-
Postów
577 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Isharoth
-
Niedługo otworzę. Wydaje mi się że już więcej takich bram nie powinno być, choć jeszcze kilka lokacji mam do odhaczenia. Dziś kolejne postępy. Na razie nie pcham dalej głównego questa, tylko zaliczam wszystko poboczne to co się da. No i spróbuję tego kurier questa zrobić, no ale chyba mnie coś strzeli przy okazji.
-
Dokładnie. A tej bramy akurat nie otwieram, bo nie jestem pewien co do jej przydatności. Wydaje mi się że ona jest jedynie skrótem do pewnej lokacji. Ale potem sprawdzę
-
Nie Oznaczyłem na mapce i poszedłem sobie. Co za gówno ten boss w Bilewater, cała lokacja to jeden z najgorszych designów jaki widziałem w ciągu ostatnich 10-15 lat. No nie przypominam sobie nic gorszego. Ta lokacja była jak jakaś osobna gra dla masochistów, typowo pod streamy. Nie wiem kto wpadł na pomysł żeby coś takiego zostawić w grze. Nie dość że droga do bossa to 5 minut gdzie trzeba po drodze ściągnąć z siebie robale i farmić silk żeby się podleczyć (bo nie da się ominąć robali z tej ukrytej ławki co jest bliżej bossa). Poza tym sama ławka też była ukryta w taki sposób że nie było prawie tego widać... w odróżnieniu od innych ścian do rozwalenia. Silksong będzie miał dla mnie zerowe replayability dopóki tego nie naprawią. Musiałem bossa cheesować przez 20 minut, psując jego AI bo przez te biegi do niego i robienie challenge rooma za każdym razem, odechciało mi się go robić normalnie. Tym bardziej że zarówno arena jak i boss do najłatwiejszych nie należą. No ale cierpliwie czekałem i biłem go po trochu wykorzystując lukę w jego AI. Jak będziecie mieli z tym problem to piszcie, dam wam znać jak to zrobić. W świecie gry znajdziesz trochę zamkniętych bram na 'simple lock' - nim właśnie je otworzyć. Trudno powiedzieć co konkretnie otwiera, po prostu różne przejścia. Czasem całą ukrytą lokację, czasem kogoś uwięzionego. Na razie kluczyków mi starczyło, ale w razie co zostawiam sobie jeden zapasowy i nie otwieram tej bramy w mchowej lokacji.
-
Też to miałem, tylko w innym miejscu.
-
Hehe, ja już byłem w Mist i pewnie właśnie poszedłem tą ścieżką o której piszesz Ja już prawie całą Cytadelę mam zrobioną, zostały mi głównie lokacje które się z nią łączą. Dla samej Cytadeli IMO warto zagrać w Silksong. Świetna lokacja i muzyczka. Sinners na pierwszy rzut oka wydawało się złe, ale nie było aż tak złe. Bilewater jest po strokroć gorsze. Nie. I najgorzej że mam już pooznaczanych na mapie kilka takich miejsc gdzie nie mogę nic zrobić, albo nie wiem co zrobić Dokładnie. Czasem zdarzy się że zaraz po bossie będzie leżało coś ciekawego, ale nie zawsze jest to regułą. Czasem po zabiciu trudnego bossa okazuje się że nie dostajesz kompletnie nic, poza dalszą częścią lokacji z trudniejszymi mobami i parkourem. Znam ten ból. Wracałem do każdych Dark Soulsów z przyjemnością, bo po prostu kocham tę serię. Ale do DS2 wrócić nie potrafię. Kiedyś przeszedłem ją kilka razy, a teraz za każdym razem po chwili się odbijam. Dla mnie to książkowy przykład gry która nie została zaprojektowana pod to żeby była fajna i ciekawa, tylko była zaprojektowana pod frustrację, żeby była żmudna, żeby powtarzaniem ciągle tego samego męczyła gracza - to jest właśnie ta 'trudność'. Pamiętam swoje biegi do Velstadta, gdzie pod koniec był ten długi korytarz pełen mobków i czasem nie dało się go tak po prostu zrushować bez bicia ich, bo przerywały ci animację przechodzenia przez mgłę, która była dość długa - tak w DS2 specjalnie zrobili żeby można było przerwać tę animację przez całą długość jej trwania, żeby wyeliminować kolejny potencjalny czynnik skracania sobie żmudnej rozgrywki Jedynka była sprawiedliwa, poza poboczną zawartością dla chętnych. Ale nawet ta poboczna zawartość nie była raczej tak mocno nastawiona pod frustrację. W Silksong niestety co jakiś czas pojawiały się momenty, gdzie czuć było że twórcy nie myśleli żebyś się dobrze bawił, tylko żebyś stracił sporo czasu. Ale w sumie to może być niesprawiedliwe określenie. Wydaje mi się że twórcy tak nie myśleli, tylko po prostu jak tworzyli grę sami przez tyle lat, byli zamknięci w pewnej bańce, bez większej grupki testerów z zewnątrz. I uwierzyli przez to że niektóre lokacje, są ciekawe i grywalne - bo po prostu byli przyzwyczajeni do ich testowania, wręcz wyuczeni na pamięć. Przez to mogli trochę zatracić poczucie rzeczywistości. No i Bilewater jako cała lokacja nie pasuje trochę do tego opisu. Tam od razu widać, że twórcy świadomie chcieli wyżyć się na graczach. Jedne z najbardziej wkurzających mobów z input readingiem. Wyskakują znikąd, rzucają w ciebie wybuchającymi strzałkami, a jak próbujesz do nich podbiec żeby je bić to od razu uciekają i chowają się. Dosłownie znikają z mapy. Jedyna ławka jest na skraju lokacji, więc do bossa trzeba biec dosłownie przez całą lokację, a ta mała nie jest. Druga ławka okazała się być pułapką. Dowiedziałem się wczoraj, że istnieje trzecia ławka, bliżej bossa, ale jest bardzo dobrze ukryta i za każdym razem jak się z niej startuje, to trzeba się przebiec przez robaki, a więc dostajesz debuffa że nie możesz się leczyć i wysysa ci energię. Więc zanim pobiegniesz na bossa to musisz najpierw wyfarmić energię na mobkach i wyleczyć się żeby zdjąć ten debuff (hp się nie odnowi, ale ściągniesz robaki - dopiero za drugim razem będziesz mógł się normalnie leczyć). A mówiłem już że przed bossem za każdym razem masz challenge room z wieloma falami mobków? A boss jest dość trudny i walczysz z nim nad wodą z tymi samymi robakami - wpadniesz do niej przez przypadek to tracisz możliwość leczenia Nie chcę cię zniechęcać. Moim zdaniem to nadal świetna gra, która cierpi momentami na poważne braki w balansie. Na szczęście braki te są bardzo łatwe do naprawy. Czasem wystarczy zmniejszyć dmg mobków, czasem wystarczyłoby postawić gdzieś bliżej dodatkową ławkę i już byłoby o wiele lepiej. Moim zdaniem rozstawienie ławek jest największą bolączką tej gry. Przez to trzeba często latać kilkukrotnie przez te same lokacje żeby wrócić tam gdzie się umarło. Nie przypominam sobie żeby coś takiego miało miejsce w pierwszym HK. Ooo, to wyzwanie na górze bardzo mi się podobało. Dość długa ścieżka, z checkpointami, gdzie robi się parkour. Super to było. To było trudne, ale nie frustrujące. I takie rzeczy właśnie lubię (oczywiście nie jeśli się ciągle powtarzają ). W ogóle umiejętności do eksploracji są bardzo ciekawe w Silksong. Już nabrałem wprawy w parkour czy też pogo (bez tego bym nie dał sobie rady w Bilewater). Ta lina naprawdę pomaga. Można się nią nawet od mobków wysoko odbijać. Tej umiejki jeszcze nie mam. Zastanawiam się gdzie może być. Ale nie musisz mi pisać, sam odkryję. Mam jeszcze sporo lokacji wokół Cytadeli do zwiedzenia. Część już trochę zwiedziłem, ale nie do końca. Na razie zwlekam z robieniem głównych rzeczy, żeby ponadrabiać wszystko co poboczne. Będę chciał jeszcze ze sklepów wszystko wykupić, chociaż poza koralikami brakuje mi jeszcze tego kamyka który jest potrzebny do kupienia niektórych akcesoriów.
-
Wszedłem dziś do tej lokacji do której miałem iść, czyli do Bilewater... Ja nie mogę, jaki to jest okropny design. Sama lokacja jest już mocno nieprzyjemna a ławka jest bardzo daleko od... wszystkiego. Druga ławka która była bardziej po środku okazała się pułapką i to nie taką którą dałoby się naprawić. Od ławki do challenge rooma mam bardzo nieprzyjemną drogę pełną walk i akrobacji (i żmudnego farmienia silk, żeby odnowić sobie życie po tej ścieżce). Challenge trwa 2-3 minuty, a po nim jest boss. Nie no ktoś tam w TC mocno odleciał. To nie jest gra dla ludzi. Z tego nie ma żadnej przyjemności. Ta gra nie szanuje mojego czasu takimi lokacjami. Zakładam że większość osób nie będzie miała przyjemności z robienia czegoś takiego, gdzie w kółko trzeba poświęcać 10-15minut żeby wrócić tam gdzie się umarło. Nie wiem po co coś takiego robić. Czekam tylko na krytykę od większej ilości graczy jak tam dojdą, bo ci co to widzieli już sporo o tym napisali. Nie pisałem się na granie w gry dla masochistów typu Jump King, tylko sequel całkiem przyjemnej i sprawiedliwej metroidvanii. Niestety dostałem to pierwsze. Jasne, Silksong ma pełno fajnych momentów. Chyba nigdy nie grałem w tak frustrującą grę. DS2 nie ma podejścia do Silksong jako całokształt, więc nie ma sensu porównywać tych 2 gier, ale jest pewna rzecz w której DS2 też przodował. W byciu frustrującą i niesprawiedliwą grą. Takie miejscówki jak Bilewater uświadamiają mnie że Silksong pod tym względem to taki Dark Souls 2 na sterydach. @Jaycob
-
Pamiętam. Jeden jest u sprzedawcy w początkowej osadzie (za 500 koralików). Drugi w u sprzedawcy w Cytadeli (chyba był nieco droższy). A trzeci Ja użyłem kluczyków tylko na tej bramie z Doków, oraz Tamtą bramę po lewej stronie gdzieś przy początkowych lokacjach, na razie olałem, bo mam przeczucie że dostanę się tam od innej strony. A jeśli nie to potem tam pójdę. Na razie specjalnie zostawiłem sobie jeden zapasowy kluczyk u sprzedawcy, bo nie wiem ile ich ogólnie będę potrzebował w całej grze. Ano. Współczuję ludziom którzy tam poszli na początku. Wydaje mi się że ta droga którą ja obrałem jako pierwszą, była nieco łatwiejsza, choć też miała wkurzające momenty. Ale nie było takich długich biegów do bossa. Miła odmiana w odróżnieniu od współczesnych soulslike np. Eldena, gdzie projekt bossów moim zdaniem leży. np. boss przeciąga atak przez 5 sekund a potem w 0,000000001 sekundy robi animację uderzenia. W HK i Silksong bossy mają naprawdę niezły telegraphing. Jedyne czego nie lubię to bossów gdzie masz wielu przeciwników na raz w ciasnej arenie. Jedna z moich najbardziej ulubionych lokacji. Mimo że bywa czasem wymagająca, to ogólnie była odprężająca. Może to właśnie za sprawą muzyki Teraz dopiero zobaczysz ile dróg się przed tobą otworzy.
-
Aaa, tą otworzyłem już wcześniej, dlatego zapomniałem. To droga do dalszej części Doków. Kluczyki są w różnych miejscach np. w sklepach u NPC, ale też jeden znalazłem w pewnej późniejszej lokacji.
-
Są Pokażesz która? Kojarzę że w tamtych rejonach było parę zamkniętych bram, ale nie pamiętam już dokładnie tych z Deep Docks. Wiem że jedną bramę tam otworzyłem dopiero dzisiaj, ale ona nie była na kluczyk.
-
Jako że mam nowe skille, to nadrobiłem zaległości w Far Fields i w Deep Docks. Łatwo nie było.
-
Ale dziś duże postępy zrobiłem. Zdobyłem kolejny skill do eksploracji. Przeszedłem przez okropną drogę jaką była wspinaczka na pewną górę Zdobyłem kolejne ulepszenie broni, no i też sporo ulepszeń do nici (mam już dodatkowe 5 pasków). A nadal zostało sporo nieodkrytych lokacji. Ta gra jest ogromna.
-
Spokojnie, będą gorsze lokacje Też cały czas nim gram. Na razie nie znalazłem nic co by mi bardziej pasowało. On ma jeszcze tą dodatkową regenerację energii W Silksong dość szybko poziom trudności robi się taki jak w endgame w HK. Tylko też są czasem tzw. 'cheap moments'. Np. wielu przeciwników w ciasnej arenie. Miałem wczoraj 2 bossów + addy w takiej arence. Nie lubię takich rzeczy. Ale mimo wszystko to nadal świetna gra. Ja do Cytadeli trafiłem od prawej strony - zupełnie inna droga. Dopiero wczoraj sprawdziłem tę standardową i współczuję ludziom którzy musieli biec ciągle do tego bossa przed bramą Ja biegłem przez Wczoraj jeszcze znalazłem lokację obok tej startowej. Trzeba było otworzyć bramę muzyczką (niestety ciągle o tym zapominam że to mam). Tam właśnie był ten podwójny boss ale też ciekawe rzeczy do podniesienia. Mam też już 7 masek (hp). Pełno lokacji odkrytych wokół Cytadeli, ale jeszcze nie zwiedzonych. Jestem aż trochę przytłoczony ogromem tego świata, a jeszcze przecież do starych lokacji też się wraca, żeby porobić questy. Quest na kolejny upgrade broni jest cholernie długi. Jeszcze nie udało mi się zdobyć tego oleju, bo trzeba w zamian za olej znaleźć 5 różnych itemków rozsianych po całym świecie (albo do odbioru od NPC, którym pomagaliśmy). Mi się udało uzbierać na razie 2/5. Wiem że jeden jest w lokacji, której teraz szukam. Zobaczcie to pogo Szkoda że nie nagrałem całości, bo po tym checkpointcie przy odblokowanych drzwiach, dalej też jest jeszcze pogo + dość długi challenge room, bez żadnego dodatkowego checkpointu (tak, umarłem ze 2 razy i musiałem wracać ) A i na koniec dnia udało mi się dorwać kolejny, bardzo przydatny skill do eksploracji. Teraz może się otworzyć przede mną wiele sekretów.
-
Ja już w 2 akcie. Nadrobiłem tyle co się dało w poprzednich lokacjach, ale do samego 2 aktu dotarłem chyba zupełnie inną, niekonwencjonalną drogą. Był tam boss, za którego achiev ma 3% osób na Steamie, ale walka z nim była genialna - jak taniec. Teraz w tej lokacji co jestem, jest przeogromna, był też bardzo fajny boss. Gra się zrobiła trochę przyjemniejsza przez to wszystko. Fajni bossowie, ładna lokacja, przepiękna muzyczka.
-
Idź dalej Zobaczysz Wróciłem do Chapel of the Beastfly. Nie widziałem wcześniej tego bossa, ale czytałem że jest absurdalny. No i ludzie mieli rację. Ciasna arena, boss duży i ciągle szarżuje. Czasem szarżuje w taki sposób że nie wiadomo jak tego uniknąć, bo jest lekko podwyższony, że nawet go nie przeskoczysz. No i przywołuje addy co chwilę po 2. Nie lubię jak walki polegają na tym że nie ma gdzie się ruszyć, albo nie widać co się dzieje na ekranie. Może oleję to na razie, tylko muszę odzyskać koraliki...
-
Odechciewa mi się grać. Strasznie zryty balans jest, wkurza mnie że wszystko zadaje 2hp. W praktyce ciągle od wszystkiego można paść na 3 hity. Ciasny pokój z bossem, boss ogromny, przywołuje dodatkowe mobki, ale tylko dotkniesz bossa to tracisz 2 hp. To nie jest po prostu trudniejsza gra. Ta gra była tworzona z filozofią żeby nie dawać frajdy tylko żeby była trudna dla trudności. Kompletne odwrócenie priorytetów i to samo było z Dark Souls 2. Dla mnie Silksong jest ogromnym zawodem. W odróżnieniu od HK, nie jest to gra dla przeciętnego gracza, tylko dla ludzi lubiących walić głową w mur aż się rozwali... głowa lub mur. Jako weteran soulsów jestem zniesmaczony że mam do wyboru albo gry kompletnie zidiociałe, które same się przechodzą i ciągle prowadzą za rączkę, albo gry dla masochistów. Mam już trochę dość że w polityce wszystko sprowadza się do skrajności, a teraz jeszcze w grach mnie to dotyka, bo twórcy nie potrafią pohamować swoich zapędów. Trudniejsze to niekoniecznie od razu znaczy lepsze. Nie można zapominać że gra musi też dawać przyjemność. A kiedy w grze wszystko jest przeciwko graczowi i jest pełno 'cheap momentów', to nie wiem czy można w ogóle mówić o przyjemności. Szkoda, bo dla mnie balans całkowicie niszczy potencjał tej gry, a na pewno jest to dobra gra. Kocham HK, ale Silksong na razie skutecznie mnie odrzuca. I chyba zrobię sobie przerwę do czasu aż twórcy tego nie ogarną, albo nie pojawią się jakieś mody poprawiające balans.
-
Jestem już po pierwszym ulepszeniu igły. Różnica jest niewielka
-
Tak! No właśnie nie mogłem poczuć jakiegoś mocnego wzmocnienia z tych potek. Wróciłem do narzędzi. Teraz takie rzucane bomby testuję.
-
Oczywiście że nie, bo bossy w SS nic nie dają To znaczy sam nie wiem. Może on do jakiegoś questa jest? Bo biłem go z jakimś NPC który był niedaleko. Trzeba było wcześniej znaleźć tego NPC, pogadać z nim, chociaż raz umrzeć na bossie i stał on gdzieś po drodze do bossa jak chodziłem z checkpointa z tego challenge o którym pisałem (pokój nad bossem). Być może popycha to dalej wątek z tym NPC. Możliwe też że boss wróci w tamto miejsce jak karawana pojedzie dalej.
-
@Jaycob Jeśli masz ten wywar to chyba pojechałeś już dalej z karawaną? W takim razie nie wiem czy ten boss jeszcze tam będzie Gdzieś czytałem że jak nie zrobisz go w tamtym miejscu to pojawi się w innym, ale nie wiem na ile to prawda i gdzie miałby się pojawić. Butelki odnowisz prawdopodobnie przy karawanie, ale nie próbowałem jeszcze. Ja znalazłem jeszcze bomby do rzucania Ja odblokowałem kolejny skill odblokowujący eksplorację. Aż odpuściłem sobie tego trudnego bossa i poszedłem zobaczyć co mi się teraz odblokowało. Jest tego całkiem sporo, no i poboczny boss + zlecenie na niego.
-
Polecam zajrzeć do pokoju nad bossem (przejdziesz tam przez lokację wyżej). Jak zrobisz tam całe wyzwanie do końca to będziesz tam miał spawn... do czasu aż nie usiądziesz przy innej ławce. Więc przygotuj się i wykorzystaj go Bez tego byłoby ciężko. Ja już jestem po kolejnym bossie i teraz mam jeszcze innego. Wydaje się bardzo trudny.
-
On jest w Greymoor po lewej stronie. Polecam go ubić zanim pojedziesz z karawaną pchełek (jak już wszystkie znajdziesz) Zastanawiam się co zrobić w Haunted Bellhart.
-
Właśnie abusowałem Moorwinga bo już mi się nie chciało uczciwie go robić Lecem dalej.
-
@Jaycob A czytałem że tam podobno jakiś przełącznik jest żeby otworzyć drzwi na stałe. Ciekawe czy to był żart, czy rzeczywiście tak jest, bo nic takiego nie znalazłem. Na razie nie chce mi się tam wracać, bo mam dobry spawn na bossa (Moorwing). Jakbym poszedł gdzie indziej to mogę ten spawn stracić, a wtedy droga do bossa będzie kiepska.
-
Nie no, mam już tyle doświadczenia w Silkpostami, że musiałem aż sam sprawdzić na ich Twitterze żeby w to uwierzyć. I... No właśnie, a przez długi czas będziesz miał 5-6hp w Silksong. Czyli cały czas jesteś na 3 hity od niektórych przeciwników. A warto dodać że klatki nieśmiertelności po otrzymaniu obrażeń też są mocno znerfione. Często jak dostajesz jeden hit, to od razu wpada drugi. Np. jest tak na bossie z którym teraz walczę. Czyli czasem możesz dostać nawet 4 obrażenia przy popełnieniu jednego błędu. I to nawet nie jest tak że ta trudność zwiększyła się przez jedną czy dwie zmiany w mechanikach gry. To szereg zmian zrobionych przeciwko graczowi, ale niewiele zostało oddane nam w zamian za osłabienie nas. - Przeciwnicy biją mocniej - Przeciwnicy mają więcej hp - Upgrade naszego hp/dmg jest wolniejszy nawet jak już zdobędziemy te pierwsze upgrade, to wzrost jest tak znikomy, że praktycznie nic nie zmienia - Połowa przeciwników nie daje nam głównej waluty, a ta jest teraz jeszcze bardziej potrzebna niż w HK, bo większość ławek odblokujemy tylko tą walutą. - Bossy często nie dają praktycznie żadnej nagrody - A jak już o ławkach była mowa, to są ustawione tak, że droga do bossa jest czasem długa i uciążliwa - Każdy zdobyty Crest wymaga żeby na nowo odblokowywać z nim sloty. A do tego trzeba mieć określone itemki, których na razie jest bardzo mało. W HK jak już odblokowałeś sobie slot, to miałeś miejsce do samego końca gry. A na pewno takich zmian znalazłoby się znacznie więcej. Pojedynczo nie są one zbyt wielkie. Ale jakby zebrać wszystko razem do kupy, to wychodzi przesada.
-
Wiesz, dla mnie Hollow Knight miał super wyważony poziom trudności. Gra też całkiem nieźle nagradzała pokonywane trudy. W Silksong już w pierwszych godzinach czuję się jakbym robił endgame w HK. Wszystko ma mnie na 3 hity. Czytałem że upgrade broni niewiele daje. A moby robią się coraz bardziej tankowate. Bossy nie dają nawet głównej waluty po pokonaniu ich. W sumie to nic nie dają Pierwszy upgrade maski pewnie też nic nie da, bo nadal będę na 3 hity (6hp). Najgorzej że teraz częściej się wydaje tą walutę, bo prawie każda ławka kosztuje. Nawet znalazłem scamerski sklepik z ławką gdzie trzeba płacić 30 koralików za wejście. Jak wyjdziesz to musisz znów płacić. Ja wyrzuciłem 90 koralików w błoto, bo otworzyłem drzwi, ale poszedłem jeszcze w prawą stronę zobaczyć co tam dalej jest. Jakież było moje zdziwienie gdy drzwi po odejściu od nich... ponownie się zamknęły. Mówię sobie: no dobra, zapłacę i od razu wchodzę. I... przez przypadek wyszedłem. Kolejne 30 w błoto. Mam wrażenie że nikt tego nie testował. Czuję się jakby wszystko co miał gracz było ponerfione w tej grze. Całkowicie odwróciła się filozofia designu gry. Czuć jakby wszystko było robione pod trudność a nie pod frajdę. Dla mnie obecnie Silksong to taki odpowiednik Dark Souls 2 w serii DS. Naprawdę czuję się oscamowany, dobrze że gierka była tylko za 20 dolców. Liczę że ją zbalansują w następnych patchach, ale może to trochę potrwać. No i mam obawy że tego nie zrobią, bo jazgot najbardziej elitarnej i toksycznej grupy graczy byłby nieziemski. To nie tak że sobie coś ubzdurałem. Pełno ludzi pisze o problemach z balansem i o tym że gra ma problem z nagradzaniem gracza za eksplorację/pokonywanie przeciwników. Ja już byłem zmęczony tym że soulslike od FS z jakiegoś powodu robią się coraz trudniejsze i nastawione pod frustrację. Elden ma beznadziejny design walk w 2 połowie gry i w DLC. A teraz ta sama choroba dotknęła HK. Szkoda.
