-
Postów
155 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Kszyrztow
-
Szkoda jedynie, że Nintendo nie pokusiło się tutaj o dodanie do gry rodzimego języka. Wtedy to już byłby sztos totalny. Orbitals wygląda super i ktoś zostawił przy produkcji tego tytułu naprawdę dużo serducha i czystej pasji:
-
W sieci już latają fotki limitowanej konsoli i pada, które mają zostać wydane z okazji 40-lecia Zeldy. Są to co prawda zdjęcia samych pudełek, ale pewnie niedługo ujrzymy i same urządzenia.
-
Może da się całą grę obejrzeć na Netflixie po premierze Naprawdę, piękne mamy czasy, nie ma co
- 2 986 odpowiedzi
-
- 1
-
-
Czyli poskąpili nawet na Game-Key Carda. Szkoda.
-
No ludzie się na to rzucili straszliwie, nawet u nas. W sumie nie dziwi mnie to wcale - gierka praktycznie pewniak, do tego edycja specjalna w całkiem znośnych pieniądzach.
-
Świetna wiadomość, miło się czyta takie newsy w czasach zaciskania pasa i zwijania lokalnych oddziałów w przypadku Sony czy Microsoftu. Im więcej gier w naszym języku na platformie Nintendo tym lepiej. Jeszcze parę lat temu ciężko sobie było nawet wyobrazić taką sytuację. Ja się przymierzam do zakupu NS2 właśnie w okolicach premiery Okaryny. Tym bardziej, że ptaszki już od jakiegoś czasu ćwierkają o limitce z okazji 40-lecia Zeldy. To już powinien być model z wymienną baterią. Jak cena mnie nie zabije, to pewnie łyknę. Warto też dodać, że można również wyrwać całkiem fajną kolekcjonerkę. W tej chwili ma ją w ofercie jeszcze Empik.
-
Co do Fire Emblem, to jutro o 16 naszego czasu odbędzie się Direct traktujący o tej produkcji:
-
To będzie można się zapisać
-
Można się już zapisywać na sieciowe testy The Duskbloods https://campaign.theduskbloods.jp/p/event/networktest/?region=europe&locate=PL&lang=pl Orbitals wygląda swoją droga kapitalnie:
-
To był tylko przykład czegoś, co nie kosztuje w przygotowaniu furmanki pieniędzy. Ta marka sama w sobie nigdy nie biła rekordów sprzedaży, ale każdy ją z PlayStation kojarzy. Ogólnie sam gatunek dzisiaj niszowy, ale mimo wszystko miejsce na nowe gry jest (Fast Fusion, Star Wars: Galactic Racer). Tylko Sony nie ma potrzeby tworzyć czegoś takiego. Z ich biznesowego punktu widzenia i tak się wszystko spina, a konsole sprzedają się praktycznie same bez opasłego portfolio gier na wyłączność.
-
Lekką ręką przepalają setki milionów dolarów na śmieciowe projekty, które i tak potem lądują w kiblu. Więc tutaj za ułamek tej kasy mogliby chociaż rozwinąć coś innego (np. nowy Wipeout nie kosztowałby kroci). Ale do tego potrzeba kogoś, kto nie myśli tylko poprzez tabelki w Exelu. Akurat po ludziach stojących obecnie za marką PlayStation nie spodziewam się niczego racjonalnego i czegoś robionego z myślą o samych graczach. Tym bardziej, że czują się bardzo wygodnie i pewnie w pozycji monopolisty przepychając najbardziej radykalne decyzje z palcem w tyłku.
-
Przecież stopień zatrudnienia zależy również w dużej mierze od tego, w jakim stadium produkcji jest dany projekt. Liczba pracowników samego studia to jedno, ale ilość osób ogółem pracująca przy danej grze to drugie. Przecież przy samym The Last of Us Part II pracowało łącznie ponad dwa tysiące osób. 2 tysiące. Sporo pracy to outsourcing i to praktykują wszystkie duże studia - CD Projekt Red, Rockstar Games czy właśnie Naughty Dog. Potem dochodzi do premiery i ludzie schodzą z kontraktów. Przy Intergalactic liczba osób zaangażowanych w produkcję tego tytułu też przecież będzie liczona w tysiącach, jeśli już tak nie jest. Ogólnie cała ta generacja jest przykra jeśli chodzi o nowe gry. Praktycznie wszystkie duże produkcje korzeniami tkwiły przecież jeszcze w czasach PS4. Na PS5 ogrywało się to po prostu w lepszej jakości. Jeśli ktoś nie miał PS4 to na PS5 serio nie miał co narzekać na nudę. Jeśli ktoś np. tak jak ja siedział wcześniej na „czwórce” to te PS5 jakoś szału nie robiło (i dalej nie robi).
-
Oczywiście, że nie jest to idealne rozwiązanie. Mimo wszystko jeśli ktoś kupuje pudełko z myślą o późniejszej sprzedaży takowego, to taka opcja go jakoś ratuje. Wybór nośnika i sposób dystrybucji stoi po stronie wydawcy, a ten zazwyczaj wybiera to co tańsze. https://nintendoeverything.com/list-of-all-nintendo-switch-2-games-with-a-game-key-card-release/
-
Ludzie na PS5 grali w gierki z PS4, to na PS6 będą grać w te z PS5, normalka.
-
Z niczego się nie wycofało, Game Key Card dalej są. To jest po prostu fizyczny nośnik (kartridż), na którym nie ma żadnych plików, tylko sama licencja. Więc to trochę taka hybryda - masz fizyczny nośnik wymagany do dopalenia gry, który mimo wszystko zawsze możesz dalej sprzedać. Sama gra jest pobierana z serwerów Nintendo. Informacja o tym, czy kupujesz grę w pudełku bezpośrednio na kartridżu czy w postaci Game Key Carda jest zawsze widoczna na okładce. Zawsze to lepsze rozwiązanie niż karteczka z kodem.
-
To Twoje zdanie, ja tutaj widzę odpowiednią analogię. O tym, że w pudełkach z nowym GTA nośnika nie będzie Sony też przecież nie dowiedziało się wczoraj. Mają spisane odpowiednie umowy marketingowe, to się "marketingują" Co do samej tej decyzji to przecież zero zdziwienia, żaba jest już gotowana od dawien dawna.
-
Czasy walki o klienta skończyły się dawno temu. Trzeba sobie uświadomić, że osoby broniące pudełek i ogólnie co bardziej świadomi użytkownicy i konsumenci to jest naprawdę niewielki procent całego tego rynku i to w tej chwili oni (czyli my) krzyczą najwięcej. Prawda jest jednak taka, że tutaj nic się nie zmieni, a za jakiś czas serwery znowu zrobią się czerwone przy okazji preorderów PS6, macie to jak w banku. Sony w pełni świadomie wybrało ten moment na ogłoszenie takiej decyzji. Podczepiają się do premiery Grand Theft Auto VI, czyli chyba największego wydarzenia kulturowego jeśli chodzi o elektroniczną rozrywkę od ponad dekady nie bez powodu. Take-Two Interactive wychyliło się pierwsze jeśli chodzi o brak nośników, a Sony tutaj tylko przy okazji głupio się uśmiecha. Powstają też wszelakiej maści petycje mające na celu poruszenie czy też zatrzymanie tego procederu, którym oczywiście kibicuję. Problem jest tylko taki, że jeśli traktować takowe jako swoisty papierek lakmusowy nastrojów graczy, to liczby w nich zawarte wyglądają pisząc delikatnie niezbyt ciekawie. https://www.change.org/p/don-t-kill-the-disc-tell-sony-to-keep-physical-playstation-games Ponad 140 tysięcy podpisów. Z jednej strony sporo, z drugiej patrząc na ilość samych graczy i wielkość rynku - śmiesznie mało. Aaa, kiedyś to było
-
Internet się nabija, a inwestorzy na giełdzie klaszczą uszami z radości bo spełnił się w końcu ich mokry sen
-
Już obecna (i powoli się kończąca) generacja pod względem gier to jest jakaś degrengolada. Dostaliśmy naprawdę udane konsole jeśli chodzi o wydajność i sam sprzęt, tylko same gierki jakoś za tym nie nadążyły. PS5 nie kupiłem i nie mam zamiaru kupować. Mógłbym to zrobić w sumie tylko jedynie dla Astro Bota. Dla jednego tytułu, tyle się tego nazbierało przez te prawie 6 lat od debiutu tego sprzętu. PS6 i ogólnie PlayStation więc olewam, jakoś sobie poradzę bez tych akcyjniaków wycinanych z szablonu, nie ma tutaj nic dla mnie. Nie zbudowałem żadnej cyfrowej biblioteki na PS5, a w produkcje z PS4 nie mam zamiaru grać po raz setny tylko w lepszej jakości. Zostanie Switch 2 z namiastką fizycznych nośników i substytutem jakiejkolwiek własności w ich postaci. Nowy Xbox to też na razie tylko ciekawostka. Złożyć jakiegoś PC-ta do gierek o znośnej wydajności to nie jest żaden problem. Płakać na pewno nie mam zamiaru.
-
Już PS5 nie wzbudziło we mnie jakiegoś większego zainteresowania. W przypadku PS6 trend się widzę nie tyle utrzyma, co wręcz nasili.
-
Piłem do tych słów: To są tylko i wyłącznie jakieś Twoje teorie, tyle. Dane które wklejałeś znam, ale one i tak nic nie zmieniają (i do tego są "lekko" starawe, w głównej mierze tyczą się PS4 w sumie). Cyfra w ogólnej dystrybucji gier przeważa, trend jest wzrostowy od kilku lat i to była kwestia nieunikniona. Ja się z tego nie cieszę. To jest przykre, ale takie są fakty.
-
Spoko, ale to tylko Twoje dywagacje poparte w sumie niczym. Fakt jest taki, że cyfra dominuje i PS5 to ostatnia generacja PlayStation z napędem. Ale spokojnie, gracze to akurat bardzo pocieszny gatunek człowieka. Teraz będzie marudzenie i płacz, a i tak o PS6 będą się bić
-
No i ugotowali żabę w końcu Wszystko na to wskazywało od wielu już lat. Raporty sprzedażowe wyraźnie sugerowały, co gracze wybierają i w jakiej proporcji, to była tylko kwestia czasu. Potem jeszcze napęd jako opcja. Zero zdziwienia. Pamiętam tylko jak niektórzy usilnie przekonywali, jakoby dla Sony rynek wydań stricte fizycznych jest niby ważny i tak szybko z niego nie zrezygnują. Zestarzało się straszliwie źle, pozdro dla naiwnych. Rockstar Games i Take-Two jeszcze tylko do tego pieca dołożyli. Smutne czasy, acz nieuniknione.
-
No dziwne, żeby na Xboxie było więcej preorderów
-
„Pan tu nie stał!”
