-
Postów
2 113 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Treść opublikowana przez Vulc
-
Tak naprawdę to obaj macie rację. Warto (wręcz wypada) znać cały proces i to co się za nim kryje. Zwłaszcza w przypadku procesów czysto technologicznych. Można też zrozumieć ludzi, którzy oczekują po prostu efektu końcowego. W tym konkretnym przypadku, gdzie mówimy tylko o ilości klatek w grze, a nie o tym czy prywaciarz dyma cię na kasę przy wypłacie. Ja generalnie lubię wiedzieć "jak to działa". RT traktuję podobnie jak VR - jeszcze nie teraz, ale w przyszłości? Why not.
-
Sęk w tym, że widzą. Widzą i o problemach piszą. Część przestała grać, o czym zresztą w wątku informowali. Inni czekają na łatki, a większość nawet gry nie kupiła (w sensie Steam, pudełko, etc.), tylko jedzie na GP. To jednak trochę inny obraz od "rzeszy zachwyconych", nie uważasz. Aczkolwiek w kontekście zachwytów i wklejania screenów, to podejrzewam na kogo trafiłeś w wątku.
-
Generalnie zgadzam się w większości z postem, a raczej rozumiem co jest myślą przewodnią. Natomiast Stalker mimo wszystko nie do końca pasuje do innych produkcji, które zostały wspomniane. Nie pod każdym względem. Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka. Przede wszystkim nie jest tak, że nikomu wymienione wyżej problemy tej gry (a jest ich faktycznie sporo), nie przeszkadzają. Wręcz przeciwnie, pisze się o nich w odpowiednim wątku często i gęsto. Ciężko więc tutaj mówić o zachwytach. O zaciskaniu zębów, jak najbardziej. Czy to znaczy, że ludzie nie powinni grać, bo coś im się w grze nie podoba? No cóż, znając niektórych ludzi (w tym mnie!), takie osoby nie grałyby praktycznie w nic. Nie ma gier pozbawionych błędów, zwłaszcza w okresie popremierowym, to jest branżowy standard od dawien dawna. Co Stalkera w żaden sposób nie tłumaczy, ale okoliczności powstawania tej gry, jak i doświadczenia z poprzednich odsłon, nie pozostawiały złudzeń jak to będzie wyglądać. Kto nie chciał kupić, nie kupił. Jak więc ludzie grają i dlaczego mają tyle cierpliwości? Przynajmniej tutaj, a i pewnie spory procent w skali całości, uzyskał dostęp przez Game Passa. A umówmy się, 40 zł za dostęp do gry, to nie jest wygórowana kwota w świetle regularnych cen. Jest to równocześnie całkiem sensowne zabezpieczenie przed problematycznymi premierami - można grę przetestować, skonfrontować obietnice ze stanem faktycznym i sprawdzić wymagania sprzętowe. Ja tak właśnie zrobiłem, nie planowałem zakupu, mimo sympatii do poprzednich odsłon, doskonale wiedząc czego można się spodziewać. Odpowiadając na pytanie "czy Stalker ma łatwiej". Oczywiście, nie da się ukryć, że działa tutaj taryfa ulgowa. Gra ma zdrowy fundament, w przeciwieństwie do takiego Veilguarda. Zawiodło wykończenie, zabrakło czasu na testy mechanik i latanie błędów, ale podstawy są solidne i kiedyś pewnie to będzie dobra produkcja. Gracze to widzą, dlatego łatwiej im przychodzi zapłacić za coś takiego niż za kolejną - mniej lubi bardziej subtelną - lekcję tolerancji. Plus, jak wspomniał kolega wyżej, to jest mimo wszystko dość specyficzna produkcja o specyficznym fanbase.
-
O ironio, dobrze że się stało, że paniusia uprawiała taki otwarty, pozbawiony subtelności marketingowy terroryzm. Dzięki temu "ubogacenie" wprowadzane było do gier w sposób toporny, wyraźnie obniżając ich wartość i prowadząc do kilku naprawdę głośnych aferek. Co spotkało się z jedyną reakcją, jaką wielkie firmy są w stanie się przejąć - spadkami dochodów. To, że pogrążono chociażby uniwersum Dragon Ejdża w ten sposób, jest stratą dla nas jako graczy, ale w tej sytuacji niestety wymaganą. A przecież można było sączyć jad latami, odpowiednio go dawkując. Na szczęście takie firmy nie są prowadzone przez fachowców, znających jedynie metodę "młotka".
-
Uf, na szczęście. Jakby moja karta nie dawała rady, zawsze mogę się poratować Xboksem. Tak całkiem na serio, ma to sens, ponieważ gra obsługuje opcję, którą osobiście bardzo lubię - cross save. To akurat Microsoftowi wyszło, ich Play Anywhere może nie wspiera wszystkich gier, ale lista jest dość konkretna.
-
Szkoda tylko tej oprawy sprzed 10 lat.
-
Spróbuj, serial generalnie da się oglądać, Eddie na pewno go ciągnie swoją grą. Niestety prócz niego nitki inny się nie wyróżnia, brytyjska agentka i hiszpańska żoneczka walczą o miano najbardziej irytującej postaci. Potwierdzam, jest git. Nic powalającego, ale serial jest dobrze zrealizowany, całkiem nieźle zagrany i utrzymuje w napięciu przez większość czasu. Drugi sezon jak na razie też nie zawodzi. Po długim namyśle zdecydowałem się w końcu sięgnąć po Fundację. Ekranizacja absolutnej klasyki gatunku SF ma bardzo mieszane opinie i nie ma się czemu dziwić - jak zwykle poprawność polityczna wybija się na pierwszy plan, dwie główne postaci męskie zamieniono na żeńskie (o karnacji chyba nie muszę wspominać), wiele ciekawych wątków z książki zostało usuniętych lub zmienionych. Mimo wszystko, o dziwo, nie udało się w ten sposób całkowicie zniszczyć widowiska, głównie za sprawą charyzmatycznego Jareda Harrisa w roli Seldona i w moich oczach absolutnej gwiazdy tego show - Lee Pace'a w roli Imperatora. Choćby dla tych dwóch ról warto zerknąć.
-
Dzień Szakala. Niby poważna tematyka, a na siłę wciskają dramy rodem z brazylijskich telenoweli. Do tego mnóstwo nieścisłości, zbiegów okoliczności i dyskusyjnych scen. W ramach guilty pleasure można obejrzeć, ale ogólnie rozczarowanie.
-
Z celnością wrogów fakt, pisałem już wcześniej, że wygląda mi to na celowe zagranie, aby zatuszować ich fatalne AI. A im dalej jestem w grze, tym bardziej wychodzi słabość tego elementu. Nic tutaj nie działa jak powinno. Choćby fragment z Waranem, kiedy pod oddaniu mu PDA idziesz na dół otworzyć drzwi - wszyscy wiedzą gdzie jesteś i że jesteś w pomieszczeniu bez wyjścia, a i tak po zabiciu 2-3 przeciwników, reszta nagle traci zainteresowanie twoją osobą i wraca do patrzenia się w ściany. Ewentualnie szuka w całkiem innym miejscu magazynu. To nie są odosobnione przypadki i nie wiem czy oni będą w stanie to kiedykolwiek połatać. Lokacje robią wrażenie, wyprawie do kolejnych opuszczonych, gigantycznych kompleksów, zawsze towarzyszy dreszczyk emocji. Problem w tym, że oczekujesz ich też na miejscu, a tam najczęściej... nie dzieje się nic. Zdecydowanie brakuje większej ilości paranormalnych wydarzeń i aktywności, jakichś losowych skryptów, czegokolwiek co uczyni zwiedzanie mapy atrakcyjniejszym. Mamy za to komiczne respienie się zarówno wrogów, jak i randomowych stalkerów, z którymi nie można wejść praktycznie w żadną interakcję. To dość wyraźnie niszczy atmosferę. Słodko-gorzka, taka jest ta gra. I mimo wszystko zbyt uproszczona mechanicznie, bo cały czas przychodzą mi na myśl rzeczy, które mogłoby się tam znaleźć i urozmaicić rozgrywkę, a obecnie po prostu nie istnieją.
-
U mnie wjedzie więc 1440p i high w 60 fps. A raczej 45-60. To będzie ciężka premiera, nie ma się co czarować. Pytanie czy lepsza od Stalkera 2, gra jest przecież o wiele bardziej rozbudowana i mechanicznie, i technicznie.
-
Yep, będzie jak w Royal Edition na start
-
Mod aka poprzednia część.
-
I przy okazji dziewki do przech... a nie, teraz to jest passe. W jedynce były nawet karty ze "zdobyczami", ale raczej nie dotrwają do finalnej wersji.
- 1 349 odpowiedzi
-
Wiadomo, część recenzji jest zwyczajnie mierna, w części autorzy chronią dupę swoją i całego serwisu, wystawiając ocenę końcową wyższą niż to wynika z tekstu. Klasyczna, znana od dawna zagrywka, bo to cyferki idą w świat. No, ale jest GP, więc opinii od graczy raczej nie zabraknie. 😊
-
Wiemy, wiemy, tylko co to zmienia? Jak ktoś nie czyta tekstu tyko leci od razu na dół po "cyferkę", sam sobie jest winien. O słabym AI akurat w kilku tekstach wspominano dość otwarcie, dodatkowo to nie jest produkcja "nietykalna" jak molochy AAA od największych producentów. Jeśli będzie co pocisnąć, to nie ma tutaj żadnego parasola. A jak gracze dostaną to w swoje ręce, będzie mniej więcej wiadomo z czym mamy do czynienia.
-
Nie ma na razie za dużo tekstów od największych serwisów, ale sporo pozytywnych informacji wypływa na światło dzienne. Jest też trochę tych niech chłodniejszych, dotyczących głównie słabego AI przeciwników czy zagadek, które powinny być nieco bardziej wymagające. Strzelanie też podobno nie porywa. Poczekamy na kolejne opinie.
-
Gra będzie dostępna w GP, więc jak ktoś ma aktywnego, grzechem byłoby nie zerknąć. Nie zapowiada się na nic porywającego, ale takiego przygodowego settingu ostatnio za często nie dostajemy. Obadam na premierę jak to wygląda. Wczesny dostęp bez RT - może i drogo, ale za to biednie. Wiadomo, dla niektórych to groszowe sprawy, ale zachęcanie twórców do takich absurdów, nic dobrego nikomu nie przyniesie.
-
No tak, każdy gra ostatecznie jak chce. Natomiast po ulepszeniu konia i rozwoju Heńka, masz w pewnym momencie tak wysoki limit, że ten problem przestaje istnieć. To jest przecież esencja gier rpg, progress postaci z czasem i związana z tym satysfakcja, że na początku byłeś leszczem w łachmanach, a teraz jesteś panisko w full plate armor na dorodnym koniu + juki po brzegi wypchane szmelcem. Gry, które podchodzą do tematu pragnienia, obciążenia czy otrzymanych ran w sposób bardzo powierzchowny lub nawet tych kwestii nie poruszają, stanowią zdecydowaną większość. Fajnie, więc że pojawiają się produkcje oferujące coś więcej na tym gruncie. Ja też nie jestem zwolennikiem upierdliwych mechanik, byleby można było się pochwalić jaka to gra nie jest "realistyczna". Tutaj początek jest męczący, a później robi się już luźniej.
-
Death Stranding jest jakie jest, ale oprawę audio ma topową.
-
Chociażby ten: https://www.nexusmods.com/kingdomcomedeliverance/mods/121?tab=posts Podstawowy nie działa, ale w komentarzach jest workaround.
-
Używałem też moda na celownik podczas strzelania z łuku i sorted inventory. Plus można pobawić się z modami na poprawę oprawy, doczytywanie tekstur, etc. Bardzo uważałbym z modami, które mocno ingerują w mechaniki gry. Chociażby właśnie unlimited save czy unlimited weight. Ja wiem, źe brak F5 może być uciążliwy, ale system butelek do zapisywania stanu gry ma sens i na dłuższą metę nie stanowi ograniczenia. Sznapsy znajduje się regularnie, później można je warzyć za pomocą alchemii. Podobnie z wagą ekwipunku, którą częściowo rozwiązują juki konia. Oprócz tego limit ciężaru zwiększasz podnosząc współczynnik siły czy za pomocą perków. Rozumiem, że dla kogoś może być to zbyt irytujące i po to przecież mamy mody, żeby temu zaradzić, ale stanowi to istotny element założeń gry. Na dłuższą metę nie tak problematyczny jak się początkowo wydaje.
-
Nie dziwię się, że się odbiłeś, sporo ludzi ma problem z przebrnięciem przez początkowe etapy. Zwłaszcza jak zaczynasz już właściwą część po prologu i nie masz w zasadzie... nic. A gra z pewnością nie ułatwia startu, strasząc wysokimi cenami i dość upierdliwymi na pierwszy rzut oka mechanikami. Za to jak niewiele gier na rynku, oferuje masę satysfakcji płynącej z rozwoju postaci, zdobywania coraz lepszego wyposażenia i progresowania fabuły, podczas której prosty Heniek, nie potrafiący nawet czytać, staje się coraz ważniejszą figurą. Zbieractwo oczywiście tutaj mamy, przykładowo na ziołach można się całkiem sensownie dorobić w początkowym etapie, choć jest to czasochłonne. Polecam mod usuwający animację schylania się, co usprawnia cały proces i nie ingeruje zbyt mocno w mechanikę. Warto też popchać fabułę do przodu zanim zacznie się zwiedzanie okolicy, w ten sposób dorobimy się dość szybko pierwszego konia, który jest kluczowy ze względu na ograniczenie wagowe postaci. Walka nie jest tak skomplikowana jak się wydaje. W tym miejscu zdecydowanie pomagają potyczki treningowe z kapitanem Bernardem w Ratajach, gdzie przy okazji można w łatwy sposób podbić sobie statystyki. Najważniejsze, żeby się na początku nie zniechęcić. Gra oferuje sporo random encounterów gdzie chociażby po taniości - za pomocą łuku - można ubić kilku kumanów i zyskać fajne elementy pancerza. Jak już dołoży się do tego jakiś sensowny miecz, całość staje się momentalnie dużo bardziej strawialna.
-
W końcu jakieś konkretne artefakty wypadły. Mam Sprężynę, która trochę zwiększyła mi max ciężar ekwipunku, ale hitem jest Płynna Skała, według opisu legendarna sztuka. Znaleziona w jakiejś randomowej, kwasowej lokacji na Wysypisku - max odporność chemiczna i na promieniowanie. Teraz można się bawić. Po najnowszym patchu zero problemów z crashami jak na razie. Z włączonym FG spadki klatek nie są już tak dotkliwe, ale na pewno zauważalne.
-
Uwielbiam te słodkie pierdzenie: Cała branża stoi przed podobnymi trudnymi decyzjami, jednak często skala ich wpływu jest znacznie większa. Będziemy nadal pracować nad ewolucją naszej organizacji, aby dostosować ją do zmian rynkowych, mając na uwadze długoterminową perspektywę. Kto stoi przed trudnymi decyzjami? 😄 Nie branża, ale firmy typu Ubi, które swoją nieudolną polityką wydawniczą i decyzjami co do kierunku w jakim mają podążać ich produkcje, same się w takiej pozycji postawiły. A teraz jest zwalanie winy na kryzysy, problemy, mowę nienawiści ze strony samych graczy i inne cuda. A jak wygląda dostosowywanie się do "zmian rynkowych", to już kilkanaście przykładów było.
-
Na pewno zniknęło migotanie ekranu przy włączonym FSR3.0. Gra wydaje się stabilniejsza, ale już po poprzednim patchu crashe u mnie się skończyły.
