-
Postów
280 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez babayaga
-
Jestem jeszcze na samym początku. Wychodzę po nocy z chatki, podchodzę do stołu z Bożenką, Pauliną i Janem. Bożenka krzyczy "Ty morderco!" i biegnie w las. Podchodzę bliżej, włącza się cutscenka, Bożenka teleportuje się z powrotem do stołu i gadka jakby nic się nie stało. Scenka się kończy, baby wstają i krzyczą "morderca, morderca!" i biegną w las. Takie tam :E. Zabiłem tylko jednego z tych 2 zbirów co mieli coś do starej baby, ale wtedy ona nie miała z tym problemu, poza tym żebym go zakopał.
-
Szukaj po 3k, czytałem na tym forum, że po tyle będą chodzić po premierze 5080.
-
Nie zdziwię się jak kurteczka przyszłe karty tak poobcina względem xx90, że jeszcze 6080 się w tą szczelinę zmieści xd.
-
Proste, zmienić hobby :E.
-
Temat jak i forum czytam. Udzielam się rzadko, na pclab również przez ostatnie lata sporo mniej niż kiedyś. Tam nick "bocieque", może ktoś kojarzy. Głównie przez to, że po 30 latach granie przestało być głównym hobby. Z kilku powodów, ale nie chcę mi się tu wypisywać w jak słabym stanie jest obecnie rynek gier (może mam za duże wymagania ;p), a ceny niedopracowanych produktów jak i sprzętu idą do góry w chorym tempie. W każdym razie mając 3080, nvidia średnio zachęca mnie do kupna czegoś z serii 5xxx. Też chyba nie jestem zbytnio targetem grając w 2-3 gry w roku. FG średnio mnie interesuje. Co prawda testowałem wersję od AMD z oczywistych powodów. Większa ilość FPS to zawsze była dla mnie przede wszystkim lepsza responsywność, momentalna reakcja na szybki ruch myszki itp no i oczywiście ostrość obrazu w ruchu. Monitor 240hz mam już piąty rok, wcześniej wiele lat 144hz, bo zawsze wysoki klatkaż był dla mnie ważny. Dlatego też romans z konsolami był dla mnie krótki ;p. W każdym razie FG nie daje ani responsywności, ani przez artefakty ostrego obrazu w ruchu, więc dwóch dla mnie najważniejszych zalet wysokiej ilości fps. Na padzie w spokojnej grze typu Silent Hill 2, to jeszcze przeszło, choć było denerwujące i wymagało czasu na przyzwyczajenie, ale na myszce w szybkich grach totalnie tego nie trawię. Wolę natywne 80-90 fps, niż 200-300 z fg i większym input lagiem i artefaktami. Poza tym wysoki input lag przy niskim klatkażu jest naturalny w odczuciu, a duza płynność i wysoki input lag to jakaś abominacja wizualna, jakbym odpalił grę na TV sprzed 10 lat bez trybu gra. Może fajne dla trzeciej osoby, siedzącej z boku o ile ma wadę wzroku i nie zauważy artefaktów :E. No i jeszcze pamiętam na labie te śmiechy z ludzi grających na konsolach parę lat temu. Że nie grają w prawdziwych 4k tylko upscalerach i jeszcze używają upłynniaczy obrazu z TV by mieć 60 fps :E. Quo vadis?
-
U mnie w 2024: Activities 107 Distance 5,323.2 km Elev Gain 50,841 m Time 249h 35m 2-3 aktywności mi nie zaliczyło bo garmin oszalał, więc się nie odbyły :E. To był mój pierwszy sezon na rowerze. Poprzedni zacząłem dopiero w sierpniu. W 2024 styczeń-luty, oraz listopad-grudzień to trenażer. Na nim 45-120 minut max. Więcej to masochizm na nim dla mnie wytrzymać. Plany na 2025: nieco podbić FTP, obecnie 250. Koło maja-czerwca kupić szosę, bo polubiłem 2h, szybkie ostre wypady asfalt only. Gravela oczywiście zostawię na mniej sportowe, bardziej spokojne, ale dłuższe wycieczki również w teren.
-
No Pyro, zwłaszcza planeta Bloom wygląda znakomicie. Chmury, ich animacja i to jak się tworzą i poruszają. Na wipe pewnie pogram coś więcej. Muzyka też świetna w nowym układzie.
-
Po zabiciu bossa za pierwszym podejściem, wracam do miasta by pozbyć się śmieci żeby zmieścić loot po nim. Przechodzę przez portal i cyk... akt I poziom cruel. Wtedy do mnie dotarło, że to był ostatni boss . Bardziej męczyłem się z przed ostatnim. No i nawet pierwsza legenda wypadła na 47lvl, oczywiście do zniszczenia. Broń też udało się w końcu sensowną wycraftować i zmienić tą wysłużoną z pierwszego aktu.
-
Jestem gdzieś w 3/4 3. aktu, 45lvl. Dalej nie wypadł żaden unikat czy tam legenda :E. Ale nie jest źle, dalej walczę bronią z pierwszego aktu, choć już powoli zaczyna robić się trudno, ale 90% bossów dalej pada za pierwszym razem. Trzeci akt już jest wyzwaniem i zdarza się umrzeć przy mobkach, bo akt 2 to przeleciałem szybko niczym w diablo, wszystko na ekranie umierało w moment.
-
Jestem gdzieś po paru questach aktu 3. 39lvl monkiem. Akt 2 przeleciałem dość szybko, niczym w diablo wszystko ginęło wokół mnie. W pierwszy akcie zdecydowanie bardziej się namęczyłem. Bossy też za pierwszym padały, oprócz więźnia i oczywiście ostatniego badassa aktu . Po paru nieudanych próbach przypomniałem sobie, że mam pierścienie z odpornościami na błyskawice w stashu. Z nimi padł bez problemu. Jeszcze żadna leganda nie poleciała :E, ale bawię się świetnie. PoE1 mnie jakoś ominęło.
-
U mnie po 16h grania zero crashy.
-
No ja też w przyszłej szosie celuję w di2 105. Jeździsz z przerzutką przednią na auto? Czy sam zmieniasz? Obecnie w gravelu mam 1x12, więc opcja auto przy 2x wydaję się spoko, pytanie jak to faktycznie działa. Wracając do mojego ftp i zwifta, przygody z pierwszej strony tematu. Ustawiłem w końcu ftp na 240w ręcznie i zacząłem ćwiczenia niby te trudniejsze na zwift. Jak The Wringler czy The Gorby. I poszło całkiem sprawnie. Choć w połowie The Gorby miałem myśl w głowie, że nie dam rady przejechać całego. Tak dokładnie od tej połowy do końca było całkowicie stabilnie pod katem tętna i zmęczenia jakbym wpadł w jakiś flow. Więc po 2 dniach odpoczynku postanowiłem dzisiaj przejechać ftp test 20 minut. Celowałem w średnio 260 wat. Udało się 262. Ostatnie 90 sekund jechałem ponad 300 wat, choć spokojnie mogłem myślę zacząć jeszcze minutę wcześniej, bo miałem wrażenie że zostawiłem zbyt dużo zapasu pod koniec i nie czułem się dostatecznie styrany xd. Zwift ustawił nowe ftp na 249. Więc nie odbiega wiele od rampowego 255. Miło, bo serio przed sezonem zwiftowym myślałem, że mam max 230 i to tak optymistycznie myśląc. Jakby na przyszły sezon do marca/kwietnia udało sie wbić >270, to byłby kosmos dla mnie.
-
Przeglądam negatywne oceny na steam i 90% z nich mówi o tym, że gra jest za trudna. Dla mnie w sumie to zaleta. W PoE1 nie grałem, tu czuję taki vibe soulslike, kilka bossów napsuło krwi, ale satysfakcja z pokonania spora. Większość tak padła za pierwszym razem. Zwykłe mobki też nie są tylko statystami, nie leci się bezmyślnie przed siebie jak w diablo. Teraz idę na ostatniego bossa pierwszego aktu.
-
Do wejścia na cmentarz zginąłem raz, boss mnie zoneshotował. Na cmentarzu już parę razy przez zamrożenie od tych zjaw. Gram Monkiem, nigdy nie grałem w żadne PoE. Ale walka z bossami jest lekko soulsowa ;).
-
Grali w CSa.
-
Kto już dostał achievement za kliknięcie 10tys razy "log in"?
-
Które u mnie trwa dłużej niż downloading :E.
-
Szybko i bez bugów się odinstalowuje .
-
Ciekawe jaka jest ilość zwrotów. W sumie kupno gry i zwrot powinno działać na twórców lepiej niż nie kupowanie w ogóle. Widzieli by potencjalnych kupców, którzy jednak rezygnują przez technikalia, problemy lub ogólny stan gry, ale sam tytuł ich interesuje. Widać, że sprzedało się sporo sztuk po samej ilości ocen na steam, których jest już chyba więcej niż w przypadku SH2. Zastanawiające tylko może być to, że obecny stan gry dla 79% użytkowników jest wystarczający. To chyba Ci najbardziej uzależnieni, nieważna jakość towaru, ważne że jest towar Jak fentanyl dla narkomanów ;p.
-
Ja pewnie do gry wrócę za parę miesięcy albo rok. W obecnym stanie szkoda mi czasu w nią grać. Jak pisałem zwrot poszedł. Obawiam się tylko, że jej nie naprawią do satysfakcjonującego mnie poziomu. Bo albo nie będzie im się chciało, albo nie będą mieć wystarczających zasobów, albo po po prostu nie będą potrafili.
-
To ja dużo nie grałem, a takich sytuacji miałem kilka. Wchodzę na wysoki punkt, rozglądam się nie ma nikogo w obrębie 300 metrów. Schodzę biegnę kilkanaście metrów, patrzę w prawo, 30 metrów ode mnie nagle mutanty. Albo idę spokojnie przez czysty teren, rozglądam się, pusto. Biegnę kilkanaście metrów przed siebie, patrzę w tył a tu 6-7 neutralnych stalkerów sobie maszeruje 20 metrów ode mnie w przeciwną stronę. Skąd się tam wzięli nagle. I takie sytuacje też widzę na gameplayach, bo grę już zwróciłem. Po prostu gra respi co chwilę różne istoty w pobliżu naszej postaci. Są w ogóle momenty w grze, poza zeskytpowanymi misjami, że widzimy oddział wroga z 200-300 metrów i możemy ich wysnajpić? Czy to za daleko, żeby się zrespili? ;p. Już nawet pomijam te respy dosłownie na plecach w budynkach. Myślałem, że ten cały alife 2.0 to będzie jakaś tam symulacja ekosystemu, a to po prostu zbugowany system do randomowego respienia postaci/wrogów/mini eventów w okręgu 50 metrów od gracza.
-
Dla mnie 30 fps to wieczny, stały stuttering :E. Piekło.
-
Tak jak się spodziewałem u mnie pójdzie zwrot. Przez 2h widziałem wystarczająco, plus parę gameplayów. Optymalizacja leży. Przy tym jak ten tytuł wygląda, a wygląda przeciętnie. W zamkniętych pomieszczeniach wręcz słabo, jakbym grał w indie gierkę zrobioną przez jedną osobę. Średnie AI - tu zawiodłem się chyba najbardziej, jest chyba gorzej niż w jedynce. A-life czy jak oni tam nazywają raczej nie istnieje. Masa skryptów i spawnujących się wrogów, co dla mnie psuje immersję i wrażenie żeby ten świat żył. Mimika twarzy i ogólna sztywność animacji... Potrzeba sporo pracy jeszcze. Premierę powinni opóźnić nawet o rok. Nie wiem czy patchami poprawią na tyle, że będę miał ochotę sprawdzać to jeszcze raz. Da się w ogóle zmienić sterowanie? Z i C na wychylenie, to nie wiem kto wymyślił po jakiej ilości alko. I czułość myszki mam na 0%, a dalej jest za czuła :E. Nie mam zamiaru zmieniać dpi pod jedną gierkę. Średnio wychodzi, że podoba mi się max 2-4 gry na rok, większość zwracam na steam. Support mnie musi dobrze znać, sporo tych zwrotów było. Nie ma to jak wymagający klient :E. No, ale po 34 latach w gamingu i posiadaniu kilku innych hobby, chcę wolny czas poświęcić tylko na growe perełki, a nie średniaki, przeciętniaki i techniczne potworki. Płacę, więc wymagam ;p.
-
U mnie hype nie ma, na pewno nie tak jak kilkanaście lat temu przy okazji premiery jedynki. Wtedy pamiętam ogrywałem te demka technologiczne, wersje alpha i inne cuda. W Codename Outbreak też grałem i się podobało. 5 lat temu byłem też na wycieczce po Prypeci, okolic elektrowni: Wspominam bardzo dobrze, sporo zdjęć. Stalkera 2 jednak obawiam się, że może być spory zawód i nie tylko ze względów technicznych, a dziś przez serwery to w ogóle ciężko zagrać będzie.
-
Dragon Age: Straż Zasłony (Dragon Age: The Veilguard)
babayaga odpowiedział(a) na bleidd temat w Gry komputerowe (PC)
To dlatego interface jest fioletowo różowy :E.
