Skocz do zawartości

Kamiyanx

Użytkownik
  • Postów

    1 064
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Treść opublikowana przez Kamiyanx

  1. Mnie zastanawia w ogóle, jak to jest, że powód niskiej dzietności jest dość oczywisty, a ciągle się go pomija w debatach? Serio, ktoś nie wie, że do 30stki mamy blisko 50% singli? Czy po prostu niewygodnie jest wskazywać, że to współczesny świat tak dziadowsko się nadaje do tworzenia związków?
  2. Miśki, dopiszcie sobie kontekst, zamiast strzelać. Gość nie jest Polakiem, tylko Irańczykiem, więc to raczej z definicji jest jakaś transakcja. To niejaki Alex Haditaghi
  3. No Japonia i Korea tak dostosowują od lat i gówno z tego wychodzi. Opowieści z mchu i paproci.
  4. A tak to było chyba z 20 lat temu. Teraz w sumie nie wiem, co mają duże miasta, czego nie mają małe powiatówki. Panie, nawet w gminach stoi Żabka i paczkomat na każdej ulicy XD
  5. Algorytm na Twiterze mu pokazuje na podstawie historii przeglądania
  6. Nie interesuj się tak, to nie będzie. Już pomijając, że ten temat wraca albo na twiterze, albo jako argument prawicy przed kolejnymi wyborami XDD Złota rada od kogoś, kto w jednym poście pomylił furasa z osobą trans, DSM ze spiskiem i korelację z manipulacją. Zazdroszczę tej pewności siebie, serio. Ale dobra, po kolei... Zakupy to logistyka i samodzielność społeczna. "Czuję się inaczej, niż mówi mi otoczenie" to introspekcja. Naprawdę uważasz, że to ten sam obszar kompetencji? Nastolatki od tysięcy lat wiedziały że coś jest "nie tak", jeszcze zanim umiały ugotować zupę. Świetny argument... przeciwko reklamom. Gratuluję że obaliłeś marketing Nestlé, ale to nie ma związku z tym, o czym rozmawiamy. Kolego, właśnie opisałeś furasa. To nie jest tożsamość płciowa, to subkultura. To tak jakby pomylić cosplay z tranzycją. Jedna rozmowa z Wikipedią by pomogła. Zmiana definicji w DSM 2019 była wynikiem 10 lat badań i oznaczała że dysforię zdepsychiatryzowano, bo dane pokazały że sama tożsamość nie jest zaburzeniem. To jest nauka działająca poprawnie. Boisz się aktualizacji wiedzy bardziej niż błędu — to niepokojące. No i jeszcze ten klasyk na koniec: "idąc Twoją logiką — też musisz wykluczyć alternatywy". Tak, zgoda. Różnica jest taka, że moja strona ma badania, metaanalizy i mechanizmy. Twoja ma Nesquika i furasa. Nierówna walka.
  7. Wyjaśnij mi jak ze swoim imponującym IQ połączyłeś wątek porodówki z wątkiem trans XD Tak, tak, wiem, czepiam się i nabijam z ciebie PS: tak podpowiem, że liczba singli 18-29 to około 45%... ALE TO TRANSY WINNE WSZYSTKIEMU!!!
  8. Co tak delikatnie? Od razu na krzesło elektryczne! Procenty to w sumie raczej się w ogóle nie zmieniły. Po prostu teraz możesz normalnie iść z tym do lekarza bez wytykania palcami i egzorcyzmów. Nie, dane tego nie pokazują — twój wniosek to klasyczny błąd logiczny zwany "post hoc ergo propter hoc" (korelacja ≠ przyczynowość). Zanim w ogóle mówimy o "manipulacji", warto zapytać: czy ten rozkład wiekowy jest w ogóle zaskakujący? Niekoniecznie. Mamy co najmniej kilka bardziej przyziemnych wyjaśnień: 1. Samoświadomość rośnie w okresie dojrzewania — to nie jest kontrowersyjna teza, to neurobiologia. "Adolescencja" to moment, w którym ludzie po raz pierwszy intensywnie konfrontują się z własną tożsamością — seksualną, płciową, społeczną. Dla wielu osób to pierwszy moment, gdy mają w ogóle język i przestrzeń, żeby coś o sobie zrozumieć. 2. Dostęp do informacji — poprzednie pokolenia nie miały słownictwa ani widoczności, żeby się zidentyfikować. Część z nich robiła to dopiero w wieku 40-50 lat (jak pewna słynna posłanka). Młodsze pokolenia robią to wcześniej — nie dlatego, że są "programowane", ale dlatego, że mają dostęp do informacji, których wcześniej nie było. 3. Starsze osoby trans są niedoreprezentowane w statystykach — wiele z nich nie ujawnia się publicznie z obawy przed dyskryminacją zawodową czy rodzinną, co sztucznie zaniża ich udział w danych. Ogólnie żeby teza o "manipulacji" miała sens, musiałbyś najpierw wykluczyć wszystkie te alternatywne wyjaśnienia — a tego żadne z przywoływanych badań nie robi. To nie jest zdrowy rozsądek, to potwierdzanie z góry przyjętej przez ciebie tezy. Klasyczny chłopski rozum. Ale głównie chłopski. brak diagnozy ≠ brak zjawiska Muminki, myślcie, ze trochę tym przyłbicami. Starsze roczniki coś trudno przyswajają proste rzeczy.
  9. To też w sumie ciekawy wątek, bo względnie jeszcze niedawno nikt nie widział w tym problemu.
  10. Ech, wujek boomer, weź się ogarnij, bo to śmiesznie może brzmi dla innych 50-latków XD Trans jest w społeczeństwie może i te 1-2%, ale przecież nie cofnie się XX lat badań i zaleceń czy procedur tranzycji, bo jakiemuś galaktiemu w kryzysie wieku średniego przeszkadza, jak się kto czuje W ogóle ładną macie wiedzę prawno-medyczną, jeśli myślicie, że płeć wam zmieniają w dokumentach na oświadczenie. Tam się ogólnie dramaty dzieją, bo trzeba pozywać własnych rodziców i mieć mnóstwo ekspertyz lekarskich.
  11. A widzisz, tu jest ciekawa sprawa, bo tylko facetom wolno sobie odebrać płodność XD
  12. 1) Strach przed odpowiedzialnością to nie jest odpowiedzialność. To tylko racjonalizacja. 2) Tak, zabetonowanie strefy komfortu (wazektomia) uważam za dość pizdowate podejście. Ja rozumiem, że wygodnie jest to przedstawiać jako męską decyzję, ale rzeczywistość jest zgoła inna.
  13. No raczej Piotrusiów Panów bojących się dzieci nie nazwałbym mężczyznami. Żeby to jeszcze było gdzie uciec. Stworzyliśmy problem, więc będą konsekwencje. Na razie ta kultura singlostwa i strachu przed dziećmi prowadzi w kierunku eutanazji ekonomicznych.
  14. Wazektomia. No to dość zabawne, że wątek demograficzny jest od ciebie, a sam jesteś clue problemu. Chociaż ciekawie będzie za jakiś czas, jak zaczną zmuszać.
  15. Mało męskie, ale skoro tak uważasz.
  16. Ale po co się skupiać na ekstremum? Skrajne przypadki są z definicji... Skrajne.
  17. A ja to myślę, że może i do 70 dam radę. Grunt to dobrze spać, zdrowo jeść i porządnie ćwiczyć. Jak zbudujecie określoną ilość mięśni, to będziecie w formie nawet po tej 70, a kto wie, czy nie 80.
  18. No to dzieci nie oczekuj za wiele. Ogółem mało kobiet chce się ładować w dzieci bez ślubu. Optymalnie powinny mieć i ślub, i umowę o pracę, a z tym jest teraz problem. Niby pod jakim względem? Ja o czym innym — kobiety teraz (i słusznie) oczekują, że ojciec też się będzie zajmował dzieckiem, a nie uciekał do pracy czy kolegów. No i właśnie sporo mężczyzn tego warunku nie chce spełnić. No media szukają sensacji, ciekawe, jak często coś z tych opowieści jest prawdą Swoją drogą, ja to się w ogóle nie polecam sugerować medialnymi historiami. Miałem okazję się przekonać, i to nie raz, że często ta zła baba zostawiająca męża po X latach to jest jakieś 10% faktycznego kontekstu sytuacji. A ogółem ilość chłopów zapuszczających się po ślubie to jest masakra. Wiele ludzi też nie rozumie, że to połączenie emocjonalne nie powinno znikać na zasadzie "bo X lat jesteśmy razem". Wiele związków się rozpada niestety na własne życzenie. My to teraz mamy za dużo "psychologów" i za dużo medialnych narracji. Często te historie zupełnie inaczej wyglądają w rzeczywistości, jak się doda brakujące 90% kontekstu. BTW, tłumaczę bardziej dla reszty, bo prawnik to pewnie zna temat z autopsji.
  19. A tak z innej beczki – po ostatnich rozmowach z koleżankami w związkach widzę kolejną przyczynę tej niskiej dzietności i mniejszej ilości związków. No bo ten temat służy głównie do narzekania na baby, a co ja się dowiaduję czasem o różnych gościach, to... bez komentarza. Dość powszechne jest też odmawianie ślubu, przez co te kobiety nie chcą rodzić, bo nie czują się zbyt bezpiecznie. Co mnie w sumie nie dziwi.
  20. Zwykły obywatel ma 3 mieszkania w dużym mieście? Pytanie retoryczne.
  21. Takie głupie gadanie. Typowe polskie zresztą, bo uwielbiamy przesadzać. Ale lepiej nie robić nic i niech wielkie fundusze masowo to skupują, żeby kogoś nie było stać
  22. Tak, bo one mają coś takiego, że chciałyby mieć pretekst, żeby nie było, że zostawiły chłopa tak o. W każdym razie jak jest taka sytuacja, to dana para do siebie po prostu nie pasuje. Tyle.
  23. Wszystko wymaga kontekstu. Ale powiem ci, że w przypadkach "z życia" to często działa tak, że kobieta jest w związku już tylko fizycznie (na zasadzie autopilota), a emocjonalnie szuka innego i wtedy po prostu ciało zaczyna podążać za mózgiem. W szczęśliwych związkach nie ma zdrad. A my, faceci, mama słabe sensory – jak baba przestaje sprawiać problemy, to myślimy, że się uspokoiła i jest git. A ona jest zwyczajnie wypalona i ma wszystko gdzieś. Zdrada to potem już formalność.
  24. U kobiet jest taki, że faceci nie chcą odciążać je przy wychowaniu. No i realnie brać odpowiedzialność.
  25. Przyznaję, że odkąd zgłębiam temat, to dopiero widzę, jak trudno jest teraz znaleźć sensowny materiał na ojca. W sensie taki, przy którym kobieta będzie miała jakieś życie w trakcie i po ciąży. No i też nie dziwi mnie, że chcą mieć ślub. Ale to już wina kapitana państwo – mogliby coś zrobić, żeby prawnie strony były bardziej na równi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...