie zostało mi z niej specjalnie dużo. Brakowało mi przede wszystkim wyrazistych postaci, lepiej napisanych dialogów, bardziej pamiętnych questów czy choćby muzyki, która zostaje w głowie. W porównaniu do Wiedźmina 3 różnica jest dla mnie ogromna, nawet jeśli przyjmie się mniejszą skalę DW. Dlatego, tak jak wspominałem, dla mnie to maksymalnie 5,5-6/10. Potencjał był, ale moim zdaniem został zmarnowany. Ja właśnie nie daję im takiego kredytu zaufania jak Ty, że może poprawią i w kolejnych częściach będzie lepiej. Na razie oceniam to, co faktycznie wyszło, a nie to, co być może kiedyś z tego będzie. Jako gracz kupuję przecież grę wydaną dzisiaj, a nie kiedyś...
-
Tylko że ja nie kwestionuję potencjału studia ani tego, że gra ma dobre fundamenty pod ewentualną kontynuację. I jako gracza naprawdę powinno mnie obchodzić, że to ich pierwsza gra? Mam to gdzieś. Nie będę ich przecież poklepywał po pleckach, że następnym razem będzie lepiej. Oceniam produkt, który kupiłem i w który zagrałem, a nie doświadczenie studia. Zresztą są też debiuty, które od razu dowiozły. Clair 33 to chyba całkiem dobry przykład, więc sam fakt, że to pierwsza gra studia, nie mówi mi więc specjalnie dużo o jakości produktu. Gra ma kilka naprawdę fajnych pomysłów: granie człowiekiem i wampirem, które zmienia nieco gameplay i walkę, całkiem dobrze zrobioną presję czasu, fajną kierunkowy combat (choć na dłuższą metę męczącą i zbyt prostą, ale wciąż wolę dużo bardziej to niż rolkę i stosowanie co chwilę znaku nieśmiertelności na najwyższych poziomach) czy niektóre konsekwencje wyborów. Problem w tym, że większość z nich moim zdaniem nie została odpowiednio dowieziona. Do tego dochodzą słaba fabuła, nijaki bohater, mało wyraziste postacie, biedna różnorodność przeciwników, nijaka muzyka, scaling zabijający postęp, słaba itemizacja, powtarzalny gameplay loop i problemy techniczne.
-
Wywal, gra i tak jest nijaka. IMO pod prawie każdym względem Świtochodzik jest gorszy od 11-letniego Wiedźmina 3 - od obsady, art designu, mc, muzyki polskiego dubbingu i oprawy, przez dialogi, aż po większość questów i NPC-ów... Co do walki, to tak jak pisałem wcześniej - grałem w nią zaraz po Onimushy i też nie mogłem się przyzwyczaić do ataków kierunkowych. Na początku wilki zabiły mnie chyba z kilkanaście razy. Później jednak złapałem rytm i grało się już dużo lepiej, ale z czasem znowu zaczęła mnie nudzić. Głównie przez ogromny recykling przeciwników, level scaling, słabą itemizację i walkę sprowadzającą się do ciągłego perfekcyjnego blokowania, żeby mieć boost do obrażeń czy regeneracji.
-
Ja mam ponad 30h i jeszcze ani jednej strefy nie mam na max.
-
Skończyłem Zapadlisko - oj tak, to było dobre. Nie tak pamiętne jak legendarny labirynt z jedynki, ale wciąż jeden z lepszych etapów do tej pory w grze. No i ta muza z vibem Death Stranding.
-
Zwiększcie sobie siłę broni. W tej grze podnoszenie poziomu działa nieco inaczej niż w innych. Nawet jeśli nie używacie danej broni czy skilli, ale je levelujecie, to i ogólny dmg wzrasta. Odkryłem to dopiero po ~10h. Samo tłuczenie mobków praktycznie nie daje XP. Lepiej robić różne aktywności i podnosić poziom strefy, a potem kupować u vendora materiały potrzebne do kolejnych ulepszeń.
-
Nie gadaj. Poziom jest wyższy niż w jakimś Ubi. Questy są różnorodne, dość kreatywne i często zawierają ciekawe łamigłówki. Choćby ten z imprezą. Można odnieść wrażenie, że mobki się powtarzają, bo w walkach często pojawiają się chyba wszystkie ich rodzaje naraz. Ogólnie jest ich jednak całkiem sporo (w bestiariuszu mam już kilkanaście), a w każdej strefie dochodzą kolejne "gatunki”. Ty się wkurzasz, bo nie możesz grać jak zwykle, czyli biegać od znacznika do znacznika, żeby jak najszybciej zaliczyć grę. A właśnie, że możesz! Są przecież walkthrough, w których ludzie kończą ją w 10 godzin. Włącz sobie asystę, obniż zdrowie przeciwników i przelecisz przez grę w swoim tempie, jak zwykle, omijając przy okazji połowę zawartości.
-
4 level, a save pokazuje 18 h. Jednak nie sugerowałbym się tym, bo gry często wiszą u mnie zminimalizowane.
-
Jakby wykluczyć dodaną muzykę i brak HUD-u, to mniej więcej tak to u mnie wygląda.:D Pan Piecyk pokonany - imo najłatwiejszy boss do tej pory, padł za pierwszym razem. W końcu mogę spalać pleśniowe maszkary. Odblokowałem też chyba już ostatnią moc do poruszania się, więc eksploracja zrobiła się jeszcze ciekawsza.
-
Od początku na poziomie Akcja i bez promptów, jak prawilny gracz. Dokładnie. Trzeba patrzeć na animacje przeciwnika, zamiast czekać aż gra podpowie, co zrobić. Widać, że świeżak, nieobyty w soulsach.
-
To najwidoczniej musiałeś coś zmienić, bo domyślnie prompty są włączone w trybie fabularnym, a w trybie akcji wyłączone. Po kilku zgonach gra sugeruje obniżenie poziomu i być może wtedy coś przełączyłeś... https://timesaver.gg/blog/onimusha-way-of-the-sword-difficulty-settings https://gameinformer.com/opinion/2026/09/04/onimusha-way-of-the-swords-easy-mode-expertly-teaches-parrying-to-those-who-hate Tak czy inaczej, grając z promptami, miałeś pewne ułatwienie, bo wiedziałeś już, kiedy i jaki atak nadchodzi.
-
Gratki! Na poziomie Akcja prompty również się nie wyświetlają, chyba że sam wł. w opcjach. Więc grałeś z tymi podpowiedziami.
-
Tak, nadal występuje, w końcu to metroidvania. Do części ukrytych przejść i znajdziek dostaniesz się dopiero po odblokowaniu odpowiednich umiejętności z innych regionów. Jest jednak szybka podróż i punkty kontrolne, więc wydaje mi się, że backtracking jest mniej uciążliwy niż w jedynce.
-
Kilka luźnych przemyśleń: Ja dotarłem do strefy ewakuacyjnej i tam już trochę czuć vibe Blade Runnera - ciemno, neony, deszcz, niesamowity tam klimat. Nie wiem, co oni w Remedy biorą, ale też chcę. Lubię ten otwarty świat. Aktywności trochę się powtarzają, ale sama eksploracja cały czas potrafi czymś zaskoczyć. W porównaniu do Onimushy to jest przepaść pod tym względem. Podoba mi się też, że nie ma w tej grze trzymania za rączkę. Są tylko główne cele, a jak się gdzieś dostać, jak rozwiązać zagadkę itd., to już trzeba samemu wykminić. I nikt nie mówi co 30 sekund, co mam zrobić, zero GPS-a i innych tego typu ułatwień. I nie ukrywam, mam kiepską orientację w terenie, a odwrócona grawitacja (kiedy jezdnia jest sufitem:D) zdecydowanie mi nie pomaga. Często się w tej grze gubię. Niektóre zagadki są naprawdę fajne, jak te z taksówkami czy obrazami w muzeum. Nic szczególnie trudnego, ale całkiem błyskotliwe. Na jednej utknąłem na kilka minut, zanim w końcu mnie olśniło. Zrobiłem też trochę upgrade’ów - mam więcej życia, dostaję niebieskie shardy po perfekcyjnym uniku i już zaczyna się grać coraz łatwiej, wręcz momentami jest za łatwo. Chyba zaraz będę musiał pomyśleć nad zwiększeniem trudności.
