Wiadomo nam pozostaje tylko sobie ponarzekać -niestety. Biorąc pod uwagę, że młodzież oraz przyszli wyborcy są do sieci przyspawani i zdecydowana większość z nich łapie się na krzykliwe hasełka sytuacja będzie zapewne coraz gorsza. Ciekawe na ile te internetowe wojenki klasy politycznej są kreowane bo wychodzi im, że suweren tego oczekuje, a na ile to są po prostu takie naturalne prymitywy.