Skocz do zawartości

Misticzx

Użytkownik
  • Postów

    128
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Misticzx

  1. No to wyraźnie napisali w artykule. Jak pędzisz do przodu to 16 godzin, a jak chcesz przejść maksymalnie dokładnie to ponad 60 godzin. Mi tam zajęło 45 godzin, bo po prostu chciałem wykonać i znaleźć w tej grze wszystko co się dało. Chociaż nie wiem co mieli na myśli pisząc o 64 godzinach. Zapewne masz rację, ale nawet małe zmiany i urozmaicenia doceniam w grach. A jakie są zmiany w tych kolejnych przejściach RE4 Remake? RE 2 Remake miało sens grać ponownie 3 razy bo raz Claire, raz Leonem a trzeci raz mogłeś przejść nową grę + i mieć inne ZAKOŃCZENIE. A jakie zmiany zaoferuje przejście kolejny raz RE4 Remake?
  2. Jak już pisałem. Remake to nowy kanon, bo powstały nie jako dodatek, ale po to żeby zastąpić fabułę i postacie ze starych gier RE. Dlatego nie ma żadnego logicznego powodu żeby po wyjściu Remake grać w stare wersje. Dlatego właśnie wspomniałem o najlepszym bossie czyli Ramonie. Nie pamiętam żeby inny boss na poziomie Standardowym miał atak który od razu zabijał. Przynajmniej mnie takim atakiem żaden nie trafił a Ramon tak. No cóż twoja opinia : ) Może ktoś inny by miał więcej czasu i cierpliwości na dłuższą dyskusję z tobą. Należysz do kilkunastu procent graczy którzy nie rozumieją, nie widzą, albo nie chcą widzieć mnóstwa pozytywnych zmian jakie oferuje RE4 Remake w porównaniu ze starą wersją. Również odnośnie fabuły i postaci. Nie zbudujesz w ten sposób żadnego klimatu gry, bo nie poznasz postaci, ich emocji, zachowań, celów i fabuły. Sposób rozgrywki to tylko mała część Resident Evil. A po co? Pokazali jedynie (w notatkach) że zabił córkę burmistrza i zrobił z niej eksponat . To już było wystarczająco okrutne. Uważam że nawet to mogli sobie darować. Pewne uproszczenia i zmiany, które nastąpiły w Remake to nie są wady jak próbujesz wmówić innym. Remake to nie miała być kopia starych wersji z dobrą grafiką. To miało być coś nowego i wyraźnie zmienionego, żeby również ci którzy grali w oryginał chcieli zagrać w Remake. Gdyby wszystko było tak samo to mogłoby to wielu zniechęcić.
  3. Grałem w RE4 Remake i nie znałem fabuły starej wersji RE4. Ogólnie mogę napisać że jak pierwszy raz gram w grę to przechodzę ją maksymalnie dokładnie żeby właśnie potem nie żałować że coś zostawiłem, a to przedmiot, a to skarb, a to zagadkę, zlecenie dodatkowe itp. Jak dla mnie klimat znika jak tylko ciągle idziesz do przodu olewając świat (nawet jesienne drzewa można podziwiać wbrew pozorom, to samo burzę i deszcz) i wszystko wokół. Gdzie tu klimat i atmosfera gry skoro kilkanaście misji przechodzisz w kilkanaście godzin? Absurd. Dlatego około 40 godzin dla bardzo dokładnej gry to normalny czas, tym bardziej że gra miała o wiele więcej misji niż mi się wydawało że będzie (gdy uwolniłem Ashley to sądziłem że już jestem na połowie gry, a okazało się że byłem w dużym błędzie).
  4. Nie wiem skąd im się bierze te 16 godzin na przejście gry. To musiało być niezłe szaleństwo i pędzenie do przodu, bez dokładnego zwiedzania lokacji i bez zbierania wszystkiego co było i wykonywania wszystkich zleceń. Ja tą grę ukończyłem w 45 godzin. Oczywiście za drugim podejściem też mogę przejść całą grę 16 godzin, ale to jedynie pędzenie do przodu wtedy pozostaje.
  5. A ty już w ogóle tą grę skończyłeś, czy nadal wypowiadasz się o grze w którą inni grali a ty nie? Jak nie skończyłeś to poświęć te kilka dni i zrób to, a potem zacznij o niej dyskutować. Tu akurat faktycznie było coś dziwnego. W tej scenie usunięcia pasożyta pod koniec gry to były jakieś lasery, a nie typowa operacja. Jednak ciężko napisać jakie to czyniło skutki zewnętrzne, bo Ashley i Leon nie chcieli tego pokazać. Może wyglądali tak samo jak Luis po tym zabiegu, ale to już twórcy gry pominęli milczeniem. O ile zakończenie RE2 Remake było pozytywne (szczególnie to PRAWDZIWE wspólne zakończenie z Claire), to jednak trauma bierze się z tego co przeżył wcześniej i co pokazali na wstępie RE4 Remake. Nie chodziło tylko o unicestwienie całego miasta, bo miasto to tylko miasto, ale o ludzi których spotkał, którzy cierpieli i umierali, a byli dobrzy (chociażby najsmutniejsza scena w całym RE2 Remake dotycząca tej dziewczynki która była w trakcie zamiany w potwora i ojca który musiał ją zabić przed tą przemianą).
  6. Ale ja ci powiem że jak ktoś nie znał fabuły RE4 to nie mógł być pewien zakończenia. To że Leon (i Ada) przeżyje było pewne, ale losy Ashley to już co innego. Gdyby twórcy chcieli to mogliby zrobić bad end w jej przypadku. Oczywiście na szczęście tego nie zrobili.
  7. Ty zacząłeś od RE4, a jak od RE5 Prawdę mówiąc jedyna twarz na jaką szczególnie zwracałem uwagę to była twarz Ashley, a ta wyglądała przepięknie Jej twarz jest od modelki Ella Freya. https://www.instagram.com/ella.freya/?hl=pl Tej grze to praktycznie żadna nie dorówna. Ta gra była prawdziwym hitem na konsolę swego czasu i szalenie oryginalna, bo w jakich grach jedna z głównych bohaterek to 14 latka? Nie znam takich. To ją również wyróżniało. A może dobrze że nie skończyło się tak jak Resident Evil Village. Tam jest zaskakujące zakończenie, ale w negatywnym względzie.
  8. Prawdę mówiąc to ja tego Verdugo nawet nie traktowałem jak bossa. Chyba że można go nazwać mini bossem. Wielkościowo był jak każdy przeciwnik, a po prostu dużo bardziej odporny. Można było go zamrażać (dla urozmaicenia) lub po prostu dużo strzelać. Nie miał żadnych specjalnych umiejętności.
  9. W tym przypadku jednak jest inny, poprawiony i lepszy zarazem. Gdyby każda gra była tak dopracowana jak RE4 Remake to gracze by nie mieli na co narzekać. Z graczy którzy nie grali w stare RE4 zachwyceni są prawie wszyscy fani horrorów, a z tych co grali w stare RE4 zachwycone jest z 80-90 procent. Ty należysz do tych 10-20 procent, którzy marudzą. I tyle. Ramon to był to najlepszy lub jeden z najlepszych bossów w RE4 Remake. Jako postać maksymalnie znienawidzona, ale sama walka miała świetny klimat. Muzyka rewelacyjna jak z najlepszych filmów, która potęgowała emocje podczas walki. Do tego był to boss, który mógł ciebie od razu zabić jednym atakiem, a to nie było cechą większości bossów w tej grze, które do zabicia potrzebowały kilku ataków.
  10. Nie dodali poziomu trudności poniżej easy. Są 4 poziomy trudności. Wspomagany, Standardowy, Hardcorowy i Profesjonalny. Ta gra jest prosta tylko na poziomie Wspomaganym (podobnie jak RE8), czyli wtedy każdy gracz (nawet jak to jego pierwsza gra w życiu) ją przejdzie bez problemu. Ja natomiast grałem na poziomie Standardowym, ale gram od dawna, więc bez większego problemu ukończyłem grę. Jedyne co, to trzeba rozsądniej gospodarować amunicją i po prostu ogólnie bardziej się starać unikając ataków wrogów i łącząc strzelanie z ciosami fizycznymi. Ramón Salazar jest bardzo ciekawym przeciwnikiem. Jeden z najlepszych jeśli nie najlepszy boss (i ta muzyka rewelacyjnie tworzyła klimat). No to niech ci będzie. Nie wszystko robi lepiej, ale w 90 procentach robi lepiej. Robi inaczej, bo RE4 Remake jest poprawione w stosunku do RE4. Powiedzmy że jest może jakieś 10 procent graczy jak ty, którzy będą się upierać że stare RE4 było lepsze. Remake to nowy kanon Resident Evil. Producenci tworząc Remake starą wersję wyrzucili na śmietnik, czyli nie tylko grywalność, ale również fabułę i postacie. Ogromna większość graczy to zaakceptowała, ale fani staroci (starych pomysłów) nie mogą się z tym pogodzić.
  11. Ten moment gdzie Ashley była sama (lokacja zamek) był najbardziej stresujący w całej grze ponieważ nie mogła się ani bronić ani walczyć (nawet nie wiedziałem że może używać tą lampę do unieruchamiania wrogów, bo ani razu tego nie użyłem). Poniżej fragment z mojej własnej gry, którą niedawno ukończyłem. To nie jest filmik jak innych ludzi, którzy nagrywają gry, gdyż oni wpierw przechodzą bez nagrywania, a dopiero potem udają że grają pierwszy raz i nagrywają dla widzów. Natomiast poniżej moje faktyczne pierwsze przechodzenie tej gry. Grafika wysokiej jakości ma ogromny wpływ na klimat gry, bo wpływa na emocje i odczucia gracza. Wyobraźcie sobie strzelanki 20 lat temu, a obecnie? Przecież kiedyś to walczyłeś z jakimiś teksturami/ludzikami komputerowymi więc to była walka dla walki, a teraz jak zabijasz to przeciwnicy wyglądają (chyba że twórcy gry ich nie chcą pokazać) jak prawdziwi ludzie. To samo ci dobrzy. Inaczej jest chronić kogoś kto pięknie wygląda i zachowuje się dosyć realnie.
  12. Wydaje mi się że cel był prosty (chociaż zdaję sobie sprawę że robiło to problemy dla gracza). Ona była człowiekiem z uczuciami, a nie przedmiotem. W Remake chcieli to właśnie pokazać i robili wszystko żeby gracz się do niej przywiązał, a nie traktował jak przedmiot, który można zostawić gdziekolwiek czy umieścić w śmietniku, a potem po prostu wynieść z wrogiego terenu. Obdarzyli ją o wiele większym szacunkiem ze strony Leona (i nie tylko Leona bo Luisa tak samo) niż było to w oryginale. Odnośnie braku "Wait" to zapewne było nadużywane przez graczy w stare RE4 i wtedy z gry w dwójkę robiła się gra w pojedynkę, a nie o to chodziło twórcom gry, skoro grała miała polegać na przemierzaniu lokacji we dwie osoby (chociaż i tak tylko około połowa gry czy mniej to wspólne podróże Leona z Ashley). W trybie większej odległości nie plącze się, ale stoi gdzieś z boku, a nie obok Leona. Jednak to nie pomaga gdy wrogów jest dużo i nachodzą z różnych stron, bo wtedy któryś ją zaatakuje lub porwie. No jak tak nie robiłem, bo zawsze (nawet w środku walki) dbałem o nią, tym bardziej że gra straszyła że ona umrze jak wróg jeszcze raz ją zaatakuje w tym stanie.
  13. Trochę razy mi zemdlała czyli tak jakby umarła pierwszy raz, ale bardziej irytujące było to jak mi ją kradli gdy walczyłem z wrogami. Po prostu były w grze trudniejsze momenty na poziomie Standardowym. Potem jakoś bardziej starałem się ją chronić, bo wiedziałem że trzeba zwracać na to uwagę (sądziłem na początku że będzie automatycznie uciekać od wrogów, a tak nie było). Co prawda ona starała się stać w większej odległości ode mnie (tryb większa odległość), ale jak wrogów było mnóstwo i wychodzili z różnych stron, to ją też atakowali lub zabierali. Nie wiem w ogóle czy ten tryb był lepszy niż ten gdy biegała ciągle tam gdzie Leon krok w krok.
  14. W obu? Niedawno ukończyłem Remake i wielokrotnie ocaliła życie dla Leona. Trudno nazwać "kulą u nogi" osobę, która ratuje ci życie : ) Była główną bohaterką tej gry, więc co logiczne musiała być potraktowana poważnie i lubiana. Nie można kogoś takiego traktować jak przedmiot do przeniesienia w inne miejsce. Była dużo mądrzejsza niż jej wersja ze starego RE4, jej irytujące wady usunęli, ale zarazem nie straciła tego za co ją wcześniej polubili gracze. PS: Uważam Resident Evil 4 Remake za fabularną grę typu akcja-horror (chociaż więcej horroru w wątku Leona). Dla mnie walki w grze (czyli ta cała mechanika gry) nigdy nie są ważniejsze niż fabuła i klimat, a scenki przerywnikowe nie uważam tylko za jakiś "dodatek" do gry, ale za jeden z jej najważniejszych elementów, bo budują prawie cały jej klimat, pokazują jacy są naprawdę bohaterowie, opisują ich losy i oczywiście są tam zawarte wszystkie najważniejsze momenty w grze.
  15. Zawsze znajdą się typy, którym coś nie będzie pasować. Normalka. To skończ wreszcie całą grę i dopiero wtedy zacznij wdawać się w dyskusję z ludźmi którzy ukończyli Remake. Złą taktykę obrałeś od początku. Masz prawo do pisania czego chcesz na temat gry, ale przed ich napisaniem powinieneś ukończyć Remake. Jeśli oczywiście zależy ci na tym by być traktowanym poważnie. Mam podejście przejść maksymalnie dokładnie grę jeden raz (żeby nie grać kilka razy), ale jak gra mi się podoba to łatwo o niej nie zapominam. Do tej pory pamiętam gry w które grałem kilka lat temu jak były dobre. Gdy skończyłem RE5 dawno temu to uważałem że to najlepsza gra jaką kiedykolwiek zrobiono. W dodatku akurat poruszała wątek fabularny Weskera czyli jednej z najważniejszych złych postaci w całym świecie Resident Evil. Pamiętam że bardzo mi się podobało granie w RE5 i ta współpraca z partnerką. To była jedna z większych zalet jeśli chodzi o samą grywalność. Tak, ale już teraz są, bo wyszły Remake za co powinno się być, a nawet należy być wdzięcznym twórcom gry. Dzięki temu ta gra (ten świat) ożył na nowo. W Remake była opcja w jakimś momencie żeby się schowała w metalowej szafie na polecenie Leona, a poza tym była opcja rozdzielenia czy ma być zawsze tam gdzie Leon (krok za krokiem) czy ma być w większej odległości od niego i mu nie przeszkadzać w walce. Opcja żeby stała w miejscu nie istniała, ale gdy Leon za bardzo się od niej oddalił to ona mówiła żeby ją nie zostawiał samą. Mnie już nic nie gorszy bo kiedyś oglądałem dużo anime i dobrze znam i rozumiem japońskie schematy w świecie fantazji : ) A w rysach twarzy to nie był wygląd 20 latki, ale jakiejś o 5-6 lat młodszej. Ale wiadomo stara gra, stara grafika więc prosty wygląd graficzny postaci może być też pewnym usprawiedliwieniem. Tylko w starej grze takie rzeczy były. W nowej Leon mówił że szuka "kogoś", więc zapewne policjanci nie wiedzieli kogo. Poza tym nie było mowy o tym Leon był wybrany na jej ochroniarza. Pokazywali jedynie że ktoś (czyli prezydent USA) poprosił o odnalezienie swojej córki i że odbył bardzo trudne szkolenie wojskowe. W oryginale było to samo jeśli chodzi o Ashley. Też jak pierwszy raz ją spotkał, to nie wyglądała na ofiarę porwania i więzienia. Każdy mówi (no prawie, bo są tacy jak ty i twój guru), że Remake są lepsze, że to co słabe było w oryginale to poprawili, ale cóż. Uważaj jak chcesz.
  16. Każdy ma swój własny obiektywizm. Nie wychwalam jednej opinii ponad drugą, bo to byłoby niepoważne. Oczywiście warto docenić jego starania skoro chciał coś udowodnić. Jako ciekawostkę każdy to może obejrzeć (przynajmniej kilka minut), ale nawet jak ktoś uzna porównanie za ciekawe czy fajne, to nie znaczy że zmieni zdanie i nagle zacznie uważać że Remake nie był lepszy. Tak to nie działa. Poza tym po co komuś obrzydzać prawie że doskonałą grę, skoro to co najbardziej rzucało się w oczy zostało poprawione w Remake. Owszem pewne rzeczy mogły być bardziej udane w starym RE, ale to co najłatwiejsze do zauważenia zdecydowanie wysuwa na prowadzenie Remake. Poza tym większość graczy ceni świetną i realistyczną grafikę. To nie jest element który można zbagatelizować, bo dla wielu w tym dla mnie to jeden z najważniejszych elementów gry. Jak widzę grafikę w starym RE4 to mnie to dosłownie odpycha, więc nie miałbym powodu tracić swój czas na przechodzenie gry tak obrzydliwej wizualnie z jakąś dziewczynką, którą nazywają 20 letnią córką prezydenta. Nawet babiarz wie do kogo mówi dane teksty i w jakiej sytuacji te teksty można powiedzieć, a w jakiej nie. No a w Remake to wyglądało tak że chciał odpokutować za swoje złe czyny. W chwili śmierci wyraźnie o tym mówił. Na początku Leon podejrzewał że Luis był zły (gdy się dowiedział dla kogo pracował), ale potem wszystkie jego działania w grze można określić jako dobre (w wątku Leona). Oglądałem ten początek kilka razy i napisałem ci jak było. Wszystko wydawało się podchwytliwe i tajemnicze łącznie z tymi policjantami i Leonem, bo tak to miało wyglądać. Leon mówił że szukał kogoś, ale policjanci nie znali szczegółów, więc on też nie mógł tego wyjawić. Policjanci jedynie wiedzieli o zaginięciu turystów w tych okolicach i Leon miał nadzieję że mu pomogą. Nawet jeśli, to tylko pochwalić skoro celem było wzbudzanie strachu i niepewności u gracza. Przypominam że gra to horror. Wydaje się jednak że skoro chcieli zachować realizm i powagę to strój dla córki prezydenta jest czymś istotnym i nie powinien być fanserwisem licealnym znanym z anime jaki był we wcześniejszej grze. Z drugiej strony mogli w ogóle darować sobie to ładne ubranie, bo przecież ona była porwana i gdzieś przetrzymywana. Chociaż jeśli celem porywaczy było nie zrobić jej krzywdy, a jedynie odesłać z powrotem do USA to może i jej doskonały stan fizyczny, psychiczny (w tym stan ubrania) miał sens. Chociaż zdziwiło mnie jej zachowanie jak po raz pierwszy spotkała Leona. Była zbyt pewna siebie i jakby to porwanie byłoby dla niej niczym wielkim. A przecież Leon nawet wcześniej na zdjęciach widział jak była związana i jak strasznie wyglądała. A potem wchodzi sobie do kościoła, a ona w super formie pod każdym względem. No i to właśnie była głupota twórców starego RE4. Na szczęście doskonale to poprawili w Remake. Ashley była jedną z 3 najważniejszych postaci w całej grze (to znaczy Leon, Ada i Ashley). Poza tym była najpiękniejszą bohaterką tej gry (a stara Ashley w starej grze co logiczne wyglądała obrzydliwie). Twórcy Remake chcieli zrobić z Ashley kogoś kogo polubisz, komu będziesz współczuł, kogoś kogo będziesz chciał (a nie tylko musiał) bronić. Ashley pomagała wiele razy dla Leona w Remake i bez niej on był UMARŁ kilka razy. O tym nawet napisałem na początku, przy pierwszej recenzji. Przecież jak to możliwe że do ratowania córki prezydenta USA wysłali JEDNEGO agenta? Owszem podejrzewali że ktoś zdradził, ale czy tylko co do Leona byli pewni że nie zdradzi? Na pewno prezydent USA miałby dziesiątki czy setki uczciwych i wyszkolonych ludzi, którzy mogliby ją znaleźć razem z Leonem oczywiście. Tylko że wtedy by nie było horororu, ale bardziej wojskowa gra akcji. Dlatego właśnie jeden agent tworzy klimat horroru, więc w tym sensie to ma sens, ale przeczy logice przy odnajdywaniu córki prezydenta. Przecież jedna osoba może zostać zabita. Leon nie był nieśmiertelny.
  17. Luis w starym RE4. Denerwujący człowiek i źle wychowany, bo chociażby nieładnie się odezwał do Ashley gdy ją zobaczył. Natomiast w Remake wzbudzał sympatię, ciągle się odnosił do niej z szacunkiem i wskazał miejsce gdzie może się ukryć gdy zostali zaatakowani przez ogromną ilość wrogów. Nawet Ashley było bardzo przykro jak umarł (w starym RE4 miała go gdzieś). Każdy gracz zauważył te zmiany. To otwarcie było dziwne, ale celem było tworzenie atmosfery strachu i niepewności, a zarazem podejrzliwości wobec policjantów z początku gry. Ja przykładowo uważałem że ci policjanci (a przynajmniej jeden z nich) chcą wystawić Leona. Zmiana odnośnie Ashley to była przepaść. To nie były marginalne zmiany, ale praktycznie całe napisanie postaci od nowa żeby pasowała do 20 latki, a zarazem żeby wzbudzała dużą sympatię u widza. Uważam że cel osiągnęli. Ubiór poważniejszy bo już nie w stylu anime (dziewczynka i spódniczka żeby pod nią zaglądać), ale taki który pasuje do tego kim była. Dobrze że fanserwisu mało co pozostało w porównaniu z oryginałem. Troszkę musieli zostawić, ale to tyle co nic. W oryginale nic lepszego nie było. Tam jak widziałem była scena skakania przez szybę, bo po odnalezieniu musieli od razu uciekać przed wrogiem, a w Remake był ostrożny skok Ashley przez otwarte okno żeby Leon ją złapał. Zmiana bardzo dobra, bo brawurowe skakanie przez szybę to idiotyczne i bajkowe sceny rodem z prymitywnych filmów akcji. Tak, to był cel humorystyczny, ale czy córka prezydenta to powinna być postać komediowa? Nie wydaje mi się. Dlatego duże spoważnienie (i wizualne i pod względem zachowania) Ashley w Remake mogę tylko pochwalić. Taki Luis był nieokrzesany w starym RE4, więc dobrze że to zmienili. Uważam że jeśli chcesz zachować klimat gry i powagę to nie twórz głupkowatych postaci i nie kpij sobie z córki prezydenta. Zmiany wyłącznie na plus. W dodatku jego śmierć była wyjątkowo smutna w Remake. Widziałem i co mam ci napisać? Miał prawo do swojej własnej analizy i opinii. Chcesz żebym oglądał krytykę gry, która dla mnie i dla ogromnej większości graczy bardzo się spodobała i jest uważana za lepszą niż dawne RE4.
  18. W poniższym filmiku zrobiono porównanie scen z Ashley w dawnym Resident Evil 4 i w Resident Evil 4 Remake. To dosłownie przepaść na korzyść Remake. Ta dawna Ashley to jakieś dziecko i w ogóle jej nie współczujesz. Luis też beznadziejny. Natomiast Ashley w Remake naprawdę wpływa na emocje u gracza i zachowuje się całkiem inaczej.
  19. Zauważ że w RE2 i RE3 nie było ani jednej trudniejszej zagadki, więc wiesz (chociaż w RE2 trudność zagadek była powiązana z poziomem trudności gry). Trudne to znaczy nie takie na 5 minut. Było ich co najmniej kilka. Szczególnie denerwująca była tamta obok jeziora i łodzi gdzie musiałeś ten obrazek z potworem ułożyć.
  20. No tak, ale grałem bardzo wolno i maksymalnie dokładnie (chciałem sprawdzić każdy zakamarek żeby nic nie ominąć), a niektóre zagadki były trudne. To nie były zagadki na 5-10 minut i gotowe. Tych rozdziałów było bardzo dużo. Początkowo sądziłem że jak uwolniłem Ashley z kościoła to jestem już w połowie gry Potem się okazało że byłem w dużym błędzie. Miałem takie myśli, ale postać Ady jakoś nigdy mnie nie interesowała.
  21. Jak zacząłem grać i doszedłem do tego jeziora i łodzi to zdałem sobie sprawę, że to pierwsza gra z serii Resident Evil która ma prawie że otwarty świat. Było to bardzo duże i pozytywne zaskoczenie. Ale miałem takie przeczucie, gdy byłem w tej pierwszej wiosce na początku gry gdzie zaatakował mnie tłum ludzi. Zauważyłem tam miejsce które wymaga DWÓCH osób, a że wiedziałem że mam odnaleźć córkę prezydenta, to domyśliłem się że ja tutaj wrócę z Ashley, bo sam nie jestem w stanie tego otworzyć To samo było w domu sołtysa gdzie też były potrzebne dwie osoby.
  22. Na pierwsze podejście to 45 godzin. Tyle mi zajęło dokładne ukończenie Resident Evil 4 Remake na poziomie Standardowym, czyli wykonałem wszystkie zlecenia i zdobyłem wszystkie skarby jakie były w grze. Zamek był ogromny, ale to raczej dobrze (Leon o tym sam powiedział gdy spoglądał na zamek lornetką stojąc przy jeziorze). Nic mnie nie męczyło bo myślałem o fabule, gdyż nie wiedziałem jak to się skończy (a to jednak wciąga gdy skupiasz się na fabule i na tym żeby ocalić Ashley). Też się nie spodziewałem że jak wejdą do zamku, to będą tam aż tak długo. Najpierw teren zewnętrzny było trzeba ukończyć, który był mocno broniony, a dopiero później pozwolili ci wejść do wnętrza zamku. Tak piszą i dodają że w Remake to bardzo poprawili i już wyspa też była świetna.
  23. Bo są dojrzalsze, więc dlaczego mam tego nie pisać. Opinie są jednoznaczne. Ludzie tak właśnie uważają jak napisałem, a ja jedynie to przytaczam i zgadzam się z nimi na świeżo po przejściu tej doskonałej gry. Tu też był pewien humor w wykonaniu Leona, Luisa, a nawet Ashley. Nie widzę żadnych wad w porównaniu ze starym RE. To co dobre zostawili, a to co było słabe poprawili. I tyle. A jeśli ktoś uważa że popsuli Remake, to niech zamieści scenę z oryginalnego RE4 a potem odpowiednik tej sceny w RE4 Remake. To się oceni czy na pewno jest gorzej. Sprawdziłem niewiele zmian, ale te co porównałem pokazują że w Remake jest lepiej, czyli zmiany na plus. Z tego co piszą wynika że grali, bo porównują swoje odczucia względem starego RE4. A ja się skupiam na chwaleniu projektu tych doskonałych Remake, a szczególnie RE 4 Remake. No to ja ci napisałem, że o wiele więcej fanserwisu (takiego prymitywnego szczególnie) było w starym RE4.
  24. A mnie nie interesuje margines graczy, którzy na wszystko narzekają, bo uważają że oni wiedzą lepiej, a tak naprawdę nic nie wiedzą, albo czepiają się drobnostek. Ty nic nie udowadniasz. Wypisujesz jakieś teksty na poziomie największego fanatyka starej wersji gry i tyle To tak samo jakbyś był fanem muzyki analogowej i wmawiał innym że jest lepsza niż muzyka cyfrowa. Większość ma gdzieś zdanie takich skrajności. Fanserwis to głupota w takiej grze, więc dobrze że w Remake się tego pozbyli. Ashley nie może wyglądać i zachowywać się jak głupia 13 latka (a jak się jej spojrzy pod spódniczkę to krzyczy "ty zboczeńcu"). Niech japońce zachowają takie bzdury na rynek japoński, a nie międzynarodowy. Dlatego w Remake dali jej spodenki, pończochy, żeby poważnie ją traktować. No fanatyk z ciebie Ja nie porównuję dokładnie obu gier (tyle tylko co widziałem na youtube), bo w staroć sprzed tylu lat nie mam zamiaru grać. Postacie są lepsze pod każdym względem i to samo każda zmiana odnośnie ich roli. Saddler nie zabił Luisa, ale Krauser co jest bardzo dobrą zmianą. Ashley dojrzała, rozsądna, pomocna i ma wygląd 20 latki, a nie jakaś głupiutka postać o wyglądzie 13 latki, która do niczego się nie nadawała, a nawet wyleciała z łodzi do wody pod koniec gry jak Leon z nią uciekał. W Remake tego nie było. Ady wątku nie znam, bo wiem tyle co można się było dowiedzieć z wątku Leona i Ashley (jednak w wielu sytuacjach pomagała dla Leona mimo że on o tym nie wiedział). Po prostu ona mnie jakoś nie interesuje, a pierwszy raz poznałem ją w Resident Evil 6. Wtedy ukończyłem wszystkie ścieżki, bo to była jednak główna gra i nie mogłem żadnej ominąć. To było również w Remake czyli po walce ramię w ramię z Luisem poszli dalej i musieli walczyć z Mendezem. Dopiero jak go pokonali to mogli wejść do zamku, chociaż jego oko nie było do tego potrzebne (przedmiot jako skarb).
  25. Po przejrzeniu opinii graczy wnioski są jednoznaczne. 80-90 procent graczy (patrząc po lajkach i komentarzach) wychwala Remake, a tylko niewielka ilość graczy mówi że stare Resident Evil było lepsze. Czyli ty należysz do wyjątków : ) Ja co prawda nie grałem w stare RE4 (i całe szczęście), ale ci którzy grali również w ogromnej większości mówią że RE4 Remake jest lepsze pod każdym względem. Wszystkie lub prawie wszystkie zmiany jakie dokonali były na plus. Gra stała się bardziej dojrzała, emocjonująca i ciekawsza. Do tego realistyczna grafika to nie tylko zmiana jakości dla jakości, lecz to poprawia zarazem cały klimat i zwiększa emocje podczas gry. Ja nie gram w Resident Evil dla akcji. Ten element mnie w ogóle nie interesuje. Liczą się dla mnie postacie i klimat horroru. Przykładowo Ada mnie nie interesuje, więc nawet nie będę grał w Separate Ways, czyli wątek poboczny RE4 Remake. Do tego momentu akurat można to wytłumaczyć, ale jak wytłumaczysz że gdy Leon ją znalazł to zamiast uciec z tamtej wioski (od tych mieszanek stawonogów i ludzi) to chodzi z nią we wszystkie najbardziej niebezpieczne miejsca w tym do zamku? Dosłownie jakby córka prezydenta miała za zadanie pokonać Saddlera razem z Leonem. To że miejsce ewakuacji przepadło to nie znaczy że miał iść z nią do zamku i walczyć z wszystkimi największymi wrogami. Ale ja to zaakceptowałem bo gra była i tak rewelacyjna (po prostu nie mogę tego pominąć w recenzji).
×
×
  • Dodaj nową pozycję...