Jakiś czas temu dostałem mandat - 100 zł 1 pkt. za drobne przewinienie. Pierwszy punkt po 14 latach posiadania prawa jazdy. I w sumie ta stówka mnie lekko zabolała, ale nie w kontekście, że nie starczy mi "do pierwszego", ale dlatego, że mogłem sobie za to kupić coś fajnego. Więc moim zdaniem nie wysokość mandatu uzależniona od dochodów, ale przede wszystkim nieuchronność kary. Zacząłbym od demontażu znaków informujących o fotoradarze. Co z tego, że debil zwolni przed fotoradarem do 40 km/h ("dla pewności, bo niby 50, ale różnie bywa"), skoro zaraz po jego minięciu rozpędzi się znowu do 70+ w zabudowanym.