Na szczęście nie będzie aż tak drogo, przy cenie $200 będzie cena detaliczna pewnie w okolicy 12-13 zł, bo część podatków jest kwotowa.
Chyba, że będzie potrzeba wykorzystania okazji.
U nas odbyłoby się to znacznie szybciej niż w DejKrainie. Bo już bylibyśmy świadomi jak wygląda rozwój sytuacji.
Jesteśmy też krajem bogatszym niż oni byli. Cena biletu lotniczego nie jest istotnym ograniczeniem, mamy także lepsze paszporty w kontekście wiz itp.
To żadna nowość, ale jeszcze 2 lata temu była narracja, że Rosja potrzebuje bez mała 10 lat aby odbudować swoje zdolności po DejKrainie.
Obecnie gdzieś czytałem, że to bardziej jeden rok niż 10 lat. I że to memłanie na Ukrainie to może być efekt uboczny równolegle trwających przygotowań do kolejnego konfliktu.
@Badalamann na pełnoskalową wojnę w Polsce nijak się nie zanosi. Gdyby to jednak nastąpiło, chaos by wybuchł niewyobrażalny, a ewakuacja do Niemiec i na Słowację byłaby masowa. Poziom dezercji podobny jak w DejKraina.
Ale że dożyję jakiejś rosyjskiej operacji na Pribałtice to jestem pewny. I ciekawe co Polska wtedy zrobi.
Przy obecnym podziale partyjnym wygląda to słabo, ale wiadomo że pojawią się ruchy żeby cały elektorat zagospodarować.
PSL np. jak to stolec, wiadomo że się pod coś podklei.
Ja pamiętam etap bojkotu Oszą, bo nie wyszedł z Rosji. Chyba także coś było z Decathlonem. No i nie wyszły do tej pory.
Coś ze dwa miesiące było to modne, a potem przestało bo weszła seria promocji: trzeci za jeden grosz.
Znaczy Auchan zadeklarowało, że zamierza wyjść, tylko powoli to idzie.
Mają tam spółkę zależną, która ich dawne sklepy obsługuje.
Przewaga prawicy (sondażowa) nie jest wcale taka duża. Nie żeby miało to jakieś istotne znaczenie na tak długo przed wyborami, ale czasami się czyta, że wybory na pewno kało przegra. Może i przegra, ale w sondażach tego nie widać.
Już lecę na front.
To dla biznesu nie ma chyba pierwszoplanowego znaczenia. Wojnę DejKraina przegra, ale przecież terytorium czy to pod zarządem Ukrainy czy Rosji nadal będzie istniało oraz po wojnie osiedlą się tam jacyś konsumenci.
DejDejKraj nie ma szans na ocalenie. Błędy jakie popełnia Rosja wydają się być momentami szokujące (może to być albo niekompetencja w Rosji, albo nasza niewiedza o całokształcie sytuacji), ale ona wygra tak czy inaczej.
Mam nadzieję, że ktoś wykonał tę analizę. I że mu wyszło, że bardziej opłaca się ładować w teraźniejszość DejDejKraju, niż w naszą własną przyszłość.
W artykule czytam, że wykryto 66k kradzieży w ciągu kwartału. Wydaje mi się to strasznie dużo, bo wykrywalność jest pewnie około 30% albo i niżej. Wychodzi na to, że jest to zachowanie powszechne.
Kradzenie jedzenia to rzeczywiście pewnie w większości z biedy albo z choroby psychicznej.