-
Postów
859 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Paarthurnax
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 35
-
Ech tam RS3 i inne wynalazki... Za moich czasów to była zabawa - w maluchu zmieniony wałek rozrządu i tłoki, do tego zebrane koło zamachowe i była rakieta, że przeguby przy drifcie urywało Dokładnie tak jak piszesz zrobiłeś jedno to inny układ siadał albo ograniczał, a jak już większość układów była wymieniona, to znów za mało mocy. Jak wjechał silnik od CBR, to zabawa od początku, ale była moc . Do tego 2 pasażerów do bagażnika (2 worki z piaskiem) żeby przodu nie podnosiło . Obecnie to trzeba wydać majątek, żeby bawić się w takie rzeczy, a nawet jazda Imprezą nie daje już takich emocji jak kiedyś maluchem, No i w RS3 nie puścisz "Zawsze chciałem mieć takie coś..."
-
Może i w chińczykach materiały są gorsze ale nie ma to większego znaczenia, czy chińczyk, czy niemiec. Jak na siedzeniach jest eco to trzeba nakładać coś na UV inaczej każda się po czasie rozleci. Dużo też zależy od tego, czy samochód jest garażowany, a nie stoi bezpośrednio na słońcu. W rodzinie mają 4 letniego mietka GLC, który stoi przed garażem i codziennie słoneczko ładnie pada na siedzenia i w 4 letnim samochodzie trzeba było tapicerować dwa przednie siedzenia. Żeby było mocno eksploatowane to bym powiedział, że normalne zużycie ale tym samochodem jeździ drobna kobieta i to sporadycznie.
-
Wojny i konflikty zbrojne na świecie
Paarthurnax odpowiedział(a) na Camis temat w Dyskusje na tematy różne
Wojna z komarami? -
Moje propozycje to: Toyota Avensis III FL (2012–2018) ale tylko z 1.8 Valvematic oraz Honda Accord VIII (–2015) te ostatnie modele 2.0 i-VTEC 156 KM Jedne z trwalszych konstrukcji ale ciężko dostać zadbaną Hondę. Na pewno odradzę Mazdę - niestety mocno rdzewieją (chyba że to nie jest dla Ciebie problem)
-
Google - wszystkie największe. No i ? Nikt nie zmuszał do wchodzenia na giełdę. W takim kontekście akcjonariuszem może być i chińczyk. Ty znów z metaforą do drzewa - wyjaśniłem powyżej, że to nie ma żadnego wpływu. Skoro uparcie twierdzisz, że podcina gałąź na której siedzi, to ja twierdzę, że robi to w konsekwencji, że pień tego drzewa go przygniata, liście zapychają usta ograniczając dopływ tlenu, a korzenie tego drzewa wysysają z niego soki Jak zakład upadnie to pójdzie do innego zakładu albo się przebranżowi. Ewentualnie się przeniesie za pracą jak to robi znaczna część ludzi. Sorry ale mylisz relacje biznesowe pracodawca pracownik z relacjami emocjonalnymi Trochę jak nasi politycy,którzy wszytko opierają na emocjach, intencjach i moralności, a nie umowach i zależnościach geopolitycznych. I chwała im za to, szkoda że tylko w tych najdroższych wersjach i to też nie zawsze. Tylko za te ich "mniejsze pensje" w przeliczeniu na koszt życia są porównywalne do naszych. Pensje to nie jest główny czynnik tańszej produkcji, który wynosi około 5-10% wszystkich kosztów. Różnicę stanowią przede wszystkim materiały i części 50-70% oraz maszyny i energia kolejne 20%. Można było wcześniej ograniczać uzależnienie od Chin, nie przenosić tak dużej części produkcji i zabezpieczać strategiczne branże. Tylko że wtedy dominowała strategia — wejście na rynek azjatycki, obniżanie kosztów i korzystanie z globalnych łańcuchów dostaw. Teraz trudno udawać, że tych konsekwencji nie było, nie ma i nie będzie niezależnie od tego, czy ktoś w Polsce kupi samochód częściowo europejski, w którym jeden kabelek i jedna część została wyprodukowana w Polsce. Nie można jednocześnie korzystać z zalet globalizacji i oczekiwać, że konkurencja z niej wynikająca nas nie dotknie. Albo gramy na otwartym rynku i budujemy przewagę innowacją, albo próbujemy chronić rynek — ale wtedy trzeba zaakceptować koszty. Sedno problemu nie polega na tym, czyją „kolonią” będziemy. Problemem jest to, czy potrafimy tworzyć takie technologie, produkty i firmy, że inni będą zależni od nas, a nie odwrotnie. Jeśli przewagę budujemy głównie na ochronie własnego rynku, to w długim terminie przegrywamy. Zależności trzeba dywersyfikować — zarówno od obecnych partnerów jak i od Chin, ale utrzymywanie za wszelką cenę obecnego modelu, w którym branża samochodowa w Polsce opiera się na produkcji/montażu do kilku producentów europejskich i liczy, że nic się nie zmieni, a konkurencja sama zniknie, też nie jest strategią. Może właśnie tu jest sedno, że powinniśmy wykorzystywać te możliwości, które mamy, geografia, kadry i logistykę, a nie trzymać się kurczowo starego modelu jak wuja SAMA w kwestii obronności. Konsument nie jest winny temu, że firmy i państwa przez lata wybierały określony model globalizacji. Nie można przerzucać całego kosztu tych decyzji na kupujących.
-
Raczej nikt nie wymyślił koła na nowo. W wielu przypadkach istnieją rozwiązania, które od lat są sprawdzone i trwałe, więc nie zawsze jest sens je zmieniać tylko po to, żeby obniżyć koszty produkcji. Jednocześnie tam, gdzie ma to uzasadnienie, chińczyki potrafią wdrażać nowoczesne technologie, które dobrze się sprawdzają, a wielu zachodnich producentów korzysta dziś z komponentów i technologii pochodzących z Chin. Dzisiejszy przemysł motoryzacyjny nie działa już według prostego podziału - Europa robi jakość, a Chiny tanią produkcję. Europejskie marki bardzo często korzystają z chińskich baterii, platform, elektroniki i zakładów produkcyjnych, a różnica polega coraz częściej nie na kraju pochodzenia komponentu, ale na tym, jak producent integruje całość i jaką wartość dodaje do produktu końcowego. Jeśli chodzi o europejskich producentów, to nie da się ukryć, że w pogoni za niższą emisją, mniejszym spalaniem i redukcją kosztów powstało wiele konstrukcji, które okazały się mniej trwałe od swoich poprzedników. Downsizing i bardziej skomplikowane układy sprawiły, że część nowoczesnych silników jest bardziej podatna na awarie i wymaga znacznie większej dbałości o serwis no i generuje koszty. Do tego należy dołożyć obniżenie jakości materiałów wykończenia i efekt wizualny tez leci na twarz. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich marek i wszystkich jednostek, ale trudno zaprzeczyć, że takich przykładów jest sporo, co później wpływa na wybór dokonywany przez konsumenta. Logiczne, tyle że w większości przypadków jest to świadoma decyzja biznesowa beneficjentów rzeczywistych lub zarządów, wynikająca z chęci obniżenia kosztów i zwiększenia zysków, podobnie jak klient świadomie wybiera produkt, który według niego daje najlepszy stosunek ceny do jakości. Obserwując wyniki finansowe spółek i sposób podejmowania decyzji przez właścicieli w Austrii czy Niemczech, zauważam, że priorytetem jest przede wszystkim rentowność i tam nie ma sentymentów w postaci patriotyzmu lokalnego, krajowego czy europejskiego. Czasy, w których właściciel firmy był mocno związany z lokalną społecznością i dbał o sytuację pracowników, dziś należą raczej do wyjątków niż do standardu. Jednocześnie te same firmy bez problemu korzystają z tańszych komponentów, maszyn i technologii z Chin, a wiele z nich otwiera tam własne fabryki, aby obniżać koszty i zwiększać konkurencyjność. Sama globalizacja nie jest problemem — problem pojawia się wtedy, gdy korzyści z optymalizacji kosztów trafiają głównie do właścicieli, a pracownicy mają ponosić konsekwencje tych zmian. Dlatego dla mnie najistotniejsze jest pytanie - dlaczego pracownik, którego wynagrodzenie jest ograniczane, ma później wybierać produkt danej firmy zamiast tańszego konkurenta z Chin? Firma ma prawo wybierać rozwiązania najlepsze dla swojego biznesu, ale klient i pracownik również mają prawo dokonywać własnych wyborów. Lojalności nie buduje się wyłącznie historią marki, logo czy powiązaniami. Jeśli europejskie firmy chcą konkurować globalnie, muszą oferować realną wartość — jakość, trwałość, innowacje i przede wszystkim uczciwe podejście do ludzi, którzy tę wartość tworzą. Państwa UE powinny stworzyć takie warunki aby klient nie był zmuszony do wybierania tańszej zagranicznej opcji. Większość zakładów produkcyjnych, które powstały na południu Polski nie była podyktowana patriotyzmem inwestorów tylko tańszą siła roboczą i strefa ekonomiczną.
-
@GordonLameman Ale się odpaliłeś Patriotyzm gospodarczy działa, ale działa w obie strony. Trudno wymagać od konsumenta, żeby naprawiał decyzje całego rynku, skoro sam rynek od lat kieruje się głównie ceną i optymalizacją kosztów. Jeden pracownik kupujący chińskie auto nie „zaora” automotive – tak samo jak jeden zakup BMW go nie uratuje. Idąc tym tropem, jeśli upadnie VW, to winni będą wszyscy, którzy kupili Toyotę, a nie Volkswagena. Tylko że gospodarka nie działa w ten sposób – na wynik firmy wpływają tysiące decyzji, a nie pojedynczy wybór jednego klienta. Sam fakt, że tym razem był to chiński produkt nadał tej sytuacji wymiar symboliczny, ale nie ekonomiczny. Gdyby to była Tesla lub Mazda nie było by takiej reakcji, a efekt końcowy dla zakładu taki sam.
-
Przy starszych wersjach to może być elektroniczne abo fizyczne np. przełożenia w skrzyni a nie softwarowe.
-
No właśnie w tym tkwi sedno – wpływ zakupów konsumenckich jest na tyle niewielki, że w skali całego handlu można go uznać za marginalny. To przede wszystkim korporacje kupują z Chin za miliardy i w największym stopniu finansują tamtejszy przemysł, w tym sektor motoryzacyjny. Nie możesz wybiórczo oceniać tylko samochodów. Ktoś może nie kupić chińskiego samochodu, ale jednocześnie bez problemu będzie korzystać z chińskich maszyn, stali, elektroniki czy AGD. Skoro firmy nie mają problemu z kupowaniem w Chinach maszyn, komponentów i surowców, trudno oczekiwać, że przeciętny konsument będzie kierował się innymi zasadami. To przedsiębiorstwa odpowiadają za zdecydowaną większość przepływu kapitału do Chin, a nie indywidualni klienci. Poniżej % udział w zakupach z Chin Gdyby firmy kierowały się innymi kryteriami i bardziej liczyły się z interesem pracowników albo w ogóle ludzi, to problem byłby znacznie mniejszy. To właśnie firmy kupują to, co niektórzy nazywają „chińskim guanem” – wykorzystują te produkty we własnej produkcji albo sprzedają je dalej. Żeby Polak kupił chiński samochód, ktoś w Polsce musi go wcześniej sprowadzić i sprzedać (pomijając import prywatny). Przy drobniejszych produktach wygląda to nieco inaczej, ale zasada jest podobna. Argument, że „ten pracownik podcina gałąź, na której siedzi”, jest mocno naciągany - to nie jest nawet draśnięcie listka na tym drzewie, a co dopiero podcinanie gałęzi. Jego pojedynczy zakup nie ma realnego wpływu na sytuację zakładu. Równie dobrze można powiedzieć, że sam zakład osłabia swoją pozycję, skoro kupuje maszyny, komponenty czy surowce z Chin. To właśnie takie zakupy odpowiadają za zdecydowaną większość przepływu kapitału do Chin, a nie decyzja jednego pracownika. Szkoda, że nie kupił BMW - być może ten jeden zakup był brakującym elementem strategii ratunkowej dla zakładu i zapewniłby mu wdzięczność współpracowników i tytuł regionalnego bohatera
-
TYLKO Auta elektryczne (BEV) - dyskusje użytkowników i opinie zainteresowanych
Paarthurnax odpowiedział(a) na SuLac0 temat w Motoryzacja
Rozumiem, że miejsce docelowe, to koniec cywilizacji i tam nie ma gniazdka z prądem. W sumie ludzie jeżdżą też rowerami 300 km, więc wolny wybór. -
Dlaczego? Czy pracodawca umożliwia zakup samochodu produkcji "zachodniej" na preferencyjnych warunkach? Czy jakby nie kupił chińczyka, to czy to zmieniłoby coś w sytuacji finansowej zakładu... - niestety nie. Nawet jakby 100% pracowników kupowało samochody wyłącznie producentów BMW, VW, Stelantis, to nie ma to żadnego wpływu na rentowność zakładu. Działanie pracownika może nie było marketingowe, ale zachowanie współpracowników świadczy o niskim ilorazie inteligencji przynajmniej części z nich. Nie ogarniają, że to nie ma żadnego wpływu na egzystencję zakładu, a każdy z nich kupuje inne produkty chińskie, przyczyniając się do takiej samej sytuacji w innych zakładach. Mało tego, firma na 100% cięła koszty i kupowała jakieś produkty lub komponenty w Chinach - tyle, że to już przerasta ich procesy myślowe. Czy spryt, to może być dyskusyjne. Może się okazać, że skoro są zwolnienia grupowe, to szybciej się rozstanie z trupem, wiec może jeszcze na tym skorzysta. Żaden upadający zakład nie daje podwyżek ani nie zapewnia lepszego komfortu pracy. Sprawdź, czy zakup tego chińczyka nie był finansowany z pożyczki z funduszu zakładowego Anonimowy raczej nie jest, wskazanie marki samochodu w tym konkretnym przypadku to jak złożenie podpisu
-
Wojny i konflikty zbrojne na świecie
Paarthurnax odpowiedział(a) na Camis temat w Dyskusje na tematy różne
Proporcje są jeszcze większe: Tankowiec z ropą (VLCC) ok. 2 mln baryłekok - 1 USD/baryłkę (czyli ok. 2 mln USD) ropa zakładajmy po 80 USD/bbl = 160 mln US = 1,25% Tankowiec mniejszy (np. 1 mln baryłek) ok. 1–2 mln USD, ropa po 80 USD/bbl = 80 mln USD = 1,25–2,5% LNG / gazowiec np. ładunek 100–150 mln USD przy 2 mln USD opłaty: = ok. 1,3–2% Kontenerowiec / masowiec do ok. 2 mln USD za przejście (ustalane indywidualnie) ładunek np. 50–150 mln USD = ok. 1,3–4% Częściej to było 2% irańskiego do 20% trampkowego. Jak robi to Iran, który poniekąd ma jakieś tam argumenty i świat by to przełknął dla stabilizacji i spokoju to jest to złe, ale jak trampek jawnie pluje wszystkim w twarz i jawnie uprawia piractwo to jest ok. Czas na pożar w pralni kolejnego lotniskowca -
MSI B840 GAMING PLUS WIFI do Ryzen 5 7500F?
Paarthurnax odpowiedział(a) na Paarthurnax temat w Platforma AMD
Dzięki, w sobotę poskładam, to zobaczymy jak się sprawuje ta MSI Pro B850M Pro Wifi -
Wojny i konflikty zbrojne na świecie
Paarthurnax odpowiedział(a) na Camis temat w Dyskusje na tematy różne
1. Strategia NATO sprzed 2022 r. częściowo się zdezaktualizowała, podobnie jak przekonanie o pełnej dominacji USA. 2. Wojska lądowe mają dziś ogromny problem z prowadzeniem ofensywy przez drony, artylerię i broń precyzyjną. 3. Europa ma ograniczone zapasy rakiet defensywnych i jeszcze mniejsze ofensywnych. 4. Przewaga powietrzna NATO nadal istnieje, ale roje dronów i nowoczesna obrona przeciwlotnicza zmieniły zasady gry. 5. Pełnoskalowy atak NATO na ruskich jest mało realny ze względu na ryzyko eskalacji nuklearnej. Odstraszanie działa do pewnego momentu. Bardziej prawdopodobne byłyby ograniczone uderzenia w cele wojskowe lub infrastrukturalne i blokada morska niż wojna totalna. Niestety ruskie posiadają broń atomową i jak nie będą mieli pola manewru to mogą jej użyć. Właśnie to ogranicza działania obu stron. Nie ma żadnej gwarancji, że ograniczony atak nuklearny wywołałby automatyczną pełną odpowiedź Francji, czy Wielkiej Brytanii — decyzje zależałyby od kalkulacji ryzyka eskalacji. Możemy bardzo wierzyć, że nie wystrzelą kolejnej ale czy Francja lub GB zaryzykują? Wątpię. Można z prawie 100% prawdopodobieństwem założyć, że jeden kindżał z atomówką w jakiekolwiek państwo NATO, które nie posiada arsenału atomowego spowoduje, że reszta się rozejdzie do domów... Tylko taka UA może sobie pozwolić na podejmowanie takiego ryzyka, ponieważ w sumie walczy o być albo nie być. Inne kraje nie będą w takiej sytuacji. Nawet obecnie bardziej pyskujemy niż podejmujemy konkretne działania jak coś do nas wleci. -
Witam Planuję jednego kompa podnieść z AM4 na AM5 i stoję przed dylematem czy nabyć: Płyta MSI B840 GAMING PLUS WIFI - 500 zł + Procesor AMD Ryzen 5 7500F (OEM) 100-000000597 - 500 zł do tego mam już RAM PATRIOT Viper Venom RGB 32GB (2x16GB) DDR5 6000MT/s CL30 i RX 7900 Gre. Czy ta płyta może być, czy celować w coś pokroju MSI B850 Gaming Plus WiFi 6E (630 zł) Wiem, że 840 nie ma PCIe 5.0, którego pewnie i tak nie wykorzystam za to ma Wi-Fi 7, które mogę wykorzystać w najbliższej przyszłości. Może jakieś inne propozycje, co do doboru zestawu w niedużym odchyleniu cenowym?
-
Wojny i konflikty zbrojne na świecie
Paarthurnax odpowiedział(a) na Camis temat w Dyskusje na tematy różne
Na razie mamy tylko trochę JASSM-ER i do Moskwy to nie doleci - przynajmniej z terytorium Polski. Barracuda-500M to dopiero przyszłość i jeszcze nic pewnego. Dopóki nie będzie transferu technologi to są na razie gdybania. Tu nawet nie chodzi o wymianę ciosów ale w razie czego demonstrację możliwości, że też możemy ich sięgnąć. Do równania Królewca na szczęście wystarczy artyleria. Skuteczność art. 5 nie zależy od samego zapisu, ale od realnej woli politycznej i zdolności sojuszników do szybkiej reakcji. W przypadku działań poniżej progu wojny, takich jak ataki na infrastrukturę krytyczną, odpowiedź może być przedmiotem długich konsultacji, a niektóre państwa, w szczególności USA i Niemcy, mogą kierować się własną kalkulacją polityczną wobec ruskich. Bezpieczeństwa nie można opierać wyłącznie na gwarancjach sojuszniczych. Własne zdolności obronne pozostają kluczowe. Jak nie będzie determinacji po stronie USA, to UK i Francja też mogą nie kiwnąć palcem, już raz nas zostawili na lodzie, a historia lubi się powtarzać... Dlatego bezpieczeństwa nie można opierać wyłącznie na art. 5. Sojusze są ważne, ale własne zdolności obronne pozostają kluczowe. Pierwsza reakcja zawsze będzie zależała od nas samych i to my musimy podejmować decyzję o takim a nie innym działaniu, a nie patrzeć czy ambasador przyśle sms-a z instrukcjami. Dobrze, że zwróciłeś uwagę, że to pierwsze sztuki a nie dziesiątki sztuk - nie liczyłbym na dostawy z Niemiec wcześniej niż 29/30 i to tylko w ramach uzupełnienia zapasów NATO. Priorytet dalej będzie mieć armia USA, później żydki i beduiny, a dopiero później sojusznicy z EU - nawet jak oficjalnie będzie to szlo na potrzeby armii USA to w takiej kolejności będą przekazywane dalej. Od zgody politycznej do produkcji w Polsce to jeszcze daleka droga, potrzebne są jeszcze: - zawarcie szczegółowych umów między przemysłem polskim a producentami (głównie Lockheed Martin i innymi partnerami programu), - zgody eksportowe na przekazanie technologii (np. w ramach przepisów ITAR), - przygotowanie linii produkcyjnej oraz certyfikacja, - ustalenie zakresu produkcji - czy będą to wszystkie elementy pocisku, czy tylko wybrane komponenty i montaż - może się okazać, że kluczowe elementy będą importowane z USA. I najważniejsza kwestia kosztowo to i tak nas zabije. -
Wojny i konflikty zbrojne na świecie
Paarthurnax odpowiedział(a) na Camis temat w Dyskusje na tematy różne
Przede wszystkim musi być świadomość, że jeżeli zaczynamy machać szabelką, to musimy się liczyć, że i tak jakiś procent tych rakiet nas sięgnie, a nie że jesteśmy w 100% zabezpieczeni. O tym się w ogóle nie mówi i społeczeństwo nie jest na to gotowe. Po pierwsze, konflikty w Iranie i Ukrainie dobrze pokazują problem przesycenia obrony przeciwlotniczej. Nie chodzi tylko o to, czy system jest nowoczesny, ale czy ma wystarczającą liczbę rakiet, radarów, obsług i czasu reakcji, żeby obsłużyć masowy atak. W dodatku dochodzą koszty tego wszystkiego i możliwości uzupełnienia zasobów. Po drugie, nie należy inwestować tylko w systemy obronne skoro i tak są nieproporcjonalnie drogie, tylko należy posiadać możliwość odpowiedzi, a tego obecnie nie mamy i raczej nie będziemy mieć ponieważ inwestycje są jakie są. Trochę się ruszyło ostatnio z dronami ale to nadal za mało - mamy armię przygotowaną na II WŚ, a nie starcia XXI w. - nawet z tymi super duper F35. Dalej nie kupujemy lub nie rozwijamy technologi dających nam autonomię podejmowania decyzji, tylko wszystko pod zbrojne ramię ..uja SAMA i pod jego decyzyjność, a nasze interesy i USA są w tym zakresie rozbieżne. -
Wojny i konflikty zbrojne na świecie
Paarthurnax odpowiedział(a) na Camis temat w Dyskusje na tematy różne
Patrząc na zdolności produkcyjne, braki w samym arsenale USA i całą kolejkę chętnych (oczekujących) to dostaniemy te pociski za 20 lat, kiedy już nie będą potrzebne albo będą już przestarzałe technologicznie. Ciekawe czy gwarancje są w postaci umowy międzynarodowej, czy tylko "ambasador tak powiedział". A całowanie w tyłek dotyczy wszystkich relacji z USA w szczególności zdolności do podejmowania decyzji, a nie za każdy razem patrzymy na to, co powiedzą amerykanie. Później się dziwimy, że nikt nas nie traktuje poważnie. Zachowanie tajemnicy po 2 latach od przekazania i to w okresie wojny nie ma już żadnego znaczenia. Ruskie wiedza ile na nich spadło więc ten teges... Natomiast na bieżąco powinna iść do opinii publicznej informacja: - ogólna wartość przekazanego wsparcia (np. kwota lub szacunkowa wartość), - rodzaj przekazanego uzbrojenia (np. artyleria, amunicja, pojazdy opancerzone, systemy obrony powietrznej), - ogólną liczba lub skala (np. „kilkadziesiąt pojazdów”, „tysiące sztuk amunicji”) — jeśli nie zagraża to bezpieczeństwu, a to moze być dyskusyjne, - cel przekazania (np. obrona, szkolenie, uzupełnienie strat), - podstawę prawną i źródło finansowania, - ogólne zasady kontroli i rozliczenia pomocy. Wtedy można mówić o rozliczalności wydatków i zasadności celu. -
Wojny i konflikty zbrojne na świecie
Paarthurnax odpowiedział(a) na Camis temat w Dyskusje na tematy różne
Może to wyjątek, ale potwierdzający regułę -
Wojny i konflikty zbrojne na świecie
Paarthurnax odpowiedział(a) na Camis temat w Dyskusje na tematy różne
@Mar_s Sugerujesz, że zachód (w tym Polska) nie powinien pomagać UA i Polska powinna mieć w tej chwili prawie 750 km granicę z ruskimi? Nie wydaje mi się, żeby takie rozwiązanie było korzystne dla Polski. Moim zdaniem lepiej mieć przy nodze wrzeszczącego i kąsającego chihuahua niż spokojnego owczarka kaukaskiego nawet takiego starego i kulawego... Też nie jestem zwolennikiem dawania wszystkiego za free i razi mnie ten brak wdzięczności ze strony UA, ale to tylko my jesteśmy winni (nasze elyty), że nie zobowiązaliśmy UA do podpisania odpowiednich papierów w chwili kiedy UA miała nóż na gardle. Przespaliśmy to jak i wszystko inne. Wsparcie UA militarne jak i pomoc humanitarna było i jest niezbędne. Już zaakcentowaliśmy, że też możemy im życie utrudniać i to powinno wystarczyć. Raczej dotarło do tych co miało. Nawet jak strzelili focha z orderami i migami, to dobrze wiedzą, że nie da się nas przeskoczyć. Można pominąć raz, czy dwa ale tak na stałe to nie przejdzie. Sami nie mamy do siebie szacunku, a oczekujemy, że kto inny będzie miał... jak przestaniemy całować amerykanów w tyłek, to może nawet nabiorą ukraińcy nabiorą do nas szacunku. Nie musimy ich kochać, ale wróg mojego wroga jest moim przyjacielem i tego należy się trzymać. Moim zdaniem w UA mają świadomość, że jesteśmy im tak samo potrzebni jak oni nam i na dłuższa metę muszą się z nami liczyć. Polska dla UA jest tym samym, co Niemcy dla Polski i nawet jak się nie lubimy, to są cele nadrzędne, które będą łączyć. -
NFZ / kolejki / patologia / zarobki / niewydolny system medycyny w PL
Paarthurnax odpowiedział(a) na kanon7 temat w Dyskusje na tematy różne
To nie jest tak, że IP BOX zmniejsza do 5% bez względu na formę zatrudnienia tylko kwalifikację celową? Na B2B chyba można było rozdzielać, że część idzie np. na 12%/19% a dochód kwalifikujący się idzie na 5% i co bekniesz za to jako programista ? ech... -
NFZ / kolejki / patologia / zarobki / niewydolny system medycyny w PL
Paarthurnax odpowiedział(a) na kanon7 temat w Dyskusje na tematy różne
Już Gordon wyjaśnił, że mylisz doradców z decydentami. Prawnik może opiniować i doradzać, ale wyroki wydaje sędzia. To dwie zupełnie różne role. Poza tym w większości mówimy o sprawach gospodarczych a nie karnych. Trochę odlatujesz z argumentacją i jak chcesz tak dyskutować to proszę: Prawnik - broniąc gangstera - ryzyko związane z wykonywaniem zawodu idzie w kosmos... W przypadku błędu nie pomoże OC tylko kamizelka kuloodporna i zmiana tożsamości - ryzykujesz zdrowiem i życiem. ... Programista - nie wykona projektu na czas - najwyżej dostanie po premii -
NFZ / kolejki / patologia / zarobki / niewydolny system medycyny w PL
Paarthurnax odpowiedział(a) na kanon7 temat w Dyskusje na tematy różne
Czyli nie pić i nie awanturować się Wiadomo, że nie można tego porównywać do innych zawodów ale jednak branża z krzyżykiem raczej ma w tym temacie gorzej. A jak sobie dziabnę drinka w domu to dalej mogę sprawdzać umowę... i nikt mnie za to po sadach ciągać nie będzie. -
NFZ / kolejki / patologia / zarobki / niewydolny system medycyny w PL
Paarthurnax odpowiedział(a) na kanon7 temat w Dyskusje na tematy różne
Gdyby wprowadzono dobrze zdefiniowane i skutecznie egzekwowane przepisy ograniczające możliwość jednoczesnej pracy lekarzy w wielu szpitalach lub łączenia zatrudnienia w publicznej ochronie zdrowia z praktyką prywatną, mogłoby to ograniczyć część problemów związanych z konfliktami interesów i nadmiernym rozproszeniem pracy. Moim zdaniem jednak należy liczyć się z tym, że bez równoczesnej poprawy warunków pracy i wynagrodzeń w sektorze publicznym część lekarzy mogłaby zdecydować się na przejście wyłącznie do sektora prywatnego, co mogłoby pogłębić problemy kadrowe publicznej ochrony zdrowia, a w konsekwencji nie można byłoby zapewnić darmowej pomocy nawet tej podstawowej. -
NFZ / kolejki / patologia / zarobki / niewydolny system medycyny w PL
Paarthurnax odpowiedział(a) na kanon7 temat w Dyskusje na tematy różne
Tu dowalę również sobie... W branży prawnej obowiązują podobne zasady, co lekarzy czyli długa droga edukacji i pod górkę, a później jak się dobrze ułoży to spijanie śmietanki Z tą różnicą, że decyzja prawnika nikogo raczej nie zabije... czasem wsadzi do pierdla, ale jednak nie zabije. Odpowiedzialność też jest, ale OC pokryje większą część, wiec trochę tak jak u programisty
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 35
