-
Postów
5 297 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
38
Treść opublikowana przez Element Wojny
-
Cały czas FF XVI, z tego co widzę jestem dokładnie w połowie gry. Wrażenia jak najbardziej pozytywne A już powoli planuję kolejny krok i chyba padnie na Metaphor ReFantazio.
-
Kolejna dobra gra zniszczona przez hejterów.
-
Na X tydzień temu jakieś francuskie "źródło" wrzuciło info, że cała trylogia Xeno dostanie upgrade packi zimą (ponoć coś więcej niż tylko standardowe ulepszenia), ale nikt inny tego nie potwierdził ani nie podjął dyskusji w temacie, choć na redditach ludzie ciągle pytają. Xeno 2 (które miało najbardziej zwalony silnik z całej trylogii) dopiero parę miesięcy temu dostało na emu patch, który pozwala na w miarę stabilne 60fps. Poprzednie waliły się niemiłosiernie.
-
Scena moderska już działa i "wiadomo co" nadchodzi. Najgorsze jest to, że na emulatorach te wszystkie największe gry mają to wszystko od dawna zrobione - 60fps, podbite rozdziałki, ulepszone tekstury, czasy wczytywania itd. bo to wszystko jest w plikach. Tu nic dodatkowo nie trzeba robić, tylko odblokować. Jak widać to nadal zbyt wiele pracy.
-
Bieda totalna z tymi upgrade'ami. Z całej kolekcji syna tylko Scarlet/Violet i Mario Odyssey ją dostało. Jakby to naprawdę był jakiś problem żeby wrzucić fixa na 60fps, skrypt w Yuzu to raptem kilka linijek... Xenoblade Chronicles X ma nawet w plikach zapisane ustawienia na 60fps (odkryto przy premierze gry na S1), ale nikt nic z tym nie robi.
-
Gość się przemieniał, raz był sobą, raz smokiem, raz czymś innym, a ty miałeś te kilka buteleczek na wszystkie fazy. A dodatek z tyłka - totalny recykling lokacji podstawki, słaba historia poboczna, wątek o niczym.
-
Finałowy boss w Tales Of Arise, też oczywiście kilka faz, w którymś momencie zrobił się jakimś giga bossem, rozwaliłem go, używając ostatniej buteleczki... i co? I OKAZAŁO SIĘ ŻE ZNOWU WSTAŁ I MUSZĘ GO POŁOŻYĆ RAZ JESZCZE, NIE MOGĄC DAĆ SIĘ TRAFIĆ WIĘCEJ NIŻ 3-4 RAZY. Ale miałem wkurwa, myślałem że wypieprzę komputer przez okno.
-
Mnie w ogóle w grach drażnią bossowie. W 90% gier finałowi bossowie są przesadzeni aż do obrzydzenia. W jrpg'ach coraz częściej też w kolejnych seriach/odsłonach finałowe walki powielają ten sam schemat - boss pada, wstaje, pada, wstaje, pada, cudowna odnowa zdrowia, pada, przemienia się w jakiegoś giga bossa, pada i tak do usrania. Tak było chociażby w Personie 5 - nie jestem w stanie zliczyć na ile etapów i momentów padaj/wstań była podzielona ta walka, ale chyba łącznie ponad 2 godziny się tam męczyłem aż robiłem przerwy bo palce mi już odpadały. Nawet w ostatnich Yakuzach mam ostatnio ten problem, bo finałowi bossowie nagle dostają efekt Supermana (choć kiedy walczyłem z nimi na wcześniejszych etapach gry, byli po prostu trochę silniejsi od innych). W filmach zresztą jest to samo, wystarczy włączyć Johna Wicka Dlatego moją ulubioną walką finałową w filmach zawsze było i będzie zakończenie Equilibrium - oto walka finałowa: Krótko, konkretnie, bez pierd...
-
Jak zwykle punkt widzenia od punktu siedzenia. Dla Ciebie coś jest proste, dla kogoś innego niekoniecznie. Czytając temat Clair i grając na easy z modem czułem się jak jakiś trędowaty, bo nawet w takiej kombinacji zdarzało mi się nie trafić okienka, a jak wyłączyłem moda to obrywałem regularnie. Włączyłem na chwilę poziom hard i zostałem zakopany żywcem w kilka tur. W Eldenie miałem podobnie i to na jakichś randomowych mobkach. W Soulsach które odpaliłem sam nie wiem po co nie mogłem wyjść z prologu bo ciągle ginąłem. Przypuszczam, że nawet w Stellarze będę się cholernie męczył z bossami. Dla kogoś fun, dla mnie zwykła frustracja.
-
95% turówek opiera się na taktyce, strategii i planowaniu z wyprzedzeniem, a soulsy na wciskaniu przycisków w odpowiednim momencie. I tutaj nie ma co zaklinać rzeczywistości ani używać wyszukanych nazw - w soulsach liczy głównie element zręcznościowy i refleks. Oczywiście, że postać którą sterujesz musi być odpowiednio przygotowana do walki, ale nawet najlepsze ciuchy i pierdyliard butelek z leczeniem nic Ci nie da, jak nie będziesz potrafił uniknąć/skontrować uderzeń bossów, bo sam wiesz że te gry nie wybaczają błędów i momentalnie masz game over. Ja seryjnie nic do tych gier nie mam, takie Soulsy istnieją i mają swoich fanów, ale wkurza mnie że coraz więcej gier z pogranicza RPG/gier fabularnych idzie w te systemy walki, przez co dla mnie takie gry odpadają.
-
To ja już wolę taką skalę trudności w turówce, gdzie muszę planować z wyprzedzeniem każdy ruch i przewidywać posunięcia przeciwnika/moje słabości które wykorzysta, a nie naciskać przyciski na czas - bo do tego te całe soulsy się sprowadzają.
-
Bo ja mam gdzieś cierpliwość do takiego gameplaya - uderzenie/unik/kontra/odskok/uderzenie/kontra/unik i tak jedziesz panie w dowolnej kolejności każdego po kolei. Dupa nie fun.
-
Tak, tyle że ja to robię w ramach zabawy wynikającej z czystej chęci odkrycia wszystkiego, a nie dlatego że w innym wypadku nie byłbym w stanie ukończyć gry, bo nie dałbym rady przejść kolejnego "bossa". I normalnie bym Ci powiedział - nie widzę problemu, dla każdego coś dobrego, baw się dobrze! Tyle że ja w takie coś nie zagram, bo te gry albo nie mają niższego poziomu trudności, ale ten "niższy" jest dla mnie i tak barierą nie do przejścia. Elden Ring przykładowo - jak usłyszałem że fabułę piszę Martin to byłem wniebowzięty, potem jednak jak zobaczyłem że to souls-like to cała radość poszła w piz...du, ale mimo tego i tak spróbowałem - no i skończyło się po chyba 20-30 minutach. Gameplay kompletnie nie moja bajka, i skoro tak się męczyłem z jakimiś randomowymi mobkami to nie widziałem sensu kontynuować do momentu spotkania bossa, bo musiałbym chyba jakichś trainerów używać żeby jakiegokolwiek przejść.
-
Słyszałem o tej Twojej "taktyce" na gry typu souls-like - grindowanie godzinami levelu na randomowych mobkach, żeby potem móc sobie poradzić z jakimkolwiek bossem. Nie no rewelacja po prostu, fun jak cholera tracić 10-15-20 czy cholera wie ile godzin na bezmyślny grind, żeby móc ukończyć grę. Żal by mi było czasu. Wykorzystując do tego dostępne umiejętności, z wykorzystaniem pole walki i dostępnych warunków, a nie "okienek parowania" Wczoraj nawet oglądałem jedną streamerkę, którą obserwuję od czasów kiedy zrobiła trylogię Xeno. Biedna tak się męczy w Clair że masakra, ginie non-stop bo kompletnie nie wychodzą jej uniki/parowania, ludzie jej piszą żeby obniżyła poziom trudności do minimum i omijała wszystkich pobocznych bossów, ale ona chyba już obniżyła...
-
Wymaga trochę cierpliwości? Raczej wymaga skilla. Całkowicie się z Tobą zgadzam - gra ma bawić a nie frustrować! Gry ewoluują od wielu lat, i przyjęło się że gracz ma na ogół albo dostępny przystępny poziom trudności "dla casuali", ale wybór takowej - chcesz się męczyć to się męcz na HARDzie, ale daj żyć innym - tyle że soulsy złamały tą zasadę. Jej klony również ją łamią. Ja też nie jestem w stanie grać w te souls-like podobne, bo jak widzę że cały gameplay znowu opiera się na tych kontrach/blokach/unikach/odskokach/okienkach itd. to mnie normalnie uj strzela.
-
O to to. Kilka razy się na tym złapałem, jakaś ciekawa prezentacja i wyskakują że gra RPG, że gra fabularna, a po minucie trailera widzisz że to kolejny skok odskok super boss kontra parowanie itd. i już wiesz że masz kolejny souls-like'owy klon robiący za "rpg'a". Coraz mniej gier z klasycznymi systemami. Ja już nawet znam 2 osoby które z Clair Obscur zrezygnowały, bo nie umiały w te parowania/uniki i nawet w trybie fabularnym strasznie się męczyli. Nie miałbym z tym problemu, gdyby twórcy naprawdę robili te systemy pod wszystkich - czyli róbcie HARD'a dla tych co szukają emocji i pierdyliarda ekranów śmierci, MEDIUM dla tych którzy chcą się bawić fabułą i przy okazji mieć od czasu do czasu jakieś wyzwanie, i easy dla tych którzy tych systemów w ogóle nie ogarniają. Clair przykładowo w trybie "fabularnym" moim zdaniem powinno mieć parowanie/kontry albo wyłączone albo w trybie auto.
-
https://www.ppe.pl/news/372856/nintendo-switch-2-swietuje-sukces-dzieki-produkcjom-od-nintendo-gry-od-innych-wydawcow-maja-problem.html Zaskoczeniem nie powinno być to, że najlepiej sprzedającą się grą third-party na premierę Switcha 2 był Cyberpunk 2077: Ultimate Edition. Jednak sprzedaż tytułów third-party jest bardzo niska, mimo iż Switch 2 miał na premierę aż 13 wersji pudełkowych, podczas gdy jego poprzednik otrzymał 5 gier pudełkowych na premierę (The Legend of Zelda: Breath of the Wild,1-2 Switch, Just Dance 2017, Skylanders Imaginators, Super Bomberman R). Analitycy uważają, że taka sytuacja jest spowodowana tym, że nabywcy Nintendo Switch 2 są zainteresowani przede wszystkim grami Nintendo, także starszymi, gdyż Switch 2 jest kompatybilny z tytułami z poprzedniej konsoli. Duże znaczenie może mieć również to, że większość gier third-party to porty starszych tytułów, które można było już ograć na konsolach PlayStation i Xbox. Mnie to nie dziwi, kogo interesują porty starych gier? A już totalnie SEGA dała dupy w temacie Yakuzy 0 Director's Cut - 8 tysięcy kopii w Japonii ale wynika to też z tego, że gra zaoferowała 0 nowego contentu fabularnego, jakieś tryby multi które mało kogo interesują, a nowe 30 minut cutscenek to ponoć jeden wielki odpad po-produkcyjny, totalnie nic nie wnoszące sceny - tak o tym piszą osoby które tą edycję zakupiły. Mi osobiście cholernie brakuje upgrade'ów starszych gier - odpalam Pokemon Scarlet miód malina 60 fps zero zacięć rewelacja; odpalam Pokemon Arceus 30 fps i laguje jak potłuczona, serio mogliby wrzucić te patche, co im szkodzi...
-
Gotowe. S1 przetransferowany do S2, update'y zrobione, dodatkowe kontrolery podłączone, Kart World zainstalowany, upgrade'y zainstalowane, Fortnite dla S2 zainstalowany, teraz kontrolery się ładują, a za godzinę będzie jak chłopaki wrócą ze szkoły
-
Ja w pre-orderze mam Donkey i Pokemon Z-A. Zastanawiam się jeszcze nad membership na 12mc. Kontrolery dodatkowe z S1 działają z S2, więc rezygnuję z Pro Controlera, nie ma sensu wydawać tyle kasy. Dołożyłem 500zł, reszta od babć. Tak jak napisałem wcześniej, kot to podstawa.
-
Jest mega dużo fajnych rzeczy w tej grze - co-op to jedno, gameshare między S2 i S1 to drugie, mega duża customizacja i assist mode które przyda się dla dzieciaków. Do wczoraj się wahałem, teraz już nie mam wątpliwości.
-
Polityka w Polsce i na Świecie - wątek ogólny
Element Wojny odpowiedział(a) na Spl97 temat w Dyskusje na tematy różne
Giertych z tego co widzę to się zerwał ze smyczy i nałykał psychotropów... Jego dzisiejsze posty na X to objaw jakichś zaburzeń. Nie dość że już otwarcie pisze że Nawrocki przegrał wybory, to jeszcze pisze że ta sama Izba, która zatwierdziła zarówno wybory parlamentarne jak i prezydenckie, nie miała prawa orzekać, co oznacza że... on nie jest posłem, Tusk nie jest premierem, a obecny rząd i parlament jest nielegalny - a co za tym idzie, wszystko co ten rząd zrobił przez ostatnie 1,5 roku jest nielegalne. Na dobrą sprawę Romanowski może sobie jutro wrócić z Węgier i uja mogą mu zrobić -
Ja już w grze jakieś 15h. Historia jest bardzo dobra. Podoba mi się jej mroczny klimat, wielowątkość, tutaj nikt nie bierze jeńców, krew się leje a trup ściele się gęsto. To jest zupełne zaprzeczenie tego co grałem w Rebirth, gdzie było czysto, kolorowo, miło i zabawowo. Tutaj jest mocny klimat i nie ma czasu na jakieś pierdoły. Główny bohater o wiele ciekawszy niż Cloud, Cid jako postać poboczna bardzo fajnie napisany i zdubbingowany. System walki jest niezły i bardzo widowiskowy, ale moim zdaniem walki są za długie, jak nieraz się zdarzą 2-3 bossowie pod rząd to mnie palce napierdalają od tego ciągłego spamowania przyciskami. Na minus: questy poboczne - totalny nic nie warty szajs, ALE - ma dwa plusy - tych questów jest niewiele, robi się ja ekspresowo (dosłownie 3-5 minut na quest), a od razu po zrobieniu za naciśnięciem jednego przycisku quest kończymy i wracamy do fabuły głównej - fajne rozwiązanie. Jak ktoś nie chce tracić tych paru minut to niech ich nie robi, nic nie straci. Otwartego świata tutaj nie ma, są dość ograniczone huby, ale to moim zdaniem kolejny plus - bo przecież te puste wielkie mapy w Rebirth to była komedia. Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczony, bo spodziewałem się że po Rebirth znowu zostanę zarzucony debilnymi minigierkami i skokami fabularnymi co kilka godzin, a tymczasem tutaj wszystko idzie centralnie fabułą, od której ciężko się oderwać. Polecam.
-
