-
Postów
2 223 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Treść opublikowana przez Vulc
-
Oj, to na pewno będzie średniaczek. Ubi ma wieloletnie doświadczenie w tworzeniu średniaczków, przez lata produkcję takich gier doprowadzili do perfekcji. Z recenzji Eurogamera natomiast wynika mniej więcej to samo co z wielu innych - na początku "och, Japonia", a później monotonia. Zabawne są też poprawki w systemie skradania (jak najbardziej na plus!), kiedy AI ponoć jest głupie jak but. Tam po prostu nie ma już żadnych artystów czy ludzi choćby z odrobiną pasji. Tylko najprostsze wyrobnictwo, które nawet w tak stosunkowo łatwym i atrakcyjnym settingu, nie potrafi umieścić sensownej fabuły i gameplay'u, który nie powoduje wrażenia "deja vu" na każdym kroku. Jeśli nawet duże serwisy piszą otwarcie, że wątek shinobi jest względnie okej, a tego drugiego zawodnika to można w zasadzie wyciąć, daje to sporo do myślenia.
-
Bo ta gra jak najbardziej zawiera takie elementy, co mnie osobiście męczyo już w pierwszym podejściu. Tyle, że całość oferuje świetną atmosferę tamtego regionu, bez większych absurdów, oddając jej ducha tak na należy. I zobacz, Ciebie też nużyła tam generyczność rozwiązań, ale jak lew bronisz nowego Asasyna, który na płaszczyźnie powtarzalności jest jakieś 10 pięter wyżej. Jak pisałem, nie ma tutaj żadnej konsekwencji, za to coraz więcej przykładów z czapy, bo "Yasuke, eheheh, był przecież bossem w Nioh". Jakby nie było różnicy między jednym z głównych bohaterów, a pobocznym przeciwnikiem z gry, która jest w zasadzie osadzoną w tym settingu baśnią.
-
A Ty dla odmiany chwalisz kiszkę, którą robi Ubi, bez zastanowienia i próby zrozumienia przeciwnej strony. Tylko wiesz, oni przynajmniej na tym zarabiają. No i oczywiście negatywne materiały są "be". Pozytywne, jak mniemam, głos rozsądku.
-
Rozbieżności między tekstem a końcową oceną, to w branży nic nowego, niestety. Zawartość sugeruje inny odbiór gry, ale że serwisy są w jakimś stopniu na łasce wydawców, ocena tego nie odzwierciedla. A to głównie ona idzie w świat. Gamespot zawsze wydawał mi się trochę bardziej wiarygodny pod tym względem, choć tutaj nie ma żadnej reguły.
-
No tak, rzucę jakimiś bzdetami, nazwę to jak coś trollowaniem. Wybitnie udane. 👌
-
No tak, bo kupowanie często zwyczajnych gniotów, które na gnioty wyglądają przed premierą i gniotami okazują się po premierze, tylko po to aby mieć "prawo głosu", to doskonała metoda na poprawę kondycji rynku i przykład szacunku do swojego czasu, oraz pieniędzy. Wszak w XXI wieku, mając już kilka dni po premierze mnóstwo materiałów, opinii samych graczy i innych źródeł, w żaden sposób nie można określić na czym się stoi, ani broń boże się w temacie wypowiedzieć. Sorry za wyrażenie, ale to zwykły bullshit, bo takie podejście nie będzie miało zastosowania w każdym przypadku. Tylko czekałem na pitolenie o wypalonych graczach. Jaranie się praktycznie każdą, nową, dużą produkcją jest w porządku. Natomiast jak coś ci się nie podoba, to jesteś starym dziadem, który wiecznie na wszystko narzeka. Co tam, że ludzie regularnie podawali sensowne argumenty dlaczego ta seria się przez lata stoczyła. Tego nikt nie widzi, ważne żeby się po plecach poklepać i pojęczeć na niezadowolonych. Natomiast zmianę hobby to te ostatnie osoby mogą Wam sami zaproponować - niższa sprzedaż takich produkcji z pewnością rynkowi nie zaszkodzi. Deal?
-
Coraz bardziej absurdalne dajesz te przykłady. W przypadku książki rozumiem możesz obejrzeć gameplay na Jutubie, aby ocenić kluczowe elementy? Film? Oczywiście, że nie trzeba oglądać kolejnej odsłony Fast&Furious czy jakiegoś marvelowego popocorniaka, aby wiedzieć mniej więcej co tam zobaczymy. Przecież to ten sam mechanizm, praktycznie taka sama sytuacja. Bądźmy poważni.
-
Trochę szybsze. 😆 Wszystkie gry From mają siłą rzeczy elementy wspólne, ale akurat Sekiro mocno różniło się od innych części. Nie wiem o czym tutaj w ogóle dyskutować. To, że tu i tu się maha mieczem czy paruje, nic nie zmienia.
-
Tak, bo przykładowo Dark Souls ma 15 części, prawda? Dostaliśmy Sekiro z całkiem innym systemem walki, Bloodborne z całkiem innym klimatem, i Eldena będącego pierwszym w tym uniwersum open worldem. Jak nic sytuacja identyczna jak w przypadku produkowanego taśmowo AC. Doprawdy wybitnie trafne porównanie.
-
Można mieć w pamięci Asasyna sprzed 10-15 lat i mniej więcej wiesz co dostaniesz. Serio, to jest chyba najgorszy przykład gry, w stosunku do której można sensownie używać argumentu "najpierw zagraj". Fajnie, że coraz więcej serwisów przestaje się patyczkować i piszą jak jest, bez owijania bawełnę i erystycznych fikołków. Kiedyś trzeba zacząć.
-
Akurat to jest znana praktyka. Jak nie ma konkretnego mięsa, czyli liczby sprzedanych kopii w określonym przedziale czasu, po prostu nie ma się czym chwalić. Wtedy wyciąga się jakieś statystyki z tyłka aka ile razy postać skręciła w lewo, a ile w prawo. Podaje się procenty sprzedażowe porównując do poprzednich odsłon, gdzie te cyfry często też mówią tyle co nic. Budżet 400 milionów przy tak obszernym projekcie od nadal dużego gracza, nie jest jakimś wielkim zaskoczeniem. A że widać spory recykling assetów, to też nic nowego. W równie tasiemcowym CoD jest to samo. Zresztą Ubi od lat słynie z fatalnego zarządzania, sporo informacji wypłynęło na światło dzienne w tej kwestii. Paradoksalnie elementy DEI mogą nie mieć aż tak wyraźnego udziału w kosztach całościowych. Podobnie jak BioWare, francuski developer jest w rozsypce od dłuższego czasu.
-
O to chodzi, gra nigdy nie odkrywa wszystkich kart, zachęcając do czytania notatek, słuchania i oglądania nagrań. Takie jest fabularne założenie, główny bohater też nie wie w co wdepnął.
-
Nie udawaj, że nie wiesz o co chodzi. Brakuje konsekwencji w Twoim podejściu do tego samego tematu, nie mam na myśli konkretnie protagonisty. Jeśli tak gardzisz DEI, dlaczego tak się nakręcasz na grę będącą doskonałym przykładem kiepskiej implementacji tych elementów? Mam tutaj cytować połowę Twoich postów z wątku DEI? Wystarczy tam zajrzeć. I nie, nie mam z tym problemu. Ostatecznie każdy powinien grać dokładnie w to, w co grać ma ochotę. Tym niemniej widać tutaj niekonsekwencję w poglądach.
-
Tutaj jesteś "świadom wad i potencjału", a w innym temacie dokładnie te same rzeczy wyśmiewasz na potęgę. Cóż za elastyczność.
-
Przecież to Ty piszesz o rewolucji, o której nikt nie wspominał i której nikt nie wymagał, więc gdzie tutaj jest łapanie za słówka? Suche fakty. Nie podoba mi się to, co się stało z tą serią na przestrzeni lat. Gdybyś czytał uważniej, a nie po łebkach, wyłapałbyś to bez problemu. Pytanie co robię w tym temacie jest niepoważne, pamiętając że jesteśmy na forum dyskusyjnym. To jest wątek do dyskusji czy klepania się po pleckach? Bo Ty widocznie oczekujesz tylko tego drugiego.
-
Na razie to Ty masz problem ze zrozumieniem, że nikt nie pisał o rewolucji. Ani w obrębie AC, ani FF. Bo chociażby Final Fantasy praktycznie za każdym razem oferuje coś innego. W skali nieporównywalnie większej od AC. Gdzie w tym fragmencie chodzi o rewolucję, co jest niezrozumiałego? Czytaj dokładniej wypowiedzi, kontekst jest jasny.
-
Nie, nie można, bo jak sam zauważyłeś, cały czas trafiają się ciekawe produkcje. W każdej z tych branż i niekoniecznie z głównego nurtu. Mogę zadać podobne pytanie, jaką znasz inną serię, która na przestrzeni lat i tylu odsłon, tak mało ewoluowała? Bo chociażby Final Fantasy praktycznie za każdym razem oferuje coś innego. W skali nieporównywalnie większej od AC. Najpierw wspominasz o wysiłku intelektualnym, który nie był przedmiotem dyskusji. Teraz robisz to ponownie w przypadku "rewolucji", której też nikt przecież nie wymaga. Problem w tym, że nawet w obrębie sprzedawania tego samego, ta seria zatrzymała się lata temu. Powiewem świeżości było Origins, które - o ironio - po prostu kopiowało rozwiązania z innych serii. Nawet o ewolucji formuły nie ma tutaj mowy, a tego - jako takiego planu minimum - każdy ma chyba prawo oczekiwać. Spokojnie, skórek masz pod dostatkiem, do zakupu w przyklejonym do praktycznie każdej części sklepiku. Oczywiście za wirtualną walutę. Oczywiście za realną kasiorę. Black Flag robiło robotę na morzu, gdzie nuciło się szanty i z przyjemnością waliło z dział do wrogich okrętów. Na lądzie gra była tak samo paskudnie wtórna jak poprzednie odsłony.
-
Nie, nie próbuję. Jest mnóstwo innych produkcji, które nie oferując specjalnie skomplikowanego gameplay'u, oferują znacznie więcej zabawy. Nie rozumiem skąd wziąłeś tutaj wysiłek intelektualny, jeśli nikt o nim nie wspomina. Jakie człowiek ma mieć nastawienie, jeśli bodajże po raz piętnasty (!) próbuje mu się sprzedać z grubsza to samo? Tak, tyle części Ubi przez lata wypluło, a to tylko duże odsłony.
-
No raczej. Co nie zmienia faktu, że gość pasuje do tej roli jak pięść do nosa. Nawet do roli w tym filmie. Z taką facjatą jest niestety jak Tom Holland, ciężko go traktować poważnie.
-
Jasne, bawić się dobrze można praktycznie wszędzie, co pokazują najpopularniejsze gry z różnych gatunków, na które wiele innych osób nawet nie spojrzy. To ostatecznie oceni sobie każdy indywidualnie. Nie zgodzę się jednak z tym, że próbując patrzeć obiektywnie, AC to nadal dobra gra. Z mojego punktu widzenia ta definicja od lat nie jest tutaj spełniona. Do bólu powtarzalny gameplay z drobnymi modyfikacjami, które mają udawać coś nowego. Schematyczna fabuła, oparta na tym samym fundamencie (idź i znajdź Templarów), pełna sztampowych dialogów rodem z generatora. Brak wyraźnego postępu wizualnego, nieustanne wrażenie "deja vu" na każdym, kolejnym kroku. AC to seria kompletne pozbawiona pomysłu na siebie, artystycznej iskry. Mi też przez lata formuła odpowiadała, bo póki była jeszcze w miarę świeża, człowiek doceniał ten bezpieczny grunt, o którym się tutaj wspomina. Podobnie jak całą ideę niekończącego się konfliktu dwóch organizacji. Wszystko ma jednak swoje granice, a Ubi osiągnęło absolutne mistrzostwo w przekraczaniu ich, w osiąganiu celu jak najmniejszymi środkami. Dla mnie nie ma tutaj prawie nic dobrego, bo nie są spełnione podstawowe warunki dobrej gry. Shadows, ze swoim aroganckim podejściem do japońskiej kultury, do settingu na który tak wiele osób czekało, tylko potęguje ten obraz. Często wraca się do tematu kryzysu w branży gier i nie wiem doprawdy czy jest lepszy od tej serii przykład, który istnienie tego zjawiska potwierdza. Z czystej ciekawości będę śledzić opinie o tej grze w tym wątku i jemu podobnych. Co zobaczymy w recenzjach branżowych, z grubsza już chyba każdy wie.
-
Kurdę, ograłem to kiedyś na Switchu, już mi całkiem wypadło z głowy. Nawet nawet produkcja. Nic, do czego chciałbym wrócić, ale daje radę. U mnie obecnie nadal KCD2 (almost done), do tego odświeżam Control. No i w międzyczasie HoM&M3, ponieważ why fuckin not.
-
DEI, LGBT i poprawnosc polityczna w grach
Vulc odpowiedział(a) na Roman_PCMR temat w Gry komputerowe (PC)
No cóż, nie ma w tym nic zaskakującego. Chcą się bawić w wizję artystyczną? Proszę bardzo. Aktorka nie potrafi być tylko aktorką, albo nikt jej nie nauczył zdrowego rozsądku? Nie ma sprawy. Jak w przypadku wielu gier i innych filmów, takie klapy niestety muszą mieć miejsce. Inaczej nikt nie wyciągnie wniosków i nie zacznie myśleć głową. Droga do tego wiedzie wyłącznie przez wykresy w Excelu. -
No ja jadę na Adzie i jak na razie baz większych problemów. Aczkolwiek klatki nie są stabilne, tak jak wspomniałem.
-
W takim razie warto zobaczyć. Z tych wymienionych wyżej Ludzkie Dzieci oglądam średnio co roku. Niesamowity film. The Road też znakomity - ciężki, przytłaczający, taki jak powinien być.
