W telefonach rozwiązali to tak, że masz 2 baterie i czas ładowania się nie wydłużył, ciekawe czy tu by się dało.
Masz rację, infrastruktura potrzebna. U siebie mam blisko Lidla (10 minut pieszo) więc mogę pojechać na zakupy, podłączyć i nawet wrócić do domu na kawę i niech się ładuje. Pojadę do rodziców na odludzie i zero ładowarek w pobliżu, w święta galerie zamknięte, zostaje ładowanie gdzieś na stacji albo po drodze, ale mając 200 km drogi to ja nie muszę diesla tankować przy dwóch pełnych trasach. Także musiałbym mieć zasięg zimą co najmniej 400km, co realnie przy obniżeniu sprawności przy mrozach i grzaniu pewnie musiałoby być 550-600km.
I dlatego elektryki prędko nie przejmą całego rynku, używane spalinowce będą cały czas najlepsze. Już teraz masz kolejki i zapisy do ładowarek, wyobraź sobie co będzie jak co drugie auto będzie elektryczne...