Powtarzam to od lat, choć nie mam absolutnie nic do WOŚP ani Owsiaka. Po prostu w pewnym momencie piękna akcja stała się de facto tylko i wyłącznie wsparciem dla państwowej patologii. Niby w USA jest to samo (placówki udzielające świadczeń "publicznych" jadą na zbiorkach)... tylko czy naprawdę chcemy USA w Polsce?
Owsiak już dawno powinien zbierać na rzadkie terapie, na profilaktykę, na wszystko to, co nadal może być trudne/nieosiągane w państwowym systemie. Ale zakupy PODSTAWOWEGO (z punktu widzenia dzisiejszego rozwoju medycyny) sprzętu?! No, tylko że na te inne rzeczy zbiera już pierdylion fundacji, więc pewnie akcja by upadła...
I tak, oczywiście, można uznać, że świat nigdy nie będzie idealny, więc tak jak łata się niedomagania systemu publicznego, lecząc się prywatnie, tak trzeba łatać braki sprzętowe Owsiakiem, zwłaszcza, że dla statystycznego Polaka to koszt 10 zł do puchy... ale to tym bardziej uwydatnia absurdy systemu. Zakładając 15 mln pracujących wystarczyłoby 15 zł rocznie z pieprzonych składek, by zrównać się z Owsiakiem. 15 zł rocznie!