Skocz do zawartości

Vulc

Użytkownik
  • Postów

    3 047
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Treść opublikowana przez Vulc

  1. Wymieniłeś chyba najważniejsze dla takich gier elementy. Veilguard byłby dobrą grą, gdyby był całkiem inną grą, tak w dużym skrócie. Tam prócz tego kulały mechaniki, konstrukcja świata, zagadki.
  2. Vulc

    PlayStation 5/5 PRO

    U mnie nie ma problemu, maksymalna cena jaką mogę dać za telefon to 1.5k. O dziwo, w co wiele osób może nie uwierzyć, telefony poniżej 1k również działają. Robią nawet zdjęcia. Obecnie śmigam na Motce Edge 50 Fusion i za cholerę nie chce mnie zmusić do jej wymiany.
  3. Fabuła, postaci i świat obronią się zawsze, niezależnie od oprawyt. Kotora przechodziłem z dwa lata temu z jakimiś lekkimi modami i to nadal był mega dobrze spędzony czas. Nie tylko GOL swoją drogą ma takie odjazdy, tutaj Polygon: https://www.polygon.com/dragon-age-the-veilguard-bioware-rpg-retrospective/ Inna sprawa, że nie od dziś wiadomo w którą stronę wieje wiatr w tym serwisie.
  4. Od dawna to jest głównie odznaczanie checkboxów, żeby metryki inkluzywności się zgadzały. Lub gorzej, samowolka osób, którym dano zbyt dużą władzę, dla których nie jest priorytetem dobra gra, a przekaz. Zbyt często obrywa się za to samym aktorom (nawet dubbingowym), choć oni dostali tylko skrypt i robotę do wykonania. O tym jak słabo napisana postać zostanie odebrana i jak to wpłynie na jej odtwórcę, to się akurat mało kto w korpo przejmuje. U Japończyków wychodzi to zazwyczaj naturalnie, bo nie podchodzą do tematu od dupy strony - najpierw tworzy się ciekawe postaci, osadza w konkretnej historii, dzięki czemu określone cechy nie wyglądają na wciśnięte na siłę, a raczej będące integralną częścią świata. Czasem jest to tak zamaskowane, że nie widać tego na pierwszy rzut oka. Dla kontrastu Veilguard to metoda gwoździa i młotka. Toporne, pozbawione subtelności walenie odmiennością, wyglądające nie jak element różnorodnego świata, ale jak komunikat.
  5. Vulc

    Offtopic Filmowy

    Tenzing. Czekałem na ten film od dawna, bo uwielbiam klimaty gór, motyw przekraczania granic własnych możliwości i ogromnej determinacji w dążeniu do celu. Ten film to posiada na papierze, niestety mimo świetnego castingu, jestem rozczarowany realizacją. Zabrakło emocji, które często zastąpiono tanimi zagrywkami, film rzadko oferuje dramaturgię, której wypadałoby oczekiwać w tych okolicznościach. Nie przedstawiono w sposób przekonujący trudów wspinaczki, retrospekcje są dość płytkie, zbyt bezpieczne i mocno przewidywalne. Wydany w 2015 roku Everest praktycznie na każdej z tych płaszczyzn spisuje się znacznie, znacznie lepiej, mimo sumarycznie niższych ocen. 7/10 i to takie trochę naciągane.
  6. Najzabawniejszy jest fakt, że nadal dzieje się to w branży, gdzie można takimi decyzjami utopić setki milionów dolarów, stracić kilkanaście lat produkcji, ostatecznie powodując rozwiązanie studia, oraz kolejne, ogromne straty wizerunkowe i finansowe. W imię czego? Patrząc na temat z czysto korporacyjnego punktu widzenia, są to decyzje na wskroś absurdalne, które nie prowadzą do maksymalizacji zysków. O co, o ironio, często się je oskarża, pisząc o kierowaniu się wyłącznie cyframi w arkuszach kalkulacyjnych.
  7. Co to zmienia w tym co napisałem? Obie gry mogły być znacznie lepsze, bo Anthem było stracone od samego początku. Problemy z zarządzaniem zasobami ludzkimi, niespójna i wielokrotnie zmieniana wizja gry, to pierwsze z brzegu przykłady tego jak BioWare funkcjonowało, a przecież można się tutaj cofnąć właśnie do DA2 czy ME 3 i jego nieszczęsnej końcówki. To są lata zaniedbań po obu stronach.
  8. Nie mniej naiwnym jest myślenie, że osoby decydujące o finansowaniu takich projektów, potrafią właściwie to ryzyko ocenić. Z definicji ryzyka wynika, że nie ma tutaj czegoś takiego jak doskonała ocena. Jest tylko rynkowa analiza, która może się zwyczajnie nie sprawdzić, co branża widziała już dziesiątki razy. Często jest tak, że założenia są sensowne, ale decyzje produkcyjne padają zbyt późno lub sam proces produkcji jest zbyt niestabilny. Tak było z Anthem, które wchodząc na rynek musiało się mierzyć z bardzo mocną konkurencją na gruncie live-service.
  9. Nikt nie jest bez winy, ale nie są też żadną tajemnicą problemy w zarządzaniu zasobami, choćby przy okazji produkcji Andromedy czym zajmowało się BioWare Montreal i Inkwizycji/Anthem, nad którą pracowało Edmonton. Pierwsza strona oskarżała drugą o podkradanie ludzi i podkopywanie produkcji, druga tą pierwszą o brak jasnej wizji dla gry i odchodzenie od sprawdzonej formuły. Później z Montrealu odszedł Hudson, jego miejsce zajął Walters z Edmonton, przynosząc swoją wizję i pomysły. Taka rywalizacja nikomu nie służyła i rzadko kiedy kończyła się w przeszłości pozytywnym rozstrzygnięciem. Tak, ale wynikała też z zaniedbań po obu stronach, gdzie nieumiejętnie zarządzanp zasobami, a EA w pewnym momencie za słabo przyglądało się temu co dzieje się w ich największych studiach.
  10. Dużo źródeł wskazuje na to, że tej wolności w pewnych okresach było aż za dużo, i z tą wolnością BioWare sobie po prostu nie radziło. I nie chodzi tutaj tylko o wizję gry, ale o zarządzanie zespołem i zasobami.
  11. To jest właśnie kluczowe w tym wszystkim, aby nie żałować gier, które nie powstaną. Nie ma czego żałować. To nie byłyby produkcje przypominające choćby w najmniejszym stopniu te z lat świetności. Inni ludzie za sterami, inne czasy, całkiem odmienne targety. Nie ma też sensu wieszać psów wyłącznie na EA - zgnilizna toczyła BioWare od środka od bardzo dawna. Brak spójnej wizji co do wyglądu gry, co skutkowało dużymi zmianami już w zaawansowanej fazie dewelopingu, problemy organizacyjne i kadrowe, słaba alokacja zasobów. EA oczywiście tylko pomagało w powolnym upadku, choćby przenosząc doświadczone teamy do ratowania Anthem - jednej z największych porażek tej firmy. Laidlaw, Darrah, Gaider, ludzie w dużej mierze odpowiedzialni za serię Dragon Age, zostali skierowani do prac nad całkiem odmienną produkcją live-service, która już wtedy miała bardzo duże problemy i spore opóźnienie. To się nie mogło udać i oczywiście się nie udało. Później nastąpiły odejścia, Anthem ostatecznie porzucono, nowy Dragon Age był w strzępach. Historia firmy powinna się wtedy zakończyć, ale przez lata pudrowano jeszcze trupa, dając złudną nadzieję, że za BioWare stoi coś więcej niż tylko nazwa. Po premierze Veilguarda chyba już nawet najwięksi optymiści nie mieli żadnych złudzeń.
  12. Tak, ale jak widać bardzo wiele firm musi się o tym przekonać na własnej skórze, bo mimo sztabu specjalistów nie potrafią jeszcze w fazie projektowania dobrać odpowiednich proporcji. Co innego wrzucić jakieś elementy inkluzywne, które miały już przecież Mass Effecty, a co innego ładować to do gry w ilościach hurtowych. Tak się kończy powierzanie decyzyjności nieodpowiednim osobom pokroju Corinne Busche, które mają priorytety inne niż dostarczenie faktycznie dobrej produkcji. Ostatecznie może to i branży wyjdzie na dobre, bo inne firmy zaczną wyciągać wnioski. Patrząc jednak na tej branży stan w ostatnich latach, zwłaszcza obraz największych korporacji, jest to dość odważne założenie.
  13. Czy ktokolwiek jest zaskoczony? Failguard było gwoździem do trumny, wszyscy czekali już tylko na pogrzeb. Czy szkoda Mass Effecta? Tak i nie. To była i nadal jest świetna seria, która zapisała się w pamięci graczy, ale naiwnością byłoby liczenie na to, że kolejna odsłona okaże się godna tej nazwy, po tym co odpieprzyli z Dragon Ejdżem. Cała nadzieja w Exodusie i The Expanse.
  14. Wspaniały czas dla gejmingu, idealny moment na nadrabianie zaległości i ponowne ogrywanie już raz ukończonych produkcji. Może jakieś retro? Od siebie polecam też planszówki.
  15. Vulc

    Offtopic Filmowy

    Obejrzę dopiero w streamingu. Gdyby kogoś interesowało, na Cinema City ruszyły już grudniowe rezerwacje na Diunę 3. Wziąłem punkt 9.00 dwa miejsca na środku sali, chwilę później już wszystko dookoła zajęte.
  16. To dobrze wiedzieć, sam nie miałem jak tego sprawdzić. Takie info dostałem.
  17. Ma tylko płytę, zmienił platformę. I nie aktywuje, bo już aktywował jeden voucher na niej, a podobno działa to na zasadzie jeden voucher na jedno urządzenie. Wiem, ale właśnie używam też do pracy coraz częściej, więc zbieram sobie za i przeciw.
  18. No, też mi wskoczyło w alertach. Wziąłem, bo miałem kod 40 zł z aplikacji i jeszcze jeden zniżkowy, którego kończyła się data ważności. Wyszło 618 zł. Teraz mam dylemat czy go zostawić czy sprzedać, bo zdobyłem też voucher do tego nowego Tomb Raidera, który mogę na nim aktywować. A proc też jednak mocniejszy pd tego który mam, płytę dostałbym od ręki od znajomego. Tylko nie wiem czy na tyle mocniejszy, żeby mi się chciało to wszystko zmieniać.
  19. Tak, to chyba najpopularniejsze Aku do takiego zastosowania.
  20. Vulc

    Nintendo Switch 2

    Ścieżka Ledy jest o wiele ciekawsza, to fakt. Historia Cai'a to przede wszystkim brak większych emocji i choć można czuć do chłopaka sympatię, jego postać jest pozbawiona charyzmy. Startowi towarzysze również nie należą do najciekawszych. Zwłaszcza Peter, którego nie da się słuchać, i którego przydatność w walce jest dyskusyjna. Nawiązując jeszcze do postaci, Guzran jest totalnie OP. Na obu ścieżkach gość nie do zdarcia, można nim w zasadzie solować niektóre walki.
  21. Vulc

    Nintendo Switch 2

    Miałem obawy, że po ponad 40h na ścieżce Cai'a, czeka mnie dłuższa przerwa. O dziwo idzie wyjątkowo gładko. Przede wszystkim dużo, dużo szybciej - bonusy do expa postaci, broni, obniżone ceny w sklepach powodują, że poziom wpadają jak wściekłe. Obecnie prawie 20 poziom po może 12h grania? Na ścieżce Ledy jest też mniej do zrobienia, nie można na przykład łapać zwierząt czy uprawiać roślin. Ogólnie całość wydaje się dużo bardziej skoncentrowana.
  22. Vulc

    Nintendo Switch 2

    A inni piszą ze swojej, nie ma tutaj żadnego problemu. Nie każda końcówka roku musi obfitować w exy, dodatkowo historycznie patrząc Nintendo ze swoimi hitami w ten okres w ogóle nie celuje. BotW i TotK, Metroid Dread, Xenogears Chronicles 3 czy Donkey Kong Bananza, żadna z tych produkcji nie była pierwotnie wydana w listopadzie czy grudniu. W tym okresie wydawane były głównie jakieś Pokemony. Sam grudzień pod tym względem jest już w ogóle biedny, co tylko udowadnia, że plan wydawniczy się na tych miesiącach nie koncentruje.
  23. Vulc

    Nintendo Switch 2

    Ty nie jesteś, ktoś inny jest i dostał produkcję nawet na setki godzin, jeśli chce ukończyć ścieżkę każdego z bohaterów. Dodatkowo wychodzi sporo innych gier czy odnowionych dla NS2 wersji starszych tytułów, które niekoniecznie są nowe, ale powiększają bibliotekę NS2. Ciebie nie zainteresuje, zainteresuje kogoś innego, zwłaszcza masa indyków skrojonych pod portable gaming. Exy na Nintendo są specyficzne, mocno różne od zachodniej filozofii i stylu. Kupując taki sprzęt, trzeba mieć na uwadze fakt, że niekoniecznie wszystko siądzie, nawet osobom, którym odpowiada ta odmienność. Ciężko też oczekiwać, aby solidne exy wpadały regularnie, nie powodując kilkumiesięcznych przestojów. To są nierealne wymagania, tutaj - tak jak na każdym innym sprzęcie - wszystko wychodzi w cyklach, które niekoniecznie się zazębiają. Tak, coś innego, ale wydawanie odświeżonej wersji jednej z najbardziej znanych produkcji w historii tej firmy w "okienku" między głównymi odsłonami, ma jak najbardziej sens.
  24. Vulc

    Nintendo Switch 2

    Idąc tym tokiem myślenia, nic tak naprawdę nie jest nowe. Pisałeś o dużej Zeldzie, Tears of the Kingdom to w Twoim sposobie kategoryzowania taki sam kotlet. Gra rozwija pomysły z BotW, ale to ostatecznie recykling tych samych lokacji, rozwiązań i postaci. I nie, nie mają tylko Ocariny, wspominałem wcześniej o Fire Emblem: Fortune's Weave, które niedawno wyszło i jest zdecydowanie exem dużego kalibru. Co nieustannie ignorujesz. I tak, odświeżyć coś jest znacznie łatwiej niż budować od podstaw, przy czym nie jest to przecież polityka charakterystyczna wyłącznie dla Nintendo.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
{literal} {/literal}