Ale po co takie komentarze, NORMLANI geje i lesbijki nie są raczej ani tak cringowi, odklejeni, ani infantylni...
Obecne LGBT naprawdę nie ma już wiele wspólnego ani z walką o tolerancję, ani o prawa do czegoś, co jest nieszkodliwe i naturalne. Można kwestionować NORMY SPOŁECZNE, można CZUĆ POCIĄGG DO OBYDWU PŁCI, ale jeśli ktoś ZUPEŁNIE NIE WIE, kim jest, albo ZMIENIA ZDANIE CO CHWILĘ - to już nie jest zdrowe ani normalne, to są głębokie zaburzenia osobowości oraz identyfikacji płciowej.
I normalizację tego wszystkiego ma na sztandarach ruch woke... o nienawiści rasowej do białych i zmuszaniu całego świata do płacenia za wewnętrzne błędy USA i ewentualnie DWÓCH potęg kolonialnych (Francja i Holandia) nie wspominając...
Nigdy bym nie uwierzył - co prawda nie popierając często stylu, chamstwa ani zapalczywości - że będę zgadzał się z często zupełnie obcymi mi ideologicznie i charakterologicznie bojownikami anty-woke jeśli chodzi o ocenę dzieł kultury, w tym gier. A nie jestem stereotypowym samcem macho, który uważa, że chłop ma śmierdzieć, baba siedzieć w kuchni, i że każda oznaka wrażliwości/subtelności itp. jest gejowska, a "pedał" to świetna inwektywa.
Ale oglądanie tego czegoś powoduje, że wróg mojego wroga...
Swoją drogą oglądałem ostatnio film "Twój Simon" ("Love, Simon") I wiecie co? Tam też można by się na upartego doszukiwać DEI (stosunek białych do czarnych wśród głównych bohaterów ), jest nawet trochę ikonicznego już "woke krindżu" - ale gdybym miał pokazać, jak powinno się walczyć z uprzedzeniami, nietolerancją, i jak powinno się tworzyć cukierkowe dzieła dla młodzieży - to na pewno wskazałbym ten film. Jest bardzo słodko i tęczowo - ale jest to nadal co najmniej poprawne i strawne, i nie czujesz, że ktoś cię gwałci przez uszy (matko bosko, po tylu latach człowiek znajduje pożytek dla zwrotu z wiadomej książki).
Nie wiem, czy to nie polityczny off-top, ale musiałem (jakby co, to panie moderatorze - refugees welcome, co nie?)