Skocz do zawartości

Element Wojny

Użytkownik
  • Postów

    5 297
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    38

Treść opublikowana przez Element Wojny

  1. Exodus i Expanse nadchodzą, niech ich twórcy się uczą na błędach Bioware! Zresztą ich profile są zalane postami typu "uczcie się na błędach Bioware, róbcie gry dla nas nie dla siebie, słuchajcie graczy albo skończycie tak samo"
  2. Tak tak, oczywiście, to byłby najlepszy Mass Effect w historii, powrót do korzeni, spełnienie życzeń fanów, gra dla dorosłych, z ważnymi wyborami itd. - ja już gdzieś to słyszałem, i to nie raz. "Gdyby nie pomagali przy Veilguardzie, Mass Effect byłby już prawie gotowy”. Kłamstwo. Totalne. Gra nigdy nie weszła w fazę produkcyjną, więc jak niby mogła by zostać ukończona. I kto miałby ją zrobić, te 50 osób o których mówi na początku? O jakiej skali gry w ogóle tutaj mówimy? Wieśka 4 w fazie produkcyjnej robi dziś prawie 520 deweloperów. Zaczyna się festiwal tworzenia alternatywnej rzeczywistości. "Dostarczylibyśmy Wam wspaniałą grę, ale EA nam nie pozwoliło".
  3. Czytam właśnie ten reddit, jeden wielki rzyg, Ci ludzie są albo wyjątkowo tępi albo zwyczajnie głupi, udając albo nie widząc różnicy między tym, jak Bioware adaptowało relacje/wątki romantyczne w pierwszym DA czy ME, a jak zrobili to w Veilguardzie. Zrobić coś z klasą, a zrobić coś nachalnie; zrobić coś opcjonalnie, albo wymusić to fabularnie - to są takie małe rzeczy, które robią wielką różnicę. Szkoda mi czasu na to buractwo, niech się głaszczą po plecach i płaczą dalej, że w tematach Cyberpunka na Judy nikt jakoś nie krzyczy.
  4. Na tym reddicie i tak byś nie pogadał, przecież jakikolwiek komentarz rzucony w inną stronę niż "to wina EA/Bioware dawało radę/skasowali piękny projekt" i tak prędzej czy później skończyłby się permabanem, tam nawet było że jak wrzucisz jakiś komentarz/mema w temacie Taash od razu lecisz. To nie jest grupa dyskusyjna, tylko towarzystwo wzajemnej adoracji, taki redditowy blue sky.
  5. Ban za coś takiego?! Ja myślałem że im tam sprzedałeś jakąś litanię, pojechałeś od różnych albo coś, a tutaj ban za takie pierdololo...
  6. yo, co takiego tam wrzuciłeś że zostałeś strasznym człowiekiem?
  7. Ten trailer powstał z tego co pisano kilka miesięcy temu, nie wiem jednak do końca po co i dla kogo - w teorii mogli go przygotować po to, by go wrzucić na neta wraz z ogłoszeniem wejścia gry w pełny proces produkcyjny, jak już dostaną zielone światło od nowego właściciela - jednak biorąc pod uwagę, że tam pracowało dokładnie 50 pracowników (stan na wrzesień 2026), nie bardzo widzę kto miałby to zrobić - dla porównania: nad Andromedą pracowało ponad 200 osób (a to było ponad 10 lat temu), do tego jeszcze dostawali wspomaganie z głównego studia i 3rd party w miarę potrzeb. Obecnie nad Wiedźminem 4 pracuje już oficjalnie ponad 500 deweloperów. Informacje krążące po necie wskazują, że proces tworzenia ME4, pomimo 5 lat od momentu ogłoszenia gry, był na BARDZO wczesnym etapie, ta gra w życiu by nie wyszła przed 2030r. Gdybym miał zgadywać, zgaduję że sprawa zamknięcia studia była przesądzona już jakiś czas temu, dlatego nie było kompletnie żadnej informacji o statusie gry ze studia w tym roku, dlatego zjechali z zatrudnieniem do dosłownie zespołu szkieletowego (jeszcze w styczniu pisano że zatrudniają ponad 80 osób) i wygaszali powoli ten projekt, może czekali na jakiś cud, nagłą zmianę decyzji, ale chyba po Veilguardzie już nie było dla nich ratunku. Tak naprawdę oni bardzo długo jechali na tej linie ratunkowej, biorąc pod uwagę że ostatnią dobrą grę dowieźli ponad 10 lat temu.
  8. CGI trailer, nie mający nic wspólnego z tym co dostaniesz w grze. Inkwizycja, Andromeda, Anthem - 90% tego co było na pierwszych trailerach nie pojawiło się w ich grach. Gameplaye Inkwizycji i Anthema na E3 były spreparowanym fejkiem, stworzonym tylko ich wyłącznie na potrzeby tychże prezentacji. Potwierdzenia znajdziesz w necie i książkach Schreiera. Nie wiem czemu ludzie się tym trailerem tak bardzo sugerują, może to siła nostalgii...
  9. Dlatego już ich nie ma. Teraz mogą sobie tupać nóżkami pod pośredniakiem.
  10. Zgadzam się. Veilguard pod kątem technicznym był jedną z najlepiej działających gier na premierę, jaką widziałem w ostatnich 5 latach. Przepiękne lokacje, urokliwy design, widać było w tym serce i pomysł. Nawet system walki był niezły, choć brak możliwości kontrolowania kompanów bardzo go ograniczał. Wszystko był ok, do momentu, w którym ktoś nagle nie zaczął gadać: wtedy nagle cały urok pryskał. Zebrania kompanów i tej ich dyskusje w twierdzy to była tragikomedia; one były dyskutowane na forach, to wyglądało na jakieś dedykowane sesje terapeutyczne pisane pod 10-12 latków, bo serio nie wiem pod kogo innego. Antywiański kruk - zabójca - dyskutujący o jakichś różowych świnkach, dyskusje w lesie o jakichś zajączkach, Nekromanta w wersji PG12, brak magii krwi, temat niewolnictwa wyparował, spora część całe ciężkiego lore Dragon Age również - kto to pisał, dla kogo? A najgorsze było to, że Corinne i część zespołu głośno i wyraźnie pisała na forach - znamy całe uniwersum Dragon Age, szanujemy materiał źródłowy. A potem poszli w 4 osoby (w tym dwóch scenarzystów) na jakiś panel, jeden gość ich nagrał i wrzucił na YT, zapytał czy Zevran powróci w Veilguardzie - nikt, kompletnie nikt z całej czwórki nie wiedział o kim mowa. Patrzyli na siebie o co koleś w ogóle pyta... No ludzie drodzy, szanujmy się.
  11. EA założyła sobie oczekiwana sprzedaż Veilguarda na poziomie 10mln kopii, ale absolutnie minimalną na poziomie 5mln.
  12. Dokładnie, czyli musiałbyś przepisać jakieś 90% dialogów w grze, przy okazji całkowicie zmienić strukturę fabularną. Jak tam ten słynny antiviański kruk, który zabijał różowe świnki? A jak tam ten zdrajca z ich ramienia, którego za karę zamknęli w pokoju, żeby przemyślał swoje błędy? Naprawdę świetnie to pasowało do organizacji pełnej zabójców i totalnych psychopatów, takie Dragon Age w wersji PG5.
  13. Na tym serwisie dostałem permanentnego bana lata temu.
  14. Judy w Cyberpunku świetna postać. Czy przeszkadzało mi że była lesbą? Nie, dlaczego, to jej nie definiowało. Astarion w BG3 lubił wszystkich. Czy to mi przeszkadzało? Nie, bo miał charakter, a poza tym mogłem go ubić w pierwszej scenie i doświadczyć BG3 bez niego gdybym miał na to ochotę. Zevran czy Leliana w DA Origins? Legendy. Lubili wszystkich, fabularnie byli świetnie napisani, a Leliana do tego mogła pozostać słodką niewinną laseczką do samego końca gry albo mogłeś zrobić jej hardening i tak ją zmienić, że mordowała bez skrupułów i z chęcią brała udział w orgietkach ze znajomymi. Dorian w Inkwizycji - mega koleś, jeden z najlepszych kompanów w całej grze. Czy przeszkadzało mi że był gejem? Nie, dlaczego, by świetnym kompanem i miał naprawdę fajnie rozpisany wątek, to do tego diabelnie urokliwy dubbing. Kaine i Emil w NieR? Czy przeszkadzało mi to, że ich seksualność była definiowana w tak pokręcony sposób? Nie, dlaczego, to są tak rewelacyjnie napisane postacie że kocham je całym sercem. Czy jednak przeszkadzało mi, że Kaidan w ME3 nagle zaczął się ślinić do Sheparda? Tak, bardzo, bo w ME1 i w ME2 Kaidan był wyraźnie zdefiniowany jako postać heteroseksualna. Plus że można to było ominąć. Czy przeszkadzało mi, że Jan w KCD2 nagle zaczął się ślinić do Henryka? Tak, bo KCD1 wyraźnie definiowało go jako kobieciarza i bawidamka, nie dając żadnych przesłanek że w ogóle ma jakiekolwiek zainteresowanie facetami. Plus że można to było ominąć. Czy przeszkadzała mi Taash w Veilguardzie? Tak, ale nie dlatego że była postacią non-binary, tylko że potrafiła się określać jedynie przez kontekst swojej seksualności, o której przypominała w co 3-cim zdaniu, a jej wątek był wymuszony w strukturze fabularnej i nie można było go pominąć. To jest całkiem proste. Stwórz postać, która ma swoją własną historię, osobowość, ambicje, cele, nadaj jej sens, wpleć ją do historii, spraw żeby była jej naturalną częścią. Wtedy to czy jest lesbą, gejem, bi, transem nie ma żadnego znaczenia, bo to nie jej seksualność ją definiuje. No ale jak tworzysz postać po to, by zamiast dzień dobry odpowiadała "jestem transem" (via Hailey Abrams Andromeda), no to się nie dziw że ludzie na takie gówno plują.
  15. Heh, a na GOLu piszą w komentarzach że Veilguard to dobra gra, uwalona przez złych ludzi, którzy jej nie kupili. W tym momencie chyba jednak wolę czytać PPE Serio, jak ktoś pisze że Veilguard to dobra gra, to albo dopiero co się urodził, ma ekstremalnie małe wymagania, albo Origins na oczy nie widział. Cholera, przecież to jakby porównywać Mercedesa z Trabantem. Rozumiem że grafa już niedzisiejsza i system walki przestarzały, ale nadrabia fabułą, postaciami, dialogami, zwrotami fabularnymi i wszystkim tym, czego w Veilguardzie nie uświadczysz.
  16. Ja nie słyszałem o żadnym. Dwie rewelacyjnie napisane i zdubbingowane postacie, które wiele wnoszą do świata gry a ich seksualność ich nie określa, po prostu jest częścią tego kim są. Eh, a ludzie się dziwią czemu ja wolę grać w jrpg'i
  17. Ktoś się zapytał kilka godzin temu, jak osoby non-binary i queer widzą Failguarda. Jest ogromna krytyka reprezentacji Taash w Dragon Age: The Veilguard. Uważają, że pisanie jest toporne, cringe’owe i nachalne. Wielu twierdzi, że cała postać została sprowadzona prawie wyłącznie do deklaracji „jestem non-binary”. Część osób non-binary czuje się przez to ośmieszona lub upokorzona, bo sceny wyglądają jak parodia albo korporacyjna próba bycia „cool”. Porównują to bardzo negatywnie do świetnego Baldur’s Gate 3, gdzie podobne tematy potraktowano naturalnie, z pełnym poszanowaniem wyborów gracza, bez wciskania na siłę, jako części opowieści a na wymuszony wątek. Przypominam, że Failguard wymuszał zrobienie wątka Taash z całym tym wątkiem non-binary podczas jej rekrutacji, nie można było tego w żaden sposób pominąć. Czyli tak naprawdę banda różowych w Bioware reprezentowała tylko samych siebie, a nie jakąkolwiek społeczność.
  18. No i ten proces rekrutacyjny, wrzucony przez @TmK- po aplikowaniu do Bioware, wyznaczony oficer polityczny sprawdzał Twój LinkedIn (a pewnie i szukał na innych portalach społecznościowych), i na podstawie tego co lajkowałeś w tematach politycznych dawał albo zielone albo czerwone światło na ewentualną rozmowę kwalifikacyjną. My nieraz sprawdzaliśmy aplikanta dla beki, albo żeby zobaczyć jakie ma wpisane doświadczenia, ale historia lajków? czy polubił np. wpis Elona albo Donalda Tuska? To jakiś żart.
  19. Zakładam, że w najbliższych dniach wywali jeszcze więcej syfu; sporo osób nie będzie się już krępować i po prostu powie jak sprawy wyglądały z tym całym Bioware. Ale już nawet po ujawnieniu kto był scenarzystą ME4 widać, że niczego się nie nauczyli po flopie Failguarda i zwolnieniu całej ekipy; niektórzy przeżywają teraz jak stonka wykopki ten randomowy trailer CGI, którego żaden element nie znalazły się nawet w finałowej grze, ale to tylko pokazuje jaki jest obecnie poziom graczy i jak bardzo nie rozumieją procesu powstawania gier. Wiesz co, akurat do tych techników i specjalistów w was/were Bioware nie ma się co przyczepiać - Failguard był w świetnym stanie technicznym, mógłbym tylko sobie życzyć, żeby inni deweloperzy wydawali gry na premierę w takim stanie. Ale jak oni dawali radę pracować w tak toksycznym środowisku, tego po prostu nie wiem. Informacje które się teraz pojawiają, pokazują już tylko jak wielki upadek zaliczyło to studio, i jakie wafle tam pracowały/podejmowały decyzje kreatywne. To serio nie ma NIC wspólnego z ludźmi, którzy w 2012r. dowieźli finał trylogii.
  20. No no, ściek widzę wybija https://www.ppe.pl/news/431016/bioware-ujawnia-prawde-po-zamknieciu-studia-mowilismy-nie-woke.html Wielu wściekłych graczy zaczęło bez litości wieszać psy na zwolnionych deweloperach, obwiniając ich bezpośrednio o upadek studia i wytykając palcami kontrowersyjne decyzje przy Dragon Age: The Veilguard. W obronie załogi stanął jednak prawdziwy weteran i reżyser pierwszych części Baldur's Gate, James Ohlen, który postanowił wreszcie szczerze i bez owijania w bawełnę wytłumaczyć ludziom, jak od środka wygląda tworzenie takich gier.Twórca zauważył, że wylewanie frustracji na szeregowych pracowników jest po prostu niesprawiedliwe. Przy projektach o takiej skali zdecydowana większość programistów, grafików czy projektantów poziomów nie miała dosłownie żadnego wpływu na te elementy fabuły czy stylistyki, które tak bardzo rozsierdziły społeczność. Do samego końca w studiu pracowała masa szalenie utalentowanych ludzi odpowiedzialnych za hity, które wszyscy wspominamy z łezką w oku, a decyzje o ogólnym kierunku zapadały na zupełnie innych szczeblach. Ohlen nie bał się przy tym wbić kija w mrowisko i poruszyć kwestii, która najbardziej dzieliła fanów w ostatnich latach. Sam przyznał otwarcie, że ma spory problem ze współczesną popkulturą, w której nachalne wciskanie ideologii i wątków politycznych potrafi kompletnie zepsuć dobre opowiadanie historii. Przypomniał jednak, że to właśnie on stał kiedyś za kontrowersyjnymi motywami z Dragon Age: Początek, takimi jak ponure Matki Lęgu czy opcje romansowe z Zevranem, które wtedy tworzyły po prostu ciekawy, dojrzały świat, a nie manifest. Dołożę od siebie - Zevran była mega fajnie napisaną postacią; antiviański kruk, którego ojciec został zabity za długi, a jego matka skończyła w burdelu żeby je odpracować; po jej śmierci wychowały go inne prostytutki ucząc jak można wykorzystać ludzi dla swoich własnych korzyści; w wieku 7 lat został kupiony i wyszkolony na zawodowego zabójcę, który specjalizował się w skradaniu i uwodzeniu. Gość miał naprawdę tragiczny origin, ale był mega fajnie napisany - zdradzał jak popadało, ruchał każdego kto się napatoczył, przecież w DA Origins to właśnie z Zevranem można było doprowadzić do trójkątów i czworokątów min. z Izabelą i Lelianą. Serio, tylko ktoś ograniczony mentalnie mógłby się do tego kolesia przyczepić. Tutaj w ogóle nie ma porównania do jakiejś Taash, pompek, tragicznego pisarstwa i całego tego gówna, które wpleciono w Failguarda.
  21. Do dziś nawet nie słyszałem o tym całym Lambda Award... kurde świat się przewrócił i wywalił prosto na pysk. Mam tylko nadzieję że REDzi nie pójdą tą drogą, bo jak nieraz widzę na LinkedIn jacy mistrzowie się chwalą "yey, od dziś pracuję w CD Projekt Red kiss kiss" to się zastanawiam o co kaman.
  22. Pracuję w korpo od ponad 15 lat i zgadzam się, pracuje u mnie mnóstwo osób z wywalonym ego żyjących we własnej, alternatywnej rzeczywistości. Ale podczas tylu lat pracy każdego z nich, co do jednego, po podjęciu jakichś idiotycznych decyzji czy to strategicznych, biznesowych czy marketingowych wywalono jednego po drugim, zanim narobili jeszcze większych szkód, łącznie z prezesem który podjął jedną głupią decyzję uderzającą mocno w reputację firmy. Szkoda została poniesiona, reputacja ucierpiała, ale utrzymaliśmy klientów, i jesteśmy, istniejemy, pod innym kierownictwem. Także serio nie rozumiem, jak można było tak notorycznie tolerować ten wiecznie błędny krąg decyzyjny, skutkujący tym, że firma która 14 lat temu miała 4 studia, był znaną i szanowaną marką na rynku, zatrudniała łącznie ponad 600-700 pracowników w swoim szczytowym okresie, skończyła z jednym studiem, z 50 pracownikami (informacje z wczoraj, bezpośrednio od osoby ze studia), i ostatecznie zniknęła z mapy.
  23. Będąc szczerym? Za uja tego nie rozumiem, z czysto biznesowego punktu widzenia. Nawet jeśli do premiery Failguarda forsowali te swoje pierdololo, to przecież po tym co się wtedy wydarzyło - fatalne przyjęcie gry, flop sprzedażowy, zwolnienie całej ekipy odpowiedzialnej za stworzenie tego kupsztala - przecież ktoś musiał przejrzeć na oczy, prawda? PRAWDA? Ostatnia szansa, jedna jedyna możliwość by się odbić od dna po którym szorowali, jedyna możliwość żeby przetrwać - czyli zrobić grę dla graczy - postawić na fabułę, na postacie, na sprawdzone rozwiązania, wyrzucić cały ten różowy szmelc który bankowo ich zakopie na amen i nagle okazuje się co? Że nad scenariuszem pracowała jeszcze większa wariatka niż Corinne, totalny transformer, osoba totalnie skrzywiona i z takim odklejonym CV, że szkoda gadać. Ja tego kompletnie nie rozumiem, ani jako gracz, ani jako potencjalny kupiec. Czy Ci ludzie żyją w jakiejś alternatywnej rzeczywistości?
  24. Ciesz się że to nigdy nie wyjdzie, to byłoby gorsze od Failguarda. Tamtego pisali różowi fascynaci, tego pisali różowi fanatycy. Staram się być w miarę otwarty na pewne rzeczy, co akceptuje w grach w których twórcy potrafią to sensownie wrzucić w fabułę gry, ale tutaj szło w stronę kolejnej ogromnej przeginki. Oni naprawdę odkleili się od rzeczywistości, nowy właściciel pewnie zobaczył zarys scenariusza i od razu padło zamykamy.
  25. Powiem tak, cieszcie się że ta gra została anulowana, a studio zamknięte. Ujawniła się "Pani" scenarzystka Mass Effecta 4, szok biorąc pod uwagę co zrobili niedawno z marką Dragon Age. A teraz tak tylko wrzucę, kim ona jest: Catherynne M. Valente to amerykańska autorka fantasy, która publicznie deklaruje się jako osoba queer i traktuje kwestie LGBT+ jako integralną część swojej tożsamości oraz twórczości. Jej poglądy są zdecydowanie progresywne i lewicowe, a autorka często wyraża je zarówno w mediach społecznościowych, jak i w swojej literaturze. W powieściach takich jak Palimpsest naturalnie przedstawia wątki queer, płynność płci i nieheteronormatywne relacje, za co otrzymała m.in. nagrodę Lambda Literary Award. Jej twórczość bywa odczytywana jako queerowa, a sama Valente otwarcie mówi o lesbijskich i queerowych interpretacjach swoich tekstów. W poemacie A Monstrous Manifesto używa metafory „potwora”, by solidaryzować się z osobami marginalizowanymi, w tym kobietami, osobami queer i niebiałymi. Jej zaangażowanie polityczne nasiliło się po 2016 roku, a jej teksty bywają analizowane jako krytyka kapitalizmu i obrona progresywnych wartości. Przez ponad trzy lata pracowała jako scenarzystka anulowanej gry Mass Effect 4, co ujawniła po zamknięciu BioWare.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
{literal} {/literal}