Ryski (najczęściej na drzwiach), małe odpryski (lusterka, klamki, słupki B) to jest zło konieczne. Po jamikś czasie i tak ich się nie widzi. Polerką samemu da się może z 10% usunąć. Inne rzeczy też można samemu ogarnąć np. takie których nie widać i zrobione nieprofesjonalnie nie będą razić a będą zabezpieczone przed atakiem rudej (np. ranty błotników szczególnie przy łączeniu z plastkiowym zderzakiem). Osobiście odpuszczam auta z odbarwionymi bądź uszkodzonymi chromami, bo te jeszcze można spokojnie trafić nienaruszone.
Co do mechaniki to nie kupuję w ogóle aut z ryzykownymi silnikami. Skrzyniami niby też, ale w przyszłości już nie uniknę automatu który i tak trzeba będzie zrobić w 100% profesjonalnym warsztacie z gwarancją.
Acha no i wnętrze musi być czyste. Chlew odpuszczam zawsze, bo to dużo mówi o właścicielu.
Na prowincji znajomy lakiernik zrobi ci blacharkę za półdarmo. Coś tam będzie widać, ale będzie odpowiednio zabezpieczone.