Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Ulubiona i jedyna słuszna odpowiedź doświadczonych ludzi z IT: "To zależy". I to jest właśnie ta prawidłowa. :) Jak będziesz wszystko rozgryzał sam, będzie dłużej w cenie rachunków za prąd i Internet, bo w sieci znajdziesz wszystko. Zejdzie natomiast sporo na analizę, które materiały są dobre, a które nie i dlaczego. W zasadzie na początku nie będziesz w stanie tego ocenić, więc pewnie będą się zdarzać kroki wstecz. Koszty bootcampu, który to przyspieszy, to zazwyczaj 12-25 tys, zależnie od wybranego pakietu. Dzisiaj bliżej tej pierwszej kwoty, bo bootcampy zdychają i dają duże promocje. Czy warto? To zależy. :) Od prowadzących, na których trafisz. Ja kilka lat pracowałem jako wykładowca w kilku z nich i bym nie polecił. Wolałbym uczyć się samemu i raz na jakiś czas wziąć konsultacje u jakiegoś doświadczonego programisty, czy zmierzam w dobrym kierunku. Poza tym w jednym z popularnych bootcampów kurs zazwyczaj kończy się pismami prawniczymi i pozwami. Przyjąłbym 500-1000h na naukę.

Edytowane przez Karister
Opublikowano
Godzinę temu, Karister napisał(a):

Ulubiona i jedyna słuszna odpowiedź doświadczonych ludzi z IT: "To zależy". I to jest właśnie ta prawidłowa. :) Jak będziesz wszystko rozgryzał sam, będzie dłużej w cenie rachunków za prąd i Internet, bo w sieci znajdziesz wszystko. Zejdzie natomiast sporo na analizę, które materiały są dobre, a które nie i dlaczego. W zasadzie na początku nie będziesz w stanie tego ocenić, więc pewnie będą się zdarzać kroki wstecz. Koszty bootcampu, który to przyspieszy, to zazwyczaj 12-25 tys, zależnie od wybranego pakietu. Dzisiaj bliżej tej pierwszej kwoty, bo bootcampy zdychają i dają duże promocje. Czy warto? To zależy. :) Od prowadzących, na których trafisz. Ja kilka lat pracowałem jako wykładowca w kilku z nich i bym nie polecił. Wolałbym uczyć się samemu i raz na jakiś czas wziąć konsultacje u jakiegoś doświadczonego programisty, czy zmierzam w dobrym kierunku. Poza tym w jednym z popularnych bootcampów kurs zazwyczaj kończy się pismami prawniczymi i pozwami. Przyjąłbym 500-1000h na naukę.

POZWAMI?!?!?!

Opublikowano (edytowane)

Nie będę wyciągał publicznie brudów, ale w obliczu problemów finansowych ów bootcamp chwytał się wszelkich nieczystych zagrań, aby nie wywiązać się z umów i wyciągnąć dodatkową kasę od kursantów.

Edytowane przez Karister
Opublikowano
W dniu 25.02.2025 o 16:39, ampere1 napisał(a):

Zastanawiam się nad przebranżowieniem. 

Nie polecam IT dla ludzi na twojej pozycji, tj, jeśli nie doprowadziły cię do tego jakieś szczególne zainteresowania to będziesz rywalizować z setkami juniorów na jedno miejsce.

Opublikowano (edytowane)

Ja myślę że specjalista it od cybersecurity po studiach prawniczych to byłoby niezłe combo. Jako jakiś programista wyższego szczebla manadżer/architekt. Ale ciekawi mnie co jest nie tak w branży prawniczej że się nad taką zmianą zastanawiasz. Prawnik to brzmi już jako końcowa destynacja z której nie opłaca się iść w bok. Programowanie to też trochę przeciwieństwo studiów prawniczych gdzie bardzo się liczy dobra pamięć, a w programowaniu logiczne rozumowanie. Mnie bardzo ciężko szły przedmioty jak historia, j. polski, biologia, anatomia, fizjologia i dlatego poszedłem w programowanie gdzie nie trzeba wkuwać na pamięć. Ja zaczynałem 6 lat temu i było łatwo się wbić w rynek. Doszedłem do stanowiska seniorskiego ale szczerze mówiąc ciężko mi znaleźć firmę która mi zapłaci więcej, a mam stawkę taką rynkową zwykłą, może nawet słabą. Musiałbym się podszkolić mocno, więc nawet z doświadczeniem nie jest różowo. Trzeba mieć motywację do ciągłego szkolenia się, ale szczerze mówiąc przejście z programisty na manadżera/technical manadżera który będzie ustalał wymagania z klientami jest stosunkowo łatwe :P Takich ludzi brakuje mam wrażenie.

 

ps. jeszcze nie widziałem aby ktoś przeszedł z testera automatycznego na programistę. Chociaż taki tester to jest programistą bo testy pisze. Nie wydaje mi się aby to był "upgrade" z testera na programistę. To po prostu troszkę co innego. Tester bardziej skupia się na tym jak ogólnie działa produkt aby wiedzieć jak napisać dobre testy, i (u mnie przynajmniej) pomaga we wdrażaniu updejtów, i może być równie wartościowy jak programista. Tester zdobywa wiedzę o aplikacji, a programista o technicznych aspektach jej działania. 

Edytowane przez HappyLittleGamer
Opublikowano
14 minut temu, HappyLittleGamer napisał(a):

Ja myślę że specjalista it od cybersecurity po studiach prawniczych to byłoby niezłe combo. Jako jakiś programista wyższego szczebla manadżer/architekt. Ale ciekawi mnie co jest nie tak w branży prawniczej że się nad taką zmianą zastanawiasz. Prawnik to brzmi już jako końcowa destynacja z której nie opłaca się iść w bok. Programowanie to też trochę przeciwieństwo studiów prawniczych gdzie bardzo się liczy dobra pamięć, a w programowaniu logiczne rozumowanie. Mnie bardzo ciężko szły przedmioty jak historia, j. polski, biologia, anatomia, fizjologia i dlatego poszedłem w programowanie gdzie nie trzeba wkuwać na pamięć. Ja zaczynałem 6 lat temu i było łatwo się wbić w rynek. Doszedłem do stanowiska seniorskiego ale szczerze mówiąc ciężko mi znaleźć firmę która mi zapłaci więcej, a mam stawkę taką rynkową zwykłą, może nawet słabą. Musiałbym się podszkolić mocno, więc nawet z doświadczeniem nie jest różowo. Trzeba mieć motywację do ciągłego szkolenia się, ale szczerze mówiąc przejście z programisty na manadżera/technical manadżera który będzie ustalał wymagania z klientami jest stosunkowo łatwe :P Takich ludzi brakuje mam wrażenie.

 

ps. jeszcze nie widziałem aby ktoś przeszedł z testera automatycznego na programistę. Chociaż taki tester to jest programistą bo testy pisze. Nie wydaje mi się aby to był "upgrade" z testera na programistę. To po prostu troszkę co innego. Tester bardziej skupia się na tym jak ogólnie działa produkt aby wiedzieć jak napisać dobre testy, i (u mnie przynajmniej) pomaga we wdrażaniu updejtów, i może być równie wartościowy jak programista. Tester zdobywa wiedzę o aplikacji, a programista o technicznych aspektach jej działania. 

Branża prawnicza też jest specyficzna. Jak pisałem, dopiero skończyłem studia i bez aplikacji jest ciężko, a nawet na niej trzeba płacić 6 000 zł rocznie i pracować za w zasadzie niewiele. Co więcej, na aplikacji jest się wyłączonym z rynku pracy na 2 dni w tygodniu (zajęcia+ praktyki). Jednym słowem, trzy lata bajki zakończonej najtrudniejszym egzaminem w życiu. 

Opublikowano (edytowane)
3 minuty temu, GordonLameman napisał(a):

Logika to absolutna podstawa dla prawnika. Bez tego ani rusz w tej branży.

Potwierdzam. Ważniejsza niż ślepe kucie artykułów i paragrafów. Dodałbym jeszcze rozumienie i semantykę wyrażeń.

Edytowane przez ampere1
Opublikowano

No w sumie jak czytam regulaminy to też mam takie wrażenie, że to napisał jakiś mega mózg który zabezpieczył się paragrafami na 4 spusty i jest 5 kroków przede mną :E

 

W programowaniu mega przydatna jest duża pamięć robocza, tzn wykonywanie operacji na kilku zmiennych na raz w głowie. Ja niestety mam przeciętną pamięć roboczą i czuję że mnie to ogranicza ale nic się z tym nie da zrobić. To jest limitacja fizjologiczna. Przetwarzanie 3-4 elementów na raz to jest średnia, a jak ktoś umie 5 to będzie bogiem w programowaniu ;) 

Opublikowano (edytowane)
24 minuty temu, HappyLittleGamer napisał(a):

No w sumie jak czytam regulaminy to też mam takie wrażenie, że to napisał jakiś mega mózg który zabezpieczył się paragrafami na 4 spusty i jest 5 kroków przede mną :E

 

W programowaniu mega przydatna jest duża pamięć robocza, tzn wykonywanie operacji na kilku zmiennych na raz w głowie. Ja niestety mam przeciętną pamięć roboczą i czuję że mnie to ogranicza ale nic się z tym nie da zrobić. To jest limitacja fizjologiczna. Przetwarzanie 3-4 elementów na raz to jest średnia, a jak ktoś umie 5 to będzie bogiem w programowaniu ;) 

Pytanie, czy umiejętność pisania bełkotu trudnego do analizy to jest oznaka bycia mega mózgiem. Skoro jeden prawnik coś pisze, drugi to interpretuje tak, a trzeci srak, to ja bym to nazwał patologią. Zdanie na dziesięć linijek z pięcioma wymieszanymi podmiotami i zgaduj potem czego dotyczy dany zaimek. Na drugi dzień pytam go, czy "ten" oznacza x czy y i koleś sam nie umie odpowiedzieć, mimo że sam to pisał. To w ramach wyrzygania 40 stron interpretacji na temat słuszności korzystania IP Box. Drugi prawnik zrobił review, stwierdzając, że nic z tego nie wynika i nikt się w tym nie połapie, więc jest idealnie. Żenua. Owszem, w wielu miejscach ma to ręce i nogi, ale w równie wielu nie ma. To samo zresztą miało miejsce w programowaniu i niegdyś ludzie piszący tasiemcowate one-lineary uchodzili za przekozaków programowania. Na szczęście czasy "gwiazdorów" piszących kod, którego nikt nie rozumie, minęły. Ja preferuję podejście, że miarą rozumienia trudnych rzeczy jest umiejętność w przystępny sposób ich wytłumaczenia i takiego kogoś mogę nazywać mega mózgiem.

24 minuty temu, HappyLittleGamer napisał(a):

W programowaniu mega przydatna jest duża pamięć robocza, tzn wykonywanie operacji na kilku zmiennych na raz w głowie. Ja niestety mam przeciętną pamięć roboczą i czuję że mnie to ogranicza ale nic się z tym nie da zrobić. To jest limitacja fizjologiczna. Przetwarzanie 3-4 elementów na raz to jest średnia, a jak ktoś umie 5 to będzie bogiem w programowaniu  

Po co? Do tego masz proste narzędzia typu debugger. Skoro są problemy z analizą kodu, to clean code i kilka innych zasad pokroju SOLID się kłania. Przynajmniej póki ktoś nie robi jakiegoś rocket science, co raczej rzadko się zdarza. Dzisiaj większość softu to nie są wyrafinowane algorytmy, tylko oprogramowanie serwerowe, w którym liczy się to, jak zoptymalizować chmurę pod system rozproszony o sporawym obciążeniu. Do tego komunikacja sieciowa i klimaty w stylu radzenie sobie z tym, że ów super nowoczesny cloud może zawinąć instancję w połowie przetwarzania danych. Czyli K8S, observability, CI/CD, load testy i takie tam. W tym jest teraz hajs. No i oczywiście zahacza to w jakimś stopniu o cyberbezpieczeństwo, bo ciężko mi sobie wyobrazić, że ktoś projektuje system rozproszony i nie wie, co to jest HTTPS, a kradzież ciasteczek kojarzy mu się tylko ze świątecznym talerzem.

Edytowane przez Karister
  • 1 miesiąc temu...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
  • Popularne tematy

  • Najnowsze posty

    • Nie przekłada, czy może inaczej - słabo się przekłada (w tej konkretnej metodzie pomiarowej).   Przede wszystkim sama procedura pomiarowa - auto przejeżdża obok mikrofonów ustawionych w odległości 7,5 metra od osi pojazdu na wysokości 1,2 metra, mikrofony rejestrują przede wszystkim dźwiek o wyzszych częstotliwościach - fale o wyższej częstotliwości mają krótką długość fali i raczej niską energię przenikania - ergo bardzo łatwo odbijają się od podwozia i są skutecznie wycinane przez nadkola, uszczelki drzwiowe itp.   To co w samochodzie odbieramy jako huczenie/szum czy basowy pomruk (szczególnie na chropowatym, szorstkim asfalcie), to w głównej mierze hałas strukturalny (w niskim paśmie częstotliwości) a tego mikrofony nie mogą wykryć. Dlaczego? Nierówności asfaltu pobudzają czoło i ściankę boczną opony do wibracji i te drgania są przenoszonę -> opona -> felga -> wahacze -> podłużnice -> podwozie, które oddaje te wibracje tworząc hałas. Druga kwestia to dźwięk powietrza wewnątrz opony (powietrza wpada w rezonans podczas toczenia) które tworzy  puste buczenie, które przenosi się bezpośrednio na felgę i zawieszenie i niemal nie wydostając się na zewnątrz opony (dlatego powstały opony z pianką wygłuszającą, która te efekt w pewnym stopniu niweluje - i one są w sumie najlepszym dowodem powyższego bo te opony często mają 71/72db na etykiecie będąc faktycznie odczuwalnie cichsze w odbiorze, w aucie).   Na koniec dodamy, że system pomiaru hałasu opon został stworzony po to, by chronić ludzi mieszkających przy drogach, a nie dla komfortu pasażerów auta.
    • Phoenix jest wybitnie doświadczony w tej dziedzinie. Parę razy zrobił deal życia
    • Ziomek chce złożyć kompa do weekendowego grania w COD. Trochę neta czasami jakiś film obejrzeć. Na razie bierze mój monitor SAMSUNG Odyssey G75 na próbę i potem zdecyduje czy sobie zostawi czy kupi 27 cali.   Najbardziej zależy mu na dźwięku. Tu moje pytanie co do tego tematu. Wydaje mi się że obecnie nie trzeba kupować karty dźwiękowej bo na płycie głównej kodeki są ok. Ostatni komp kumpel składał 25 lat emu i wtedy karta dzikowa dla niego była koniecznością. Potem miał już tylko laptopy. Zepsuł mu się laptop wiec postanowił kupić kompa. RGB zbędne. Zanim zacznę składać mam dwa pytania.   1. RAM  a 1X16GB 200£ b 2X8GB 200£ c 2X16GB 360£   2. Płyta główna. żeby mieć porządny dziwek to jakiej marki płyta i od jakiej ceny się zaczynają?   Myślę że jak ogarniemy te dwa tematy to z resztą pójdzie już łatwo.          
    • A to hałas mierzony na zewnątrz nie przekłada się na hałas wewnątrz? Opona głośniejsza na zewnątrz od innej będzie cichsza wewnątrz auta względem tej innej?
    • Proszę bardzo już Mint siedzi na laptopie  
  • Aktywni użytkownicy

×
×
  • Dodaj nową pozycję...
{literal} {/literal}