Skocz do zawartości

Element Wojny

Użytkownik
  • Postów

    5 297
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    38

Treść opublikowana przez Element Wojny

  1. 45GB remaster, gdzie stary complete edition na GOGu 56GB. Ciekawe.
  2. To nie wypalenie, ani zmęczenie materiału, tylko naturalna ewolucja która przychodzi z wiekiem. Po ograniu wielu podobnych gier człowiek po prostu szuka czegoś innego. Ty znalazłeś swoją niszę w soulsach; ja w jrpg'ach, ktoś inny w jakimś innym gatunku. Zabawne jest to, że gdzieś tak do 40-tki to ja jrpg'i omijałem dalekim łukiem, bo przecież to nie gry tylko jakieś azjatyckie nie wiadomo co
  3. znowu wielka magia eksperymentu społecznego robi swoje, gdyby chodziło o jakąkolwiek inną grę po 5 minutach wisiała by w dziale konsolowym
  4. Ja w zasadzie tylko sekcja Nintendo, pozostałe sekcje 3 razy do roku. Niech przeniosą, będzie przynajmniej czysto i schludnie w dziale PC.
  5. Tak po prawdzie miałoby to sens, chyba że ktoś ma linka do oficjalnej zapowiedzi GTA VI na PC - której jak wszyscy wiemy - nie ma. I może nie być przez kolejne 2 lata. @Mar_s
  6. Doskonale o tym wiem, nie siedzę tu od wczoraj Gra mnie nie interesuje - interesuje mnie jej strona techniczna, co w kontekście poprzednich gier R chwaliłem i podkreślałem chyba w co drugim poście, ale wiadomo - ludzie widzą tylko to, co chcą widzieć. Nie wiem, może jest jakaś opcja stworzenia prywatnego tematu tu na forum, gdzie autor będzie mógł dodawać ręcznie osoby po "weryfikacji zakupu" i zakładać takie towarzystwa wzajemnej adoracji - jak jest taka możliwość, nie widzę problemu, zakładajcie takie tematy do woli i bawcie się dobrze. Ale póki jest publiczny to sorry Batory.
  7. Fajnie, ale to publiczne forum a nie prywatna grupa wsparcia dla fanów GTA. Dopóki rozmowa dotyczy stricte samej gry, każdy może wyrazić swoje zdanie.
  8. Pod kątem technicznym - detale, świat reagujący na wydarzenia i zachowanie gracza, spersonalizowane zachowania NPC'ków itd. - moim zdaniem - GTA zmiecie Cybera z planszy, bo R po prostu umie robić takie rzeczy jak nikt inny. Pod kątem marketingu - podobnie. REDzi musieli wyskoczyć z Keanu Reevesem z kapelusza żeby machina ruszyła, R nie musiało robić totalnie nic - wystarczyły przecieki o możliwym trailerze i portale prześcigały się w ilości tworzonych artykułów, bazujących na totalnie niczym, bo każdy z nich przyciągał odpowiednią ilość klikaczy. Muzyka - tutaj król zawsze był jeden i sądzę że tym razem będzie podobnie. Ale cała reszta? Fabuła, sposób prowadzenia narracji, dialogi, voice acting, gameplay? Sam sobie odpowiedz. Mam, przecież mam XBoxa więc mógłbym to kupić i grać, ale moje zainteresowanie tym tytułem jest ZEROWE. Ładne trailery, podobnie jak w przypadku RDR2 czy GTA V. Doceniam ilość włożonej pracy, podobnie jak w przypadku obu w/w, ale obie kupiłem i żadnej nie ukończyłem. Technicznie wow 10/10, mogę bić brawa za to że mogę obserwować obyczaje godowe owadów, ludzi zwracających uwagę na moją prezencję i wygłaszających komentarze na ten temat czy logiczny cykl dobowy przeciętnego NPC'ka. Pod tym względem zawsze będą królami, ale pod innymi to po prostu dobra/niezła gra, a nie jakiś mesjasz gejmingu, na którego wszyscy ją kreują.
  9. Nienawiść? Ja po prostu mam na nią wywalone, dlatego ten cały eksperyment społeczny z dojeniem fanbazy pod nazwą GTA VI mnie po prostu bawi.
  10. Pochodzenie Straussa Zelnicka nie bardzo mnie interesuje - ale to że Take-Two jest takie pazerne? Przecież to gracze zaaprobowali taką a nie inną politykę cenową - kto im kazał kupować pre-ordery gry w takiej cenie? Kto im każe teraz kupować tą kolekcjonerkę w takiej cenie? Rozumiem, że Ci wszyscy influencerzy i youtouberzy kupują to od ręki bez względu na cenę, bo przecież chcą mieć do czego fapować na kanałach, albo mieć po czym jechać na kanałach, albo bawić się w unpacking przy robieniu dodatkowych dźwięków dla ASMR'owców na kanałach. Ale zwykli gracze? Nikt nikomu pistoletu do głowy nie przykłada, przymus posiadania po raz kolejny bierze górę nad zdrowym rozsądkiem. No ale to przecież GTA. Gram teraz w jedną taką nowo wydaną grę, gdzie też wydano edycję kolekcjonerską. I kosztuje ona 150zł więcej od wersji standardowej. I ba, ma nawet dołączone pudełko z grą! Można? Można.
  11. To pudło z gadżetami nawet jakby kosztowało połowę tego co kosztuje, byłoby za drogie w stosunku do tego, co zawiera i jaki brand reprezentuje. No ale kto bogatemu zabroni, skoro w wielu miejscach widzę jak się chwali jeden z drugim screenshotami, że już zamówił preordera? Jak dla mnie to powinni zawołać za podstawową edycję 200 dolarów, a za ultimate 300 dolarów, a czemu nie. Tłum i tak by kupił, bo to przecież GTA, przymus posiadania jest ważniejszy od zdrowego rozsądku.
  12. Eh, pokręciłem Game Awards z Golden Joystick Awards. No to w tym roku nie ma nawet co oglądać, Geoff będzie fapował do tej gry przez 90% czasu antenowego. Komentarze pod tym postem to złoto Premiera tej gry to - jak ktoś napisał na takim jednym forum - jakiś eksperyment społeczny, w którym Rockstar bada, na jak wiele może sobie pozwolić i jak daleko może lecieć w uja, zanim ktoś się obudzi i powie STOP.
  13. GTA VI to nie jest gra, to fenomen kulturowy. Ja go nie rozumiem, ale mam świadomość że istnieje w przestrzeni publicznej i że to najbardziej oczekiwana produkcja tego roku. Cieszę się, że premiera gry jest przewidziana kilka dni po deadline na głosowania na Game Awards, bo ta gra nakryła by całkowicie wiele innych świetnych produkcji, które ukazały się w tym roku. W okolicach premiery to ja chyba wrzucę jakiś filtr na wszystko co związane z tym tytułem, bo ciężko będzie wyłapać jakiekolwiek inne treści.
  14. O, widzę że ominęła mnie jakaś drama. Czy to jest ta gra, o której pisano że przechodzi się sama, a która i tak pokazuje Ci gdzie iść, pomimo iż fabuła jest totalnie liniowa i prowadzi po sznurku?
  15. Bez względu na zawartość i cenę, minie kilka godzin i cały nakład będzie wyprzedany.
  16. Gadżetami Leonidy? nie wiem kto to. A będzie edycja z majtkami Lucii?
  17. A to będzie jeszcze inna? Ale będą trzepać $$$ na tej grze.
  18. Kolekcjonerka bez gry, ciekawe.
  19. Kolejny dzień z Fortune's Weave. Jestem pod wrażeniem, jak twórcy fajnie podzielili content fabularny pomiędzy ścieżkami. Po pierwsze: teraz już wiem, że niektórzy bohaterowie mają dostęp do unikalnych miejsc w głównym mieście (Cai), do których dostępu nie mają inni (Dietrich). Na głównej mapie z kolei mam dostęp do kompletnie nowych miejsc (Dietrich), do których nie miałem dostępu na ścieżce Caia. Po drugie: fabuła jest kompletnie inna, skupiona na innych historiach i postaciach, Caia w ścieżce Dietricha spotkałem do tej pory tylko 1 raz we wspólnym zadaniu fabularnym, ale teraz zobaczyłem je z innej perspektywy. Do tego wątki poboczne koncentrują się na zupełnie innych obszarach, rozwijają to co w ścieżce Caia było ledwo napomknięte czy pokazane fragmentarycznie, budują główną historię z zupełnie innej strony. Po trzecie: są inne wymagania i ograniczenia odnośnie postaci które chcesz dołączyć do swojego domu, te które w ścieżce Caia wpadły w miarę szybko tutaj mają hardcorowe wymagania albo zwyczajnie do mnie nie dołączą z powodów fabularnych, z kolei inne wpadają od ręki. Po czwarte: wcześniej się bałem, że eksploracja i nabijanie poziomów to będzie kopiuj-wklej ze wcześniejszej ścieżki, na szczęście się myliiłem - jest to rozwiązanie całkiem sensownie, do tego level nabija się o wiele szybciej, są też dostępne inne aktywności których na poprzedniej ścieżce nie było. Jeśli takie rozwiązania i różnice będą cechowały wszystkie 4 ścieżki , to można śmiało powiedzieć że te 4 pełnoprawne kampanie fabularne to wręcz 4 osobne gry, dziejące się na wspólnym obszarze i dzielące jeden główny motyw fabuły głównej. Naprawdę, jestem pod wrażeniem jak to wszystko przemyślano i poukładano, czapki z głów.
  20. No cóż, więc się nie zgodzimy - nie wyobrażam sobie grania w taką np. Yakuzę dziejącą się w tokijskiej dzielnicy bazującej na podobieństwo Kabukicho po angielsku, nawet jakby dubbing był 2x lepszy od japońskiego, to była anomalia totalna A wracając do LaD - tam twórcy nie bardzo mieli wybór, były momenty kiedy japońscy aktorzy dubbingowi próbowali w kilku momentach szwargotać po angielsku i wypadli tragicznie, dlatego decyzją studia wszyscy na Hawajach płynnie gadają po japońsku
  21. to że ty widzisz siebie jako rumuna to już twój problem Mam inną perspektywę niż Ty. Połowę życia mieszkałem w Polsce, a drugą połowę spędziłem poza nią, więc różnice językowe i kulturowe są dla mnie bardzo wyraźne. Znam oba konteksty i dlatego dużo mocniej odczuwam, kiedy język nie pasuje do miejsca, historii albo atmosfery. Dla mnie polski lepiej współgra z tym konkretnym settingiem, jego geografią, kulturą i ogólnym klimatem - budzi skojarzenia z dzieciństwem, z dziadkami którzy mieszkali na typowej polskiej wsi (choć mówimy o latach 90-tych, to w wielu kwestiach jakby zatrzymał się tam czas). Może i angielski wypadł lepiej w kontekście stricte jakości dubbingu/doboru aktorów głosowych, ale za cholerę mi on tutaj nie pasuje, i zagrałbym z takowym tylko i wyłącznie, gdybym został do tego zmuszony brakiem rodzimego. Ciśnienie mi się podnosi, jak na ppe co rusz walą jakieś artykuły o "głosie Geralta" który ciągle ma coś do opowiedzenia, a jak klikam to wyskakuje jakiś Doug Korki czy uj wie jak on tam ma, dla mnie Geralt to zawsze będzie Pan Jacek Rozenek, i choćby skały srały, zdania nie zmienię.
  22. Zbyt duże uproszczenie. Dawnwalker jest fikcyjny fabularnie, ale nie jest fikcyjny geograficznie i kulturowo – gra dzieje się w konkretnym roku, w konkretnym łuku Karpat, w realnym momencie historycznym (czarna śmierć dochodzi do Europy), a estetyka wsi, zabudowy, wierzeń i folkloru jest wyraźnie środkowoeuropejska/karpacka. To dokładnie ten sam mechanizm, który znamy z Wiedźmina – fikcyjna fabuła i imiona, ale realny skin kulturowy Słowiańszczyzny. Cyber z kolei działa odwrotnie: fikcyjne Night City zbudowane na jak najbardziej rozpoznawalnym kodzie kulturowym amerykańskiej metropolii – gettonizacja, gangi, akcent, slang, architektura, muzyka. Fikcja fabularna nie zmienia faktu, że twórcy świadomie skopiowali realną estetykę Los Angeles/Chicago/innych znanych miast z USA. Gdyby to była kwestia gustu, oznaczałoby to, że nie ma kryterium, które by wybór jednego dubbingu robiło bardziej spójnym od drugiego - a jest: zgodność między tym, co widzisz -modele, architektura, folklor, realny/zakładany rok i region - a tym, co słyszysz.
  23. W grze typu Wiesiek czy Dawnwalker ze swojskimi klimatami polskich wsi nie wyobrażam sobie innego dubbingu niż polski, to by była niezła anomalia rozmawiać z przypadkową Babcią Jadzią przy studni po angielsku. Z kolei w takim Cyberze, gdzie amerykański klimat wielkiej metropolii czuć i widać z kilometra, nie wyobrażam sobie innego dubbingu niż angielski, widziałem gameplaye z lokalsami wyglądającymi jakby właśnie przyjechali z Harlemu czy South Side, i nawalających idealną polszczyzną, komicznie to wyglądało.
  24. Ja jestem na urlopie, więc do niedzieli pociągnę sporo godzin, ale od poniedziałku wskoczę w standardowy tryb 2-3h dziennie późnym wieczorem. Ścieżka Caia ukończona, level 41, zajęła mi łącznie 36h. Dość lekka, przyjemna, momentami nawet relaksująca historia - jak na standardy Fire Emblem. Sporo przebłysków mrocznych tematów, ale tutaj nierozwiniętych, zapewne tyczących się innych ścieżek. Oprócz 3-ech standardowych postaci dołączyłem do swojego domu 5 osób W finale 4 postacie miałem rozwinięte na najwyższym (dostępnym na tej ścieżce) poziomie Advanced, odblokowałem też 3 unikalne klasy z questów. Zakończenie części 1 u Caia dość zaskakujące, inne niż się spodziewałem. Jeśli chodzi o relacje, maksymalnie rozwinąłem Fajnie zrealizowany motyw, z tym co grać chce robić dalej po zakończeniu ścieżki Caia - gra daje swobodną możliwość wyboru pozostałych ścieżek dla pełnego rozwinięcia historii albo pchnięcia fabuły dalej dla tych którzy nie są zainteresowani innymi postaciami. Rozpocząłem ścieżkę Dietricha - i po 1h mogę powiedzieć jedno - inna gra! Totalnie inny klimat - o wiele mroczniejsza i mocniejsza opowieść, zupełnie inne wątki, postacie, poziom dialogów. Stylem trochę mi przypomina ścieżkę Edelgard z TH. To jest ogromna poprawa względem TH, gdzie wiadomo tam pierwsza połowa gry to były te same miejscówki, te same questy i te same walki przez pół gry. Tutaj na ten moment jedyna część wspólna to lokacje. Co ciekawe, jako Cai odkryłem sporo lokacji z tajemniczymi drzwiami, których nie można było w żaden sposób otworzyć - a w ścieżce Dietricha? Voila!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...
{literal} {/literal}