Skocz do zawartości

musichunter1x

Użytkownik
  • Postów

    2 360
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

3 obserwujących

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

Osiągnięcia musichunter1x

ITH Sigma

ITH Sigma (5/5)

1,4 tys.

Reputacja

  1. Porównuję jakość i sensowność wykonania elementów. Mogą być inne i nawet podałem przykłady jak można to zrobić w inny sposób niż w OG, ale lepiej niż RE4R. Porównania służą ukazaniu regresji w jakości scenariusza, gdzie dodano jedynie tanią emocjonalność, prawie nigdy nie ważną dla serii... Tanią, bo jest wsparta w kiepski sposób. Opis i pokaz na przykładach przebiegu scenariusza - doboru dialogów, zachowań postaci, dawkowania informacji, motywacji i sportretowania osób... Jest to analiza tego, jak gra została napisana... Jest to przedstawienie podstaw pod daną ocenę jakości elementów gry i takie argumenty nie są opinią... Opinią są końcowe wnioski, ale przecież OPINIE SĄ NA CZYMŚ OPARTE. Cały czas ignorujesz dyskusje nad tym, co prowadzi do danych opinii. Po czym dalej powtarzasz zasłanianie wszystkiego opinią... Czyli jest tak jak pisałem "zbywasz porównania lub żałosne wykonanie argumentem, że to "opinia". Natomiast ignorujesz cała podstawę dlaczego to napisałem... Ignoruję sportretowanie postaci i wydarzeń - fabułę z Remake, ponieważ robi to w spłycony sposób, gdzie często pudłuje i starałem się to wypunktować, co robią również filmy na przykładach. Wolę mieć w myśli klimat i dobrze zbudowany scenariusz z OG, gdy myślę o narracji w serii, jedynie dodając braki w lore z Remaków, choć nie zmieniło się prawie nic istotnego dla głównego szkieletu, ale postacie i atmosfera / dynamika narracji dostały mocno w kość. Ściany tekstu i film były po to, aby przedstawić podstawy tego punktu widzenia, na przykładach i tym jak działają zabiegi narracyjne, sceny - scenariusz. Uciekła Ci moja argumentacja i co mam na myśli, gdy mówię o grze arcade... Również był wątek o tym jak Remake sztucznie buduje trudność... Arcade to nie luzik, arcade to projekt gry pozwalający na optymalizowanie strategi i różne wyzwania, przy wielokrotnej grywalności. W ogóle tego nie rozumiesz, ponieważ pytałeś po co przechodzić kolejny raz RE4R... Lub gra jest tak kiepska projektowo, że nie zachęca Cię do ponownego przejścia np. szybszego, na wyższym poziomie trudność, z wyższą oceną... Stare gry miały wyzwanie na "sam nóż", ograniczone użycie skrzyń, sam pistolet i wiele arbitralnie wymyślanych przez społeczność, czy po prostu efektywniejsze lub efektowne przechodzenie tytułu... W gry arcade gra się dla rozgrywki i chyba pomyliłeś słowo z rozrywką, stąd "luzik"... Z tego co kojarzę to grałeś na standardowym... RE zaczyna się na poziomie wyżej od podstawowego, zazwyczaj odblokowanego po pierwszym przejściu. Zapraszam Cię do poziomu trudności "professional" w RE4OG, choć na myszce i tak będzie łatwiej. Zobaczyłbyś co to za "luzik", bez wielu elementów sztucznego podbijania trudność, nie mam na myśli samego HP/DMG. Nie wiem co robiłeś przez ~45 godzin na standardowym poziomie w Remake, nawet z czyszczeniem zadań pobocznych. Podałem cała argumentację, ale zlałeś to zaprzeczeniem... Już nie będę powtarzać się. Niedługo do Tetrisa będą ładować tani dramatyzm, bez podbudowania właściwym scenariuszem... Podałem nawet przykład jak można to zrobić w Remake, aby scenariusz był przyzwoity, a wtedy przestaje to być tanim dramatyzmem, na dodatek przeszkadzającym przy ponownych przejściach... Przedstawiłem jak jej zachowanie portretuje postać, co oznacza dla scenariusza itd... Dlatego dziwię się, że nie dostrzegasz tanio przedstawionej zaradności i samodzielności Ashley... Ale widzę, że grasz po co innego w gry i nie rozumiesz, że serie mają inne priorytety. Eh, przez takie podejście gracz mamy wysyp filmówek i gadających głów, zamiast paru dobrych gier tego typu, bez przejedzenia i płytkiego wykonania. Gry Arcade są na wymarciu, ponieważ wymagają więcej uwagi w projekcie rozgrywki, a do tego potrzeba odpowiednich priorytetów we firmie, m.in. rozbudowane testowanie i rewizje. Standard w dobrych grach lub przynajmniej w tych gdzie to ma sens od ~2009r. (Ten fragment napisałem najpierw, ale potem postanowiłem trochę odnieść się bezpośrednio) Meh, szkoda marnować czas na dyskusję, skoro opis przebiegu scenariusza, portretowania postaci, dialogów itp. zbywasz "to twoja opinia". Dałem Ci przykład jak wyglądałaby rzeczowa dyskusja i przebieg myśli, w argumentowaniu faktami z wykonania gry, wyłożyłem to na przykładzie tańca Luisa z DLC. Dalej nie rozróżniasz dyskusji nad sposobem wykonania elementów składowych gry od opinii. Sam właśnie argumentujesz opiniami; poza wizualnymi zmianami, bo nie przedstawiasz jak Remake jest lepszy, jak to poprawili, jakie miał priorytety, ocena istotności dla pętli rozgrywki... Mówisz, że coś jest lepsze, poważniejsze, bardziej zaradne, ale już rzadko kiedy rozwijasz jak i dlaczego ten format jest lepszy, jak ta powaga jest budowana i scalona z resztą scenariusza, a "zwiększona zaradność" Ashley to przysłowiowe 90% powtórzone z oryginału, tyle że muszą to jeszcze podkreślić słowami Leona, uroczymi scenami i samoafirmacja Ashley... Nawet nie zdajesz sobie sprawę co było obecne w OG i argumentujesz głównie zmianami wizualnymi. Wiele dodatkowej pomocy Ashley to wymuszony, głupi scenariusz np. Leona dałby radę wyskoczyć przez okno, nowe pułapki podkopujące sceny, nielogiczność sceny z usuwaniem plagas i niewykorzystany potencjał na dobrą zmianę (wypunktowałem to, ale zbyłeś to opinią)... Cóż, niektórzy najpewniej nie doceniają stoickiej zwięzłości, w serii która stawia na powtarzanie pętli rozgrywki... Z resztą nie możesz, bo obstawiam że poza porównaniem wizualnym i marketingiem + płytkie opinie z brzegu nie znasz oryginału. Dlatego zacząłem pytać o jakość wykonania rzeczy, nawet bez porównania, jak choćby: Co w scenariuszy RE2R miało sprawić że Ada nagle "lubi" Leona? Sportretowanie ciężaru wydarzeń w RE2R i jakie wady ma ich wykonanie i kreowanie na zawołanie, przy scenach niszczących narrację. Jak ta dynamika jest przeniesiona do RE4R i czy ma sens? Jakość dialogów, zachowania postaci wzmacniające scenariusz oraz ich zgodność z rolą i konsekwencje wydarzeń... Sportretowanie Leona, Ady, Weskera - postaci kluczowych dla dynamik w serii. Ilość elementów nie wzmacniających pętli rozgrywki, wręcz przeszkadzających przy ponownych przejściach... itd... Cała para projektu poszła w uroczość i systemy Ashley, które nic nie wnoszą do samej rozgrywki... Baa, rozgrywka cierpi przez jej kiepskie oskryptowanie, w tym pathfinding, najbardziej widoczne w pomieszczeniu, gdzie musisz ją osłaniać, gdy ona podnosi platformy w sali zamkowej. Wrogowie w tej scenie również są beznadziejnie zaprojektowani, ponieważ nie puszczają jej po jednym lub dwóch strzałach, a jeśli podniosą ją blisko "wyjścia" to zmieniają kierunek do drzwi po drugiej stronie pomieszczenia. Skrypty Ashley nie pozwalają jej szybko wrócić do wajchy, ponieważ w pobliżu wrogów zamiera. Nie mówiąc o słynny wbieganiu w celownik, we wrogów itd... Dlatego dalej będę mówił o fanserwisie Remake, ponieważ mieli czas na rozbudowane interakcje z Ashley, ale olali dopracowanie mechanik oraz scenariusza... Przepraszam za porównanie, ale z mojej strony wygląda to jak szachy z gołębiem, ponieważ wszystko zasłaniasz "opinią". Kto chce sam zaznajomi się z argumentacją i przytoczonymi przykładami. Myślę, że tyle "równoważenia" tematu wystarczy z mojej strony. Może wymienię jeszcze obiektywne braki mechanik któregoś dnia, jak właśnie silny tracking ataków wrogów i "phatom range" - zasięg większy niż fizyczność, przez złe hitboxy itp., ale to w dużej mierze wymieniłem wiele komentarzy temu. Więc z mojej strony praktycznie EOT, czas zając się czymś innym... Edit. Większość graczy nie zauważy negatywów i braków, sama rozgrywka jest bardziej znana, a przez to łatwiej przyswajalna i często liczy się powierzchowny odbiór... Sam interesuję się dogłębnie projektami i nie lubię, gdy branża wpada w regresję, a wynika to m.in. z braku wymagań powiększającej się społeczności. Część ma po prostu nastawienie "to tylko gra, po co się przejmować" i tak myślą korporację, nie przykładając się, tnąc koszty... Czy gra jest przyjemna? Bez wątpienia i to dla wielu... Czy jest to przemyślany i dopracowany projekt? Daleko mu do tego, ale branża, szczególnie AAA tak nisko zawiesiła poprzeczkę, że RE4R wydaje się nie mieć problemów lub przynajmniej być znakomite... Przy analizie wychodzi brak uwagi pisarzy, prostactwo prowadzenia scenariusza lub niezdecydowany ton i braki mechanik lub ich złe dopasowanie i nadmiar.(myszka przysłoni część problemów.)
  2. @Reddzik Ogranicz power limitem do tych ~150w i zobacz co się stanie. Karty lubią ciągnąć więcej prądu, nawet gdy nie potrzebują. Pewnie ich nowy DLSS wrzuca wyższy stan w zarządzaniu zasilaniem i stąd duży skok. Zgaduję że 170w starczy do podobnej wydajności.
  3. Chodzi o bezpośrednie porównanie wydajności z DLSS T2, bo karty mają podobne osiągi... Wiadomo że ampere traci na wydajności, ale ma być jako punkt odniesienia.
  4. Ciekawy byłby test rtx3070, 4060ti oraz 5060 z transformer 2, o ile sterowniki zadziałają.
  5. Hej Ktoś ma doświadczenie z używaniem systemu na pendrive lub karcie SD pod NAS? Mam zamiar wrzucić swoje dwa dyski HDD z windowsa do NAS - komputerka na Openmediavault 7. Niestety mam tylko 2 złącza sata i kosztowo mija się z celem dokupienie czegoś na PCIE, szczególnie że to zwiększy pobór prądu, aktualnie 10w w bios bez dysku oraz ~15w ze starym HDD na system testowy. Chcę uniknąć mielenia dysków magazynowych systemem, stąd pomysł ładowania go z USB / kart SD, wtedy mogę załadować "go" do ramu poprzez "FlashMemory Plugin" oraz uśpienie zrobić na hdd i takie rozwiązanie trochę pożyje. Chyba że to bez sensu i lepiej wydzielić miejsce na HDD i tam ładować do ramu? W trakcie pisania mnie oświeciło. NAS na j3355itx będzie tylko udostępniał pliki, zazwyczaj do jednego urządzenia na raz, ale chcę uniknąć formatowania obydwu dysków.
  6. Kto co woli, u mnie planowanie trasy dla tyrolek, znalezienie dobrego miejsca do połączenia i przenoszenie zasobów pod ulepszenie, aby miały 50m większy zasięg było kwintesencją rozgrywki. Dzięki temu wchodziłem na wiele gór, również nieistotnych dla zadań, ale to widać na mapce z drugiego komentarza. Bardzo lubiłem optymalizowanie logistyki, aby jak najwięcej zadań obsłużyć za jednym zamachem itp. Oh, teraz jak patrzę na mapkę to chyba zapomniałem zaktualizować parę odnóg, ale może pamięć mnie myli, bo grałem na premierę. Niestety na PS5, a od dłuższego czasu wolę "gęste" gry. Pewnie przejdę gdy wyjdzie na PC, ale na promocji, bo muszę nabrać ochoty na taką grę.
  7. Panieee, teraz to w drodze do marketu mam więcej śniegu Może to dobry moment na powrót do gry, bo teraz mam director cut do przejścia na PC, ale przez znajomość gry i tempo nie zaczynałem na PC, platynując na PS4... Nie pomagał lekki ton postaci, szczególnie pobocznych... W retrospekcji słabo zestarzała się ta gra, poza głównym pomysłem, odniesieniami, atmosferą, widokami i łażeniem, szczególnie po górach i stawianiem tyrolek. Gdyby miała napięty klimat, ciężar stawki oraz postacie były bardziej "grounded" to stanęłaby obok MGS:3... Tak to jest dobra na jedno przejście, ale na drugie szkoda mi czasu.
  8. Był to żart z samego siebie, że powinienem ograniczyć pisanie, bo nie warto tyle siedzieć w dyskusji nad grami. Myślałem że " " wystarczy dla kontekstu. Przyszedł Pan maruda... To tylko żart, choć to ja jestem tu marudą od początku dyskusji. Film kojarzę tylko z tego że był Schwarzenegger i dzieciaki, gdy leciał w tle. Chodzi o kontrast Leon - Ashley, gdzie był to pretekst pod mechanikę gry. Remake nieco zapomniał o kontraście i skupił się na okazaniu, nawet we wymuszony sposób, że Ashley się "rozwija" i jest częścią zespołu... Oryginał zwięźle i skąpo również pokazywał, że próbuje być pomocna i nie zastyga ze strachu, ale celem scenariusza nie było opowiedzenie historii Ashley i priorytetem była rozgrywka, stąd w niej niedociągnięcia np. ubioru jak na córkę prezydenta i twarz od Japonki (młoda twarz)... Ciekawe dlaczego zmienili ten z bety? Zgaduję, że połapali się, że w Hiszpanii jest dość ciepło i poświęcili jej niewiele uwagi, kopiując wygląd Heather Mason z SH3... Problem w tym, że szukasz pewnych wrażeń w nieodpowiedniej serii. RE to przede wszystkim rozgrywka, trochę klimat oraz intrygi wraz nutką "prostoty" rodem z horroru klasy B. Essencja serii do zarządzanie np. ekwipunkiem, trasą do zagadek, wrogami, broniami... Wcześniej nie rozumiałeś po co przechodzić ją wielokrotnie, bo przecież "nie ma więcej zawartości"... RE przechodzi się dla samej rozgrywki, wyzwań i zabawy grą. Tak jest od RE1, a RE3 wprowadził zalążki trybu mercenary, a RE4 pełnoprawny. RE4 był najlepiej zrobiony pod kolejne przejścia dla samej rozrywki, choć jeśli ktoś woli klasycznego to wtedy RE3 króluje. RE5, RE6 i RE:R2 nadal są jednym z najlepszych doświadczeń pod coop. RE7 było już czymś nieco innym, ale dalej z dużą naleciałością klasycznych RE i dobrym projektem, choć skrojonym pod coś innego. RE Village niestety prawie nie jest RE, ponieważ jest bardzo liniowy, gdzie odnogi imitują dodatkowe ścieżki... Przez projekt odpada zarządzanie ekwipunkiem, drogami do przedmiotów kluczowych, a rozmieszczenie i typ wrogów również niewiele wymaga... RE7 i RE8 poszły bardziej w "immersję", niekiedy olewając rozgrywkę - RE8. RE6 w kampanii było słabym pokazem RE, poza mercenary, a RE5 było rozwinięciem RE4, ale bot potrafił napsuć krwi grając samemu. Seria poboczna Revelation bardziej reprezentowała klasyczną esencję RE, gdy RE5 i RE6 poszło w akcję, ale cierpi przez epizodyczność. Po co to wszystko mówię? Ponieważ wydajesz się nie kojarzyć co jest esencją serii RE, może przez to że zacząłeś od RE5. Stąd duży nacisk kładziesz na elementy które nie były ważne dla serii. Nie przejmujesz się tymi istotnymi oraz dynamiką między postaciami, gdzie zrobiono to dostatecznie dobrze w OG 1-3, a 4 kontynuowało zarys dynamik, ale w zwięzły i prosty sposób, ponieważ to gry arcade, a nie tani klon TLOU... Gdybym grał tylko w Remake to wisiałyby mi główne postacie i przejmowałbym się jedynie tymi emocjonalnymi, czyli Luis i Ashley, Marvin i Robert Kendo (ojciec tej zarażonej dziewczynki)... Gdzie jest tu miejsce na nadrzędną narrację i ciekawe dynamiki rozciągnięte na wiele odsłon? O zgrozo RE3 Remake lepiej oddał esencję swoją formułą, ale był bardzo ograniczony przez wycięte lokacje, brak trybu mercenary, szczyptę "fake gameplay" oraz pewnych braków i trochę liche dopasowanie dialogów, ale to już drobnostka... Pewnie przez to, że jednocześnie zrobili grę online, która niedawno zamknęła serwery z niepowodzenia. RE2R dalej dobrze oddaje esencję pod względem rozgrywki, ale sportretowanie postaci leży na dnie, przez kiepski scenariusz. RE4R ma podobnie, ale jeszcze rozwadnia to kopiowaniem innych gier, tanią oraz przeciągniętą emocjonalnością i miksowaniem mechanik, bez ich dostrojenia... Na dodatek ton gry jest w rozkroku. Bez wątpienia jest lepsza jako fastfood, ale gorsza jako ikoniczna gra z charakterem i dopracowaniem swoich ograniczeń... Zamiast dopracować to rozszerzyli. Mam nadzieję, że udało się stworzyć konteksty, dlaczego uważam Ashley za nieistotną... Na dodatek rozszerzyli ją dla fanserwisu, aby to ona chwytała gracza i poświęcili jej wiele uwagi np. wiele uroczych i emocjonujących ujęć gdy pierwszy raz rzucisz granat to narzeka że jej nie ostrzegłeś i następnym razem Leon już ostrzega przed użyciem są trzy fazy używania komendy schowaj się np. w szafce od oburzenia, poprzez irytację do akceptacji (różne linie dialogowe i tempo) podczas ucieczki na skuterze będzie przestraszona skokami na pochylni, ale z czasem zacznie ich wyczekiwać i cieszyć się z tego co zauważyłem, brakuje jej zaachowań, które mogłyby zirytować gracza, poza kiepską mechaniką w trakcie rozgrywki jej postać jest złożona z 3 kobiet: modelka od ciała, kolejna od twarzy i aktorka głosowa... itd. W tym samym czasie nie zachowują ciągłości głosu Ady z RE2R do RE4R, ponieważ byłaby zbyt droga, przez dołączenie do unii aktorów głosowych oraz dają jej marne wytyczne do dialogów, efekty kiepskiego scenariusza... Kompletnie zaniedbują sportretowanie postaci od RE2R, trochę RE3R i RE4R... Dbając jedynie o tanią, momentalną emocjonalność bez podbudowania tego przemyślanym, dobrym scenariuszem. Jest godzina filmy przedstawiająca to w RE2R, wspominałem 2 komentarze wcześniej. Olałbym to, gdyby nie trąbili w marketingu o poprawionej fabule i postaciach, a następnie na forum nie powtarzali tego niektórzy gracze... W RE2R nie przejmowałem się tym aż tak, ponieważ esencja rozgrywki i klimat + zarządzanie było zrobione całkiem dobrze. Baa, gdybyś nie zaczął wychwalać RE4R to pewnie dalej wisiałoby mi, dlatego napisałem pierwszy komentarza "dla przeciwwagi" o której wspomniałem. Z czasem zapomniałem, że kłócę się o wyższość fabuły pornola klasy A nad B, jak to @Necronomujął. Choć nadal wolę porównanie burleska vs pornol, bo artyzm oryginałów grał większą rolę, niż samo pobudzenie instynktów w Remake.
  9. musichunter1x

    GPU do 500 zł

    @beniek Może poszukaj taniej rx7600 8gb <700 zł. Przynajmniej będzie długo wspierana na linuxie, ponieważ Valve ma tą samą, ale przyciętą kartę w swoim Steam Machine, ale karty już wymiata, ponieważ ceny nowych rosną.
  10. Widziałem dawno temu, ale liczyłem że coś się zmieniło na lepsze, a nie gorsze. Panasonic LZ2000, ale również niższe modele z 2022r miały "radiator".
  11. To co, oni dalej nie używają metalowych pleców dla matrycy, aby robiły za radiator? Panasonic dawno temu we wyższych modelach właśnie dbał o chłodzenie matrycy, stąd lepsze parametry wyciskał.
  12. RE4 od praktycznie początku ustanawia, że nie traktuje siebie super poważnie, więc pewne rzeczy mniej gryzą się z odbiorem... Podobnie było od początku tej serii i pewnie to ludzie mają na myśli używając frazy "urok horroru klasy B". Remake staje w rozkroku i nie może zdecydować się... Sam odbieram to jako kopiowanie innych właśnie m.in. TLOU. Ludzie w naturze bywają irytujący, ale to taka irytacja w pamiętliwy sposób, gdzie po latach będziesz śmiał się. Może poczujesz się jak we filmie "Gliniarz w przedszkolu". I tak musisz najpierw zagrać w RE2 i przy okazji zobaczysz "legendarny" zapping system, gdzie scenariusze A/B bardziej różniły się, jednocześnie zazębiając się. Łącznie są dwa scenariusze i 4 przejścia - A+B oraz B+A, gdzie tylko jedno jest kanoniczne, więc wystarczy zrobić po jednym na postać. Problem że właśnie to zrobili w Remake, ale jakby od innej strony... Nie chce mi się znowu rozpisywać. Dobra, pójdę na kompromis. Nie dyskutujmy już o dość nieistotnym elemencie dla serii, jakim jest Ashley od strony narracji. Niech będzie, że po prostu jest inna, ale gorsza pod względem rozgrywki, lepsza pod względem przywiązania i kontekstu córki prezydenta. Już pies która jest bardziej ikoniczna i "lepsza". Edit. Później napiszę dlatego Ashley jest nieistotna, mimo że ma dużą rolę w RE4R. Gdyby nie zrobili tego kosztem AI to machnąłbym ręką. A teraz czas nie zarwać nocy przy dyskusji nad głupią grą.
  13. Przecież dlatego napisałem, że to już czepianie z mojej strony. Jedynie opisałem jak takie wykonanie ma więcej charakteru - duszy. Tak są to często zmiany dla samych zmian. Przecież nie trzeba wklejać tego samego, można wykonać to w należyty sposób od zera..., natomiast znowu Remake jest mniej przemyślany w skutkach swoich decyzji. (Edit. Jest również przesadzona krytyka elementów "braku duszy" we filmach i staram się zostawiać tylko trafniejsze lub bardziej jednoznaczne. Napisy to bardziej redukcja, niż brak charakteru, ale chciałem podać osobistą anegdotę.) Rozróżniasz dyskusję nad wykonaniem elementów gry od opinii? Kiedy coś nie jest opinią? Dam przykład: Czy stwierdzenie, że taniec Luisa na początku DLC we więzieniu jest od czapy i niepasujący do sceny to również opinia? Tak, ale podstawy prowadzące do niej już nie... Tak dużo piszę, bo właśnie przedstawiam fundamenty tych twierdzeń, a zlewasz je do kubła z opiniami... Jedyny sens tej sceny to odniesienie do "tańca śmierci"(na co sam wpadłem podczas oglądania marudzeń na nią), ale ujęcia, nastrój i wybryk z Adą każe mi myśleć, że nie posunęli się z myślą tak daleko lub wykonali to niekompetentnie... Choć z drugiej strony dali odniesienia do Don Quixote w podstawce. Bardziej pasowałoby to do RE4OG, który wiedział, że nie traktuje siebie poważnie, zamiast utknąć w takiej hybrydzie jak RE4R. Chyba już wspominałem, że RE4R próbuje traktować siebie zbyt poważnie i po części do tego odnoszą się moje wspominki, że RE to nie TLOU. Faktem jest tu absurdalność sceny, Don Quixot sugerujący danse macabre oraz kulawe wykonanie tej idei przez scenariusz, stąd absurd. Niestety nie ułatwiasz mi znalezienia pozytywnej strony danych decyzji w scenariuszu, bo muszę sam to robić... Następnym razem po prostu napisz, że nie masz wyrobionej opinii i po prostu dobrze czujesz się z RE4R, ale daruj sobie rzucanie słów na wiatr jak "Remake jest lepszy, praktycznie we wszystkim". Może zamiast czytać samym opinii warto poczytać, dlaczego ktoś takie ma i jak to wspiera gra. Brakuje mi argumentacji z twojej strony i nie bycia ślepym na wady scenariusza oraz takiego prowadzenia postaci. Ada i Leon są naprawdę marni w Remakach i m.in. przez to ich pomysły na prowadzenia narracji nie działają. Jak głową w ścianę... Remake 2, 4 nie wspiera scenariuszem tej narracji, często wręcz podkopuje jej podstawy brakiem przemyślenia ze strony twórców i dałem liczne przykłady. Są jedynie rzucone słowa na wiatr i rozwiązania dodane na poczekaniu. W RE4 to nie była kwestia podejrzliwości Luisa, lecz ryzyka ze strony maszyny... W obydwu grach są wydarzenia dążące to zwiększenia ufności wobec Luisa, ale oryginał nie nagina logiki scenariusza na potrzeby emocjonalności, bo nie to było celem gry... RE4 było skondensowane fabularnie, bo nie zapomniało o swoich korzeniach arcade, gdzie ma to być grywalne wielokrotnie, dla samej przyjemności grania... Bzdurą jest brak obserwacji scenariusza... Przecież w Remake jasno wynika że Ada widzi Ashley tylko jako obciążenie dla misji i sugeruje Leonowi porzucenie jej... Dlaczego Ada lubi Leona? RE2 Remake praktycznie nie dał jej powodu do tego. Właśnie o tym mówię, gdy mam na myśli integralność / spójność narracji... Samo lubienie to nie dostateczna siła do zmian, chyba że dla lichego scenariusza, ale zbywasz porównania lub żałosne wykonanie argumentem, że to "opinia". Podaję przykłady, one nie są opinią... Już linkowałem to przy wymienianiu przykładów z RE2, dla lepszego zobrazowania. Bywa miejscami zbyt ostra dla gry, ale trudno przymknąć oko nawet na mniejsze sprawy, gdy tak niedbale do tego podeszli. Pierwsze 30 minut to wymienianie zalet i rzeczy do uratowania: Osobiście tak nie dramatyzuje nad RE2R, ponieważ immersja i rozgrywka trzymają się dość dobrze. Sam po prostu ignoruję fabułę Remake2 i żyję tak, jakby RE2OG dalej występowało, a to jest ponowna opowieść dla zabawy. Gdyby Capcom traktował Remake jako miejscowe uzupełnienie oryginałów i fanserwis odniesieniami oraz żarty dla fanów to byłoby to lepsze podejście i całkowicie wybaczyłbym im brak uwagi, bo nie jest istotna. Dzięki, teraz już znalazłem tą scenę i jest wcześniej, niż podanie ich Ashley, więc Leon nadal był bardziej zagrożony. Wcześniej tylko podejrzewałem że Leon musiał wziąć choć raz, ale internet jest zawalony informacjami o dawce Ashley i nie znalazłem tego momentu. Tak jak pisałem, RE to nie TLOU i nie wszędzie trzeba wciskać dramatyzm, szczególnie "tani" bo wymuszony. Właśnie to nazywałem tanimi zagrywkami emocjonalnymi, bo scenariusz nie buduje odpowiedniego podłoża do tego. Dramatyzm dla samego dramatyzmu... Im więcej próbują zrobić tym gorzej im wychodzi integralność scenariusza. Trzymanie drążka do przodu i czekanie aż postać dotrze do końca nazywa się "fałszywą rozgrywką". Ma to rzadki sens np. gdy chce się zrobić grę bez cięć, zawsze z udziałem gracza, ale RE4 to inne priorytety. Bieganie w kółko, otwieranie drzwi z drugiej strony i rzucanie lub machanie latarnią, bez schowania się ze strachu w kącie to nie jest samodzielność... Podobna ewolucja zaszła w oryginale, nawet "bardziej", bo na początku chciała schować się w kącie przed Leonem... W Remake od razu chce walczyć z Leonem i zamiast zastygnąć ze strachu to próbuje uciekać. Samodzielna scena Ashley ze zbrojami nadal jest w OG, obraca głowę gdy wrogowie są z tyłu, z czasem jest mniej zgryźliwa i łapie poczucie humoru, podczas operacji znosi ból... Również daję parę wskazówek np. we walce z wielkoludem wskazuje palcem lewą, górną stronę, na której jest głaz który można zrzucić na głowę minibossa. Tej walki już nie ma w Remake. Naprawdę tak nie pisze się postaci bezradnej, która teraz umie zadbać o siebie... W obydwu jest bezradna, ale również zyskuje na odwadze W RE:Revelation 2 pewna postać jest drugą sterowalną postacią, w parze z główną bohaterką, gdzie można płynnie przełączać się między nimi. Nie chce używać broni palnej po traumie, gdy w dzieciństwie postrzeliła matkę na oczach ojca, która ją skrzyczał, dlatego używa tylko przedmiotów do walki wręcz i pomaga. W pewnym momencie musi użyć broni palnej, ewentualnie można tego nie zrobić, ale nie przełamała traumy... Prowadzi to do innego zakończenia - jej śmierci. Jeśli użyje broni to jest całe DLC, gdy przez chyba 6 miesięcy została sama na wyspie z laboratorium i ocalali pomogli jej ogarnąć się. Nauczyła się polować, porządnie strzelać itd. To są tanie chwyty... Spódnica wymaga zdecydowanie mniej uwagi i nie wymaga kompromisów, jakich dokonała wymuszona uroczość od pierwszego skoku z okna. Choć jest absurdem że to córka prezydenta, ale inaczej trudniej zaangażować Leona Za bardzo skupiasz się na aspekcie wizualnym, ale tak, Adę w Remake przeorali pod względem twarzy. Nie wiem czy widziałeś oryginał, ale wspierał ją również scenariusz, dialogi, zachowanie, wywodzące się z wydarzeń RE2. Ashley wymodelowali po swojej rodaczce w OG i tak jak pisałem, wygląd, w tym spódniczka bazowała najpewniej na postaci z Silent Hill 3, ale tam miała 17 lat. Jak na kimś robi wrażenie spódnica i tak go oburza to proszę bardzo, ale nie ma co robić z tego problemu. Ot, projekt pod rozpuszczoną studentkę, ale pewnie projekt z bety zastąpili końcowym pod japońskie realia, bo wcześniej wyglądała trochę jak w Remake, ale z płaszczem, coś takiego... Pewnie potem przypomnieli sobie że to Hiszpania. Uzupełniam akapity poza kolejnością i często odchodziłem od kompa, więc redakcja komentarza może być kulawa. Już daruję sobie szczegółową dyskusję z Tobą (nadal mogę krócej popisać), chyba że będziesz chciał się zaznajomić się z podstawami innego punktu widzenia, ale już mnie męczy pisanie, skoro filmy dobrze pokazują przykłady, a podstawy twierdzeń zbywasz "opinią"... We filmach czasem brakuje mi szukania również zalet i możliwości, dlaczego coś zostało zrobione w ten sposób, możesz tutaj wykazać się, ale nie pustym twierdzeniem "jest lepsze", tylko dlaczego działa. Edit. Ooo, ale długie wyszło. Już nie będę pisać komentarzy na raty w ciągu jednego dnia, bo gubię rachubę czasu. Heh, chyba się zdegenerowałem do jakiegoś keyboard warrior.
  14. śmietnik* Dlatego niektórzy dali jej przezwisko Trashley. Takie momenty też budują wspomnienia o grze i można sobie pomarudzić, jak człowieka wołała, krzyczała "zboczeniec", gdy chciałeś po prostu przejść lub ją złapać. W sumie nie wiem co Cię aż tak irytowało... Jej wołania takie miały być oraz przy okazji było jednoznacznie wiadomo że ją schwytali.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...