-
Postów
5 297 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
38
Treść opublikowana przez Element Wojny
-
Idealny stosunek ceny do jakości. Jeśli kolejne ich gry będą podobnie wycenione, to będą miały szansę odnieść wysoki sukces sprzedażowy.
-
-
Dla mnie i tak jest - bo z czym niby przegrała? Z upgradem starych gier na Switcha 2? Jaj sobie nie róbmy. Przy takim ocenianiu to TLOU/TLOU2 co 2 lata będzie GOTY, przy każdym kolejnym remasterze remake'a.
-
A co to za mina? Clair rządzi i dzieli na wszystkich platformach; nie ma co porównywać z 2 grami, należącymi stricte do sterylnego ekosystemu Nintendo.
-
Polityka w Polsce i na Świecie - wątek ogólny
Element Wojny odpowiedział(a) na Spl97 temat w Dyskusje na tematy różne
https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-szymon-holownia-potwierdza-psl-rozstaje-sie-z-polska-2050,nId,21828424 3 Droga była, 3 Drogi nie ma. I znowu każdy gra na siebie. -
Wychodzą z prostego założenia - cokolwiek nie napiszą, będzie automatyczną reklamą dla tej gry. Dlatego siedzą cicho, liczą że ludzie szybko skończą grać i temat sam się wyczerpie.
- 464 odpowiedzi
-
Za mną 8h, jestem właśnie po walce z Benediktą. Co mogę na ten moment powiedzieć? Zaskoczenie. Nie spodziewałem się, że ten tak dość obszernie krytykowany Final jest... aż tak dobry. To co do tej pory dostałem, bije na łeb na szyję cały ten minigierkowy fan-service pod nazwą FFVII Rebirth. Jest dobra, mroczna historia w tle, jest ludzki główny bohater który w przeciwieństwie do Clouda nie robi za rekwizyt, i co najważniejsze - gra szanuje mnie, gracza, i nie marnuje mojego czasu na jakieś pierdoły, Chadleye czy inne debilizmy. Questy poboczne na ten moment do zapomnienia, ale ich plusem jest że zrobiłem je w moment, a nie jak w Rebirth każdorazowo musiałem jak ostatni cieć biegać po mega wielkich mapach i szukać cholera wie czego. Zaskoczenie totalne... no nic, wracam do grania.
-
Wystarczy użyć filtrów. Tyle że jak ich użyjesz w temacie Stellara, to nic nie zostanie.
- 464 odpowiedzi
-
Piecze nie piecze, szkoda że nikt się nie zajął stworzeniem jakichś fajnych tech wdzianek dla głównej bohaterki, albo jakichś nowych designów broni (o czym twórcy zapomnieli albo mieli w dupie). Zamiast tylko konkurs na to, kto bardziej rozbierze główną bohaterkę i załaduje w nią większy bolec.
- 464 odpowiedzi
-
Polityka w Polsce i na Świecie - wątek ogólny
Element Wojny odpowiedział(a) na Spl97 temat w Dyskusje na tematy różne
-
Po ukończeniu Clair, przyszedł czas żeby trochę oczyścić głowę, obniżyć pułap i odkryć nowe niezbadane lądy. FFVII Rebirth, po naprawdę niezłym Remake, bardzo mnie zawiodło, pod wieloma różnymi względami. Może dlatego, że oczekiwania były znacznie większe, a może dlatego, że gra straciła swoją tożsamość i stała się totalnym fan-servicem, zamiast opowiadać angażującą historię. Od FFXVI nie oczekuję kompletnie niczego - mam jednak nadzieję, że będę się dobrze bawić, a gra będzie miała coś fajnego do zaoferowania.
-
Nie, wychodzi na to że polityka ex'ów już od dawna się nie sprawdza. Ciekawe ile by zrobili, gdyby gra wyszła w tym samym momencie multiplatformowo, teraz można jedynie zgadywać. A znając życie, Stellar 2 znowu będzie czasowym ex'em.
- 464 odpowiedzi
-
Był taki jeden boss, którego ostatecznie pominąłem. Koleś atakował mnie takimi seriami nieregularnych ciosów, że może połowę udawało mi się uniknąć. Ja jeden atak, on seria, ja jeden, on seria, i tak w kółko i na okrągło. W którymś momencie skończyły mi się możliwości wskrzeszania i to by było na tyle Trochę szkoda, że tacy bossowie "fabularni" jak Clea są ukryci za tak absurdalnym levelem, wymaganym do ich zabicia. Ja skończyłem grę na 71 levelu.
-
Aha, czyli problem pojawia się tam, gdzie ludzie sobie kręcą sprzęty do woli? Cóż, ja procesora nie mam kręconego, ramu nie mam kręconego, a grafę mam na UV, i nie mam żadnych problemów.
-
No pewnie że są, fani souls-like'ów, przecież o tym jest rozmowa od samego początku Niestety coraz więcej gier typowo rpg skręca w tę stronę, co widzę jakieś ogłoszenia że action rpg to znowu souls-like. Ja wiem że łatwiej zrobić taką nawalankę niż dobrego rpg'a z fajnymi mechanikami, ale za dużo tego trochę.
- 464 odpowiedzi
-
Tak, dziesiątki godzin grindowania na słabych mobach, i w pewnym momencie tracisz kontakt z fabułą i poczucie, że grasz w grę single player. No nie na tym to powinno polegać. Grindowałem setki godzin jak grałem w SWTOR MMO, ale tam to było to było wręcz wymagane z założenia. Twórca Stellar Blade chciałby, aby druga część wydana została w 2027 roku, jednak gra wciąż znajduje się w fazie badań i rozwoju, więc nie jest to pewne. Zespół początkowo przygotowywał DLC, ale rozrosło się ono do takiego stopnia, że postanowiono przenieść je do kontynuacji. Na tę chwilę postępy w pracach nie są zbyt duże, gdyż skupiono się na wersji PC pierwszej części. Kim przyznał, że fabuła Stellar Blade była nieco uboga z powodu ograniczeń produkcyjnych. Zespół musiał zrezygnować z wielu przerywników filmowych ze względu na ich wysokie koszty i ograniczyć się w tym aspekcie wyłącznie do wątku głównego. Ponadto planowano zaimplementować znacznie więcej szczegółów fabularnych, np. wyjaśnienie, dlaczego Eve zmienia stroje. Zdaniem Kima cała historia jest też dość oklepana, gdyż porusza powszechnie występujący temat relacji pomiędzy AI a ludzkością. Twórca zapewnił, że sequel postawi na nieco poważniejszą fabułę, a do tego cechować będzie się znacznie ulepszoną narracją.
- 464 odpowiedzi
-
- 2
-
-
-
Nikt nie twierdzi że było inaczej. Core to były 34 osoby, ale QA, mo-cap, voice acting czy soundtrack szło zewnętrznie. To byłoby nie do ogarnięcia przez tak małą grupę ludzi. Znam takie fatal errory, mam je codziennie w pracy, nazywają się end userzy. Serio, gdzie są gry zwalone tam są zwalone, nie miałem ANI JEDNEGO glitcha, koledzy co grają też kompletnie nic, techniczny majstersztyk.
-
Nie trać czasu na ten ściek. Głupi ja - przepraszam, byłem pewien że piszesz o Veilguardzie Początek to rewelacyjna gra. Jeśli nigdy wcześniej nie grałeś, polecam startować jak Elf Miejski, Krasnolud Szlachcic albo Mag, świetne originy. Mam podobny feeling. Ciężko mi wczoraj w ogóle było zebrać myśli. Kiedyś sobie zrobię raz jeszcze Replicanta/Automatę, bo dla mnie to jest jedna historia, w 2 aktach.
-
Tak jeszcze dodam parę rzeczy, których nie ująłem w recenzji. Ilość pracy włożonej w tą grę jest po prostu niebotyczna. Podczas całej rozgrywki nie miałem ani jednego błędu, ani jednego glitcha, buga, czegokolwiek. Pomimo tego, iż budżet oscylował w granicach 20-25mln dolarów (dla porównania: AC Shadows 250-300mln): - wszystkie postacie główne dostały pełny profesjonalny mo-cap, - znanych aktorów głosowych (Charlie Cox - Daredevil, Andy Serkis - Gollum, Ben Starr - znany aktor głosowy min. Clive FFXVI) z w pełni profesjonalnymi nagraniami studyjnymi (czyli że aktorzy podczas nagrywania widzieli na monitorach sceny, dzięki czemu mogli zrozumieć kontekst i dopasować głos pod scenę, co nie jest stałą praktyką - często aktorzy po prostu nagrywają zdalnie bez znajomości kontekstu, przez co sceny brzmią sztucznie), - przy tak ograniczonym budżecie, udało im się zorganizować zewnętrznie grupę 30 profesjonalnych muzyków, którzy nagrali scieżkę dźwiękową, - nad oprawą graficzną i wszystkimi wizualizacjami pracowało łącznie ok. 10 osób, - gra wystartowała w Day 1 w GP, a zakupić ją można było za 150-170zł w dniu premiery.
-
-
Clair Obscur: Expedition 33 zakończone, na koncie 35h. Gry wideo to coś znacznie więcej niż tylko forma rozrywki. To pełnoprawne medium, które potrafi nie tylko opowiadać historie, ale przede wszystkim – przekazywać emocje, budzić empatię, skłaniać do refleksji. Ich siła nie tkwi wyłącznie w obrazie czy dźwięku, lecz w tym, że pozwalają przeżyć opowieść od środka – być jej częścią, a nie tylko biernym świadkiem. To właśnie dlatego gry potrafią stawać się sztuką. I właśnie w tym miejscu pojawia się Clair Obscur: Expedition 33. 35-godzinna gra, na którą nikt nie czekał. Od studia, o którym wcześniej nikt nie słyszał. Stworzona przez garstkę ludzi, którzy porzucili korporacyjnego molocha, by przypomnieć sobie – i nam wszystkim – czym może być dobra gra. Clair Obscur to nie produkcja, którą się „przechodzi”. To doświadczenie, które się odczuwa. To opowieść – piękna, poruszająca, tragiczna – o stracie, bólu i cierpieniu, ale też o miłości, lojalności i nikłej, ale niegasnącej nadziei. Historia, która przyciąga i wciąga jak bagno, z każdą godziną coraz bardziej zatapiając nas w emocjonalnej głębi. Wszystko tutaj działa w harmonii: przepiękna oprawa wizualna, nastrojowa muzyka, która idealnie współgra z tym, co dzieje się na ekranie, i dialogi wypowiedziane przez aktorów z niezwykłym wyczuciem – zarówno tych znanych, jak i zupełnie nowych twarzy. W grze nie ma przypadkowych postaci. Każda z nich ma coś do powiedzenia, każda odgrywa ważną rolę. Zadziwiające jest to, że mimo iż gra powstała we Francji, Clair Obscur nie ulega modnym, politycznym kalkulacjom, nie próbuje przypodobać się modern audience poprzez nachalne przesłania. Jest autentyczna i szczera – co w dzisiejszych czasach samo w sobie jest powiewem świeżości. Nie ukrywam – jestem świeżo po zakończeniu tej historii i nadal czuję, że targają mną emocje. To jest bardzo smutna gra, i od razu uprzedzę fanów lekkich i przyjemnych historii - nie znajdziecie tutaj nic dla siebie, bo tutaj nie ma nic wesołego ani nic śmiesznego, nie ma tutaj też żadnego happy endu. I chociaż mechanika walki nie była moim ulubionym elementem – nie była zła, ale też nie błyszczała – po raz pierwszy od 2017 r., daję grze notę całościową 10/10. Nie dlatego, że każdy aspekt tej gry jest perfekcyjny – bo nie jest. Daję za całokształt - za ten pięknie wykreowany świat, za tą rewelacyjną i bardzo poruszającą historię, za świetnie napisane postacie, za topowo zrealizowane cutscenki, za muzykę, za voice acting, za Esquie… Zakończenia… Widziałem oba. I długo ich nie zapomnę. Ten moment, gdy Cieszę się, że kupiłem tą grę. Cieszę się, że wsparłem tych ludzi swoim portfelem. Bo jeśli to, co stworzyli teraz, to dopiero początek – to ja chcę widzieć, dokąd jeszcze potrafią nas zabrać.
-
Koniec.
-
Tak po prawdzie tutaj nie ma pobocznego contentu (pomijam te absurdalne questy plażowe), tylko opcjonalni bossowie dosłownie wszędzie, ewentualnie notatki z poprzednich ekspedycji. Dopiero w 3-cim akcie dostałem 2 realne questy poboczne do zrobienia. Ale będąc szczerym to jest totalnie na plus, bo cały czas jesteś mocno skupiony na fabule, i to działa pod kątem emocjonalnym. Im mniej rozpraszaczy, tym lepiej.
-
Tak, grałem w Demon Souls, miałem problem już na etapie prologu/1 aktu. Miałem też możliwość zagrać w Eldena jakiś rok temu, po 20 minutach miałem dosyć. To jest po prostu kompletnie nie mój typ gameplaya, nie bawi mnie to ciągłe naciskanie przycisków w odpowiednim momencie żeby uniknąć, odskoczyć, skontrować itd. bo jak się nie uda to kwik i od nowa. Rozumiem, że ludzie czerpią radość z tego typu wyzwań, ale mnie to jedynie frustruje. Wolę bardziej tradycyjne systemy walki, oparte na rozwiązaniach typowo rpg'owych, czy walki turowe, gdzie podstawą jest strategia, taktyka lub odpowiednie wykorzystanie umiejętności/pola walki.
