Misticzx
Użytkownik-
Postów
41 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Misticzx
-
Bo gra bez fabuły nie ma sensu? Tak było i to było świetne. Po co to zmienili? Na złość graczom? Chcieli być nowocześni? Idiotyzm jak dla mnie. No widzisz, a dla mnie jest odwrotnie. Nic poza kampanią i fabułą mnie nie interesuje. Nieobowiązkowych przeciwników mogę jeszcze pokonać i tyle. Tak. O jednych graczach pamiętali, a innych mieli gdzieś, bo zmuszają ich do stworzenia nowej postaci od zera, żeby przejść ponownie kampanię.
-
A właśnie odnośnie tej fabuły to dodam że mega idiotyczne ze strony twórców Diablo 4 (totalnie przegięli) jest to że nie mogę przejść ponownie kampanii tą samą postacią (czyli bez tworzenia nowej). Na początku sądziłem że to jakiś żart, ale naprawdę nie ma możliwości przejść ponownie tą samą postacią kampanii czyli jedynego elementu tej gry który jest coś wart. Fabuła była świetna i nie było nawalonych setek kretyńskich misji nie związanych z fabułą jak w Diablo 4. A po co je nawalili? Żeby na siłę przedłużać grę i nic poza tym. W Diablo II wszystko dotyczyło fabuły głównej gry (no prawie wszystko bo taka misja jak Zapomniana Wieża czy niektóre skarby się wyróżniały).
-
Polecam poziom Standardowy. Na Wspomaganym nie warto grać w Residenty, a znam graczy którzy grają. Wtedy to już w ogóle nie ma żadnych walk, przy których trzeba choć minimalnie się postarać. Ogólnie z grami to jest tak że jak grasz za dużo, to coraz więcej ciebie nudzi i coraz więcej na nie narzekasz (podobnie z filmami). Do tego w przypadku Resident Evil trzeba po prostu lubić horrory i zagadki w grach. Jeśli tego nie lubisz, to będziesz się męczyć. Wiem o tym Po prostu nie mogłem się powstrzymać i musiałem to dopisać Nie wiem, bo on to napisał Ale ciekawe jakby Heather obecnie wyglądała. Zachowali by jej ten sam strój czy zrobili jakąś zmianę jak w Remake RE4. To świetna wiadomość. Przejdę na pewno. PS: Co do ciebie musichunter1x to odpiszę jak przeczytam twoje odpowiedzi, bo znowu się bardzo rozpisałeś.
-
Według ciebie i dla ciebie. Według mnie i większości wszystko było świetnie w Remake, a czepianie się na siłę nie ma sensu, bo jak pisałem miało być inaczej. Ta dyskusja nad wykonaniem elementów gry zależy od opinii. I tyle. To twoja opinia. Uważaj sobie jak chcesz. I kolejny raz muszę się powtórzyć. Twoje zdanie i tyle. Dopóki będziesz się upierał ze masz rację a twoje opinie są "prawdziwe i wiarygodne" to innej odpowiedzi nie będzie. Ty mnie nie masz przekonywać i innych do swoich racji. Możesz wyrazić swoje zdanie i tyle. Nadal nie możesz zrozumieć że te gry są INNE. Ciągle porównujesz obie gry i jest to twój największy błąd od początku tej rozmowy. Nawet mnie trochę zachęciłeś do porównywania co też było niepotrzebne. Luis w Remake to inny Luis niż w tej staroci kilkunastoletniej. Wszystko jest prawie inaczej, a ty w kółko oceniasz Remake przez pryzmat dawnego RE. Oczywiście możesz sobie uważać że oryginał był lepszy, ale to twoje usilne wmawianie tego innym już nawet przestało być zabawne. Ada się zmienia i jej działania się zależne od obecnej i konkretnej sytuacji. Ada lubi Leona i nawet jeśli ma gdzieś Ashley (bo to nie jej misja) to na pewno by jej nie zostawiła, bo jest tak zwaną dobrą bohaterką (mimo że chwilami działa na korzyść złych ludzi). Zresztą to już fantazja co by było bez Leona. Wszystko co napisałeś to opinia i również tamte linki do porównań które wklejałeś. Próbujesz się wywyższać co jest delikatnie mówiąc śmieszne. A powinno być odwrotnie. Czyli ignorujesz fabułę starego RE2 i starego RE4. Dlatego dyskusja z tobą wygląda jak wygląda. Jednak Capcom traktuje odwrotnie i musisz to zaakceptować, albo skończyć dyskusję. To Remake są podstawową wersją, a tamte starocie jako coś sprzed lat, obecnie bez znaczenia. Bo ty oczekujesz od RE bycia prostą, płytką gierką, która nie emocjonuje gracza, czyli taką do przejścia na luziku. Nie możesz zrozumieć że to jednak horror, dramat i walka o przetrwanie. W tej scenie Leon i Ashley byli na skraju śmierci i od dawna było wiadomo że tak będzie jak nie poddadzą się prędzej zabiegowi. Nic nie było dramatyzowane na siłę. Po pierwsze nie drążka, ale klawisza W Po drugie to był moment zwiększający emocje u gracza, a o to chodziło w tej scenie. Scenki przerywnikowe to nie wszystko. Narzekasz na to co było świetne. Naprawdę czepiasz się coraz gorzej. Robiła to co mogła robić. Ogromna i pozytywna zmiana w stosunku do tamtej ze starego RE4. To już chyba zostało wyjaśnione. Zarówno w starym RE jak w i Remake ta scena była idiotycznie zrobiona. Reakcja Ashley absurdalna w obu grach. Tym bardziej że niby była porwana i długo więziona/skrępowana wcześniej. A tutaj jakby nigdy nic się jej nie stało się zachowywała. W Remake jest ogromna różnica. W starej grze też były takie próby jak pisałeś, ale w Remake zaradność Ashley to już inny poziom. Uratowała kilka razy życie dla Leona i dosłownie z nim współpracuje, a o charakterze i wyglądzie już wcześniej pisałem. To przepaść pozytywna w stronę Remake. Znam tą grę na pamięć. Też była świetna. Szkoda tylko że nie wiadomo co dalej z Natalią. Były również dwa zakończenia z jej udziałem. Bad End jak tamta dziewczyna (jedna z głównych bohaterek) umiera i takie mieszane, bo niby pozytywne zakończenie jak tamta dziewczyna żyje a Natalia niby normalna, ale nie do końca. Szkoda że to pominęli i nigdy nie dokończyli. Ta scena nie była taka bez sensu. Po pierwsze nikt ich nie gonił, a poza tym skoro ona pierwszy raz w życiu miała to zrobić, to nic dziwnego że się bała. Tak? Grałem kiedy w Silent Hill 3 bo również uwielbiam serię tych psychologicznych horrorów. Mogliby zrobić Remake, ale po dwójce chyba nic innego nie odnowią. Najlepiej było dać różne ubrania dla Ashley, albo do pierwszego przejścia gry takie bardziej stonowane i więcej zakrywające, a jak ktoś chce grać kolejny raz już mógł być wybór stroju, który o wiele więcej odkrywa. Szkoda że tego nie zrobili. Fajnie było widać w Remake jak rajstopy się jej niszczyły w miarę przechodzenia gry. Rajstopy pokazywały jej walkę o przetrwanie. Twarz? Twarz od Japonki to nie jest młoda twarz, ale azjatycka jak ta Ady. Po prostu japońce kilkanaście lat temu byli bardziej w tej swojej kulturze anime/mangi/VN tworząc gry, a teraz międzynarodowe gry bardziej celują w rynek zachodni. A może również sami obecnie uważają że lepiej wygląda Ashley o normalnym wyglądzie niż tamta wyglądająca na o wiele mniej. W skrócie. Wszystko w grach robię dla fabuły, dla poznania postaci i ich losów. Cały ekwipunek i wszystko inne jest po to żeby być przygotowanym do przejścia gry, odkrycia fabuły i ocalenia bohaterów, a nie walki dla walk. Jednak uważam poziom Wspomagany za idiotyczny więc wybieram Standardowy, który trochę od gracza wymaga, ale zarazem nie irytuje podczas gry jak ten jeszcze wyższy. Bo to znowu INNA gra, ale świetna pod każdym względem. Bardzo wciągająca fabularnie z ciekawymi i urozmaiconymi postaciami. Nie ma prawie na to co narzekać. Szkoda tylko że takie zakończenie. RE7 i RE8 poszły w klimat i horror, czyli taki powrót do korzeni. Zrobili to za czym gracze tęsknili. Rozgrywka ma być uzupełnieniem fabuły, a nie fabuła uzupełnieniem rozgrywki. To twoja opinia dodaj. Żenujące co wypisujesz, ale to twoja opinia, więc nie powinienem tego krytykować, bez względu na to jak dużą bzdurą jest Gra może brać elementy nawet z wielu innych gier, jeśli to wpłynie pozytywnie na tą grę. W tym przypadku wpłynęło pozytywnie, więc tylko pochwalić. Emocjonalność była dużą zaletą RE4 Remake, która wciągała i motywowała do przejścia, bo chciałeś poznać co będzie dalej z postaciami, a szczególnie Ashley. Znowu mam się powtórzyć? Ashley jest nieistotna dla serii gier Resident Evil (w porównaniu z takim Chrisem czy Leonem), ale jest bardzo istotna w RE4 Remake bo to jedna z 3 najważniejszych postaci. A fanserwis to już ci chyba tłumaczyłem, że znacznie stonowali w porównaniu z Ashley ze starego RE4. Zostawili absolutne minimum żeby nadal była urocza (a raczej bardziej niż Ashley sprzed kilkunastu lat). Wszystko zrobili rozsądniej. No to przy okazji po raz kolejny napiszę, po co jej taki wielki biust? Naprawdę był zbyt duży w stosunku do jej ciała. Czyli japońce tego fetyszu nie mogli sobie darować Widocznie to międzynarodowy fetysz. Według CIEBIE i dla CIEBIE. Widocznie większość uznała za poprawione, bo opinie o tych grach są bardzo dobre i mają bardzo wysokie oceny. Nie widzę (poza nielicznymi jak ty) zawodzenia graczy i krytykowania Remake. Nie wychwalałem tobie na złość Po prostu po 45 godzinach ukończyłem tą rewelacyjną grę i napisałem swoje szczere i prawdziwe opinie na jej temat. A że zgadzały się z opinią znacznej większości graczy? To tylko dobrze. A ja napisałem że fabułę to mają erotyki, a nie pornole. Oryginały były dobre na tamte lata. Teraz są ulepszone wersje czyli Remake i biadolenie przez niektórych osoby na te Remake, to dla mnie jest tylko zabawne. Ale zawsze pewna grupa graczy będzie biadolić. Mają do tego prawo, żeby nie było.
-
Wszystko ma sens, ale jeśli to nie jest potrzebne do przejścia fabuły czy nieobowiązkowych bossów (jak w rewelacyjnym final fantasy) to po co? Po co tracić tyle na to czasu? Co z tego masz poza jakąś złudną satysfakcją że jesteś najlepszy czyli sobie włączysz najwyższy poziom trudności i "patrzcie ludzie, jestem super, pokonuję wrogów nawet na Udręka IV i mam najlepszy możliwy ekwipunek xD". Według mnie wszystko powinno być dostosowane do fabuły, to znaczy ekwipunek i umiejętności. Ciągle się powołuję na przykład final fantasy, ale tam to było zrobione rewelacyjnie. O ile główną fabułę mogłeś przejść na dosyć średnim poziomie postaci czy ekwipunku to już najsilniejszych przeciwników nie pokonasz w ten sposób i musisz być o wiele mocniejszy i mieć dużo lepszy ekwipunek. I to wszystko bez żadnych poziomów trudności, które niepotrzebnie nawalili w Diablo w tak dużej ilości. Odnośnie zablokowanego contentu to fakt, ale poziom Udręka (z tego co wiem) odblokowuje wszystko, jeśli chodzi o możliwość walk z bossami. Pozostałe poziomy więc są zbędne.
-
Znam gracza który grał w Diablo 4 tylko na poziomie normalnym. A odnośnie Udręki III i Udręki IV to mimo bardzo silnej postaci i najlepszego ekwipunku/zbroi/ataków/czarów, tam się nie dało jak dla mnie grać. Zapewne były jakieś sposoby żeby to zmienić, ale stwierdziłem że nie warto w to dłużej się bawić. Diablo 2 było moim targetem, a potem Diablo 3 zmarnowało wszystko i oczywiście Diablo 4 to kontynuowało lub było jeszcze gorzej. Poziomy trudności zepsuli i wyzwania się skończyły które sprawiały oprócz fabuły przyjemność z gry. W Diablo 2 nawet na poziomie normalnym Andariel czy Duriel byli wyzwaniem, a w Diablo 4 i Diablo 3 żaden boss nie był wyzwaniem. To była jakaś parodia dawnego Diablo. Pamiętam że w Diablo 3 nawet mój pomocnik mógł zabić bossa beze mnie. Dla mnie zawsze fabuła była istotna w grach (jedyny powód motywujący mnie do gry), a walki dla walk pomijam prawie w każdej grze, jeśli coś takiego jest chociażby jako bonus, dodatek. Tak, ale żeby to było takie wyzwanie jak w Final Fantasy. Wtedy owszem to ma sens że musisz się wzmocnić żeby pokonać bardzo potężnego bossa. A w Diablo co jest? Idiotyczne zwiększanie poziomu trudności na własne życzenie? Jak ci za łatwo na Udręka to włączasz sobie Udręka II lub Udręka III? Nie na tym to powinno polegać. Bossowie powinni mieć różną siłę, a nie że każdy jest praktycznie taki sam na danym poziomie trudności. Brakuje rozróżniania siły wrogów, nie ma wyzwań i przyjemności z walk. Wszystko podobne (chyba że ogólnie zwiększysz poziom trudności na wszystko). Ta ostatnio misja w Diablo 4 była taka że nawet nie wiedziałeś że to ostatnia misja W Diablo 2 było wszystko jasne co i kiedy. Kiedy dany etap gry się kończy i kiedy będzie koniec. Zresztą można jeszcze dużo pisać o tym jak bardzo rozwalili serię gier Diablo.
-
Czy można bardziej zmarnować pieniądze na grę niż wydać je na Diablo 4? Niestety ja uważam moje pieniądze za zmarnowane. Jak to jest możliwe że Diablo 2 było ostatnią bardzo dobrą grą z tej serii, a potem nastąpiła jakaś katastrofa, bo już Diablo 3 było beznadziejne, a Diablo 4 łamie wszelkie granice pod tym względem. Co oni zrobili z tą serią? Kto jest odpowiedzialny za fabułę gry w Diablo 3 i w Diablo 4, a do tego oddzielenie tej fabuły od walk? Przecież to katastrofa. Nie wierzę że człowiek inteligentny byłby w stanie tak doszczętnie rozwalić cały KLIMAT jaki ta gra kiedyś stworzyła? Zapewne uznali tamten sposób rozgrywki za przestarzały, co było głupotą z ich strony. Diablo 2 ukończyłem 10 razy i to wieloma postaciami na wszystkich poziomach trudności. Po co oni to zmienili? Diablo 3 ukończyłem JEDEN raz i porzuciłem ten syf. To samo Diablo 4, fabułę przemęczyłem z ciekawości, ale cała reszta to wszystko tak powtarzalne, głupie i bez klimatu że się odechciewa. I w jakim celu uśmiercali postacie, które gracze polubili w Diablo 2? Czy nie mieli innego pomysłu na fabułę niż uśmiercić Warriva, Dekarda Caina, a potem jeszcze Meshifa? Również w Diablo 3 główną bohaterkę uśmiercili jak ostatni debile. Zacząłem rok temu Diablo 4 od poziomu KOSZMAR, a grałem Czarodziejką. Po dłuższym czasie zwiększyłem poziom trudności do UDRĘKA. Maksymalnie udało mi się grać na poziomie UDRĘKA II (na III już nie). Pokonałem wszystkich przeciwników jacy byli i również tych bossów dodatkowych czyli silniejsze wersje przeciwników znanych z fabuły i nie tylko.
-
Nie wiem czy na pewno chcieli skopiować, ale nawet jeśli to była świetna decyzja. Nawet sobie sprawy nie zdajesz jak ja takich filmów nienawidzę "Dennis Rozrabiaka" i wszelkie podobne gówna ogłupiające ludzi, czyli jak bachory kpią sobie z dorosłych. W Remake to POPRAWILI i bardziej stonowali. Były duże zmiany na plus pod tym względem. Nie można pisać że "urocza dziewczyna" to fanserwis, bo to również głupie. Fanserwis to coś prostszego, bardziej prymitywnego. Dla serii gier Resident Evil nie jest istotna bo pojawia się tylko w jednej z tego co wiem, ale dla Resident Evil 4 jest jedną z 3 najważniejszych postaci, więc bardzo istotna. Uważaj sobie jak chcesz, masz do tego prawo. Gdyby każda gra była tak "głupia" jak ta, to gracze nie mieliby na co narzekać. PS: Na twoje wcześniejsze odpowiedzi też odpiszę. Później. Nie pominąłem ich a po prostu dużo się rozpisujesz co zabiera mi sporo czasu.
-
Podajecie kolejne dowody na to żeby nie grać w starą wersję Więc całe szczęście że ominęła mnie ta irytująca wersja Ashley z kilkunastoletniej gry i widziałem jedynie tą sympatyczną, dorosłą i pomocną Ashley w Remake. Znam takie postaci dziewczyn z anime. Japońce je uważają za słodkie i dlatego często takie robią. Jednak do gry kierowanej głównie do krajów zachodu to nie pasuje i takie zachowanie bardziej niż słodkie jest po prostu głupie. I to jest właśnie NAJWAŻNIEJSZE o czym wiele osób zapomina. Trzeba pamiętać kim ona BYŁA. Twórcy gry to całkiem zlekceważyli w starym RE4. Córka prezydenta w tej starej grze NIE BYŁA SZANOWANA (również jej zachowanie było często durne), co było idiotyzmem i absurdem. Leon ją traktował jako irytującą i tylko chciał wykonać swoją misję bo obiecał to jej ojcu i to samo Luis traktował ją byle jak.
-
RE4 Remake nie miało być kopią RE4. Ty krytykujesz Remake za zmiany jakbyś w ogóle nie rozumiał, że były one celowe żeby odróżnić obie gry. I nie. Nie są to zmiany na gorsze. Są to po prostu zmiany żeby nie było tak samo. WSZYSTKO co piszesz to OPINIA. Wszystko do czego podawałeś LINKI to również OPINIA. To co ja piszę i to co piszą inni w tym temacie to również OPINIA. Czytałem opinie i praktycznie nikt nie mówił że było złym pomysłem. To było raczej na zasadzie priorytetu (ocalić Ashley) nie tylko swojej misji, ale również tego że Leon stawiał dobro innych nawet wyżej niż swoje. Poza tym Luis w Remake to nie był ten sam Luis co w RE4. Temu w Remake Leon mógł zaufać w 100 procentach (szczególnie po scenie z Krausem, Leonem i Luisem), a ten w RE4 był zbyt podejrzany, więc Leon chciał wpierw ten zabieg wypróbować na sobie. Do tego bzdurą jest zakładanie że wyleczona Ashley gdyby Leon umarł jest skończona i już na pewno byłoby po niej. Dany scenariusz gry jest stworzony z udziałem Leona i Ashley aż do momentu pokonania Saddlera, ale gdyby Ashley była sama a Leon umarł (co jest absurdem bo to główny bohater RE), to byłby inny scenariusz który mógłby pozwolić jej uciec z wyspy, albo Ada by jej pomogła bo lubiła Leona i wiedziała że Leon lubił Ashley. Leon przyjął lekarstwo od Luisa gdy go spotkał po pokonaniu prawej ręki Ramona. Teraz to już głupotę napisałeś. To była scena która świetnie zwiększyła dramatyzm gry i emocje u gracza. Scenki filmowe są super, ale jednak to nie to samo co wymaganie bezpośredniej gry Leonem w takim stanie. To faktycznie wyglądało na scenę, której celem było wyraźne zwiększenie dramatyzmu z udziałem Ashley. I zdecydowanie efekt osiągnęli. To była najsmutniejsza scena z jej udziałem. Tylko co mogło się jeszcze wydarzyć, poza tym tym strasznym widokiem jej zmienionego ciała? Miała zamienić się w potwora czyli bad end? Nie taki był cel. Ashley była na skraju przemiany w potwora, ale nie mogło to się stać, więc tyle pokazali dramatyzmu co mogli nie robiąc bad endu z jej udziałem. Tylko że co innego brutalność jak zabijanie, sceny gore, a co innego coś co dołuje gracza. Uważam że to całkiem inne rzeczy. Odnośnie smutnych rzeczy (podsumowanie po przejściu całej gry gdy już był happy end dla Ashley), to z całego RE4 Remake jak dla mnie oprócz śmierci Luisa było coś co niby nieistotne, a jednak pokazali na wstępie gry. Czyli ta zaginiona turystka i druga blisko obok niej na którą Leon zwrócił uwagę. To prawda, bo właśnie jak Japończycy robią coś bardziej dla siebie (chociażby gry Visual Novel czy anime), to wtedy już nie mają takich ograniczeń odnośnie czegokolwiek. Jednak duża i droga gra na rynek międzynarodowy (głównie amerykański) powoduje że z tego rezygnują. Ale czy to źle? Uważam że gra jak już pisałem nie powinna dołować gracza. No i była czarująca, ale na początku strachliwa i przerażona, a potem ewoluowała w odważniejszą i o wiele bardziej zaradną. To nie był żart lecz prawda w Remake. W oryginale byłoby śmieszne, ale nie w Remake. To już jest w dużej mierze cecha japońskich produkcji i ukłony wobec męskich graczy, których ilu grało w Resident Evil 4 Remake w porównaniu z kobietami? I tak zrobili to sto razy lepiej niż w starym RE4. W dawnym RE4 zachowanie Ashley było rodem z głupiutkim anime czy podobnych produkcji. Natomiast w Remake była inteligentna, zaradna, lepiej ubrana (wywalili fetysz spódniczkowy który jest bardzo popularny w Japonii), ale nie mogli zrezygnować w 100 procentach ze wszystkiego, bo to też byłoby głupie. Uroczej, ale zarazem mądrej, zaradnej i pomocnej. Szczególnie w porównaniu z tą ze starego RE4. I co WAŻNE. W Remake Ashley wyglądała jak STUDENTKA, a nie dzieciak z podstawówki jak w oryginale. Nie chodzi do końca o charakter i dialogi. Nie podoba mi się azjatycki wygląd twarzy : ) Ale tak przecież było. To nawet nie była korekta, a przepaść pod tym względem. Nie tyle że ją rozsądniej ubrali, dali wygląd pasujący do 20 latki, to jeszcze skończyli z motywem głupiutkiej dziewczynki. Jednak nie wszystko zmienili. Został zbyt przesadzony rozmiar biustu Ashley (tak ma zbyt duży i trochę sztucznie to wygląda) i nadal jest możliwość ustawiania kamery od dołu na co minimalnie (ale jednak) Ashley reaguje.
-
Tak samo było właśnie w Remake RE4 czyli pokazali w obrazach na końcu gry tą wioskę, mieszkańców (co ciekawe nawet dzieci były czego w grze nie zobaczysz) i wyjaśnili jak to się stało że wszyscy zostali potworami gdy pojawił się Saddler. Jednak coś bardzo podobnego było w Resident Evil 8 Village. Nie wiem czy grałeś, ale te gry są wyjątkowo do siebie podobne. Również motyw wioski i oszukanych mieszkańców, którzy uwierzyli że tamci chcą im pomóc, a tak naprawdę byli dla nich jedynie obiektem eksperymentów. Ogólnie Ashley była o wiele słabsza od Leona również w sferze psychiki gdyż Saddler mógł kilka razy dosłownie sterować Ashley, a Leonem nie był w stanie. Chociaż mógł go zatrzymać. Wszyscy chwalą to że Ashley była pierwsza poddana zabiegowi. Nie wiem czy o tym wiesz, ale były plany że Ashley miała być porwana z jakąś swoją przyjaciółką studentką i ta studentka miała nie doczekać ratunku. Ale dobrze że tego nie zrobili. Uważam że gry nie powinny być zbyt smutne. Tak, to było głupie, ale najgłupsza była ta scena że Sherry szczęśliwa jak skowronek w endingu mimo ze przed chwilą straciła obydwoje rodziców : ) To było akurat fajne. W tej grze jak nie masz klucza to nigdzie nie wejdziesz. Fabuła to jest w erotykach, a nie w pornosach : ) Według zdecydowanej większości opinii lepszy w postaciach jest RE4 Remake.
-
Są lepsze od oryginału z powodu tego co najważniejsze, czyli przyjemności z samej gry, grywalności, interakcji z bohaterami, na co również w dużym stopniu wpływał wygląd wizualny świata i postaci. Ktoś nawet przeanalizował drobne zachowania Ashley na które prawie nikt nie zwrócił uwagi a jednak były. Ja w ogóle mało gram w gry i też może dlatego doceniam bardziej Resident Evil. Zresztą ja już w tą serię gram od ponad 10 lat i nadal uważam że to jedne z najlepszych gier jakie ktokolwiek produkuje. Na tym polega nie tylko świat gier, ale prawie cały świat rozrywki.
-
Tyle że Leon miał te rozmyślania jadąc z hiszpańskimi policjantami do miejsca gdzie miała być Ashley. To ostatni moment gdy mógł sobie pozwolić na bycie "słabym". Potem musiał zapomnieć o tej złej przeszłości. W dodatku po RE4 humor mu się chyba poprawił z powodu dobrego zakończenia. Ale masz jakąś blokadę żeby przejść w całości RE4 Remake? Nie masz tej gry? Nie chcesz wydawać na nią nawet niewielkich pieniędzy czy co ciebie powstrzymuje? Poświęć te 20 godzin bo wtedy ocenisz tą grę prawidłowo. A dodam że w Remake można ją ocalić jako alternatywną wersję historii, to znaczy ona ucieka od komendanta przed tym jak ją zabije, a potem ty jako gracz musisz bezpiecznie doprowadzić ją do ukochanego : )
-
No to wyraźnie napisali w artykule. Jak pędzisz do przodu to 16 godzin, a jak chcesz przejść maksymalnie dokładnie to ponad 60 godzin. Mi tam zajęło 45 godzin, bo po prostu chciałem wykonać i znaleźć w tej grze wszystko co się dało. Chociaż nie wiem co mieli na myśli pisząc o 64 godzinach. Zapewne masz rację, ale nawet małe zmiany i urozmaicenia doceniam w grach. A jakie są zmiany w tych kolejnych przejściach RE4 Remake? RE 2 Remake miało sens grać ponownie 3 razy bo raz Claire, raz Leonem a trzeci raz mogłeś przejść nową grę + i mieć inne ZAKOŃCZENIE. A jakie zmiany zaoferuje przejście kolejny raz RE4 Remake?
-
Jak już pisałem. Remake to nowy kanon, bo powstały nie jako dodatek, ale po to żeby zastąpić fabułę i postacie ze starych gier RE. Dlatego nie ma żadnego logicznego powodu żeby po wyjściu Remake grać w stare wersje. Dlatego właśnie wspomniałem o najlepszym bossie czyli Ramonie. Nie pamiętam żeby inny boss na poziomie Standardowym miał atak który od razu zabijał. Przynajmniej mnie takim atakiem żaden nie trafił a Ramon tak. No cóż twoja opinia : ) Może ktoś inny by miał więcej czasu i cierpliwości na dłuższą dyskusję z tobą. Należysz do kilkunastu procent graczy którzy nie rozumieją, nie widzą, albo nie chcą widzieć mnóstwa pozytywnych zmian jakie oferuje RE4 Remake w porównaniu ze starą wersją. Również odnośnie fabuły i postaci. Nie zbudujesz w ten sposób żadnego klimatu gry, bo nie poznasz postaci, ich emocji, zachowań, celów i fabuły. Sposób rozgrywki to tylko mała część Resident Evil. A po co? Pokazali jedynie (w notatkach) że zabił córkę burmistrza i zrobił z niej eksponat . To już było wystarczająco okrutne. Uważam że nawet to mogli sobie darować. Pewne uproszczenia i zmiany, które nastąpiły w Remake to nie są wady jak próbujesz wmówić innym. Remake to nie miała być kopia starych wersji z dobrą grafiką. To miało być coś nowego i wyraźnie zmienionego, żeby również ci którzy grali w oryginał chcieli zagrać w Remake. Gdyby wszystko było tak samo to mogłoby to wielu zniechęcić.
-
Grałem w RE4 Remake i nie znałem fabuły starej wersji RE4. Ogólnie mogę napisać że jak pierwszy raz gram w grę to przechodzę ją maksymalnie dokładnie żeby właśnie potem nie żałować że coś zostawiłem, a to przedmiot, a to skarb, a to zagadkę, zlecenie dodatkowe itp. Jak dla mnie klimat znika jak tylko ciągle idziesz do przodu olewając świat (nawet jesienne drzewa można podziwiać wbrew pozorom, to samo burzę i deszcz) i wszystko wokół. Gdzie tu klimat i atmosfera gry skoro kilkanaście misji przechodzisz w kilkanaście godzin? Absurd. Dlatego około 40 godzin dla bardzo dokładnej gry to normalny czas, tym bardziej że gra miała o wiele więcej misji niż mi się wydawało że będzie (gdy uwolniłem Ashley to sądziłem że już jestem na połowie gry, a okazało się że byłem w dużym błędzie).
-
Nie wiem skąd im się bierze te 16 godzin na przejście gry. To musiało być niezłe szaleństwo i pędzenie do przodu, bez dokładnego zwiedzania lokacji i bez zbierania wszystkiego co było i wykonywania wszystkich zleceń. Ja tą grę ukończyłem w 45 godzin. Oczywiście za drugim podejściem też mogę przejść całą grę 16 godzin, ale to jedynie pędzenie do przodu wtedy pozostaje.
-
A ty już w ogóle tą grę skończyłeś, czy nadal wypowiadasz się o grze w którą inni grali a ty nie? Jak nie skończyłeś to poświęć te kilka dni i zrób to, a potem zacznij o niej dyskutować. Tu akurat faktycznie było coś dziwnego. W tej scenie usunięcia pasożyta pod koniec gry to były jakieś lasery, a nie typowa operacja. Jednak ciężko napisać jakie to czyniło skutki zewnętrzne, bo Ashley i Leon nie chcieli tego pokazać. Może wyglądali tak samo jak Luis po tym zabiegu, ale to już twórcy gry pominęli milczeniem. O ile zakończenie RE2 Remake było pozytywne (szczególnie to PRAWDZIWE wspólne zakończenie z Claire), to jednak trauma bierze się z tego co przeżył wcześniej i co pokazali na wstępie RE4 Remake. Nie chodziło tylko o unicestwienie całego miasta, bo miasto to tylko miasto, ale o ludzi których spotkał, którzy cierpieli i umierali, a byli dobrzy (chociażby najsmutniejsza scena w całym RE2 Remake dotycząca tej dziewczynki która była w trakcie zamiany w potwora i ojca który musiał ją zabić przed tą przemianą).
-
Ale ja ci powiem że jak ktoś nie znał fabuły RE4 to nie mógł być pewien zakończenia. To że Leon (i Ada) przeżyje było pewne, ale losy Ashley to już co innego. Gdyby twórcy chcieli to mogliby zrobić bad end w jej przypadku. Oczywiście na szczęście tego nie zrobili.
-
Ty zacząłeś od RE4, a jak od RE5 Prawdę mówiąc jedyna twarz na jaką szczególnie zwracałem uwagę to była twarz Ashley, a ta wyglądała przepięknie Jej twarz jest od modelki Ella Freya. https://www.instagram.com/ella.freya/?hl=pl Tej grze to praktycznie żadna nie dorówna. Ta gra była prawdziwym hitem na konsolę swego czasu i szalenie oryginalna, bo w jakich grach jedna z głównych bohaterek to 14 latka? Nie znam takich. To ją również wyróżniało. A może dobrze że nie skończyło się tak jak Resident Evil Village. Tam jest zaskakujące zakończenie, ale w negatywnym względzie.
-
Prawdę mówiąc to ja tego Verdugo nawet nie traktowałem jak bossa. Chyba że można go nazwać mini bossem. Wielkościowo był jak każdy przeciwnik, a po prostu dużo bardziej odporny. Można było go zamrażać (dla urozmaicenia) lub po prostu dużo strzelać. Nie miał żadnych specjalnych umiejętności.
-
W tym przypadku jednak jest inny, poprawiony i lepszy zarazem. Gdyby każda gra była tak dopracowana jak RE4 Remake to gracze by nie mieli na co narzekać. Z graczy którzy nie grali w stare RE4 zachwyceni są prawie wszyscy fani horrorów, a z tych co grali w stare RE4 zachwycone jest z 80-90 procent. Ty należysz do tych 10-20 procent, którzy marudzą. I tyle. Ramon to był to najlepszy lub jeden z najlepszych bossów w RE4 Remake. Jako postać maksymalnie znienawidzona, ale sama walka miała świetny klimat. Muzyka rewelacyjna jak z najlepszych filmów, która potęgowała emocje podczas walki. Do tego był to boss, który mógł ciebie od razu zabić jednym atakiem, a to nie było cechą większości bossów w tej grze, które do zabicia potrzebowały kilku ataków.
-
Nie dodali poziomu trudności poniżej easy. Są 4 poziomy trudności. Wspomagany, Standardowy, Hardcorowy i Profesjonalny. Ta gra jest prosta tylko na poziomie Wspomaganym (podobnie jak RE8), czyli wtedy każdy gracz (nawet jak to jego pierwsza gra w życiu) ją przejdzie bez problemu. Ja natomiast grałem na poziomie Standardowym, ale gram od dawna, więc bez większego problemu ukończyłem grę. Jedyne co, to trzeba rozsądniej gospodarować amunicją i po prostu ogólnie bardziej się starać unikając ataków wrogów i łącząc strzelanie z ciosami fizycznymi. Ramón Salazar jest bardzo ciekawym przeciwnikiem. Jeden z najlepszych jeśli nie najlepszy boss (i ta muzyka rewelacyjnie tworzyła klimat). No to niech ci będzie. Nie wszystko robi lepiej, ale w 90 procentach robi lepiej. Robi inaczej, bo RE4 Remake jest poprawione w stosunku do RE4. Powiedzmy że jest może jakieś 10 procent graczy jak ty, którzy będą się upierać że stare RE4 było lepsze. Remake to nowy kanon Resident Evil. Producenci tworząc Remake starą wersję wyrzucili na śmietnik, czyli nie tylko grywalność, ale również fabułę i postacie. Ogromna większość graczy to zaakceptowała, ale fani staroci (starych pomysłów) nie mogą się z tym pogodzić.
-
Ten moment gdzie Ashley była sama (lokacja zamek) był najbardziej stresujący w całej grze ponieważ nie mogła się ani bronić ani walczyć (nawet nie wiedziałem że może używać tą lampę do unieruchamiania wrogów, bo ani razu tego nie użyłem). Poniżej fragment z mojej własnej gry, którą niedawno ukończyłem. To nie jest filmik jak innych ludzi, którzy nagrywają gry, gdyż oni wpierw przechodzą bez nagrywania, a dopiero potem udają że grają pierwszy raz i nagrywają dla widzów. Natomiast poniżej moje faktyczne pierwsze przechodzenie tej gry. Grafika wysokiej jakości ma ogromny wpływ na klimat gry, bo wpływa na emocje i odczucia gracza. Wyobraźcie sobie strzelanki 20 lat temu, a obecnie? Przecież kiedyś to walczyłeś z jakimiś teksturami/ludzikami komputerowymi więc to była walka dla walki, a teraz jak zabijasz to przeciwnicy wyglądają (chyba że twórcy gry ich nie chcą pokazać) jak prawdziwi ludzie. To samo ci dobrzy. Inaczej jest chronić kogoś kto pięknie wygląda i zachowuje się dosyć realnie.
-
Wydaje mi się że cel był prosty (chociaż zdaję sobie sprawę że robiło to problemy dla gracza). Ona była człowiekiem z uczuciami, a nie przedmiotem. W Remake chcieli to właśnie pokazać i robili wszystko żeby gracz się do niej przywiązał, a nie traktował jak przedmiot, który można zostawić gdziekolwiek czy umieścić w śmietniku, a potem po prostu wynieść z wrogiego terenu. Obdarzyli ją o wiele większym szacunkiem ze strony Leona (i nie tylko Leona bo Luisa tak samo) niż było to w oryginale. Odnośnie braku "Wait" to zapewne było nadużywane przez graczy w stare RE4 i wtedy z gry w dwójkę robiła się gra w pojedynkę, a nie o to chodziło twórcom gry, skoro grała miała polegać na przemierzaniu lokacji we dwie osoby (chociaż i tak tylko około połowa gry czy mniej to wspólne podróże Leona z Ashley). W trybie większej odległości nie plącze się, ale stoi gdzieś z boku, a nie obok Leona. Jednak to nie pomaga gdy wrogów jest dużo i nachodzą z różnych stron, bo wtedy któryś ją zaatakuje lub porwie. No jak tak nie robiłem, bo zawsze (nawet w środku walki) dbałem o nią, tym bardziej że gra straszyła że ona umrze jak wróg jeszcze raz ją zaatakuje w tym stanie.
