-
Postów
321 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez babayaga
-
Gry AAAA od Ubi już pobite :E.
-
Nice. Między innymi za takie coś człowiek dopłaca więcej, biorąc rower dobrej marki. To apropos często słyszanych tekstów, że dopłaca się za napis na ramie.
-
Nie powiem lekko hype mi się udzielił, ale staram się chłodno podchodzić. Podobnie miałem przed bf2042 i po zagraniu w betę odpuściłem grę całkowicie. Ogólnie człowiek już w mało co gra, ale chciałoby się poczuć klimat i feeling jak w złotych czasach bc2 i bf3. Detale w becie oczywiście max byle tylko te 120fps były. Kiedyś grywało się na najlepszy wynik i widoczność graczy, teraz człowiek stary to musi mieć oczu kąpiel ;p. Zwłaszcza, że singla standardowo odpuszczam całkowicie.
-
Istnieje duże prawdopodobieństwo, że płakać nie będą. Tytuł, który ma najskuteczniejszy anticheat na rynku to Valorant. Rozumiem, że to co ma być w bf6 ma działać na podobnej zasadzie?
-
Na EA 2MB/s na steam 81MB/s, no jest różnica.
-
Dla mnie takie filmiki to abstrakcja ;). Tzn te prędkości z jakimi jeżdżą ci ludzie. Wszystko zależy na jakim terenie się mieszka. U mnie o płaski teren ciężko. Albo zjazd albo podjazd. Ciężko przejechać 1km by nie trafić na choć jedeno nachylenie +6%, a takich +15% w odległości 20km od mojego domu jest sporo. Mieszkam niedaleko Jury. Więc nawet starsze osoby na składakach sprzed 30 lat jadą spokojnie +30km/h z takich zjazdów. Ja zjazdów nie lubię, nie mam techniki wejścia w zakręt, więc często hamulec w użyciu, a na każdym wyjściu na rower czy to spokojna jazda czy mocna, to prędkość max mam zawsze ponad 60km/h. Max jechałem 81 i to na gravelu jeszcze wtedy bez pozycji aero, a na stravie jak widzę ludzie tam mają po 96-98 km/h. Te górki nie są długie, często 200-700 metrów, ale wystarczy żeby się mocno rozpędzić nawet gdy się tego nie chce. Jak ktoś sobie jedzie max 10km/h to kask mu się w zdecydowanej większości przypadków nie przyda, ale tu gdzie mieszkam to tak jeżdżą tylko pod górkę, albo na osiedlu po chodniku wokół bloku. Ja na szczęście nie czuję kasku na głowie w ogóle. Łapię się na tym że go mam, gdy chcę się podrapać. Ale jestem przyzwyczajony, bo w robocie muszę nosić kask 8h. A ten na rower mam ponad 2x lżejszy i sporo wygodniejszy.
-
Przede wszystkim przy dużej prędkości po upadku nie zatrzymamy się szybko, a będziemy szlifować po asfalcie, aż np. głową zatrzymamy się na słupie, krawężniku, barierce albo innym stojącym obiekcie. Ja bym tam wolał mieć wtedy kask. Będę miał zdartą skórę na plerach, rękach, nogach, może złamaną łapę, ale będę żył. Natomiast bez kasku po zatrzymaniu się na słupie jestem roślinka albo dead. Znajomi których czasem zabieram na lekkie przejażdżki raz na miesiąc albo dwa też nie chcieli nosić kasków. Po obejrzeniu kilku filmików na sadistic z udziałem cyklistów już kask zakładają zawsze ;p.
-
W gravelu wymieniłem łańcuch po 6000km, bo już lekko zaczął wpadać pomiar na 0,5 w paru miejscach. Napęd 1x12, myty tylko jak był nowy z fabrycznego smaru, a później tylko wosk co 200-300km i sucha szmatka. W szosie obecnie 2500km 2x12 i wg pomiaru zużycie niemal żadne. Szosą po błocie i piaskach nie jeżdżę, więc może wytrzyma dłużej niż w gravelu. Używam pomiaru parktoola cc4.
-
No w BF3 zagrywałem najwięcej. Pamiętam jak beta wychodziła właśnie z caspian border, grało się nonstop. Nie pamiętam ale czy najpierw wyszła mapa Metro, a dopiero później wrzucili Caspian czy odwrotnie? Wcześniej jeszcze ogrywana beta i pełna bc2 też świetne czasy. BF4 już odpuściłem, znudzony tym tematem. Wróciłem na trochę przy okazji BF1 i BFV, ale szybko przestawałem grać. BF2042 po becie nawet nie miałem zamiaru ogrywać, tak samo do bhf6 chłodno podchodzę.
-
No w gen 8 też to występuje. Przy obniżaniu kierownicy zwróciłem uwagę tylko na tą pionową linię, która idzie przez całą długość rury i też była lekko wyczuwalna pod palcem. Tylko na Twojej fotce @jagular to łączenie wygląda na lekko postrzępione, chyba że światło tak pada.
-
Tu też jest jakaś krecha, jakby łączenie:
-
A patrzyłeś tam kiedykolwiek wcześniej? Chociaż od nowości to raczej by nie mogło być. Może wjazd na dziurę. W ogóle dziwne miejsce.
-
O kuźwa :O. Sam się tego obawiałem słysząc te trzaski o których pisałem parę postów wyżej. Ale sprawdzałem rurę sterową w czasie smarowania łożysk i wyglądała ok. Trzaski też znikły. Jedynie co zrobiłem dodatkowo, to dokręciłem o 0.3nm expander, bo wg mojego klucza był poniżej limitu 9nm i założyłem nowe/inne podkładki nad kierę. Niepokojące dźwięki zniknęły całkowicie. Teraz tylko potrzebuję trochę więcej jazd by zdecydować o odpowiedniej wysokości i oddam rower do serwisu na ucięcie nadmiaru sterówki i zmianę kierownicy na zintegrowaną rsl.
-
Thief. Świetne uniwersum porzucone. Niestety każda kolejna część poza 1-2 coraz gorsza, mniej złożona gameplayowo i bardziej uproszczona. Ale pierwsze 2, to topka gier w jakie kiedykolwiek grałem. Nic nie miało takiego klimatu.
-
U mnie w Madonce po obniżeniu kierownicy pojawiają się lekkie skrzypnięcia z przodu roweru w czasie podjazdów i staniu w korbach. Czasem słychać je jeszcze przez chwilę jak usiądę. W sterach nie ma luzów, kapsel dociskający skręcony ok. Próbowałem wyczyścić i przesmarować łożyska sterów, wszystkie śrubki te od mostka jak i kierownicy i nic. Rozebranie i skręcenie pomaga na 3-4 podjazdy kiedy jest cisza, a przy kolejnych hałasy wracają. Sprawdzam oczywiście dokręcenie śrub dwoma kluczami dynamometrycznymi i wszystko niby ok.
-
U mnie znowu fabryczne siodełko w Treku, bontrager aeolus wydawało się ok. Jednak po czasie zauważyłem, że z niego po prostu zjeżdżam powoli do przodu. Zwłaszcza w spodenkach Assosa, które mają cholernie grubą wkładkę zwłaszcza z tyłu. W Van Ryselach jest lepiej, ale nieidealnie. Aeolus też ma mocno podniesiony tył, a przodu już mocniej podnieść nie mogę, bo zaczynają boleć jajka. Po dłuższej jeździe zaczynały boleć mnie tricepsy, pewnie od mocnego wspierania się o kierownice. Podmieniłem siodełko z gravela, slr selle italia i jest bajka. Więc znowu kasę na nowe siodło trzeba wydać :E. Co do tej torby na hełm to mocne xd. Nie wiem co za geniusz to stworzył i jacy inni geniusze to kupują. Niepraktyczne, niewygodne, niezdrowe, i przede wszystkim psuje to oreo kasku. Ale w sumie przy bocznym wietrze można poćwiczyć mięśnie szyi :E.
-
A tu Pidcock na zjeździe:
-
No jak się ponad 1500 watów ciśnie, to zębatki nie wytrzymują ;p.
-
To ja właśnie teraz zauważyłem, że po dzisiejszej jeździe zanotowało mi 189 tętno, czyli max jakikolwiek miałem. Wcześniej 187 ale to rok temu, zwykle ostatnio nie mogłem 183 przekroczyć. Nie był to raczej jakiś błędny peak, bo chwilę to trwało, a pomiar mam garmina z klaty. Tylko że totalnie nie czułem wtedy żebym miał aż tak wysokie tętno, dopiero w statsach po jeździe zobaczyłem. Atakowałem wtedy krótki segment, ale czułem że była jeszcze rezerwa. Widziałem jedynie przy spokojniejszej jeździe, że mam tętno większe niż zwykle, ale to pewnie przez to że jestem po chorobie.
-
Pierwsze jazdy po chorobie na spokojnie. Choć ciężko trzymać strefę 2 na podjazdach +15%. Czerwiec na ten moment może i mokry, ale przynajmniej ciepły.
-
Co to za kiera? Giantowska/Cadexowa? Czasem zazdroszczę takich płaskich tras i terenów. U mnie to nie ma szans by na dystansie 100km zrobić mniej niż 800m w górę. Chyba, że na dystansie 10km w pewnym miejscu jeździłbym w kółko. Zwykle na 100km wpada 1200-1300m przewyższeń. Ale w sumie nie narzekam, jest różnorodnie. Nieco bardziej płaskie tereny mam jak udam się na zachód od Jury. U mnie od 5 dni infekcja i bez roweru. Organizm jednak nie wytrzymał tego tragicznego maja. Lepiej jeździło mi się w marcu i kwietniu. To majowe powietrze jakieś nieprzyjemnie arktyczne, mimo niemałej temperatury na termometrze. edit: Ostatnia traska przed chorobą, starałem się by była jak najbardziej płaska xd. Komoot pokazał mniej niż 800m przewyższeń, jak widać wyszło jednak trochę więcej. No, ale na gravelu nie miałem szans utrzymać średniej 30km/h na takim dystansie. Ogólnie 1,5-2km/h szybciej jadę na szosie niż gravelu. Po kilku jazdach jestem zadowolony z Treka. Na przyszły sezon tylko nowe koła wjadą, bo standardowe Bontragery to kowadła, ponad 1700g wagi przy 35mm stożku. No i kierownice pasuje obniżyć coby pozycja bardziej agresywna była niż na szutrowcu.
-
W jeden dzień udało się trochę pojeździć 30km. Za krótko żeby coś więcej napisać. To moja pierwsza szosa, ale siedzi się praktycznie identycznie jak na gravelu, Canyonie. Pomierzyłem w domu różnice, bo wiadomo że geometria może się różnić, ale podkładki, długość i kąt mostka czy kształt kierownicy, może wszystko zmienić i zniwelować. No i odległości gdzie trzymam ręce, ich wysokość w stosunku do siodełka w miejscu w którym siedzę są niemal identyczne w Madonce i Grizlu. Wysokość rąk 2mm niżej w Treku, natomiast odległość pół cm dalej. Największa różnica, którą również czuć (poza znacznie węższymi klamkomanetkami przez di2) jest szerokość kierownicy. Tu aż 4cm szerzej w gravelu. Więc albo mój gravel ma sportową geometrię, albo Madonka w domyślnym ustawieniu z podkładkami jest wygodnicka. Kiedyś pewnie pomyślę o obniżeniu kiery. Przede wszystkim czekam aż w końcu będzie pogoda na dłuższe jazdy.
-
Wymiana opon w tym Treku to masakra. Domyślam się, że przez wkładkę w środku, która tam jest zamiast taśmy tubeless. Ta wkładka waży 50g i pewnie jest kilka razy jak nie 10x grubsza od taśmy. Przez co miejsca tam tyle co nic. Jeden plus, że jak już opona weszła to nawet bez mleka trzyma ciśnienie bardzo dobrze. W gravelu 2 koła wymieniłem i zamleczyłem w pół godziny, robiąc to pierwszy raz. Tu 2h na jedno koło mnie zeszło, bo jeszcze nie chciała się ułożyć i było bicie. Wieczorem czeka mnie drugie koło, już mam strach w oczach. Zapasowa dętka w drodze przy takiej wkładce nie ma sensu. Nie widzę szans by to założyć w terenie.
-
No te loga Treka z przed 2 generacji to była przesada xd.
-
No u mnie właśnie wleciał biały rower :). No i fakt mało białych się widzi. Aut zdecydowanie więcej. Także #newbikeday, ale pierwsza jazda pewnie dopiero za tydzień, bo same deszcze zapowiadają. Trek "Madonda" wygrał u mnie bitwę z Giantem TCR. Cała zima czytania różnych for i grup, który wybrać. Zdecydowały głownie oczy i lepsze podejście gwarancyjne, bardziej przyszłościowa rama (hak udh). Parę plusów Gianta które brałem pod uwagę jednak przygasło jak lepsze fabryczne koła - no ale jednak hookless. Czy też fabrycznie zamontowany pomiar mocy - lecz sprawiający same problemy, desynchronizujący się i pokazując moc o 8-15% za dużą. Masa ludzi na necie o tym pisała. Ustawiając siodełko zauważyłem, że sztyca pokryta jest pastą do karbonu. Niby normalna rzecz, lecz Trek w instrukcji zaznacza by nie używać żadnej pasty (pytanie też dlaczego?). Wyczyściłem ją, oraz wnętrze masztu. Dokręcając sztycę usłyszałem lekkie, niepokojące dźwięki. Zatrzymałem się na 4.2 nm. Trek podaje 5.2nm w tym miejscu, opisane tak jakby to była wartość docelowa, a nie maksymalna. Mam dwa klucze dynamometryczne, oba pokazują to samo plus minus 0.2nm. Na razie tak to zostawię, choć nie chciałbym żeby sztyca opadła w trakcie jazdy, bo może być problem żeby ją wyciągnąć jak spadnie na sam dół.
