Jak się mówi o opłacalności to trzeba przyjąć jakiś jej wyznacznik Taki domyślny, intuicyjny to z jaką ilością kasy zostaniesz na końcu. I to jest ok w większości przypadków, np. jak chcesz zdecydować czy bardziej się opłacało zainwestować w x czy y. Ale jak przyłożysz tę miarę do całego życia to wyjdzie ci co najlepiej zrobić by umrzeć z jak największym hajsem na koncie
Więc stąd pomysł by do długich okresów, będących istotną częścią życia używać innych miar, próbujących jakoś uchwycić ogólną "jakość życia". Oczywiście nie jest to łatwe, ale o tym właśnie pisał jagular.