Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Pol miliona to jest mikro biznesik. Ja sam wiecej robię w moim biznesiku z klientami których można policzyć na palcach rąk i nóg. 
 

I też jestem na VAT :lol2:

 

 

Moj wniosek dot twojego braku doświadczenia wynika z tego, że zostawiłeś ze sobą sprawy nieporywnywalne. W budżetówce nie da się być na JDG - tak jak ktoś chce uczyć w szkole to nie może prowadzić biznesu w tym zakresie. Bo się nie da. 
 

Nie możemy wszyscy prowadzić działalności gospodarczej i spać do 12, bo ktoś musi ci wyprodukować komputer na którym pracujesz, papier na którym drukujesz i żarcie które wcinasz przy kompie. 
 

 

Dlatego gadanie “ugabuga działalność gospodarcza zawsze lepsza” jest infantylne. 

Opublikowano

20 lat temu pół miliona to było trochę co innego niż teraz, ale ty zawsze znajdziesz coś żeby się popisać wyższością Panie narcyzu. Tak wszyscy wiemy - ty zawsze masz wszystko najlepsze, największe itp. Jaki biznes miałeś 20 lat temu? Kończenie studiów czy liceum? :) Ok koniec rozmowy z tobą. Poznaliśmy już twoje zdanie. Dziękuję.

  • Haha 1
Opublikowano
Godzinę temu, hubio napisał(a):

20 lat temu pół miliona to było trochę co innego niż teraz, ale ty zawsze znajdziesz coś żeby się popisać wyższością Panie narcyzu. Tak wszyscy wiemy - ty zawsze masz wszystko najlepsze, największe itp. Jaki biznes miałeś 20 lat temu? Kończenie studiów czy liceum? :) Ok koniec rozmowy z tobą. Poznaliśmy już twoje zdanie. Dziękuję.

Dwa czy trzy razy wywołałeś mnie w tym wątku, a jak napiszę swoje zdanie to wielki koniec dyskusji. 
 

 

20 lat temu? Zaczynałem studia. To Ty napisałeś wielkimi literami te pół miliona xD 

 

 

Dzialanosc gospodarcza nie jest lepsza - jest inna. :) 

Opublikowano (edytowane)

Jak ktoś ma raka to i milion obrotu nie pomoże. A nawet wystarczy po prostu mieć pecha co do lekarza. Przypadek Kulczyka w Szwajcarii :) Dawno już przestałem utożsamiać pieniądze ze szczęściem. To 2 zupełnie różne sprawy. 

 

Dla mnie definicja szczęścia jest taka jak napisałem w 1 poście: to sytuacja kiedy codziennie po pracy mam siłę i ochotę na relaks - grę, film, sex - cokolwiek co się lubi. Nie wliczam w to używek bo one mają na celu zniesienie stanu przygnębienia i zmęczenia. Mówimy po prostu o normalnym odpoczynku. No i co ważne, a o czym nie pisałem, ale co było już mówione - brak istotnych zmartwień w stylu choroby albo zagrożenia utraty domu albo jedzenia. Jeśli te rzeczy są zachowane i mam ochotę i siłę na granie po parę godzin niemal codziennie to dla mnie szczęście.

 

Ważne momenty w życiu typu narodziny dziecka czy nawet jakieś święta są też oczywiście bardzo ważne, ale to są takie "strzały" kilka(naście) razy w roku, a ja mówię o dniu codziennym. Żeby codziennie odczuwać to szczęście.

 

Mimo, że naprawdę miałem łatwą i fajną pracę w kontroli. Niemal nigdy 8h to było to daleko, daleko do tego co mam od 20 lat :) Jak tu pisaliście - wysoko wykwalifikowani specjaliści mogą to uzyskać także na etacie, ale myślę, że 90% ludzi na etacie w Polsce nie ma tak. Teraz już tak nie mam, ale z 6 lat temu to ja tak lubiłem swoją pracę i tak bardzo nie byłem po niej zmęczony, że aż się bałem o tym opowiadać znajomym i rodzinie bo ludzie strasznie zazdrościli i atakowali.

 

Generalnie bardzo mi żal ludzi i też dlatego tak atakuję korpo co niektórzy odczytują, że to mnie jest źle :) 

Edytowane przez hubio

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...