Skocz do zawartości

nozownikzberlina

Użytkownik
  • Postów

    1 930
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez nozownikzberlina

  1. Muszę przyznać, że nieraz spotykałem się z takim podejściem. Zawsze czy to kupowałem GPU czy samochód i sprzedający robił jakieś dziwne wykręty, że na jakichś stacjach benzynowych chciał się spotykać, to koniec końców wychodziło, że jakiegoś trupa sprzedaje. Co do GPU to czy było za 500zł czy za 2500zł zawsze się umawiałem, że jak będę 20-30 minut drogi od docelowego miejsca, to on odpala na ten czas furmarka. Ja zajeżdżam, pokazuje mi i kartę kupuję, a transakcja trwa trzy minuty. A jak transakcja online, to też nie widzę przeszkód aby sprzedający nagrał filmik z furmarkiem, że karta bezapelacyjnie chodzi. A jak ktoś coś kombinuje, to z góry traktuje, że coś jest nie tak i jade mu z ceną w dól o 80% albo niech buja wroty.
  2. Nie musisz mi tłumaczyć. Kobiety się kompletnie nie nadają do policji i wojska w kontekście interakcji z przeciwnikiem. Natomiast nie widzę ani jednego powodu dla którego 35-letnia bezdzietna kobieta ma być traktowana ulgowo w razie konfliktu. Gotować dla żołnierzy też może, zaopatrzeniówka - no jest MASA tematów w czasie konfliktu które kobiety mogą ogarniać. Statystyki donoszą, że kobietom też niezupełnie wychodzi rodzenie dzieci.
  3. to niezłe równouprawnienie rozumiem, ze wyznajesz zasadę która mówi o tym, że równouprawnienie jest wtedy, kiedy kobiety mają lepiej od facetów? do tego dochodzi oczywiście nierówny wiek emerytalny, wszelkie dodatki dla kobiet za bycie kobietą i tak dalej
  4. ale jak na radeonie też są, no to chyba jednak nie jest wina karty graficznej zostaw tego latencymona bo tylko zamieszanie wprowadza, to chyba nie jest wiarygodne źródło informacji
  5. już ustaliliśmy które to są te trudne, zresztą doskonale wiesz które kierunki są powszechnie uznawane za trudne, a które za łatwe. nie ma potrzeby sprowadzać rozmowy do tak trywialnych spraw problem jest taki, że mi chodziło o faktyczną dominację, a Tobie o to (chyba), że na prawie studiuje jest dużo kobiet. No jest, ale to nie jest dominujący kierunek.
  6. przykład: jeśli na UJ na "wojsko i obronność" masz 354 mężczyzn, a na informatyce 800+, to o jakiej dominacji tutaj mówimy? zwłaszcza, że kobiet na wojskowości było niewiele mniej niż facetów, tak samo elektronika/automatyka 900+ mężczyzn tak samo wśród kobiet, na przykład na Gdańskim, na "prawie" 876 (to bardzo dużo), ale na językoznawstwie 1992 - o jakiej dominacji tutaj mówisz?
  7. a jakie kierunki są dominujące wśród facetów, a jakie wśród kobiet?
  8. nieprawda! są też faceci, ale nie wiem czy ktoś ich "subskrybuje"
  9. pewnie masz rację, natomiast nie da się ukryć, że Hołownia wielokrotnie z uśmieszkiem wskazywał publicznie na to, że jak najszybciej powinno się zlikwidować gotówkę i jest w pełni za tym. Gdy spotkało się to z negatywnym odbiorem to zdecydowanie zmienił front, ale u niego przynajmniej mamy pewność, że tak by się właśnie wydarzyło.
  10. no chyba, że trafisz na panie z urzędu skarbowego jak niegdyś pewien mechanik edit: jakby taki Hołownia czy Trzaskowski wygrali to dążono by do zniesienia gotówki. Wtedy pełna kontrola Polaka biedaka :3
  11. Po pierwsze: nigdzie nie kwestionowałem tego, że kobiety studiują również i na ciężkich kierunkach więc nie próbuj insynuować, że coś takiego miało miejsce Po drugie: gdzieś zatarło Ci się całe "clue", że u kobiet dominują łatwe kierunki i jest to fakt niezaprzeczalny Po trzecie: - pedagogika: przykład (440 w tym 424 kobiet) - Elektryczność i energia: przykład (575 w tym 23 kobiet) - za to już architektura: (239 w tym 200 kobiet) - mechanika i budowa maszyn (426 w tym 44 kobiet) - finanse i rachunkowość (153 w tym 136 kobiet) - administracja (846 w tym 617 kobiet) Wybrałem to na chybił trafił, więc błagam - nie pisz, że to pod tezę. już wiesz, skąd się biorą te liczby którymi sugerujesz się Ty? kobiety siedzą w "architekturach", "zarządzaniach" i "projektowaniach", "administracjach" jedynymi wyjątkami jeśli chodzi o ciężkie kierunki są tutaj prawo, gdzie, w zależności od uczelni, jest dość dużo kobiet oraz medycyna, gdzie tak jak wspominałem często wypada pula gdzie na pięciu studentów jest cztery kobiety. Są to nic innego jak wyjątki potwierdzające regułę.
  12. Chłopie, mógłbym Ci nawet wskazać na której uczelni takowe są i poprosić ich władze o statystyki absolwentów z podziałem na płcie, a Ty byś powiedział że to głupia teza. Daj coś od siebie to będziemy dyskutować, bo lejesz wodę i mi się znudziło. No nie ma o czym dyskutować, bo to jak grochem o ścianę. Być może, zacznę się nad tym zastanawiać Panie Oświecony! Czyli Ty możesz się na to skusić, ale ja już nie powinienem? To zakrawa o dysonans poznawczy, a już na pewno robi z Ciebie hipokrytę.
  13. tak? no w porządku, jeśli tak twierdzisz, to pewnie tak jest ciężki żywot masz przyjacielu, oj ciężki z czytaniem też na bakier. szkoła specjalna?
  14. spodziewałem się litanii bełkotu popartego jak zwykle niczym przewidywalny do bólu. Tezę udowodniłem, a że Ty nie potrafisz czytać liczb i już na samym początku popełniłeś faux pas sugerując jakieś głupoty, to już nie mój problem. A teraz tak poważnie, cały czas trollowałeś czy to jakieś schorzenie? twoja teza jest gupia gupia! to wcale nie tak, że ją rzuciłem bazując na wieloletnim doświadczeniu życiowym, a później od niechcenia poparłem statystykami GUS'u wycieczka osobista odnośnie wykształcenia też mocno na poziomie piwniczaka, ale ja lubię taki tandetny humor, wiec nawet rozbawiło ale odpowiem jak komu dobremu - niestety nie trafiłeś, aczkolwiek miałem pełno ancymonów twojego pokroju na pierwszym roku. szczęśliwie uciekli na jakieś zarządzania polem namiotowym razem z kobietkami
  15. Tym lepiej dla Ciebie, możesz ją w takim układzie jednoznacznie obalić na pstryknięcie palcem, a jedyne co robisz to kręcenie nosem i lanie wody, tabele Ci się nie podobają, dane Ci się nie podobają. Oczywiście, że manipulujesz. Najpierw dyskredytujesz, a później gdy wysyłam konkretne dane, to nie chce się ich przeanalizować. Gdybyś zajrzał do statystyk które wysłałem wcześniej, to te tabele które podesłałem byłyby aż nadto wymowne (choć nawet bez nich - nie wiem gdzie chcesz się targować? tylko nie pisz, że nie ma tam analogii), a dalsza dyskusja byłaby zbędna, ale Ty wolisz trzymać się tych swoich opinii opartych nie wiadomo o co i kręcić nosem. ALE, skoro moje dane są nieodpowiednie i zupełnie nie dowodzą tej "głupiej tezie", to pozostaje mi liczyć na to, że Twój kolejny post będzie obfity w dane które moją głupią tezę jednoznacznie i bezapelacyjnie obalą. Bo tak będzie, prawda? Prawda?
  16. niestety posłużę się tymi ogólnymi statystykami, bo w minionych kilku latach gus nie sporządził tabel w których rozbił to już na poszczególne kierunki Niemalże wszystko się zgadza (oczywiście są pewne subtelne różnice, ale jednak nurt pozostaje ten sam - analogia zachowana). Nie wiem po co ciągle manipulujesz i kłamiesz, a co do medycyny to oczywiście się do niej odniosłem w moim drugim poście w tym temacie jeszcze zanim Ty o tym pomyślałeś, no i kompletnie to pominąłeś (co kompletnie mnie nie dziwi).
  17. Koleżko kochany, wcześniej wyleciałeś z procentami (jak mniemam) mając w podświadomości jakąś dziwną tezę, że jeśli 70,8% kobiet zakwalifikowano do grupy studiującej matematykę, przyrodę i statystykę, no to pewnie 90% z nich studiuje właśnie kierunki matematyczne i ich pochodne, no to wysłałem Ci konkretne statystyki z gusu rozbite o kierunki. Analogicznie będzie to wyglądać dla lat późniejszych, w tym 2021 (jeśli nie - udowodnij). Tak!
  18. Nic nie porównuję, chodzi o analogię. No przepraszam, ale nie chciało mi się tworzyć własnej, a nie znalazłem żadnej konkretnej która rozbija to na konkretne kierunki. Jeśli jesteś zainteresowany tematem, to zachęcam również do pracy własnej! Inżynieria kwantowa.
  19. pierwsza jest bezpośrednio z gusu (2021), druga z portalu studentka i bazuje na tym (https://stat.gov.pl/download/gfx/portalinformacyjny/pl/defaultaktualnosci/5488/8/6/1/szkolnictwo_wyzsze_w_roku_akademickim_2018_2019_-_tablice.xlsx), ale zweryfikuj czy się wszystko zgadza (wiem, że to inny rok akademicki niż pierwsza tabela, ale różnice nie powinny być znaczące)
  20. wiedziałem, że ktoś te statystyki zinterpretuje w ten właśnie sposób masz tu swoje matematyczki i prawniczki
  21. Tell me you have no idea what you're talking about without telling me you have no idea what you're talking about. Nie wiem gdzie ty widzisz te całe "masy" kobiet, a już w szczególności jeśli chodzi o te, które wychowały się w miastach (jest wręcz przeciwnie). Podeprę się pewną statystyką. Więc prostując - masa kobiet studiuje łatwe gównokierunki, nie wymagające rozwoju intelektualnego ani obszernej światowej wiedzy (zgadnij dlaczego?). Wyjątkiem jest tu medycyna, gdzie na niektórych uczelniach w puli pięciu studentów mamy aż cztery kobiety, przy czym trzeba sobie powiedzieć, że to najczęściej specjalizacja lekarsko-dentystyczna. Jesteś w stanie jakoś obronić swoją tezę? Tylko błagam, bez dowodów anegdotycznych "z życia", bo tych nazbierało mi się mnóstwo na przestrzeni lat.
  22. z tym, że żaden, to bym tak pochopnie nie rzucał - co prawda zdarzyło mi się tylko raz, ale wysyłałem kartę do powercolor'a (oczywiście po uprzednim kontakcie z nimi) do CHYBA Holandii jak dobrze pamiętam, pomijając w ogóle sklep (nawet nie pytali czemu w ten sposób, jakby to było u nich całkiem normalne) nie wiem czy to jest rozpatrzane indywidualnie czy jak, trzeba by poczytać politykę wszystkich firm
  23. jakby się ktoś zastanawiał skąd biorą się liczby typu wskaźnik urodzeń 1.07 albo 60% singli po trzydziestce no to przykład sprzed paru miesięcy jak po suszeniu łba przez przyjaciółkę umówiłem mojego znajomego z którym jeździłem kupę lat na motocyklach z jej kumpelą żeby był kontekst, no to laska z opowiadań trafiała na samych "nieudaczników" on: 36 lat, górnik, raczej spokojny typ z wyjątkiem motoryzacji na punkcie której ma świra (motocykle, samochody, wypady na Nurburgring i jakieś inne tory), w tamtym roku skończył budować domek ona: 32, anetka z HR'u, mieszkanie na wynajem, mercedesik w kredycie, ładna, podobno miła (osobiście gadałem z nią ze dwa razy w życiu i to na bani więc nie pamiętam), instagramy i tindery, fotki z wycieczek no i się umówili, aczkolwiek nic dobrego z tego nie wyszło, bo chłop zamiast ją wziąć na chatę, przelecieć i nie odbierać telefonu przez następne dwa tygodnie, to głupek wziął ją do jakiejś drogiej restauracji, ta nazamawiała żarcia za parę stów za które zapłacił, pojadła, popiła a potem stwierdziła, że jednak to nie to bo nie było emocji i w sumie to zupełnie nie jej gust, za niski i nie dość przystojny (oczywiście tego dowiedziałem się już od przyjaciółki) i generalnie schemat jest powtarzalny patrząc po jakichś próbach wejścia w związki moich znajomych reasumując, sprawa wygląda tak: - faceci nie potrafią się dziś obchodzić z kobietami, próbują robić z siebie jakichś rycerzyków - kwiaty sraty, restauracje i wycieczki za miliony a kobiety jak wyczują takiego bankomata to będą go trzymały gdzieś blisko (byle nie w łóżku!) dla korzyści materialnych - panny po trzydziestce nadal są na poziomie rozwoju emocjonalnego licealistek, szukają jakichś niezidentyfikowanych emocji i modelów z instagrama śpiących na kasie, zamiast wziąć się za życie
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
{literal} {/literal}