Skocz do zawartości

Jaycob

Użytkownik
  • Postów

    2 524
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Jaycob

  1. Nie powinno być drogo, patrząc na to, że robił to 40-osobowy zespół. Gra wygląda na AA. Graficznie nie wygląda źle, ale mam wrażenie, że twórcy poświęcili zbyt dużo czasu na oprawę, a zapomnieli o tym, co najważniejsze - gameplayu. Szczególnie walka wypada słabo - jest powolna i mocno sztywna, ze słabymi animacjami. Urywki, które widziałem przypominają mi trochę Hogwarts Legacy i nowe GoW. Premiera 12 sierpnia? Jak dla mnie powinni to jeszcze przełożyć i dopracować, zwłaszcza walkę.
  2. Jaycob

    Nintendo Switch 2

    To akurat ma sens, bo ta gra była robiona już od 2017 roku i początkowo celowali w pierwszego Switcha. Dopiero później ktoś w Nintendo chyba stwierdził, że przerzucą na Switcha 2. Więc gra wygląda, jak wygląda - trochę jak podrasowany tytuł z poprzedniej generacji. https://mynintendonews.com/2025/07/13/work-began-on-donkey-kong-bananza-immediately-after-mario-odyssey-was-completed/ BTW: 8 lat w produkcji.
  3. Sposobów było trochę. Gra nie prowadzi za rękę, tylko daje graczu zestaw narzędzi i pozwala kombinować. Jak chciałeś gdzieś wejść, to mogłeś to zrobić "po bożemu”, ale równie dobrze mogłeś użyć działka GLOO, żeby zbudować sobie prowizoryczne schody, zamienić się w kubek i przecisnąć przez małą szparę w oknie, kombinować z otoczeniem...
  4. Zrozumiałeś dobrze. Chodziło ogólnie o gry, które zostały porzucone, a miały potencjał na coś więcej. Niekoniecznie musiała to być "jedyna część”. The Suffering 3? No, to byłby ciekawy powrót. Klimat tam był gęsty jak smoła.
  5. Świetna wiadomość! W Personę 3 Reload grało mi się super wygodnie z polskimi napisami. Tłumaczenie, jak dla mnie, bardzo spoko. Teraz ogrywam P5 Royal i niestety czasem muszę odpalać Google Obiektyw, żeby ogarnąć niektóre słówka, co bywa trochę upierdliwe. Ciężko powiedzieć, czy Persona 6 też dostanie PL - mam nadzieję,że tak. W końcu Atlus się ogarnia, chyba już wiedzą gdzie leży Polska.
  6. Kurcze, muszę wrócić do Windows 10.
  7. Jeśli mielibyście nieograniczony budżet i wpływy - możecie zlecić sequel dowolnej gry. Co byście wybrali? Ja mam kilka typów, które chodzą mi po głowie: Dante’s Inferno 2 - byłem w szoku, że nie pociągnęli tego dalej. To mogła być godna konkurencja dla God of War. Aż trudno uwierzyć, że to wydało EA. Enslaved: Odyssey to the West - piękna, niedoceniona gra z unikalnym klimatem. Days Gone - niby setting zajechany na milion sposobów, ale świat wciągał, a relacje między postaciami były naprawdę dobrze napisane. Chętnie bym tam wrócił. Prey (2017) - świetny klimat stacji Talos, uczucie niepokoju, eksploracja i ta cudowna wolność w podejściu do problemów. Do tego świetne mechaniki z fizyką - zamienianie się w kubek czy kombinowanie z otoczeniem dawało masę frajdy. Jakie gry chcielibyście zobaczyć znowu jako pełnoprawną kontynuację?
  8. No jasne, jeśli ktoś nie ograł poprzednich części, to i tak nic z tego nie ogarnie. Jeden wielki filler i totalna strata czasu, emocje będzie miał jak na grzybach. Co do spoilera: Nigdy nie grałem i jak zerknąłem na gameplaye, to chyba nie moja bajka. Styl mnie nie odrzuca, ale główny motyw to symulator farmy? Nie jestem pewny.:D Dorzucę do listy, ale najpierw muszę ogarnąć Persona 5 Royale - jeszcze jakieś 80h przede mną. A tak w ogóle to w planach mam jeszcze Sea of Stars, Chained Echoes i Live A Live.
  9. Zniżka niby 17 zł, ale zaraz wjeżdża opłata serwisowa, ale magia oszczędzania.
  10. Dokładnie tak. Mogliby to zamknąć spin-offem, to nikt by się nie obraził, a tak rozwodnili główną linię fabularną i zamieszali na tyle, że wyszło takie narracyjne nie wiadomo co. Jak wspominasz o flashback'ach to jestem ciekawy co powiesz w rozdziale 8.
  11. Zgadza się. Jest tu kilka dziwnych zwrotów akcji, ale moim zdaniem główny problem Infinite Wealth to to, że wrzucili Kiryu na pełnej. W pierwszym LaD było super - nowy bohater, nowa ekipa, świeży klimat. Ichiban to totalne przeciwieństwo Kiryu - emocjonalny, impulsywny, trochę gamoń , ale przez to bardziej ludzki i łatwiej go polubić (przynajmniej dla mnie). Gra miała lekkość, sporo humoru i fajnie restartowała serię z nowym podejściem do walki. A tu nagle w dwójce Kiryu wraca i to nie jako jakiś gość z boku, tylko praktycznie drugi główny bohater z własną, ciężką dramą. Można nawet odnieść wrażenie, że trochę stawia Ichibana w cieniu. Wszystko robi się bardziej poważne, cięższe klimatem, i IMO przez to pacing siada - mam wrażenie, że sami twórcy nie do końca wiedzieli, na kim chcą się skupić. Trochę to wygląda jak granie na nostalgii, żeby zadowolić fanów starej szkoły.
  12. Podstawka była naprawdę spoko - klimat starego, filmowego Robocopa z lat 80 robił robotę. Jak ktoś jeszcze nie ograł, to warto dać szansę, zwłaszcza że można wyrwać za niecałe 2 dyszki. Dodatek na pewno ogarnę, ale nie teraz. Jakoś nie mam teraz ochoty na takie klimaty.
  13. To są dość specyficzne gry. Musisz się przygotować na bardzo długie cutscenki, ściany tekstu w obcym języku i voice-actingu, który... no cóż, nie wymawia czasem wszystkich wyrazów do końca. Głównie w sidequestach potrafi być trochę dziwnie, ale to już taki styl serii, który albo polubisz, albo nie.
  14. Director's cut. Ssie, że zrobili z tego czasową ekskluzywność.
  15. Poczekaj może na DC, podobno jest 20 min cutscenek więcej@Element Wojny wiesz coś o tym, masz SW2.
  16. W punkt. Gameplay to raczej klasyczny beat 'em up - prosto*, ale satysfakcjonująco. Nie ma tu jakichś systemowych rewolucji (no, chyba że mówimy o Like a Dragon i zmiany stylu na turowy), ale to właśnie fabuła, postacie, dialogi i ten cały japoński absurd przemieszany z dramatem są świetne. * ALE z każda odsłona jest coraz lepszy. Zwłaszcza w Judgment i Lost Judgment - tam napierdzialanki są bardziej rozbudowane, płynne i dynamiczne niż w klasycznych Yakuza'ch. Mega fajnie się to rozwinęło. Przemcio666.
  17. Widziałem parę urywków - dziwny zabieg. Akcja niby w XIX-wiecznej Japonii, a twarze te same co zawsze. Chyba się skuszę, bo teraz jest w promo za ok. 50 zł.
  18. Jak chcesz zacząć przygodę z Yakuzą, to najlepiej lecieć chronologicznie: Yakuza 0, potem Kiwami, Kiwami 2, Yakuza 3, 4, 5 i na końcu Yakuza 6: The Song of Life. Tak poznasz całą historię od zera do końca. Ale równie dobrze możesz zacząć od Yakuza: Like a Dragon - tam jest zupełnie nowy bohater, więc nie trzeba znać poprzednich części. Coś tam Ci może umknąć, ale bez obaw - raczej nie zauważysz, że coś "powinieneś" wiedzieć. Jeśli wolisz coś bardziej detektywistycznego, ale wciąż z klimatem serii, to polecam też spin-offy: Judgment i Lost Judgment - świetne gry, zero znajomości głównej serii wymagane. I jeszcze na koniec dodam, że Like a Dragon to już turowy JRPG, a pozostałe to beat 'em upy. Edit: i jeszcze jest Like a Dragon: Ishin! ale w to nie grałem, to taka alternatywna rzeczywistość, historyczny spin-off.
  19. @Element Wojny Mnie akurat grało się bardzo przyjemnie i raczej mnie nie nudziła, choć zgodzę się, że fabularnie bywało różnie - były momenty, przy których też kręciłem głową. Szczególnie pacing Przez kilka pierwszych chapterów niewiele się dzieje, historia rozkręca się dopiero później. Na pewno nie wciągnęła mnie tak jak najlepsze odsłony serii, ale mimo wszystko dobrze się bawiłem. Ciekaw jestem, jak ocenisz całość po ukończeniu - może jeszcze coś Cię zaskoczy. I przypomnisz mi, o jaki "idiotyzm roku” chodzi w rozdziale 7? Mnie rozwalił motyw,
  20. Bo liczy się pierwsze wrażenie? Jak ktoś pierwszy raz odpali Uncharted 1 w 2025, to może się mocno zdziwić, że to jest ten cały legendarny hit z PS3. A jak się odbije na starcie, to być może nie sięgnie po kolejne części, które są dużo lepsze.
  21. Ukończyłem - zajęło mi to ok. 65h. Zrobiłem dwa zakończenia, jednego opcjonalnego bossa pominąłem, bo był zablokowany pod trzecim endingiem. Ogólnie bawiłem się nieźle, choć gra ma swoje bolączki. Pod względem artystycznym gra nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Lokacje są dość monotonne - przez większość czasu poruszamy się po podobnych, szaro-burych i przygnębiających miejscówkach. Ani razu nie miałem momentu, żebym się zatrzymał i pomyślał "wow, to wygląda kozacko”. Zdecydowanie lepiej wypada za to level design. Mamy sporo skrótów, ukrytych ścieżek, sekretów i opcjonalnych bossów. Eksploracja sprawia frajdę i jest sensownie nagradzana. Świat jest całkiem dobrze połączony, choć jedna z lokacji kończy się ślepo i wymaga powrotu do poprzednich - trochę szkoda. Co do walki - mam mieszane uczucia. System działa płynnie i responsywnie, ogólnie gra się przyjemnie. Ale w praktyce jeden skill, czyli parowanie, wybija się na tle reszty. Jest zbyt mocne, co ułatwia wiele starć z bossami. Różnorodność broni wypada raczej przeciętnie. Niby jest ich sporo, ale w ramach danego typu większość ma bardzo podobny moveset (np. wszystkie duże bronie zachowują się identycznie) - różnice sprowadzają się głównie do ataku specjalnego. Magia spłycona. Zaklęć jest sporo, sa mocne i wyglądają efektownie, ale można mieć aktywne tylko jedno naraz - bez sensu. Nie podobało mi się też, że przeciwnicy potrafią przerwać serię ciosów albo specjalny atak, mimo że już zacząłem trafiać - wyglądało to sztucznie i frustrowało. Poziom trudności oceniłbym na 5/10. Przez większość gry było raczej łatwo - bossowie padali po kilku podejściach. Dopiero pod koniec gra robi się wyraźnie trudniejsza i niektóre walki potrafiły mi zająć kilkanaście prób. Sami bossowie też raczej do zapomnienia - niestety większości (poza 3-4) to zwykłe mobki z większym paskiem HP. Fabułę pomijałem. Cutscenki przewijałem, dialogi olewałem, totalnie mnie nie wciągnęło. Może było coś ciekawego, ale narracja podana jest tak, że zupełnie nie miałem ochoty się w to wgłębiać. Gra ma swoje minusy, ale w tej cenie może się obronić. Jak dla mnie 6.5/10.
  22. Zdania są chyba podzielone. Na Reddicie czytałem, że ludzie raczej chwali, że to jedna z lepszych minigierek i szybki sposób na dorobienie się. Mi też siadła, o wiele lepsza niż to przeklikiwanie się przez menusy z zarządzanie firmą w poprzednim LaD (robiłeś to w ogóle?). Jak już się ogarnie rutynę, to te zadania z wyspy lecą ekspresowo. Swoją drogą, nie zdziwię się, jak pomysł na "DLC” z piratami wyciągnęli właśnie z tej minigierki. W końcu tam też się tłucze piratów przy czyszczeniu wyspy. I nawet jest side quest. A walka? No tu to już naprawdę poszli do przodu. Te ataki synchroniczne i możliwość przestawiania postaci po całym polu to gamechanger - znacznie większa dynamika, pełna swoboda ruchu i sporo opcji taktycznych. Więcej tu głębi niż w całym Clair 33, gdzie nie ma żadnego myślenia. Co do fabuły: coś tam na PCL mnie zgrzytało i pamiętam, że parę razy kręciłem głową, ale teraz to już wszystko wyparowało.:( Mimo to jestem pewien, że jeszcze nie raz się pozytywnie zaskoczysz...
  23. Główna bohaterka będzie łatwa do zrobienia - bez żadnych dodatków, sama łysa pała.
  24. Czy ja wiem… Jak chciałem ogarnąć wszystkie zadania z checklisty, to czasem brakowało mi czasu - dzień się kończył zanim zdążyłem wszystko zrobić. I tak, zarządzanie wyspą z poziomu telefonu to byłby sztos, zwłaszcza jak już masz wszystko na S-rank. Tylko przyjmować gości i patrzeć, jak hajs sam się leje. A co do randkowania - w tej części jakoś totalnie nie miałem na to ochoty. Ze wszystkich minigierek najwięcej czasu wtopiłem w Dondoko, trochę w Ubera na rowerze i jeszcze coś tam ogarniałem na plaży, ale już nie pamiętam. No i przez to, że utknąłem na tej wyspie na dłużej, to potem już średnio chciało mi się robić cokolwiek innego, a tylko fabułę pchnąć dalej. A może po prostu dlatego, że tym razem akcja dzieje się w USA i… no wiesz, nie ma "ładnych pań", żeby nikogo nie urazić. Ale i tak największy hit to to, że grasz w Yakuzę, jesteś na Hawajach, a wszyscy tam gadają płynnym japońskim - nawet jakiś czarny glina.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...