Skocz do zawartości

LeBomB

Użytkownik
  • Postów

    3 321
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez LeBomB

  1. W tym zdarzeniu krytycznym kliknij szczegóły i pokaż co tam jest. Wstępnie obstawiałbym że coś jest nie tak z SecureBoot jak masz włączony, ale żeby mieć lepszy ogląd potrzebne jest to co tam w szczegółach się znajduje. No i dobrze byłoby zerknąć co tam w tym pliku zostało wskazane
  2. Przeczytaj jeszcze raz co napisałem, ale ze zrozumieniem. Kwota straty została zmniejszona o 100 tys. Wcześniejsze kosztorysy opiewały na około 300 tys. zł a mienie o wartości powyżej 200 tys. zł to w myśl prawa mienie o znacznej wartości, co zmienia sposób postępowania. Po ponownym oszacowaniu strat, wyceniono je na 184 tys. zł zatem mniej niż 200 tys. zł, co zmienia charakter czynu, grożące za to kary, jak również sposób postępowania. Nie zrobiono nic wobec niego co nie byłoby niezgodne z prawem. Za szkody o wartości powyżej 200 tys. zł może grozić kara większa niż 8 lat więzienia, a KPK mówi wprost: https://sip.lex.pl/akty-prawne/dzu-dziennik-ustaw/kodeks-postepowania-karnego-16798685/art-258 To że Ty czy @Klakier1984 macie w tym momencie poczucie niesprawiedliwości stosowania procedur jest jak najbardziej uzasadnione, ale nic nie zmienia.
  3. Z rolnikiem nie wyszedł żaden twist. Wyszły tylko dodatkowe informacje, które potwierdzają, że gmina mogła zrobić to co zrobiła na podstawie art. 98 ustawy o gospodarce nieruchomościami https://sip.lex.pl/akty-prawne/dzu-dziennik-ustaw/gospodarka-nieruchomosciami-16798871/art-98 Gość twierdził od lat że się na to nie zgadza, ale nieprzyjęcie odszkodowania nie blokuje prawa własności gminy. Decyzja w tej sprawie została podjęta 20 lat temu i została uprawomocniona. Zatem plan zagospodarowania terenu od dawna był znany i było wiadomo, że jak zostanie podjęta decyzja o budowie, to ta droga i tak tam powstanie. Odszkodowanie za tę część ziemi dalej może odebrać bo jest w depozycie sądu.
  4. Żaden. Po prostu został zwolniony z aresztu, bo straty oszacowano na kwotę mniejszą o 100 tys. zł. Dalej ma zarzut zniszczenia mienia, ale grozi mu mniejsza kara.
  5. kliknij na to krytyczne z 08:06:32 i pokaż co tam się pod nim wyświetla oraz ten błąd przed i te dwa po
  6. Przerabiałem na PC. Ceny przedłużenia licencji na stronie ESET były jakieś chore. Na 3 lata wychodziło coś około 600 zł. Jaką masz cenę na mobile? 49 zł czy wyższą? Można z zaufanego źródła mieć za 44 zł przedłużenie licencji. https://antywirus.net.pl/eset/mobile-security/przedluzenie
  7. Tu praw trzeba dochodzić cywilnie na podstawie art. 82 RODO https://gdpr.pl/baza-wiedzy/akty-prawne/interaktywny-tekst-gdpr/artykul-82-prawo-do-odszkodowania-i-odpowiedzialnosc Szkody finansowe, czyli np. jak ktoś weźmie kredyt na czyjeś dane itp. ciężko będzie udowodnić, że wynikają bezpośrednio z tego wycieku, bo trzeba by wskazać, że dane osoby poszkodowanej nie wyciekły wcześniej. Da się jednak sądzić o odszkodowanie za szkody niemajątkowe, czyli np. że wyciek wywołał realny, negatywny stan psychiczny, uzasadniony strach przed kradzieżą tożsamości, głęboki stres wynikający z upublicznienia danych o zdrowiu itp.
  8. Zastrzeżenie PESEL-u uchroni Cię przed możliwością zrobienia wałów i wzięcia kredytów na Twój nr PESEL. Dlaczego to ważne? Zatem mają praktycznie Twoje pełne dane identyfikacyjne. Z zastrzeżonym numerem PESEL zostawiasz ostatnią zaporę przed wykorzystaniem tych danych na Twoją niekorzyść. Natomiast z danymi medycznymi nic więcej nie zrobią, chyba że tak jak pisano wyżej, będzie jakiś spam telefoniczny na jakieś produkty czy usługi związane typowo z Twoimi schorzeniami i nie tylko. Wszystko pod warunkiem, że którakolwiek placówka medyczna, do której chodziłeś korzystała z usług MyDr, bo przypominam, że to usługa zewnętrzna, nie państwowa i nie każda placówka z niej korzystała. Z tego co podają, to wyciek dotyczy około 12 tysięcy podmiotów prowadzących działalność medyczną. Z informacji jakie udało mi się wyszukać w Polsce takich podmiotów jest około 21 tysięcy. Zatem problem dotyczy około 55% podmiotów. Owszem, taki wyciek to i tak gigantyczny problem, ale większym problemem byłoby gdyby te dane wyciekły z państwowego systemu np. pacjent gov czy bezpośrednio z NFZ. @sino trzeba by grzebać po darknecie, bo tam zazwyczaj pojawiają się do sprzedania bazy danych pozyskane w takich wyciekach. Tylko nikt normalny nie będzie tego robił, bo i po co.
  9. @zgreg a czy aplikacja biedronki nie obsługuje NFC?
  10. @hubio napisałeś to tak, jakby firmy nie miały żadnych zobowiązań w związku z RODO, a jednak mają. Zatem tak, nie zrozumieliśmy się.
  11. @zgreg prawdopodobnie do zeskanowania karty Biedronki by dostać evoucher za kaucję. Jeżeli potem można go wymienić na pieniądze w kasie to spoko, jeżeli tylko przy zakupach to dalej działanie niezgodne z ustawą. Dobrze byłoby jakby wreszcie zaczęli te czytniki robić po to by umożliwić zwrot od razu na konto, a nie jakieś aplikacje sklepowe.
  12. Nie no wiadomo, że będą lepsze i gorsze automaty, będą miejsca gdzie w najbliższej okolicy jeszcze nie ma żadnego i w ogóle. Ja tylko piszę, że są już takie miejscami i jak ktoś chce kręcić rekordy to na pewno nie na takim jakiego zdjęcie pokazałeś. Tam to w ogóle już jakaś patologia, bo ktoś chyba nie ma umowy na odbiór, albo odbiory są za rzadko.
  13. @AndrzejTrg @209458 wszystko zależy od ilości modułów. Jeden moduł mieści 1500-2000 butelek plastikowych i nawet 6000 puszek. Zatem w tym rekordzie wszystko zależy od tego czy to był miks puszek i butelek czy same butelki itd. Ale automaty mogą mieć po kilka takich modułów, wtedy za jednym razem są w stanie przyjąć kilka tysięcy butelek. Co więcej w niektórych modelach jeżeli są 2 i więcej modułów na dany typ opakowania, to podczas opróżniania jednego z modułów nie trzeba wyłączać całej maszyny, od strony oddającego maszyna dalej działa i przyjmuje opakowania. Edit: w większości Lidlów i w Biedronkach takich pewnie nie spotkacie, ale Selgros, Auchan, czy inne markety już dysponują takimi rozwiązaniami.
  14. @AndrzejTrgskoro wszystko na jednym bonie to nie trzeba było nic wymieniać. Są automaty które bez problemu przyjmują takie ilości, a ci co sobie zrobili biznes z wygrzebywania butelek kaucyjnych z koszy itp. wiedzą gdzie takie automaty stoją.
  15. Powtórz mi to jeszcze raz, bo chyba nie wierzę co czytam. Twierdzisz, że firm nie obowiązuje RODO? Co do reszty wiem o co Ci chodzi, ale to dalej nie zmienia faktu, że chcesz legalizacji kradzieży własności intelektualnej i artystycznej na potrzeby AI. Dlatego Ci odpisuję, że równie dobrze na tej podstawie będzie można kraść dowolną własność intelektualną i artystyczną.
  16. Z tym brakującym dokumentem, przez który nie zaczęło się leczenie to wiadomo że sprawę trzeba wyjaśnić, ale z informacją że jest za mało materiału do badań to tutaj niestety tak bywa. Wiem to już niestety z doświadczenia. Jak to rak płuca, to zapewne była robiona bronchoskopia, czyli pobieranie wycinka płuca specjalnym narzędziem wprowadzanym przez nos. Jak rak jest zaawansowany, to często dochodzi do pobrania próbki wraz z komórkami obumarłymi, które nie nadają się do diagnostyki. To sprawia, że ilość materiału nadającego się do diagnostyki w celu ustalenia leczenia jest niewystarczająca. Można próbować kolejny raz, ale znów efekt może być taki sam i traci się kolejne 2 tygodnie. W takim wypadku jeżeli lekarz nie proponuje nic innego, to po prostu należy upominać się o możliwość biopsji gruboigłowej (biopsja pozwalająca pobrać większą ilość materiału wykonywana pod tomografem lub innym urządzeniem obrazującym). Badanie bardziej precyzyjne i dające większą pewność uzyskania wyników, ale też nie w każdym przypadku może dać się wykonać. Jak nie jest możliwe, trzeba szukać innych opcji diagnostycznych. Tu już powinna być rola koordynatora, ale można go nie dostać, o czym niżej. No tutaj problemem jest z jednej strony brak chęci, bo faktycznie mogliby wysłać mailem między szpitalami, wydrukować, dać do podpisania i odesłać, ale pewnie byłoby to "poza procedurą", co w świetle ostatnich afer brzmi po prostu beznadziejnie... Ogólnie to co teraz napiszę, to też piszę z doświadczenia i może się przydać każdemu jeżeli ma problem i powinien mieć założoną kartę DILO, ale w pewnych okolicznościach tego nie zrobiono. To moim zdaniem jest kolejny bardzo poważny problem w całym systemie leczenia onkologicznego. Standardowo procedura wygląda mniej więcej tak, że w jakichś badaniach wychodzi, że coś tam człowiek ma, dostaje kartę DILO, robi dokładniejsze badania, zbiera się konsylium, ustala się leczenie i podejmuje się leczenie. Problem jest wtedy, gdy człowiek nie wie że coś ma, a rak daje o sobie znać dopiero w późnym stadium. Wtedy pierwsze objawy mogą być właśnie np. neurologiczne i pomylone z udarem, wylewem, innymi chorobami czy nawet stanem zapalnym. Może być masa innych objawów wskazująca na inne choroby wymagające hospitalizacji. Wtedy człowiek trafia do szpitala, ale na oddział o zupełnie innym profilu niż onkologia. Może trafić na neurologię, chorób wewnętrznych czy inny w zależności od objawów. Robione są badania, po których wiadomo już mniej więcej co się dzieje, że jest jakiś guz, ale nie ma badań histopatologicznych, bo np. wspomniana wcześniej bronchoskopia jest nieskuteczna, a szpital nie może zrobić badań innymi metodami. Wtedy może powstać poważna luka. Jaka? SZPITAL W TAKIM WYPADKU MOŻE NIE WYSTAWIĆ KARTY DILO. Dlaczego? Bo nie chcą wystawiać DILO pacjentom, co do których mają tylko podejrzenie, ale nie zostają u nich na oddziale W takiej sytuacji pacjent też odbija się od systemu i będzie się bujał po szpitalach opóźniając leczenie. Pewnie chętniej wystawiliby gdyby mieli pewność, czyli wynik badań histopatologicznych. Co wtedy zrobić? Wymusić założenie DILO w szpitalu, albo jeżeli jest się wypisanym ze szpitala, to po wypisie iść do rodzinnego, pokazać wyniki dotychczasowych badań (nawet tylko obrazowych i wypis), rodzinny też może założyć DILO, a to przyspiesza procedurę, bo wtedy można od razu uderzać do szpitala i poradni onkologicznej i po wizycie zostać przypisanych choćby do koordynatora, a nie bujać się po kolejnych oddziałach i szpitalach, tracić cenny czas i zmagać się z systemem. Choć wiadomo, że to nie daje 100% pewności, że trafi się tu gdzie powinno, bo mogą być też takie sytuacje jak w artykule, gdzie zderza się człowiek z kolejną ścianą "brak miejsc"...
  17. Zacznijmy od tego, że oni nie rozumieją że ETS to handel uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych w ekwiwalencie CO2, a nie uprawnienia do emisji samego CO2. Pod tym określeniem kryją się wszystkie gazy cieplarniane emitowane przez przemysł, które podlegają ustawie. Gadanie o samym CO2 jako czynniku wpływającym na klimat, tutaj nie ma kompletnie zastosowania. Edit: Dla przykładu. Żeby wyemitować jedną tonę metanu (1 t CH4) należy wykupić w systemie ETS uprawnienia do emisji około 30 ton CO2. Czyli jedna tona metanu wyemitowanego do atmosfery oddziałuje na środowisko tak jak 30 ton dwutlenku węgla. Przy czym mowa o emisjach spowodowanych działalnością człowieka, a nie o ilościach metanu występujących naturalnie w środowisku.
  18. @hubio no to dobro ludzkości jest ważne i można złamać RODO i bezpieczeństwo firm, bo różnego rodzaju systemy zarządzania, systemy ISO i wiele wiele innych też jest ważniejsze niż biznes, a agregacja takich danych mogłaby przynieść np. korzyść w postaci na przykład udoskonalenia i uproszczenia wszystkich norm produkcyjnych, co ujednoliciłoby proces w ujęciu globalnym. Przykładów można podawać w nieskończoność, a dalej nie stanowią usprawiedliwienia. Co jak np. dokumenty które stworzyłeś u siebie w firmie wykradnie Ci jakieś AI w myśl tej samej zasady? Co jak AI pod otoczką systemu antyplagiatowego zacznie kraść prace naukowe itp. jeszcze przed ich publikacją tym samym pozbawiając naukowców przychodów z publikacji? Nie wiem czy Twoja wyobraźnia sięga aż tak daleko jaki niebezpieczny wyjątek chciałbyś zrobić. Jeżeli firma chce trenować model na jakichś dziełach niech je wykupi albo kupi do nich dostęp.
  19. Jest bardzo dużo. Opłaty za wywóz ustalają gminy i miasta. Większość PSZOKów i sortowni to dalej spółki miejskie (choćby Warszawa czy Kraków i wiele innych). Ponadto już w samym nagłówku artykułu masz: Skoro gminy twierdzą, że straciły połowę dochodów znaczy że obsługują sortownie i sprzedają surowiec do dalszego recyklingu.
  20. Nie tylko, bo są też spółki miejskie, gminne, zarządzane przez samorząd.
  21. No właśnie twierdząc, że AI powinno mieć możliwość trenowania na tego typu rzeczach, popierasz żeby nie były chronione.
  22. Przykładowa, ale wcale nie nierealna, biorąc pod uwagę kombinatorstwo, chciwość i konieczność odrobienia strat i pokrycia bieżących wydatków, jeżeli prywatny rynek węgla regulowałby cenę surowca.
  23. @MaxaM takich danych żadna gmina nie udostępni bo musiałaby też ujawnić jaki sztab urzędników i pracowników biurowych stoi za spółkami zajmującymi się odpadami. @galaktyjaki jest poziom recyklingu ze śmieci segregowanych i jaki z systemu kaucyjnego już Ci pisałem jakiś czas temu. Tak samo jaka jest różnica między przerabianiem plastiku zmieszanego a wyodrębnionego PET.
  24. @trepek taka różnica że wtedy zasadniczo zostałaby uwolniona cena węgla i jakby kopalnie dały cenę 2000 zł to elektrownie też musiałyby zapłacić zanim zostałoby znalezione tańsze źródło pokrywające zapotrzebowanie, o ile by znaleziono.
  25. To się zaczyna śmieszne robić 😆 Z jednej strony posłowie twierdzą że system kaucyjny zwiększył poziom recyklingu tylko o 10-15% a może tylko o 5%, z drugiej strony w mediach informacje jak to gminy tracą 50% dochodu z PET i aluminium co by wskazywało że poziom selektywnej zbiórki tych surowców został przedłużony na system kaucyjny, co przekłada się na 50 procentowy wzrost ich recyklingu. To kto ma rację? Posłowie czy media? 🙃
×
×
  • Dodaj nową pozycję...