Skocz do zawartości

GordonLameman

Użytkownik
  • Postów

    7 838
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    99

Treść opublikowana przez GordonLameman

  1. Wiesz jak biznes działa? Taki duży biznes? Np. o tym jak się gracze spłakali, bo Ciri nie jest już fap material? No nie do końca Chodzi o to, że wpływ na produkt końcowy ma mnóstwo osób i procesów, nawet cholerni prawnicy Chodzi o kiepską nagonkę Wrzuciłem Ci postaci z Overwatcha, żebyś zobaczył że to tylko samonakręcająca się nagonka, bo do tamtych postaci też można przykleić woke/DEI. Concord upadł przede wszystkim dlatego, że nie i tak nie było miejsca na rynku na kolejnego hero shootera i to płatnego. Overwatch jest f2p z tego co pamiętam Kolego, wiesz że prawie połowa graczy na konsolach to kobiety? https://www.gamespot.com/articles/women-continue-to-represent-more-of-the-gaming-audience-especially-on-switch/1100-6515764/ Czy umknęła Ci ta informacja? Podawałem ją już tutaj.
  2. Zatem zmieńmy nazwę tematu i narzekajmy na to jak wielki kapitalistyczny biznes niszczy nam hobby
  3. Ten tył wygląda paskudnie
  4. No i spoko, ja się z tym zgadzam, chociaż i AC i COD lubię Ale to właśnie nie aktywiszcza psują gry, tylko biznes. W tym biznes zatrudniający aktywiszcza
  5. No bo narzekacie na lewicę i wyłącznie na lewicę A po co? A niech sobie naskakują. Nagród dostali dużo.
  6. Nie jest, bo nikt poza mną o nim nie wspomina. Np. prawnicy. Serio. Jak jest kontrowersyjny pomysł to konsultuje się go z prawnikami, żeby poznać zagrożenia i czasem takie osoby jak ja nie pozwalają poprzez swoją opinię uzyć danego motywu, bo będzie ryzykowny dla organizacji (np. ktoś złoży pozew). I co teraz? Nastroje tworzy rzeczywistość, która ciągle się zmienia. To jest mowa-trawa co piszesz w tym wątku. Niuanse, szczegóły, ble ble. Dawaj konkrety Overwatch jest bardzo kreskówkowy i nie przeszkadza Masz na myśli np.: nerdowatą grubą laskę? Albo czarną laskę z brudnopisem na twarzy? Tak, ale gry w których mamy moralne wybory, które mają znaczenie i są nieoczywiste można policzyć na palcach dwóch rąk. I zaczeło się w Baludrach, Plescape Torment, potem KOTORY i Wiedźminy. Tyle. To, że odbiorcy Splinter Cell to mała grupa, a odbiorcami gry w realiach SW miały być dzisiejsze dzieci - 14-latkowie Ale DZISIAJ PRAWIE WSZYSTKIE PROJEKTY SĄ TAK WYMUSZANE Bo gry to wielki biznes. Dwójka ponoć gorsza Nabijać się ze słych projektów - jasne. Ale to Ty napisałeś, że aktywiszcza rujnują gry. Nie, gry rujnuje to, ze są biznesem. Wielkim biznesem, gdzie nie opłaca się ryzykować z nieznanym. Lepiej iść w znane. Biznesem, w którym twórcy gier mają coraz mniej do powiedzenia Jeszcze mają czas
  7. Było w domyśle, skoro wszystko co złe to lewica Efekt mamy taki, że np. Valhalla sprzedała się lepiej niż Origins i Odyssey razem. Z jakich plebiscytów została zepchnięta? Możesz to jakoś udowodnić, bo ja widzę takie coś: A już kilka razy na kłamstwach i totalnej niewiedzy CIę kolego przyłapałem. Tworzyły gdy chodziło o Tetrisa i Pac-mana. Albo Duke Nukem. To gier fabularnych zatrudniano osoby, które potrafią się komunikować i pisać scenariusze oraz dialogi Dlatego właśnie uważam, że nie masz pojęcia o czym piszesz i chcesz to sprowadzić do ideologicznej wojenki, gdzie lewica to złe, a prawica to dobre. Swiat tak nie działa. Powinieneś się zoreintować po tym jak udowodniłem CI, że według Twoich laickich kryteriów amerykański raj z lat 60-tych był komunistyczny
  8. Nazywajmy to błędnymi decyzjami biznesowymi zatem Z tych samych, w których w filmach ludzie walczący na miecze ciągle odwracają się plecami do przeciwnika robiąc bezsensowne piruety Ma, oczywiście że ma i błędem było powierzenie jej tej gry. Dyskusja dotyczyła tego, że aktywiszcza niszczą gry + Sweet baby Inc. Chyba pierwszy post od którego zaczeła się dyskusja to było to: "To "aktywiszcze" gnębią devów, którzy im nie przyklaskują, ustawieni, ideologiczni recenzenci szukają haków na gry spoza ideologicznej bańki, a klepią po plecach choćby najgorsze barachło, ale zgodne z linią tęczy (Suicide Squad, DA:TV, Concord, Dustborn, AC:Shadow, SW.Outlaws...). Nie wspominając o braku oskara, jeśli nie ma odpowiednich parytetów we filmie. Twórcy Hades II specjalnie wprowadzili kilka absurdów, aby wielkie portale patrzyły na nich przychylniej. Gry to tylko kolejny właz, którym wybiło to szambo. To już dawno rozlało się w edukacji, polityce, kulturze, mediach, psychologii... Możesz sobie zaznajomić się z historią Chloe Cole, bo gry to na razie tylko kupa śmiechu, ale dzieciom na zachodzie wmawia się uwięzienie w nieswojej płci, zachęcając do jej zmiany, bez powiadomienia że negatywne emocje naturalnie wzrastają w czasie dojrzewania u kobiet..." Gdyby to była dyskusja o tym, że wydawcy i producenci podejmują głupie decyzje biznesowe to klaskałbym razem z Romkiem, ale że założenie jest, iż wszystko co złe w grach to wina lewicy oraz aktywiszczy to cóż - z tym się nei zgadzam
  9. A co to się tu stanęło, kurna: https://samochodowy.pl/oferty/wynajem-dlugoterminowy/3416-bmw-ix2?configurationId=4480&subject=company @Wu70 patrz co mogłeś brać, prestiż panie
  10. Moim zdaniem wystarczy. Tylko wyrównaj sobie dobrze. Chocby paletą Ja 2 lata temu robiłem całość samodzielnie (jakiś 1000m2) i obrabialiśmy to w sumie w dwa dni. jeden dzień równanie, drugi sianie. Walec ogrodowy sobie kupiłem. Trawnik faktycznie świetny wyszedł. Trawa marki barenburg.
  11. Ależ one mają wiele wspólnego z biznesem. Czy każda decyzja biznesowa odnosi sukces biznesowy? Nie. Jeśli mamy z ankiet/badań fokusowych/mediów info, że zwiększona różnorodność może trafić do większej ilości odbiorców, a otwarty świat tż może zachęcić więcej osób etc. etc. to biznes taką decyzję podejmie. Wbrew twórcom Biznes to nie tylko dobre decyzje, to głównie złe decyzje Przenieśmy się na grunt filmów - czemu TOm Cruise dostał role Jacka Reachera? Bo miał swoją publikę i jest niezłym aktorem. A no i sam kupił sobie prawa do filmu na bazie książek Czy miało to sens dla tego uniwersum, gdzie Reacher to był mierzący 190cm wzrostu koks? Nie. A sukces komercyjny jakiś tam odnieśli. Czy to była dobra decyzja biznesowa? NO KURŁA NIE, skoro Amazon zarobił tyle samo dwoma dużo tańszymi sezonami serialu. FIlmy często zmieniają takie rzeczy, bo im pasuje do biznesowej koncepcji Ale tak samo jest z innymi produktami - np. autami czy komputerami Dla mnie wszystkiemu zawsze winny jest Bobby Kotick A tak serio, patrząc na to jak management działa w dużych korpo ja będę winił ludzi od poziomu dyrektora w górę. Bo to oni stawiają wymogi, mają swoje głupie pomysły i domagają się np. "dodaj otwarty świat, bo tu i tu isę sprawdziło".
  12. Wydaje mi się, że coś się urwało. Też założyłem, że małe auto to łatwiej przepchnąć by było. A dużo pchania nie było. No i nikogo by nie potrącono
  13. Moją żonę nauczyłem, że przez przejazd kolejowy jedzie szybko, a nie pyrka delkatnie. Zwalnia przed, rozglada się, a potem rura.
  14. To jest odklejka totalna już, kolego. Znowu sprowadzasz to do wojenki prawica vs lewica i to standardowo zestawiając "lewica źle" i "prawica dobrze". No to tak nie działa. Perspektywa wydawca jest istotna bo to on decyduje o budżecie i płaci za grę. Jakie znaczenie ma perspektywa dewelopera czy projektanta lokacji, skoro to na co narzekasz to np. dialogi, scenarusz albo kiepski projekt postaci? No, nijaki. BTW. "szwedzkie" Ludzi aspołecznych to chyba zdecydowanie więcej na prawicy - tzw. piwniczaków. I to właśnie tam są zaburzenia komunikacji Czyli to oni tworzą takie sztuczne dialogi? Fabułą wychodzi mdła, bo robi się to bezpiecznie, według utartych schematów. Tak, problemem jest to, że nie ma polotu w fabule, pomyśle na grę, scenariuszu. A jak się zaryzykuje z zabiciem (niestandardowym) głównej postaci to gracze płaczą jak małe dzieci (TLOU2). Wina jest wydawcy/producenta - on podejmuje decyzje biznesowe, w tym o kierunku gry, fabuły, lokalizacji, tego czy będzie kolorowa czy szara etc.
  15. W tym rzecz, że produkcyjny focus nie jest NIGDY nastawiony na artystyczne wartości. Co więcej - nawet jeśli studio dostanie zielone światło na projekt o wyższym poziomie artstycznych wartości to z uwagi na aktualną sytuację rynkową to się może łatwo zmienić. Biznes patrzy na gry zupełnie inaczej niż my. W korpo znajdziesz MNÓSTWO ludzi niekompetentnych i nie będą to tylko lewicowe aktywiszcza, ale też prawicowe podlotki, co marzą o parówkowym biznesie a na co dzień klepią korporacyjne bzdurki bez większego pojęcia. A biznesowi zależy na tym, aby gra się sprzedała i przyniosła dochód. I dla nich "artystyczna wartość" nie jest mierzalna. Dla nich mierzalne jest: 1. Wiedźmin 3 miał otwarty świat i odniósł sukces? Dajcie otwarty świat. 2. Były pytajniki? Dajcie pytajniki. W poprzedniej grze było ich 500? Teraz ma być 10% wzrost. 600 pytajników. 3. W prasie pisali, że za mało różnorodności - dajcie czarnego na pierwszoplanową postać. I niech ma przyjaciela-geja. 4. Chcemy być w awangardzie - dajemy zaimki neutralne (ale w jezyku polskim nie da się zrobić lokalizacji!!11 A kogo to obchodzi, dajemy neutralne) 5. W GTA 5 były mini-gierki, dajcie mini-gierki. 6. Elementy customizacji muszą być, dajcie to też. i tak dalej, i tak dalej. Ideologia nigdy nie jest na pierwszym planie. Na pierwszym planei są targety biznesowe, które nie są trafione według nas, bo one nie mają podnosić wartości gier w naszej ocenie, ale ich sprzedawalność. To tylko produkt. Filmy netflixa są sztampowe? Gry też takie będą. Dokładnie. I wszystko zagrało - mimo, że mieli takie same cele biznesowe, a dodatkowo studio którego nikt nie znał Biznes, jakim są gry dzisiaj, działa bardzo brutalnie. Ale to nie jest problem ideologi, a przynajmniej nie tej światopoglądowej. To efekt ideologii kapitalizmu.
  16. W Polsce - nie. W USA gry miały mnóstwo marktingu. Szczególnie konsolowe. Ale to jest po prostu kolejny etap rozwoju w kapitalistycznej banieczce, która jest w stanie pozycjonować marketingowo każdą I właśnie się zaczyna. Dziś nietrafiony pomysły, mechaniki też są, ale zrzucacie to na woke/DEI, bo to łatwiejsze niż myślenie o faktycznych przyczynach. Mamy chłopca do bicia, można wrzucić filmik na forum i cyk, pora na cs-a. Mogą? Korporacje na tym bazują. Wybierają elementy, które się dobrze sprzedają, które mają największe szanse się sprzedać w badaniach fokusowych i to NAKAZUJĄ robić deweloperom. Co to za bełkot, za przeproszeniem? W jakich niby grach miałeś te tematy poruszone i z czym porównujesz to dzisiaj? Czy prezentacja "problemów dotyczących natury ludzkiej egzystencji" jest lepsze w Overwatch niż w Concordzie? Nie, bo to KURŁA hero-shooter... W Doomie? Też nie. Czy ta kwestia lepiej wygląda w Wiedźminie 1 z 2007 roku, czy w Wiedźminie 3 z 2015? A może jeszcze lepiej to wygląda w takiej serii gier jak Plague Tale? Nie każda gra to gra poważna, która ma coś takie prezentować - SW Outlaws nie będzei tego pokazywała, tak jak nie pokazywał tego Pac-Man. Ani Splinter Cell. A może po prostu źle dobierasz próbkę gier? Czy kojarzysz takie gry jak: Banishers, Thaumaturge, Plague Tale: Reqiuem i Plague Tale: Innocence, Control, Alan Wake, Senua? Podałem tylko gry, w które gralem, a które mają dużo mroczniejszą atmosferę niż kolorowe Outlaws. Takie gry wciąż istnieją, ale niekoniecznie sprzedadzą się tak dobrze. Czemu pominąłeś cały watek biznesu? Ty zrzucasz winę na "aktywizm", ale to właśnie jest bzdura. Aktywizm nie podejmuje decyzji - decyzje podejmuje biznes. Podejmują ją wydawcy/producenci. To oni decyzują, aby zatrudnić konsultantów, zrobić badania fokusowe, przeanalizować co się może sprzedać i to oni nakazują twórcom zaimplementowanie określonych elementów w grze. Bo dziś biznes nie patrzy na gry jak na sztukę, tylko jak na biznes. Tak jak pisałem wcześniej - otwarty świat się dobrze sprzedaje? To do gry skraadnkowej dodajemy otwarty świat. Ma szansę się lepiej sprzedać, jeśli bohater będzie miał kolegę-geja (jak każdy prawicowiec na świecie )? To dajemy mu kolegę-geja Etc. etc. Problemem jest to, że gry są produktem i mogą przynosić gigantyczne dochody. I gry są dziś produkowane jak produkt. Widać to najlepiej w Ubi. Gry "artystyczne" to będą indyki głównie, bo producent/wydawca nie będzie ryzykował AAA najprawdopodobniej. A co do SPidermana 2 - ja rozwadnainai nie widziałem. Widziałem ciekawy przerywnik od tej samej młócki, która już była nudna. No i różnica między nami jest taka, że w SM2 grałem, a ty nie No normalnie - badania fokusowe + ankiety + analiza rynku robiona przez finansistów, a nie graczy. Nie jest celem antagonizowanie graczy, tylko dodawanie elementów, które mają poszerzyć grono odbiorców. Tylko czasem efektem jest antagonizacja graczy. W baldurs Gate 3 nei było antagonizacji, podobnie w Hogwarts Legacy. Oj, wyraxnie widać zwalanie winy na "aktywiszcza". Do tej pory nikt poza mnie nie pisał o tym, że gry są produktem i że to biznes (wydawca/producent) podejmuje takie, a nie inne decyzje. Cały czas wałkujecie tutaj, że to wina akwtywiszczy. Nie ze mną te numery, Vulc. Problemy z grami są bo to gigantyczny biznes i gry są dziś produkowane niczym jednostki w Earth 2150 - z gotowych modułów
  17. @ITHardwareGPT Czy widzisz analogię aktualnej sytuacji Ukrainy do sytuacji Polski w trakcie 2 wojny światowej?
  18. Nie grałem, bo to kompletnie nie mój target. Ale czytałem coś o infantylnych odzywkach bohaterki, a to kiedyś sprzedawało się dobrze. Tuta nie pykło. Nie uważam, że jako jedyny dostrzegam niuanse. Uważam jednak, że jako jeden z nielicznych nie ulegam panice Woke/DEI i nei zrzucam wszystkich porażek gier na karb światopoglądu czy inkluzywności. Outlaws przede wszystkim miało zbędny otwarty świat w którym nic nie ma. Mechanika była "clunky". Historia mnie nie odrzuciła tak bardzo jak kolejny nudny świat UBI z płaskimi postaciami. ostatni otwarty świat Ubi, który przełknałem z usmiechem to chyba był Far Cry 5 (nie grałem we wczesniejsze poza oryginalnym). A moim zdaniem to wynika z tego, że gry to biznes i wybiera się rozwiązania uśredniające, takie które trafią do najszerszej grupy, bo mają być cholernie zyskowne. Gra się nam w gry źle, bo nie ma innowacji od niemal dekady. Tylko ciagle to samo. Czy woke/DEI będzie innowacją? NO jasne, że nie. To ma tylko zwiększyć target. Ale przede wszystkim biznes (wydawca) nie pozwoli na trudniejsze, bardziej kontrowersyjne wybory deweloperów, bo wolą zaryzykować średniaka niż Daikatanę. Gry przestały być sztuką. Są biznesem. Czy mamy na tyle dużo utalentowanych deweloperów, żeby wyprodukować wszystkie zapowiedziane gry? MOim zdaniem nie JAKIE KURŁA 50!!!!!!!! U mnie dalej 3 z przodu Ale - jestem i będę targetem, bo moja kolekcja gier jest całkiem pokaźna. Mimo tego, że częściej kupuję i.... nie gram niż odwrotnie.
  19. @musichunter1x Żeby nie tworzyć znowu wielkich ścian tekstu podzieliłem Twoje argumenty na 3 rodzaje i odniosę się do nich zbiorczo - może dyskusja będzie dzięki temu czytelniejsza. Jeśli okazę się to złym pomysłem, to możemy wrócić do ścian tekstów Odnoszę się do tej gry, bo: Ale do rzeczy. Napisałeś, że gry kiedyś odchodziły po cichu - nie jest to prawda. Odchodziły głośno i studia przez nei upadały Tak jak i dziś. Ale... zwiększyła się skala biznesu, więc siłą rzeczy mamy więcej wszystkiego, w tym więcej Nie do końca łapię o co chodzi z tonem i nastrojem gier, bo ja sobie dobieram gry do tego co chcę grać, a nie że muszę grać we wszystko. Czy przeszkadzał mi Forspoken? Nie. Bo miałem dorosłe, mroczne Banishers. Albo Baldurs'Gate 3. Albo RDR2. Albo Plague Tale. Nie brakuje przecież gier z mrocznym settingiem, więc o co chodzi? A to, że w SW nie ma mroczniejszych gier wynika z tego kto jest odbiorcą SW. I nie kupuję argumentu, że ktoś nabrał się na mroczniejszy setting z powodu tytułu "Outlaws". Co do wojny kulturowej - nie będę się powtarzał. Nie ma żadnej wojny kulturowej "biali vs reszta". Kultura się ciągle zmienia, tak działą świat. Czy uważasz za zasadne stwierdzenie ludzi, którzy wychowali się w latach 80-tych, że ioch muzyka była piękna, a to co produkuje się w latach 2000 to i jest to efekt wojny kulturowe, która niszczy muzykę? Nie. Po prostu świat, kultura się zmieniają. I w latach 80-tych było mnóstwo chłamowatej muzyki, tak jak i w 2000. Ale wartościowa również Myślę, że powoli docieramy do sedna problemu Gry są biznesem. Gigantycznym biznesem, co widać choćby po CDPR i Wiedźminie 3 oraz jego wpływie na wycenę CDPR. DObrze to widać tu: Gry przyciągnęły kapitalistów. A nikt inny jak akcjonariusze nie potrafi zniszczyć biznesu Czy studio może pozwolić sobie na posiadanie stałej publiki, stałego dochodu, stałego podejścia do gier? Nie. Musi być wzrost. Żeby ten wzrost osiągnąć trzeba albo trafić jak z Riot games z LOL-em, albo trzymać się utartych schematów. Czy otwarty świat w Wiedźminie 3 był ryzykiem? Był. Ale się opłaciło. I od 2015 roku otwarte światy stały się bardziej stnadardem dla gier AAA. Bo był taki moment, gdy gwarantowały przychód. Decyzje biznesowe mówią akcjoanriuszy mówią tak: bierzecie znane IP, przerabiacie tak aby pasowało do szerszej publiki, dodajecie otwarty świat i to daje nam najwieksze matematycznie szanse na sukces. No, ale tylko matematycznie. Filmy są tworzone bardzo podobnie (patrz: Netflix). Gry nie mają robić rewolucji, bo rewulcje są ryzykowne z perspektywy akcjonariuszy. Bezpieczniej jest dać to co gracze już lubią, a do tego rozszerzyć grono odbiorców. Z Hogwarts Legacy się udało. Popatrz na historię Assassins Creed. Czy otwarty świat w tej grze ma sens? Żadnego sensu nie ma. Czy wiking-asasyn, który i tak koniec końców jest rębajłą ma sens? Nie. Ale i tak się opłaciło. Bo gier o wikingach było mało i Valhalla - absolutnie najgorsza i mająca najmniej sensu odsłona AC z otwartym światem sprzedała się w 20 milionach kopii. Sami psujemy rynek gier. Kupując takie gry, które stworzono z matematycznego wzoru. Call of duty co roku. Skórki do Fortnite. Czemu firmy ryzykują z czymś takim jak Concord? Bo gra-usługa zapewnia dochód na dekady (LOl, fortnite etc.). I będą ryzykować. Bo czasem się trafi. A będzie jeszcze gorzej, gdy zaangazują na poważnie Ai do pisania scenariuszy
  20. U mnie podobnie - sportowe/wyścigowe odpadły zupełnie. Poza jednym tytułem multi pozostały mi tylko gry fabularne/akcji. Nawet w RTS-y nie gram. I coraz mniej chętnie spoglądam na otwarte światy, wolałbym zamknięte misje opowiadające jakąś ciekawą historię. Jak np. w pierwszej Mafii czy jakimś Plague Tale, albo nawet Mass Effect Taki Star Wars Outlaws zupełnie mi nie przypasował właśnie ze względu na otwarty, pusty, nudny świat, który spowodował, że miałem dużo bezsensownego podróżowania. Mechanika też średnio mi przypasowała. Bardziej szanujemy nasz czas, więc wybieramy to co nas bardziej zainteresuje Wychodzi trochę gier przygodowych, ale już nie point and click. Świetnie bawiłem się przy Firewatchu, czy What Remainds of Edith Finch. To mogę polecić W sumie nawet ostatni Broken Sword był fajny, ale on już chyba dekadę ma. Ja najwięcej na pewno grałem w CM 03/04 i później FM 2007 oraz 2008. W 2015 jeszcze co nieco pograłem: Ostatnie podrygi w 2017: A ostatni kupiony to 2022 i skończyło się to tak:
×
×
  • Dodaj nową pozycję...