No dobrze - tylko teraz moje pytanie - w HEV tego nie ma? Oprócz falownika i ładowarki. Nagrzewnica i sprężarka to i w zwykłym mogą być elektryczne więc to zostawmy. Jest bateria i silnik napędzający koła, jakieś sprzęgło też musi być. System chłodzenia pewnie też jest, grzania być może niekoniecznie. Inne napięcia być może ale to raczej kwestia przyjętego "systemu". Kwestia skomplikowania wszystkiego i ok - większe skomplikowanie = potencjalnie większa awaryjność. Ale bazowo to jest niemalże to samo. Tylko w PHEV jest wszystkiego więcej - mam rację? Wychodząc z drugiej strony. PHEV to elektryk z range extenderem, któy może napędzać koła. Skoro elektryki są takie bezproblemowe, spalinowe wszyscy wiemy jakie są - kombinacja tych dwóch rodzi pewne problemy natury technicznej ale żadne to rocket science. Kwesta tylko tego, czy żeby wymienić coś trzeba wybebeszać pół samochodu czy nie A największe skomplikowanie układu to zapewne rodzi moduł zarządzający energią. Tu pewnie tkwi clou. Poprawcie mnie jeśli się mylę.
W "moim" przypadku to pewnie największy problem to będzie rzadkie odpalanie silnika spalinowego. O ile mama by pamiętała/chciało jej się podpinać codziennie samochód z drugiej strony ludzie mają weekendowe zabawki, które całą zimę stoją pod kocem nieodpalane i nic im się nie dzieje... No rodzi to pewne kłopoty, nie powiem, że nie ale mam wrażenie, że chyba trochę to na wyrost.