No właśnie - i tutaj jest haczyk. Mamy skp, które może to stwierdzić, czy jest ok, czy nie (oczywiście, można przejść badanie i zmienić żarówkę - tak jak robią z wydechami i innymi modyfikacjami). I teraz mamy zdarzenie, że kierowca, który spowodował kolizję twierdzi, że został oślepiony. Primo - przez kogo? Skoro został oślepiony to nie bardzo jest w stanie stwierdzić - no bo nie widział przeca (chyba, że miał kamerkę). Po drugie - jeśli światła są prawidłowo ustawione i sprawdzone no to raczej nie ma się do czego przyczepić. A po trzecie, jeśli kogoś oślepiłeś i ten ktoś w Ciebie wjechał zazwyczaj masz rozwalony przód - więc nie ma możliwości sprawdzenia, czy to była przyczyna, czy nie, no bo jak? A po czwarte - ile to razy miałem tak, że jechał za mną bus czy coś większego i tak mi światłami napierd*lał, że szok, a to po prostu nowoczesne i wysoko umieszczone lampy. Reasumując - nie twierdzę, że to niemożliwe bo wszystko jest możliwe ale raczej mało prawdopodobne, żeby nawet jeśli się ktoś przyczepi do tego, to udowodni ciąg przyczynowo skutkowy i źródło światła jako winowajcę.