Misticzx
Użytkownik-
Postów
41 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Misticzx
-
Trochę razy mi zemdlała czyli tak jakby umarła pierwszy raz, ale bardziej irytujące było to jak mi ją kradli gdy walczyłem z wrogami. Po prostu były w grze trudniejsze momenty na poziomie Standardowym. Potem jakoś bardziej starałem się ją chronić, bo wiedziałem że trzeba zwracać na to uwagę (sądziłem na początku że będzie automatycznie uciekać od wrogów, a tak nie było). Co prawda ona starała się stać w większej odległości ode mnie (tryb większa odległość), ale jak wrogów było mnóstwo i wychodzili z różnych stron, to ją też atakowali lub zabierali. Nie wiem w ogóle czy ten tryb był lepszy niż ten gdy biegała ciągle tam gdzie Leon krok w krok.
-
W obu? Niedawno ukończyłem Remake i wielokrotnie ocaliła życie dla Leona. Trudno nazwać "kulą u nogi" osobę, która ratuje ci życie : ) Była główną bohaterką tej gry, więc co logiczne musiała być potraktowana poważnie i lubiana. Nie można kogoś takiego traktować jak przedmiot do przeniesienia w inne miejsce. Była dużo mądrzejsza niż jej wersja ze starego RE4, jej irytujące wady usunęli, ale zarazem nie straciła tego za co ją wcześniej polubili gracze. PS: Uważam Resident Evil 4 Remake za fabularną grę typu akcja-horror (chociaż więcej horroru w wątku Leona). Dla mnie walki w grze (czyli ta cała mechanika gry) nigdy nie są ważniejsze niż fabuła i klimat, a scenki przerywnikowe nie uważam tylko za jakiś "dodatek" do gry, ale za jeden z jej najważniejszych elementów, bo budują prawie cały jej klimat, pokazują jacy są naprawdę bohaterowie, opisują ich losy i oczywiście są tam zawarte wszystkie najważniejsze momenty w grze.
-
Zawsze znajdą się typy, którym coś nie będzie pasować. Normalka. To skończ wreszcie całą grę i dopiero wtedy zacznij wdawać się w dyskusję z ludźmi którzy ukończyli Remake. Złą taktykę obrałeś od początku. Masz prawo do pisania czego chcesz na temat gry, ale przed ich napisaniem powinieneś ukończyć Remake. Jeśli oczywiście zależy ci na tym by być traktowanym poważnie. Mam podejście przejść maksymalnie dokładnie grę jeden raz (żeby nie grać kilka razy), ale jak gra mi się podoba to łatwo o niej nie zapominam. Do tej pory pamiętam gry w które grałem kilka lat temu jak były dobre. Gdy skończyłem RE5 dawno temu to uważałem że to najlepsza gra jaką kiedykolwiek zrobiono. W dodatku akurat poruszała wątek fabularny Weskera czyli jednej z najważniejszych złych postaci w całym świecie Resident Evil. Pamiętam że bardzo mi się podobało granie w RE5 i ta współpraca z partnerką. To była jedna z większych zalet jeśli chodzi o samą grywalność. Tak, ale już teraz są, bo wyszły Remake za co powinno się być, a nawet należy być wdzięcznym twórcom gry. Dzięki temu ta gra (ten świat) ożył na nowo. W Remake była opcja w jakimś momencie żeby się schowała w metalowej szafie na polecenie Leona, a poza tym była opcja rozdzielenia czy ma być zawsze tam gdzie Leon (krok za krokiem) czy ma być w większej odległości od niego i mu nie przeszkadzać w walce. Opcja żeby stała w miejscu nie istniała, ale gdy Leon za bardzo się od niej oddalił to ona mówiła żeby ją nie zostawiał samą. Mnie już nic nie gorszy bo kiedyś oglądałem dużo anime i dobrze znam i rozumiem japońskie schematy w świecie fantazji : ) A w rysach twarzy to nie był wygląd 20 latki, ale jakiejś o 5-6 lat młodszej. Ale wiadomo stara gra, stara grafika więc prosty wygląd graficzny postaci może być też pewnym usprawiedliwieniem. Tylko w starej grze takie rzeczy były. W nowej Leon mówił że szuka "kogoś", więc zapewne policjanci nie wiedzieli kogo. Poza tym nie było mowy o tym Leon był wybrany na jej ochroniarza. Pokazywali jedynie że ktoś (czyli prezydent USA) poprosił o odnalezienie swojej córki i że odbył bardzo trudne szkolenie wojskowe. W oryginale było to samo jeśli chodzi o Ashley. Też jak pierwszy raz ją spotkał, to nie wyglądała na ofiarę porwania i więzienia. Każdy mówi (no prawie, bo są tacy jak ty i twój guru), że Remake są lepsze, że to co słabe było w oryginale to poprawili, ale cóż. Uważaj jak chcesz.
-
Każdy ma swój własny obiektywizm. Nie wychwalam jednej opinii ponad drugą, bo to byłoby niepoważne. Oczywiście warto docenić jego starania skoro chciał coś udowodnić. Jako ciekawostkę każdy to może obejrzeć (przynajmniej kilka minut), ale nawet jak ktoś uzna porównanie za ciekawe czy fajne, to nie znaczy że zmieni zdanie i nagle zacznie uważać że Remake nie był lepszy. Tak to nie działa. Poza tym po co komuś obrzydzać prawie że doskonałą grę, skoro to co najbardziej rzucało się w oczy zostało poprawione w Remake. Owszem pewne rzeczy mogły być bardziej udane w starym RE, ale to co najłatwiejsze do zauważenia zdecydowanie wysuwa na prowadzenie Remake. Poza tym większość graczy ceni świetną i realistyczną grafikę. To nie jest element który można zbagatelizować, bo dla wielu w tym dla mnie to jeden z najważniejszych elementów gry. Jak widzę grafikę w starym RE4 to mnie to dosłownie odpycha, więc nie miałbym powodu tracić swój czas na przechodzenie gry tak obrzydliwej wizualnie z jakąś dziewczynką, którą nazywają 20 letnią córką prezydenta. Nawet babiarz wie do kogo mówi dane teksty i w jakiej sytuacji te teksty można powiedzieć, a w jakiej nie. No a w Remake to wyglądało tak że chciał odpokutować za swoje złe czyny. W chwili śmierci wyraźnie o tym mówił. Na początku Leon podejrzewał że Luis był zły (gdy się dowiedział dla kogo pracował), ale potem wszystkie jego działania w grze można określić jako dobre (w wątku Leona). Oglądałem ten początek kilka razy i napisałem ci jak było. Wszystko wydawało się podchwytliwe i tajemnicze łącznie z tymi policjantami i Leonem, bo tak to miało wyglądać. Leon mówił że szukał kogoś, ale policjanci nie znali szczegółów, więc on też nie mógł tego wyjawić. Policjanci jedynie wiedzieli o zaginięciu turystów w tych okolicach i Leon miał nadzieję że mu pomogą. Nawet jeśli, to tylko pochwalić skoro celem było wzbudzanie strachu i niepewności u gracza. Przypominam że gra to horror. Wydaje się jednak że skoro chcieli zachować realizm i powagę to strój dla córki prezydenta jest czymś istotnym i nie powinien być fanserwisem licealnym znanym z anime jaki był we wcześniejszej grze. Z drugiej strony mogli w ogóle darować sobie to ładne ubranie, bo przecież ona była porwana i gdzieś przetrzymywana. Chociaż jeśli celem porywaczy było nie zrobić jej krzywdy, a jedynie odesłać z powrotem do USA to może i jej doskonały stan fizyczny, psychiczny (w tym stan ubrania) miał sens. Chociaż zdziwiło mnie jej zachowanie jak po raz pierwszy spotkała Leona. Była zbyt pewna siebie i jakby to porwanie byłoby dla niej niczym wielkim. A przecież Leon nawet wcześniej na zdjęciach widział jak była związana i jak strasznie wyglądała. A potem wchodzi sobie do kościoła, a ona w super formie pod każdym względem. No i to właśnie była głupota twórców starego RE4. Na szczęście doskonale to poprawili w Remake. Ashley była jedną z 3 najważniejszych postaci w całej grze (to znaczy Leon, Ada i Ashley). Poza tym była najpiękniejszą bohaterką tej gry (a stara Ashley w starej grze co logiczne wyglądała obrzydliwie). Twórcy Remake chcieli zrobić z Ashley kogoś kogo polubisz, komu będziesz współczuł, kogoś kogo będziesz chciał (a nie tylko musiał) bronić. Ashley pomagała wiele razy dla Leona w Remake i bez niej on był UMARŁ kilka razy. O tym nawet napisałem na początku, przy pierwszej recenzji. Przecież jak to możliwe że do ratowania córki prezydenta USA wysłali JEDNEGO agenta? Owszem podejrzewali że ktoś zdradził, ale czy tylko co do Leona byli pewni że nie zdradzi? Na pewno prezydent USA miałby dziesiątki czy setki uczciwych i wyszkolonych ludzi, którzy mogliby ją znaleźć razem z Leonem oczywiście. Tylko że wtedy by nie było horororu, ale bardziej wojskowa gra akcji. Dlatego właśnie jeden agent tworzy klimat horroru, więc w tym sensie to ma sens, ale przeczy logice przy odnajdywaniu córki prezydenta. Przecież jedna osoba może zostać zabita. Leon nie był nieśmiertelny.
-
Luis w starym RE4. Denerwujący człowiek i źle wychowany, bo chociażby nieładnie się odezwał do Ashley gdy ją zobaczył. Natomiast w Remake wzbudzał sympatię, ciągle się odnosił do niej z szacunkiem i wskazał miejsce gdzie może się ukryć gdy zostali zaatakowani przez ogromną ilość wrogów. Nawet Ashley było bardzo przykro jak umarł (w starym RE4 miała go gdzieś). Każdy gracz zauważył te zmiany. To otwarcie było dziwne, ale celem było tworzenie atmosfery strachu i niepewności, a zarazem podejrzliwości wobec policjantów z początku gry. Ja przykładowo uważałem że ci policjanci (a przynajmniej jeden z nich) chcą wystawić Leona. Zmiana odnośnie Ashley to była przepaść. To nie były marginalne zmiany, ale praktycznie całe napisanie postaci od nowa żeby pasowała do 20 latki, a zarazem żeby wzbudzała dużą sympatię u widza. Uważam że cel osiągnęli. Ubiór poważniejszy bo już nie w stylu anime (dziewczynka i spódniczka żeby pod nią zaglądać), ale taki który pasuje do tego kim była. Dobrze że fanserwisu mało co pozostało w porównaniu z oryginałem. Troszkę musieli zostawić, ale to tyle co nic. W oryginale nic lepszego nie było. Tam jak widziałem była scena skakania przez szybę, bo po odnalezieniu musieli od razu uciekać przed wrogiem, a w Remake był ostrożny skok Ashley przez otwarte okno żeby Leon ją złapał. Zmiana bardzo dobra, bo brawurowe skakanie przez szybę to idiotyczne i bajkowe sceny rodem z prymitywnych filmów akcji. Tak, to był cel humorystyczny, ale czy córka prezydenta to powinna być postać komediowa? Nie wydaje mi się. Dlatego duże spoważnienie (i wizualne i pod względem zachowania) Ashley w Remake mogę tylko pochwalić. Taki Luis był nieokrzesany w starym RE4, więc dobrze że to zmienili. Uważam że jeśli chcesz zachować klimat gry i powagę to nie twórz głupkowatych postaci i nie kpij sobie z córki prezydenta. Zmiany wyłącznie na plus. W dodatku jego śmierć była wyjątkowo smutna w Remake. Widziałem i co mam ci napisać? Miał prawo do swojej własnej analizy i opinii. Chcesz żebym oglądał krytykę gry, która dla mnie i dla ogromnej większości graczy bardzo się spodobała i jest uważana za lepszą niż dawne RE4.
-
W poniższym filmiku zrobiono porównanie scen z Ashley w dawnym Resident Evil 4 i w Resident Evil 4 Remake. To dosłownie przepaść na korzyść Remake. Ta dawna Ashley to jakieś dziecko i w ogóle jej nie współczujesz. Luis też beznadziejny. Natomiast Ashley w Remake naprawdę wpływa na emocje u gracza i zachowuje się całkiem inaczej.
-
Zauważ że w RE2 i RE3 nie było ani jednej trudniejszej zagadki, więc wiesz (chociaż w RE2 trudność zagadek była powiązana z poziomem trudności gry). Trudne to znaczy nie takie na 5 minut. Było ich co najmniej kilka. Szczególnie denerwująca była tamta obok jeziora i łodzi gdzie musiałeś ten obrazek z potworem ułożyć.
-
No tak, ale grałem bardzo wolno i maksymalnie dokładnie (chciałem sprawdzić każdy zakamarek żeby nic nie ominąć), a niektóre zagadki były trudne. To nie były zagadki na 5-10 minut i gotowe. Tych rozdziałów było bardzo dużo. Początkowo sądziłem że jak uwolniłem Ashley z kościoła to jestem już w połowie gry Potem się okazało że byłem w dużym błędzie. Miałem takie myśli, ale postać Ady jakoś nigdy mnie nie interesowała.
-
Jak zacząłem grać i doszedłem do tego jeziora i łodzi to zdałem sobie sprawę, że to pierwsza gra z serii Resident Evil która ma prawie że otwarty świat. Było to bardzo duże i pozytywne zaskoczenie. Ale miałem takie przeczucie, gdy byłem w tej pierwszej wiosce na początku gry gdzie zaatakował mnie tłum ludzi. Zauważyłem tam miejsce które wymaga DWÓCH osób, a że wiedziałem że mam odnaleźć córkę prezydenta, to domyśliłem się że ja tutaj wrócę z Ashley, bo sam nie jestem w stanie tego otworzyć To samo było w domu sołtysa gdzie też były potrzebne dwie osoby.
-
Na pierwsze podejście to 45 godzin. Tyle mi zajęło dokładne ukończenie Resident Evil 4 Remake na poziomie Standardowym, czyli wykonałem wszystkie zlecenia i zdobyłem wszystkie skarby jakie były w grze. Zamek był ogromny, ale to raczej dobrze (Leon o tym sam powiedział gdy spoglądał na zamek lornetką stojąc przy jeziorze). Nic mnie nie męczyło bo myślałem o fabule, gdyż nie wiedziałem jak to się skończy (a to jednak wciąga gdy skupiasz się na fabule i na tym żeby ocalić Ashley). Też się nie spodziewałem że jak wejdą do zamku, to będą tam aż tak długo. Najpierw teren zewnętrzny było trzeba ukończyć, który był mocno broniony, a dopiero później pozwolili ci wejść do wnętrza zamku. Tak piszą i dodają że w Remake to bardzo poprawili i już wyspa też była świetna.
-
Bo są dojrzalsze, więc dlaczego mam tego nie pisać. Opinie są jednoznaczne. Ludzie tak właśnie uważają jak napisałem, a ja jedynie to przytaczam i zgadzam się z nimi na świeżo po przejściu tej doskonałej gry. Tu też był pewien humor w wykonaniu Leona, Luisa, a nawet Ashley. Nie widzę żadnych wad w porównaniu ze starym RE. To co dobre zostawili, a to co było słabe poprawili. I tyle. A jeśli ktoś uważa że popsuli Remake, to niech zamieści scenę z oryginalnego RE4 a potem odpowiednik tej sceny w RE4 Remake. To się oceni czy na pewno jest gorzej. Sprawdziłem niewiele zmian, ale te co porównałem pokazują że w Remake jest lepiej, czyli zmiany na plus. Z tego co piszą wynika że grali, bo porównują swoje odczucia względem starego RE4. A ja się skupiam na chwaleniu projektu tych doskonałych Remake, a szczególnie RE 4 Remake. No to ja ci napisałem, że o wiele więcej fanserwisu (takiego prymitywnego szczególnie) było w starym RE4.
-
A mnie nie interesuje margines graczy, którzy na wszystko narzekają, bo uważają że oni wiedzą lepiej, a tak naprawdę nic nie wiedzą, albo czepiają się drobnostek. Ty nic nie udowadniasz. Wypisujesz jakieś teksty na poziomie największego fanatyka starej wersji gry i tyle To tak samo jakbyś był fanem muzyki analogowej i wmawiał innym że jest lepsza niż muzyka cyfrowa. Większość ma gdzieś zdanie takich skrajności. Fanserwis to głupota w takiej grze, więc dobrze że w Remake się tego pozbyli. Ashley nie może wyglądać i zachowywać się jak głupia 13 latka (a jak się jej spojrzy pod spódniczkę to krzyczy "ty zboczeńcu"). Niech japońce zachowają takie bzdury na rynek japoński, a nie międzynarodowy. Dlatego w Remake dali jej spodenki, pończochy, żeby poważnie ją traktować. No fanatyk z ciebie Ja nie porównuję dokładnie obu gier (tyle tylko co widziałem na youtube), bo w staroć sprzed tylu lat nie mam zamiaru grać. Postacie są lepsze pod każdym względem i to samo każda zmiana odnośnie ich roli. Saddler nie zabił Luisa, ale Krauser co jest bardzo dobrą zmianą. Ashley dojrzała, rozsądna, pomocna i ma wygląd 20 latki, a nie jakaś głupiutka postać o wyglądzie 13 latki, która do niczego się nie nadawała, a nawet wyleciała z łodzi do wody pod koniec gry jak Leon z nią uciekał. W Remake tego nie było. Ady wątku nie znam, bo wiem tyle co można się było dowiedzieć z wątku Leona i Ashley (jednak w wielu sytuacjach pomagała dla Leona mimo że on o tym nie wiedział). Po prostu ona mnie jakoś nie interesuje, a pierwszy raz poznałem ją w Resident Evil 6. Wtedy ukończyłem wszystkie ścieżki, bo to była jednak główna gra i nie mogłem żadnej ominąć. To było również w Remake czyli po walce ramię w ramię z Luisem poszli dalej i musieli walczyć z Mendezem. Dopiero jak go pokonali to mogli wejść do zamku, chociaż jego oko nie było do tego potrzebne (przedmiot jako skarb).
-
Po przejrzeniu opinii graczy wnioski są jednoznaczne. 80-90 procent graczy (patrząc po lajkach i komentarzach) wychwala Remake, a tylko niewielka ilość graczy mówi że stare Resident Evil było lepsze. Czyli ty należysz do wyjątków : ) Ja co prawda nie grałem w stare RE4 (i całe szczęście), ale ci którzy grali również w ogromnej większości mówią że RE4 Remake jest lepsze pod każdym względem. Wszystkie lub prawie wszystkie zmiany jakie dokonali były na plus. Gra stała się bardziej dojrzała, emocjonująca i ciekawsza. Do tego realistyczna grafika to nie tylko zmiana jakości dla jakości, lecz to poprawia zarazem cały klimat i zwiększa emocje podczas gry. Ja nie gram w Resident Evil dla akcji. Ten element mnie w ogóle nie interesuje. Liczą się dla mnie postacie i klimat horroru. Przykładowo Ada mnie nie interesuje, więc nawet nie będę grał w Separate Ways, czyli wątek poboczny RE4 Remake. Do tego momentu akurat można to wytłumaczyć, ale jak wytłumaczysz że gdy Leon ją znalazł to zamiast uciec z tamtej wioski (od tych mieszanek stawonogów i ludzi) to chodzi z nią we wszystkie najbardziej niebezpieczne miejsca w tym do zamku? Dosłownie jakby córka prezydenta miała za zadanie pokonać Saddlera razem z Leonem. To że miejsce ewakuacji przepadło to nie znaczy że miał iść z nią do zamku i walczyć z wszystkimi największymi wrogami. Ale ja to zaakceptowałem bo gra była i tak rewelacyjna (po prostu nie mogę tego pominąć w recenzji).
-
Jak teraz patrzę jak wyglądała i zachowywała się Ashley w tej starej grze Resident Evil 4 to aż trudno uwierzyć. Wyglądała jak 12 latka, a sceny z jej udziałem były często wyjątkowo głupie (chociażby jak uciekała z Leonem motorówką na końcu gry to wypadła z niej do wody). Ashley w tej starej grze też miała niby 20 lat, więc nie wiem dlaczego dali jej zachowanie i wygląd 12 latki (zapewne kiedyś tworzyli dziewczyny na japoński styl anime, czyli że może być dorosła, ale będzie miała i tak wygląd i zachowanie dziecka). Nawet w Resident Evil 6 widziałem takie sceny (wątek Sheryl i tego faceta). Dobrze że wreszcie zmądrzeli i poszli w prawidłową stronę czyli że 20 latka wyglądała dokładnie na swój wiek. Zachowanie też bez porównania bardziej pasowało. Te wszystkie Remake to nowy kanon, a niestety różne encyklopedie (wiki i fandomy) na temat Resident Evil bazują w 90 procentach na fabule ze starych gier przed Remake, która już nie powinna być brana pod uwagę. Chociażby Louis w oryginale został zabity przez Saddlera a w Remake przez Krausera. Zmiany wielokrotnie na plus.
-
Dodam jeszcze że najmocniejsza scena jaka była w tej grze, a nawet nie tylko w tej grze co we wszystkich grach z serii Resident Evil i była co ważne POKAZANA, to jak wlewali tą czarną wodę w Ashley. To było takie okrutne jak nic innego co widziałem w tych grach. Bardzo mnie to zdziwiło, bo aż takiej dosłowności i brutalności wobec niej się nie spodziewałem. A sama bohaterka z tego co piszą gracze bez porównania ciekawsza i lepsza niż w starej RE4. Nowa Ashley wraz z pończochami (w oryginalnej RE ich nie miała) stała się bardziej dojrzała w porównaniu do dawnej RE4. Do tego w Remake ma spodenki, a nie spódniczkę. Całkiem inaczej się wypowiada. Niemożliwe że dawna Ashley w RE4 miała też 20 lat. Tamta mówiła do Leona często jak 12 latka.
-
Jeśli ktoś nie ukończył gry, to niech nie czyta poniżej, bo są spoilery. Ukończyłem ostatnio Resident Evil 4 Remake na poziomie Standardowym (na Wspomaganym trochę byłoby mi wstyd grać w tą grę). Dokładne przejście gry zajęło mi 45 godzin, czyli była dłuższa niż RE 2 i RE 3. Ogólnie jestem fanem gier z serii Resident Evil i ukończyłem wszystkie, które wyszły od Resident Evil 5 czasowo w górę. Dlatego jakoś na remake RE 5 mi nie zależy. W stare RE 4 nigdy nie grałem i całe szczęście, bo dzięki temu granie w Remake czwórki było rewelacyjne. Ta gra to częściowo OTWARTY ŚWIAT, a tego nigdy po Resident Evil bym się nie spodziewał. Więc odnośnie tej gry to zdecydowanie mogę powiedzieć że to najlepsza gra z serii Resident Evil. Po prostu rewelacja pod prawie każdym względem. I jeszcze ta dziewczyna Ashley była rewelacyjna. Bez niej to nie byłoby to samo. Mimo że nie była jego typową partnerką, to dosłownie uwielbiałem ją i na serio się przejmowałem czy wszystko dobrze się dla niej skończy, a było wiele scen gdzie można było podejrzewać, że nie będzie dobrego zakończenia (już nawet na początku zamku gdy raniła Leona nie będąc sobą, a po tej scenie z tą czarną wodą nawet nie wspominając). Również świetnie ukazali przemianę jej charakteru od takiej dziewczyny, która nic nie wie i wszystkiego się boi do tej która jest praktycznie partnerką w misji Leona. A ten czas jak można było nią kierować, to już totalnie mnie zaskoczył. Nie miała żadnej możliwości walki, więc to dopiero były emocje jak mogła wyłącznie uciekać od wrogów. Dlatego zdenerwowali mnie, że potem na tak bardzo długo rozdzielili Leona od niej. Oczywiście gdybym miał się czepiać, to bym napisał że to absurd że nazwali ją córką prezydenta USA : ) Wiadomo że na pewno prezydent USA by nie wysłał jednego agenta (nawet najlepszego) żeby ją odnaleźć, a tym bardziej po odnalezieniu Leon by nie chodził z nią wszędzie czyli do najbardziej niebezpiecznych miejsc (brzydka pogoda więc helikopter ewakuacyjny po córkę prezydenta nie mógł wylądować, to były jakieś jaja). Dlatego jakby odrzucić absurd że była córką prezydenta USA, a po prostu unikalną dziewczyną, którą było trzeba ocalić, to by to miało większy sens. Przynajmniej wyjaśnili jak ją porwali że to jakaś zmowa wojskowych na czele z tym majorem, który zdradził rząd USA (bo niby jego zdradzili wcześniej). A poza tym trudno tą grę skrytykować za cokolwiek. Szukanie skarbów było bardzo przyjemne i dzięki mapce znalazłem dosłownie wszystkie (bo inaczej bym miał to gdzieś). Skarby były bardzo urozmaicone i piękne, więc je zbierałem zamiast sprzedawać. Zagadek było wiele i niektóre zdecydowanie trudne. To nie była z gra z samymi prościutki zagadkami na jedną minutę. Co do walk to na poziomie Standardowym trzeba się było trochę postarać i co najważniejsze nie strzelać bezmyślnie żeby nie marnować amunicji i rozsądnie ją tworzyć. Zazwyczaj tak gram że najlepsze bronie i amunicję oszczędzam, a tam gdzie się da to walczę zwykłym pistoletem. Ostatni boss mnie trochę zawiódł bo nie był najsilniejszy. Wcześniej zdarzały się trudniejsze walki. Świetne były również Zlecenia, bo wykonałem je co do jednego. 9/10
