-
Postów
1 327 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Osiągnięcia Radio Tirana
ITH Sigma (5/5)
1,3 tys.
Reputacja
-
Ja poszedłem o krok dalej, ponieważ grałem z DLSS Quality + generator klatek 2X. Rozdzielczość 1440p. Żadnych problemów z płynnością nie zauważyłem, na pewno nie było żadnych spadków do 15 FPS biegając jako Leon. Ale że natura nie znosi próżni to gra się crashowała do pulpitu.
-
Po przejściu Residenta Requiem w końcu zrozumiałem, o co ci chodziło w tej wypowiedzi. Co prawda Silent Hill F jest straszniejszy i bardziej obrzydliwy od Resident Evil Requiem, ale cała reszta gry nie ma podjazdu. To jakby porównać Mercedesa S-klasę do Skody Fabii z przegnitymi progami.
-
Z kolei ja myślę, że się polubię z Crimsonem. Jako dzieciak grałem dużo w MMO (komputer był za słaby, by odpalić "normalne" gry) i szczątkowa fabuła mi nie przeszkadza, o ile w grze jest co robić. Taki Dragon Age 3: Inkwizycja był dla przykładu jechany za bycie "MMO dla jednego gracza", a mi właśnie to bieganie po mapach i przynoszenie NPC-tom czapki gruszek z drugiego końca świata bardzo odpowiadał.
-
Mi gra się wywaliła z 10 razy (przejście zajęło 16 godzin wg licznika Steam), najwięcej w Raccoon City. Przeważne do pulpitu, ale w siedzibie ARK pod koniec gry to cały komputer się zrestartował. Edit. Dodam, że nie była to wina undervotlingu karty graficznej. Przywróciłem domyślne wartości w MSI Afterburner, a po 20 minutach i tak zobaczyłem zbieranie raportu o błędach.
-
Tydzień temu przeszedłem The Beasta, to może podzielę się wrażeniami. Przejście fabuły + zrobienie wszystkich zadań pobocznych zajęło mi nieco ponad 33 godziny. Mówiąc w skrócie - jestem tą grą oczarowany. Przed premierą nastawiałem się na to samo co w jedynce i dostałem to samo, co w jedynce 👌Czyli świetnego parkoura i możliwość kopania zombiaków z wyskoku (butem prosto w czachę). Nawet główny wątek został zbudowany identycznie tj. Kyle Crane musi zlikwidować lokalnego watażkę. Grałem na "Brutalnym" poziomie trudności (wyżej jest tylko "Koszmar") i muszę przyznać, że balans został zrealizowany wzorowo. Czuć, że protagonista z każdym poziomem doświadczenia staje się coraz silniejszy, ale otoczenie przez grupę potworów to niemal 100% gwarancja zgonu nawet pod koniec gry. Trochę męczył mnie brak jakichkolwiek punktów szybkiej podróży - można cofnąć się w czasie o 20 lat, kiedy trzeba było biegać z jednej strony mapy na drugą i celem wykonania kolejnego zadania. Ten problem trochę niweluje odblokowanie umiejętności pozwalającej na szybsze bieganie, ale mimo wszystko wolałbym ze 2-3 punkty szybkiej podróży. Z innych wad - trochę mała różnorodność bossów tj. chimer. W pewnym momencie zdajemy sobie sprawę, że z tym bydlakiem już się kiedyś walczyło, tylko teraz dodana została mu jakaś umiejętność lub podatność (np. wrażliwość na kwas albo niewidzialność). Niemniej, bawiłem się świetnie. Poczekam na tę aktualizację, która ma wyjść w marcu i może kliknę sobie Nową Grę+ na najwyższym poziomie trudności.
-
Uprzedzam, że wpadam w wątek nie czytając poprzednich postów, gdyż nie chcę sobie przypadkiem czegoś zaspojlerować. Odpaliłem dziś pobieranie Residenta Requiem i przy okazji odkryłem, że na Steamie mam też Resident Evil 4 (2023). W jakich okolicznościach przyrody ta gra pojawiła się na moim koncie to nie wiem, ale pytanie brzmi: od której części (z tych dwóch) zacząć jako człowiek, który nigdy wcześniej nie miał styczności z serią Resident Evil?
-
Zjazd z 2500 na 2000 RPM to kolosalna różnica. Taką kartę da się używać nawet bez UV, o ile komputer nie stoi jakoś bardzo blisko użytkownika. A teraz zobacz sobie, jak ten PNY bez plusa wygląda na tle modelu z Plusem
-
Polski Amazon nigdy nie brał udziału w tych promocjach. Jeżeli ktoś chce kupić grafikę u Bezosa i dostać klucz to niech kupuje na niemieckiej stronie Amazona.
-
W key shopach ta gra lata za 190 zł, więc akurat będziesz miał prawie za darmo tj. za 30 zł.
-
Polski Amazon nie uczestniczy w tych promocjach i żadnych gier nie daje.
-
Remake dwójki też pewnie ogram, ale dopiero po skończeniu nadchodzącego Resident Evil Requiem. Aktualnie klikam sobie w Dying Light: The Beast. Klimat jest jak w jedynce, w którą grałem na premierę w 2015. Trudno się oderwać od monitora.
