Skocz do zawartości

Element Wojny

Użytkownik
  • Postów

    5 297
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    38

Treść opublikowana przez Element Wojny

  1. Gość jest zdecydowanie częścią problemu.
  2. Ja jestem w finałowym rozdziale, zaczyna się powoli wdawać przemęczenie i przytłoczenie tym tytułem, ogromem mechanik, postaci, dialogów, i coraz to dłuższych i wymagających walk. Obijam się powoli o barierę 150h i naprawdę końca nie widać. Wczoraj dwa razy podchodziłem i gdy zobaczyłem co mnie czeka w kolejnej walce po prostu wyłączyłem i włączyłem coś innego.
  3. No no, dziś Schreier banuje jak popadnie każdą osobę którą krytykuje jego ostatni filmik i dane wyciągnięte z tyłka, podobnych postów widziałem dziś chyba z 20+. Odnoszę wrażenie, że w ostatnich miesiącach koleś chyba totalnie stracił formę.
  4. Jeśli chodzi o to kto jest lepszym dziennikarzem śledczym w tematach kontrowersyjnych, jest rozpoznawalny i ma dobre dojścia w branży, to nikogo lepszego (niestety) nie ma - oczywiście jeśli nie przeszkadzają Ci znane fakty z jego przeszłości, związane choćby z wymyślaniem fejków do swoich artykułów. Jeśli chodzi o to kto jest bardziej wiarygodny, jest chodzącą encyklopedią gejmingu i ma największe zasięgi, to chociażby GamingHistorian bije go na łeb i szyję. Niestety akurat w tym roku przeszedł na emeryturę...
  5. Heh, czytam go, i nawet mam jego wszystkie książki bo fajnie wprowadzają w świat gejmingu i deweloperki, ale to nie znaczy że nie nie wiem, że wymyślał artykuły kiedy pracował dla Kotaku, że gość jest lewusem co wybija w jego książkach co kilka stron (ciągle jakieś nawiązania do Trumpa, albo że dany deweloper przeszedł na ciemną stronę bo popiera prawicę itp.) że gość banuje całe tabuny swoich followersów kiedy mu coś wypomną i notorycznie ogranicza widoczność/możliwość komentowania swoich postów do wybranej grupy przytakiwaczy. Przecież to jego słynny wpis o wielkim sukcesie Veilguarda na steamie w kontekście zamknięcia studia był jednym z najbardziej obśmiewanych w ostatnich dniach.
  6. Jest tu jakaś konkretna fabuła czy tylko pozorowana pod machanie mieczem?
  7. Wpierw że zamknęli bo tną koszta, potem bo były flagi lgbt, dziś bo wolą Star Wars. Co będzie powodem jutro?
  8. Ten protagonista wyglada jak jakis przypadkowy NPC z bazaru. Ale jesli chodzi o warstwe audio to jest topka.
  9. 40 minut z gry, oglądacie na własną odpowiedzialność.
  10. Jeszcze parę dni, zejdzie para i się uspokoi. Media próbują podgrzewać temat ale nie ma czym, żaden pracownik nic nie może powiedzieć oficjalnie bo obowiązuje ich NDA. No i jeszcze w tle jest kampania SAVE ME BLAME EA, ale to oczywiście totalny zonk, który do niczego nie doprowadzi. Rzucanie mięsem jeszcze trochę potrwa, bo wojenki na X nadal trwają - i są naprawdę niesmaczne.
  11. Nawet jeśli to fake - a pewnie tak jest, bo teraz wszystko w temacie ME4 dobrze się klika - i tak byłoby grubiej. Na początek - co miałeś w Veilguardzie? Miałeś body scars - czyli blizny po mastektomii - takiego czegoś nigdy w życiu nie widziałem w żadnym kreatorze w żadnej grze; miałeś wyjątkowo limitowane opcje powiększenia damskich atrybutów - jedna naprawdę hojnie obdarzona przez naturę streamerka legalnie zapytała Bioware, dlaczego nie może odtworzyć swoich rozmiarów biustu w grze w kreatorze i dostała bana; miałeś zaimki; miałeś opcje zmiany dialogów na jakieś trans-friendly; miałeś Taash i cały jej wątek; miałeś dyskusje ideologiczne i genderowe; miałeś pompki; wszystkie trudne tematy z poprzednich gier - niewolnictwo, wykorzystywanie seksualne, gwałty - przypomnij sobie wątki dzielnicy elfów w Denerim - czy eksponowana lubieżność kobiet - prostytutki, orgie grupowe, różnorakie propozycje seksualne - wszystko wycięte i pominięte, nawet wpisy lore gry totalnie zmienione i dopasowane do "modern audience". A tam była tylko Corinne, która jedynie dostosowała historię "Tricka" do nowych standardów Bioware. Tutaj zaś miałeś jedną z najbardziej obsesyjnych i zwichrowanych osób w tematach lewicowych, która pisała scenariusz do ME4 od 3 lat. Kolego, ta gra byłaby dostosowana do "modern audience" na takim poziomie, że Veilguard przy tym to byłby pikuś. Tam była Taash, a tu dostałbyś połowę galaktyki w wersji gender. Kilka dni temu ta cała Valente - bo jest ona atakowana ze wszystkich stron, że zapewne to po przeczytaniu jej scenariusza EA od razu podjęło decyzję o zamknięciu studia - wyraźnie podkreśliła w jednym ze swoich wpisów, że stworzyła "galaktykę wolną od uprzedzeń i otwartą dla wszystkich" - coś w ten deseń. Wszyscy wiemy co to znaczy. Dla mnie to jest niepojęte, jak studio które robiło w swoim czasie tak dobre gry, które dosłownie rządziło w swoim czasie na rynku gejmingowym, zmieniło się w taki syf. Kala Elizabeth od lat ma taką obsesję na punkcie Bioware i Mass Effect że szkoda gadać. Ma dobre wejścia bo zna sporo osób z Bioware, ale biorąc pod uwagę obecną kampanię przeciwko EA, nie brałbym jej na poważnie, bo przez takie artykuły gniew społeczności za anulację spadnie na różowych, więc odbija piłeczkę.
  12. Tam się szykował totalny Veilguard 2.0, albo nawet coś znacznie gorszego. Jak tylko wyszło kto pisał scenariusz do tej gry, wszelkie maski opadły. Cholernie dobrze że ich zamknęli, bo zrobili by z Mass Effecta takie same ścierwo jak z Dragon Age, a tak przynajmniej nie dostali okazji.
  13. Odejście Ohlena, w tak decydującej fazie projektu, rzeczywiście nie rokuje zbyt dobrze, bo to najczęściej oznacza jakiś ostry wicherek na górze i jest to swego rodzaju wiadomość, że gość musiał bardzo się z czymś nie zgadzać albo projekt musiał się bardzo rozminąć z jego wizją, że zdecydował się na taki krok. Cóż, czas pokaże. Osobiście uważam, że los Bioware powinien być sygnałem alarmowym dla osób decyzyjnych, nie tylko tych od Exodusa czy Expanse, ale też wszystkich innych - gracze jasno pokazali jakie treści ich interesują a jakie nie, i zagłosowali portfelami. Ja osobiście Exodusa nie kupię na premierę, będę miał w dupie recenzje bo wiadomo Veilguard 9/10, poczekam na graczy. Zero ciśnienia, mam w co grać, w kupka wstydu długa jak cholera.
  14. Fortune's Weave - 2 część gry ukończona, na koncie 138h. 2 część zgodnie z zaleceniem przeszedłem Theodorą, w ścieżce Ledy zrobiłem 3 rozdziały początkowe żeby dołączyć dwóch kompanów, którzy nie mogą dołączyć w żadnej innej ścieżce i dałem skipa, zaś ścieżki Dietricha i Caia dostały ode mnie skipa od razu i auto zaliczenie całego rozdziału. Prawdę mówiąc, ścieżka Theodory to jedyna właściwa ścieżka na ten rozdział, bo cały - dosłownie cały ten rozdział należy do niej. W ścieżce Ledy jedyna różnica była taka, że mogłem dołączyć 2 kompanów których Theodora z automatu ubiła, a poza tym Leda była dosłownie obserwatorem tego co robiła Theodora i jej pomagała- te same questy, te same lokacje, ta sama fabuła, jedyna różnica to poszczególne dialogi. Druga część gry ogromnie różni się od pierwszej - nie ma żadnej wolności, żadnego free time, żadnych interakcji, jedno tylko jedno wielkie pole bitwy, cutscenki, i jedna walka za drugą, zaś końcowe walki są mega wymagające i szczerze - bardzo nie fair wobec gracza - w bodajże 2 scenariuszach w kółko pojawiające się nowe fale wrogów dosłownie z powietrza, i to w takiej ilości, że musiałem ładnych parę razy cofać czas, bo nie mogłem zapobiec śmierci moich kompanów, zwyczajnie nie dawali rady dostając po 6-7 ataków z wszystkich stron na jedną rundę. Jeden scenariusz zaś (nie wejdę w szczegóły bo to byłby ostry spojler) był naprawdę wkurwiający, ukończenie go zajęło mi prawie 1,5h, był za długi, zbyt nużący, a wrogowie tak dopakowani że szkoda gadać. Dużo zaskoczeń fabularnych, wiele się dzieje, choć niektóre zwroty akcji są... dziwne. Dwie rzeczy mnie zaskoczyły bardzo negatywnie, bo aż wierzyć mi się nie chce że tak ważne rzeczy twórcy zrobili off-screen, ale mam nadzieję że to tylko jakiś wybieg fabularny, którego szczegóły poznam w finałowym rozdziale. Będąc szczerym ten rozdział średnio mi się podobał; w 1-szym z przyjemnością robiłem wszystkie 4 ścieżki; tutaj po jednym przejściu miałem naprawdę dość. No ale przede mną teraz ostatni duży rozdział, gdzie ponoć wracamy do normalnej rozgrywki.
  15. Powiem tak: oni jeszcze to pozmieniają, bo za chwilę będzie obawa że uznają ich za woke, wokół gry zrobi się nie ten marketing co trzeba i cały ich projekt pójdzie w diabły. To ich pierwsza gra, nie mogą sobie pozwolić na flopa bo będzie po nich. Mnie na ten moment Exodus też jakoś specjalnie nie porywa po trailerach, ale wierzę że Karpyshyn stworzył naprawdę dobrą historię. Uniwersum ME wielu z nas znało na pamięć, uniwersum Exodusa wydaje się chyba nawet bardziej skomplikowane.
  16. Obecnych wpisów nie traktuję zbyt poważnie; wiele z nich jest pisanych dla odsłon, bo temat jest gorący i dobrze się klika; jakiś fantasta puścił tekst, że gra miała mieć premierę w 2027r. i ma prawie 100k klików Przyjdzie jeszcze czas na refleksję, jedyny poważny wpis jaki widziałem to od Jamesa Ohlena (jeszcze do niedawna kierownik kreatywny Exodusa), który odniósł się do woke i tego że było im to narzucane z góry, ale on odszedł z Bioware w 2018 więc nie ma wglądu w to, jak sytuacja wyglądała w ostatnich kilku latach i jak wyglądała od środka ekipa tworząca ME4. Mnie najbardziej ciekawi, kto wpadł na pomysł żeby scenariusz pisała lewicowa psychopatka Valente, po tym co odwaliła Corinne z Veilguardem.
  17. Ja w sumie już tylko czekam na jakiś dobry materiał/artykuł, w którym kilku byłych pracowników Bioware spoza różowego kręgu, puści farbę jak to u nich naprawdę bywało. Nie ma opcji, żeby każda osoba która przewinęła się przez to studio w ostatnich 5 latach, miała wicherek w głowie. Mam tylko nadzieję, że ktoś będzie miał na tyle odwagi, żeby chociaż anonimowo odsłonić kulisy pracy w tym studiu, a nie jedynie jakieś odpowiednio ukierunkowane artykuły Schreiera (omijanie wszelkich niewygodnych tematów, pomijanie wątków ideologicznych, notoryczne uderzanie w Trumpa i prawą stronę, co robił w swoich książkach).
  18. z YT: "Bioware przez lata uczyło, że wybory mają konsekwencje. Szkoda, że przy podejmowaniu własnych decyzji, tak często o tym zapominało".
  19. A widziałeś jakie dostała odpowiedzi? Większość w stylu: no ale przecież zostawiliśmy Was w spokoju, nie kupiliśmy gry, i studio upadło - nie o to Wam chodziło?
  20. Ludzie wrzucają tą fotę ale nie mają pojęcia co na niej jest... powyżej tak, masz tam jedną z pierwszych wersji Bioware; ale to poniżej to zdjęcie z przełomu 2017/18 roku, zrobione podczas wizyty Anity jakiejś tam i panelu Feminist Frequency, osoby na nim nie miały kompletnie nic wspólnego z Veilguardem. Pokazuje ono jednak, jak że już wtedy, prawie 9 lat temu, Bioware wyglądało tak a nie inaczej. Przypominam że było to 9 miesięcy po premierze Andromedy... A na X można trafić na takie batalie słowne z byłymi pracownikami Bioware że głowa mała. Czytałem jedną taką "panią", obecnie chyba streamerkę identyfikującą się jako PANA (nie wiem nawet co to znaczy), seryjnie tak zlasowany mózg że szok, ale szacun za to że kompletnie nie reaguje na ogromną ilość szamba która leci w jej stronę. O takich właśnie mówię, sporo się tego narobiło w ostatnich 24h. Do tego ogromna ilość fejków. Jakiś gość puścił info, że gra była skończona w 80% i miała mieć premierę w przyszłym roku, ponad 50k lajków i petycje o jej przywrócenie... ludzie, ta gra nigdy nawet w produkcji nie była, ale pokolenie Z wie lepiej.
  21. Padły jakieś oferty wykupu Bioware z marką Mass Effect, ale EA nawet nie podjęło tematu. Ale temat może jeszcze wrócić w przyszłości, jak padnie odpowiednia kwota. Teraz to mało ważne. Mieli swój czas, mieli swój szczyt, teraz ich już nie ma.
  22. Eh, co za ludzie, jeden koleś wrzucił na neta proponowane koncepty dla ME4 i tłum oszalał, że EA skasowało najlepszego Mass Effecta w historii. Zastanawiam się, czy ktokolwiek z nich zapoznał się choć z najbardziej podstawowymi informacjami na temat tego, jak wygląda produkcja gry. Ja tylko przypominam, że Casey Hudson w 2013r. mówił, że w Andromedzie chce mieć 100 grywalnych planet. Do finałowej wersji gry trafiło 5 i pół. W Inwizycji na pierwszym pokazie pokazywano jak szturmujemy zamki, jak podpływamy łodziami, jak dowodzimy na polu walki - nic z tego nie trafiło do gry. No ale ludzie zobaczyli to i popuścili:
  23. A dziwisz się? Przez ostatnie 10 lat dowieźli 3 gry - 1 średniaka, 1 fatalną i 1 absolutnie tragiczną. A kasa z EA płynęła. Żadne studio nie dostało takiego kredytu zaufania jak Bioware, żadne. Kiedy Andromeda sflopowała, i anulowano DLC, a serię odłożono na półkę, podniosły się pierwsze głosy że mogą tego nie przetrwać. Wywalono kilku dyrektorów, odeszło sporo weteranów, porobiono rotacje tu i tam, ale przetrwali. Kiedy Anthem zaliczył mega flopa, znowu skończyło się rotacjami, odeszło kilku ważniaków, kilku weteranów odpuściło i poszło w swoją stronę, a chwilę potem był kolejny wielki reset. Lata mijały, premiera Veilguarda, flop absolutny. To, że wtedy Bioware nie zostało zamknięte całościowo, a jedynie wywalono ekipę od Veliguarda, było już cudem samym w sobie, bo każdy już wiedział że Bioware jest skończone. A mimo to dali im prawie 2 lata, żeby pracowali nad nie wiadomo do końca czym (na ten moment mamy jedynie trailer CGI), a kasa nadal płynęła. Już nikt nigdy nie będzie miał tak dobrze, jak oni. Nikt nie dostanie 10 lat, nikt nie dostanie 3 szans.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
{literal} {/literal}