Skocz do zawartości

Zasilacz nie ładuje mojego laptopa, ale ładuje inny laptop


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Witajcie

Miałem już problem z ładowaniem laptopa samsung. Został oddany do serwisu, naprawiona płyta główna. Wszystko działało.
Teraz znowu jest problem, raz ładuje, a później przez kilka dni nie ładuje baterii.
Co ciekawe, podłączyłem zasilacz do innego laptopa- działał !  A na moim nie działa.

Do swojego laptopa podłączyłem inny zasilacz. Działa cały czas, zarówno na baterii jak i bez baterii...

O co chodzi?  
Czy problemem jest, że mój zasilacz nie współpracuje z moim lapkiem ? Wymiana zasilacza?  Ale przecież na innym laptopie ładuje ...  ;o
Bo bateria (jeśli ładuje ją inny zasilacz) -> to jest ok.

Dziękuję

Opublikowano

Tylko, że inny zasilacz działa bez zarzutu.

Dziś natomiast, ponownie  mój- niby niesprawny zasilacz ładuje normalnie.
Nie mogłem włączyć kompa bez baterii- nie działał ale kiedy włożyłem baterię było już ok i odpalił.

cuda się dzieją

Opublikowano

Sądzę że nie naprawili w serwisie go w 100% stąd takie problemy 

Opublikowano

Mówisz o gnieździe?
Zasilacza nie naprawiali

Znowu przerwał, znowu ładuje 

Opublikowano

Bateria jest oryginalna, od nowości (2012) nie była wymieniana.

Zauważyłem, że kiedy nogą ruszyłem-dotknąłem przypadkiem część przewodu od zasilacza, przerwało ładowanie. Dotknąłem (starałem się w tym samym mscu), znowu rozpoczął się proces ładowania.
Czyli może po prostu mam gdzieś przerwany (sth like that) kabel......

  • tomcug zablokował(a) ten temat
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • Tylko z powodu słabej dostępności, to z regularną ceną nie miało nic wspólnego i nie jest żadnym wyznacznikiem w tej sytuacji. 
    • powiem wam że te antywirusy i cleanery to jest jakaś kaszana    https://github.com/KPRCB/XboxGameBarExample   to już w ogóle totalnie jakaś głupota, bo to mój kod c++ x D      logi z eseta to też jest kaszana   żadnych prawdziwych wirusów nie znalazł   Potrzebujemy jakiegoś poważniejszego toola!
    • Zgadzam się... Większość ludzi tak robi ze strachu ale to nie oznacza, że bandyci mogą robić co chcą! Wiem, że Polska to kraj z kartonu, ale nie wiedziałem, że dodatkowo dziki zachód...  A lata 90te dawno już się skończyły... Ja też w takiej sytuacji najpewniej nawet bym nie zwrócił uwagi w sklepie widząc (prawdopodobnie podpitych) kolesi tego pokroju. Natomiast reakcja dziewczyny jak i to co było potem było normalne...   To mi się przypomina ta sprawa ze Szwecji gdzie młody imigrant pozaeuropejskiego pochodzenia zabił Polaka z powodu zwróconej uwagi...
    • Buda fajna, ale o co be z tą wersją (rozmiarem?)  grafy, bo się nie znam? 
    • No ja byłem na pogrzebie, nie raz. W mieście na największym cmentarzu mam kaplicę, gdzie zwykle są nabożeństwa, na kolejnym tak samo. Nie wiem, co się dzieje w przypadku, gdy nabożeństwo jest w rodzinnej parafii zmarłego, ale nie kojarzę praktycznie żadnego kościoła bez parkingu czy placu przed wejściem, poza takimi w ścisłym, zabytkowym centrum, ale zdaje się, że nawet na teren ciasnego starego miasta karawany wyjątkowo mogą wjeżdżać tak samo jak karetki, policja czy zaopatrzenie.   Tutaj sytuacja mimo wszystko jest IMHO specyficzna. O ile dobrze widzę, nie ma bezpośredniego przejścia z kościoła na parking, jeśli już, to przez budynek klasztoru/szkoły (?). Inna opcja to właśnie niesienie trumny wzdłuż Czerniakowskiej do skrzyżowania i potem Nowosielecką do wejścia na parking.   Tak, na wsiach jeszcze jakiś czas temu nosiło się albo i nadal przenosi trumnę z konduktem na cmentarz, jeśli jest blisko kościoła. Ale szczerze mówiąc - jakoś tego w centrum miasta nie widzę.  To nie jest boczna osiedlowa uliczka. I jednocześnie nie jest to pogrzeb z celebrą itp.  Wszystko to nawet jeśli trzeba się zgodzić, że widok trumny to nie jest też nic gorszącego. Ale IMHO wystarczy, że wyniosą ją na przystanek...    No właśnie, skoro już muszą, to albo tam powinien być dopuszczony wjazd obok przystanku (a faktycznie nie ma - wszędzie słupki) albo nie powinno tam być pogrzebów. A jeśli mimo wszystko są...  to na karawan przymknąłbym oko.    Ja wiem, że raz na milion jakieś dziecko będzie akurat biegło do przedszkola - ale to są skrajne przypadki, generalnie nic nikomu nie ma prawa się stać jeśli karawan na pięć minut wjedzie ostrożnie i bardzo powoli na chodnik. A podejrzewam jeszcze, że i pogrzeby nie odbywają się tam masowo?   OK, jasne, dura lex... no ale komentarz mam do tego chyba taki jak większość: Konfitura kiedyś w końcu wyłapie ostry wp...l i, jak tłumaczył klasyk: nie będę popierał, ale zrozumiem. A wcale nie jestem fanem kościelnych jasełek.
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...