-
Postów
2 650 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
2
Ostatnia wygrana JeRRyF3D w dniu 23 Grudnia 2024
Użytkownicy przyznają JeRRyF3D punkty reputacji!
Ostatnie wizyty
Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.
Osiągnięcia JeRRyF3D
ITH Sigma (5/5)
1,9 tys.
Reputacja
-
-
Myślę, że w Twoim rozumowaniu mamy błędne stawianie znaku równości między "możesz", a "wolno". To nie to samo. To co "możesz", nie zawsze jest równoznaczne z tym co "Ci wolno". Staruszce też "możesz" wyrwać torebkę, bo jestś młodszy, szybszy i silniejszy. Tyle, że Ci nie wolno (w świelte prawa). Wystarczy zwolnić. No problem w tym, że na "lewym pasie" w świetle prawa, nie wolno Ci zwalniać / hamować bez wyraźnej przyczyny albo sytuacji drogowej (wyłącznie hamowanie awaryjne albo lewoskręt). Uruchom wyobraźnię. Jedziesz za mną lewym... za Tobą kolejni. Wszyscy cisną lewym i Ty też. I ja, bez wyraźnego powodu zaczynam zwalniać (a ja chcę tylko zgodnie z przepisami wrócić na prawy pas). Włączam kierunkowskaz, zwalniam i próbuję wbić się na prawidłowy prawy pas. Co myślisz? "No co za pajac, co on odpi... (?), przecież prosta droga!, pewnie jakiś stary dziad za kólkiem albo baba". Po prostu - nie chcę (nie wolno mi!) wyprzedzać, bo mam już 50km na budziku (albo o zgrozo przede mną też ktoś jedzie 50km), więc mam obowiązek wrócić na prawy, bo w świetle kodeksu drogowego "nie wolno" mi jechać w nieskończoność na lewym (skoro nie wyprzedzam). Zatem pozostaje tylko zwolnić = wygenerować z dupy klopotliwą sytuację wszystkim za mną na lewym. Tak wiem. Wina jest zawsze tego co "wjechał w dupę" = on ma uważać. Ale to zachowanie zawalidorgi! Chciałbyś być tym "pechowcem" za mną (?), który przed Tobą hamuje, bo chce zjechać na prawy? Wkurzyłbyś się (choć twierdzisz, że... wystarczy zwolnić). O to mi chodzi. Nie o to, co trzeba zrobić (bo wiem, co trzeba - jestem kierowcą = złamać na chwilę któryś z przepisów na mnie narzuconych). Chodzi mi WYŁĄCZNIE o nakładanie się na siebie przepisów w niektórych sytuacjach (cały czas o tym mówię), które mnie do czegoś obligują, ale nie ja sam o tym decyduję, tylko sytuacja na drodze i... inni użytkownicy. Gdyby nie było przepisu, mówiącego o tym, że mam "niezwłocznie" wrócić na prawy - mógłbym nim jechać jeszcze i kilometr, ale jest. Lewy tylko do wyprzedzania (a ja nie wyprzedzam). Czy zwalnianie "bez przyczyny drogowej / awaryjnego hamowania" na pasie lewym / szybszym nie jest zabronione i nie jest tamowaniem ruchu? Idę o zakład, że 99 na 100 obserwatorów takiej sytuacji podsumuje, "co za debil zwalnia w tym miejscu". JEDYNYM wytłumaczeniem tej kuriozalnej sytuacji, jest ewentualna elastyczność interpretacji słowa "NIEZWŁOCZNIE". Niezwłocznie, czyli dokładnie wtedy, gdy to jest możliwe = czyli tak długo, jak to nie jest możliwe (nie mam miejsca / sposobności na powrót na prawy), to jadę lewym. Ale tu juz wchodzi do gry pan poli na drodze, z którym musisz wejść w polemikę i walkę o to, co Ty i on rozumiecie przez "niezwłocznie".
-
Ooo... A tak już na serio. Cofnij się do mojego wpisu i przeczytaj raz jeszcze i powoli. "1. Co się stanie, jeżeli na krótka chwile, zwolnisz np na prawym pasie, by wpuścić tego z lewego pasa ? - ono jest chyba proste" 1. No to pytanie kieruj do tego na prawym pasie, bo to ja... jade właśnie lewym i nie mam jak wrócić na prawy. 2. jak wyżej. Zresztą zamysłem moim nie było płakanie i sapanie, jak to jest na drogach źle. Zamysłem było to, żeby zobrazować, że mamy tak rozdrobnione przepisy drogowe na pierdyliard nieistotnych gówien, że sytuacja, o której pisałem wcześniej, miała tylko pokazać, że pomimo tego (miliona ustaleń) one potrafią WRĘCZ NACHODZIĆ na siebie i wzajemnie sobie przeszkadzać = i co byś nie zrobił na drodze, w świetle tych przepisów i reakcji poli = zawsze będzie źle i mandat = Twoja wina.
-
To samo, ale w szerokich korytarzach, albo piaskownicy, to już bajka. [edit] Nie gram w DC, nie gram w Pragmatę, ale z tego, co czytam od ostatnich kilku lat, bolączką dzisiejszych openworldów jest zapychanie ich DOKŁADNIE tym samym, co przeszkadz Ci w tunelówkach. Ale luz. DLATEGO na Steamie są setki tysięcy gier, pierdyliard gatunków, aby każdy z nas wybrał sobie co chce, choćby i tetrisa albo pac mana... i się (dobrze) bawił. Ale błagam - skończmy próby racjonalizowania i argumentowania swoich wyborów, bo czasami to jest po prostu śmieszne. I w tym akurat JEDYNYM przypadku dyskusji (o wyższości świąt wielkanocy nad swiątami bożego narodzenia) przyjmuję (a wręcz nalegam!) na argumentowanie - "bo tak!" IMO i szybciej, i sensowniej.
-
A nawet i to doprecyzowując, sensowne wnioski można wysnuć wyłącznie na zasadzie procentów i proporcji w danym okresie czasu vs sztuk oraz ujęciu ogólnym. Załóżmy że (dobra... niech nie będzie o nv), że taki INTEL stworzył genialny produkt. CPU, GPU... nie ważne. Absolutny killer niezawodności. Zalali rynek i ten produkt się po prostu nie psuje. ZERO. Wypuścili próbne 10 000 szt. Padła jedna! Genialny twór techniki! I nagle po roku padło kolejne 10 szt. To właśnie będzie 1000% wzrostu awaryjności! Tylko, co nam to mówi? A no to, że na 10 000 szt. (!!!) padło... dopiero 11 szt. Ale jest 1000% wzrostu awaryjności i cyferka wali po gałach. A to IMO byłby nadal geniusz inżynierii. Dlatego bez stosunku i proporcji takie cyferkowe procenty, to dla mnie nic niemówiące pitu pitu.
-
Świat staje na głowie.
-
To fake?
-
Sztuczna inteligencja AI - (OpenAI, ChatGPT, Midjourney, DALL-E) - Temat ogólny
JeRRyF3D odpowiedział(a) na LeBomB temat w Dyskusje na tematy różne
Tak, tak. Kumam. Ale podpowiedział Ci jakiś soft do analizy portów USB, jak zrozumiałem (?). Co to za soft do analizy portów USB? -
Sztuczna inteligencja AI - (OpenAI, ChatGPT, Midjourney, DALL-E) - Temat ogólny
JeRRyF3D odpowiedział(a) na LeBomB temat w Dyskusje na tematy różne
@hubio podpowiesz nazwę tego softu do analizy usb? -
Sam jesteś migacz, filozofie. Nawet nie chce mi się tłumaczyć, czego nie zrozumiałeś, bo nie ZROZUMIAŁEŚ nawet JEDNEGO ZDANIA. Jak z takim ogarnianiem przetrwałaeś w świecie dorosłych do tego momentu, nie mam pojęcia.
-
Nie. To co piszesz wyżej, to "głupie", ale jako szary ludek nie znasz 101% przesłanek (może tam jest milionowy wyskok śmiertelny z łuku, może profil drogi zbiera wodę i w deszczu robi sie poducha wody, itd itd. - powodów, których "nie widać" może być wiele). Nie próbuję być mądrzejszy zawsze i wszędzie. Po prostu wiemy za mało, a to co bierzemy na "chłopski rozum" nie zawsze działa. Mówię o "nachodzących" się przepisach. Wjeżdżasz na rondo - dwa pasy - rondo dwa pasy - wyjazd z ronda dwa pasy. Wskakujesz na rondo na wewnętrznym (lewym) pasie, wylatujesz też lewym i jedziesz. Prosta. Dwie nitki. Obok na prawym "prawidłowym" prawilny kierowca jedzie idealnie 50km/h. Ty jedziesz lewym i masz obowiązek, jak najszybciej wrócić na prawy. Ale tam masz typa, co jedzie 50km/h. Co możesz? No depnać, żeby się odbić na chwilę, wyprzedzić go (ale przekraczasz 50km!, masz pecha = suszą Cię = tak nie wolno). Możesz też jechać dalej - ale, też nie wolno - lewym możesz tylko prowadzić manewr wyprzedzania, by zaraz wrócić na lewy = nie możesz sobie ot tak jechać lewym (częsta bolączka w pl)! Czyli pozostaje jedno. Musisz jak piz...da świadomie zwolnić = zwolnić (ale masz na zderzaku kilka innych aut!), więc albo musisz zachować się jak pizdeusz (hamować, blokować ruch i - de facto - też zachować się nieprzepisowo). Jedziesz lewym 50km - źle! Masz jechać prawym. Przyspieszysz, aby to zorbić = źle! Przekraczasz prędkość. Zwalniasz - źle ! Bo blokujesz ruch i robisz "niebezpieczny" manewr. To wszystko, bo nachodzą się 3 nakazy w tej samej sytuacji. O takie shity mi chodzi. A to wsztstko z jednego powodu. Inni kierowcy i sytuacja na drodze determinuje Twoje zachownie. Gdy w tej samej sytuacji, na prawym ktoś jedzie 40km albo 60km, Ty nie masz "problemu". O tym, co mozesz (w zasadzie czego nie możesz) decyduje w dużej mierze inny kierowca i sytuacja drogowa, ale poli zatrzyma Ciebie.
-
Niestety jesteśmy po części sami sobie winni - Polacy. Cwaniacy, kombinatorzy, itd. W wielu krajach przepsiy da sie zapisać na 1 kartce A4. Proste, sensowne, logiczne i bezdyskusyjne. Nasze kodeksy dzielą włos na czworo, a i tak wielu rzeczy nie wyjaśniają i jako kierowca ze... sporym stażem (prawko rok 1989) - jadę i mam zgwozdkę, jak to zrobić, żeby było zgodnie z przepisami.
