Skocz do zawartości

bergercs

Użytkownik
  • Postów

    1 106
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez bergercs

  1. Jeden bok L jest w miarę do ogarnięcia - przy dwóch to masakra.
  2. A jeszcze zarobki/cena samochodu - wszelki ezawody, gdzie "coś się umie" - remonty, lekarz, adwokat, mechanik, dentysta, blacharz, elektryk itd - to są zarobki po kilkanaście tys/msc. Więc upraszczając najwięcej do narzekania mają, którzy myślą, że sukcesem jest być korposzczurem w krawacie. A ceny aut - jeśli uwzględni się samą wartość pieniądza i doliczy to czego kilka lat temu w autach nie było (asystenci, obsługa głosem, ekrany dotykowe, matriksy, DSG 7-9 biegów itd) to wychodzi, że zdrożało nie aż tak bardzo. Sami podajecie "wypasy", moc itd - lista życzeń wielokrotnie przekraczająca to, co było w ogóle możliwe do zdobycia kilak lat temu w samochodach. No chyba, że chcesz ten blat zamówić tam gdzie reszta mebli, żeby mieć 25 lat gwarancji na komplet - a jednocześnie np nie chcesz dopłacać dodatkowych 5k za te blaty /do dotychczasowej dopłaty +/- 1800/. ja wiem, że niektórzy granit mają, ale mnie nie stać bo im musiałem zapłacić za obsługę prawną
  3. No to teraz spróbuj z blatu 63cm zrobić 77 lub 72 cm głębokości - tak aby się nie było widać łączeń, nie złamał pod obciążeniem ani nie rozpuchł od wody.
  4. Tak, z pewnością. Za około 30 godzin mojego dostałem rachunek na około 46k zł. Wejdź sobie na Otomoto - w okolicy 150k jest sporo ciekawych nowych aut a chwyciliście się jakiegoś kuroka skonfigurowanego na maxa. Bo taką się ni da jeździć. Ta sama grupa I ta Ford Nissan więcej mi się nie chce marnować czasu.
  5. Na jednej ścianie mam normalnie 63, natomiast w L jeden bok 77, drugi 72. Te "głębsze" łączone śrubami rzymskimi i klejem wodoodpornym - mega trudna i upierdliwa robota (jeśli oczywiście ma to być zrobione dobrze). Zaleta takich głębokich - w rogu L stoi airfyer, robot kuchenny, czajnik elektryczny i totalnie "nie zajmują miejsca".
  6. Chyba jednak nie muszę czekać - bo nie ma pewności, czy te wynalazki tyle przetrwają. Nie wiem z jakiego translatora korzystałeś, ale "Rust king" to nie "podwójny ocynk". Próbujcie dalej, bo tak jak totalnie zlewałem temat chińskich aut, to w ciągu kilku godzin pomogliście mi utwierdzić się w przekonaniu, że to totalny szajs. Chyba, że dla kogoś "motoryzacja" to jak największy ekran w środku.
  7. Uwierzę za 3 lata. Bo jak na razie to jedyne co oglądałem z chińskiego od spodu to dwuletniego pickupa, który był przeżarty jak 16 letni Citroen.
  8. 2 armia świata w pełnej krasie.
  9. 10cm krótszy od tamtego Jajca (nawet nazwy nie mogę zapamiętać). Przejrzałem kilka testów: " Nie jest to król układu kierowniczego i maharadża płynności działania skrzyni biegów również nie maczał tu swych królewskich palców. Skrzynia potrafi się buntować przy próbach dynamicznego ruszenia, a kierownica po skręcie niezbyt chętnie powraca do pierwotnego prowadzenia. I to jest rzecz, uważam Pawle, do której trudno byłoby ci się przestawić po przesiadce z twojej Skody. Europejski klient jest przyzwyczajony, że nie ma już samochodów, które robią takie dziwne rzeczy. Niechęć do powrotu do jazdy prosto jest obecnie w tej części świata niespotykana. A chińskie samochody, jeszcze, podkreślmy słowo "jeszcze", takie dziwne rzeczy robią. Ale Kia Rio kiedyś prowadziła się jak balia na kołach, aż w końcu stała się normalnym, europejskim samochodem. To może być kwestia czasu. Żeby jeszcze lepiej zobrazować różnice w stosunku do obecnej europejskiej motoryzacji, zapytam, czy DSG w Skodzie potrafi szarpnąć? Potrafi, zdarza się, na zimno nawet dość wyraźnie. Ale tam są to wypadki przy pracy, w Jaecoo 7 jest ich więcej i są wliczone w codzienną robotę. Różnica w liczbie wypadków jest mniej więcej taka, jak na budowie z cotygodniową i coroczną kontrolą BHP. Na budowie oprócz spadania z rusztowania również się pije. Śmiem twierdzić, że pomiar zużycia paliwa przez komputer pokładowy to nie jest najlepiej opanowana sprawa przez niektóre azjatyckie koncerny. Przez ten też. Nawet nie wiem, czy przywoływać wyświetlane wartości, bo są mało prawdopodobne. Przy prędkości 120 km/h wynik był bliski 9 litrów i to może być wartość prawdziwa. Ale w mieście po przejechaniu 2 km na zimnym silniku, widywałem wskazaniu typu 7 litrów. To już jest kompletna bzdura. Skoro w żadnym aucie silnik 1.6 oznaczany jako T-GDI nie palił zbyt mało, to nagle w tym nie zaczął i to jeszcze z napędem na cztery koła. W Skodzie Karoq z dwulitrowym silnikiem benzynowym i również z napędem na obie osie widywałem znacznie niższe wartości, a z takim napędem nie jest to przecież pojazd stworzony do niskiego zużycia paliwa. Jaecoo 7 pali sporo i oszukuje, że tego nie robi, przynajmniej w początkowej fazie jazdy. Ale jest jeszcze jedna sprawa. Ładowność tego auta jest tak niska, że jeśli ktoś chce jechać nim w pięć osób, to każda z nich może ważyć maksymalnie 62,8 kg, bez bagażu i bez ubrań. Jakim cudem to ma homologację jako samochód 5-miejscowy, nie wiem. -------------------------------- Z drugiej strony barykady stoi system multimedialny oraz cała elektronika, która niemal na każdym kroku testuje cierpliwość nie tylko kierowcy, ale i pasażera. Albo coś nie działa, albo działa źle. Fizycznych przycisków w kabinie nie uświadczycie. Wyjątek stanowi podgrzewanie przedniej szyby i wywołanie ekranu klimatyzacji. Ta działa w osobliwy sposób. Niezależnie od ustawionej temperatury, z nawiewów zawsze leciało ciepłe powietrze. W pierwszej chwili pomyślałem, że układ się zepsuł. Wystarczyło przełączyć temperaturę na "LOW", by zaczęło dmuchać zimnym powietrzem. Bardzo zimnym. Podwyższenie temperatury na 16 stopni skutkowało dostarczeniem ciepła. Układ miał więc dwa tryby działania – albo jest ci gorąco, albo ubierz się w polar, czapkę i szalik, to może nie zmarzniesz. Dodam, że klimatyzacja miała coś, co nazywało się "tryb inteligentny". Ciekawe... Jedną z moich ulubionych czynności jest zmiana głośności. Jeśli nie znacie "triku" z wysuwanym od góry "panelem" na ekranie (który raz wysuwa się poprawnie, raz nie), dokopanie się do menu dźwięku zajmie pasażerowi aż 5 ruchów. O ile wie, gdzie klikać. Poprosiłem kilku pasażerów, by bez podpowiedzi zmieniły głośność – żaden nie zrobił tego w czasie krótszym, niż minuta, a były wśród nich osoby interesujące się motoryzacją. Wywołanie czegokolwiek wiąże się z oderwaniem wzroku od drogi i grzebaniem w bardzo rozbudowanym oraz niekoniecznie szybko działającym menu.Jeśli zaczniecie to robić, w ułamku sekundy system monitorujący uwagę kierowcy zacznie was rugać, że nie patrzycie na drogę. Jest to świetny przykład rozwiązywania problemu, który samemu się stworzyło. Jak można nie patrzeć na ekran, jeśli producent zamknął tam 98 proc. funkcji? Wystarczy, że zerkniecie na cyfrowe zegary, a system już wyśle odpowiedni komunikat. Chcielibyście to wyłączyć? Nie ma takiej opcji. Czemu? Nie wiadomo. Przedstawiciel marki początkowo zasłaniał się kwestią homologacji, ale powód musi być inny. Faktem jest, że przepisy wymagają każdorazowego wyłączenia systemu po odpaleniu samochodu, ale jeszcze nie spotkałem się z całkowitym brakiem możliwości wyciszenia tych ostrzeżeń. Asystent martwego pola nie tylko zasygnalizuje wam obecność samochodu, gdy tam faktycznie będzie, ale też w losowych momentach, niezależnie od warunków na drodze. Z kolei asystent znaków drogowych wydaje się symulatorem gry w lotto. Raz pokaże ograniczenie do 30 na ekspresówce, raz do 120 w mieście. Zagadkę stanowi również działanie systemu ostrzegającego przed najechaniem przez inny pojazd. Alarm o zagrożeniu pojawiał się, gdy inny samochód mnie wyprzedzał. Działanie systemu utrzymywania na pasie ruchu określiłbym już jako poważnie zagrożenie. Ilekroć zmieniałem pas po wyprzedzeniu i wracałem między linie, układ gwałtownie szarpał kierownicą tak, bym dojechał do prawej krawędzi. Sytuacja miała też miejsce, gdy jechałem swoim pasem i daleki byłem od przekroczenia lewej linii. Szarpnięcia były na tyle mocne i gwałtowne, że mogłyby przestraszyć innego kierowcę, gdyby jechał prawym pasem. W takich momentach, mając w pamięci "ostrzeżenia" o rzekomej przewadze technologicznej Chińczyków, ogarnia mnie pusty śmiech. Liczba niedoskonałości, błędów czy braków w funkcjonalności jest trudna do zliczenia. Dawno nie obcowałem z tak powolną i mozolnie pracującą skrzynią. Problem musi leżeć w zestrojeniu i oprogramowaniu napisanym przez chiński koncern. Zapewnienie producenta o "błyskawicznych zmianach biegów w czasie 0,2 s" można włożyć między bajki. Być może samo przesunięcie zębatek faktycznie tyle trwa, ale czas od wciśnięcia pedału przyspieszenia, do faktycznego zwiększenia prędkości, można mierzyć w sekundach. 40-letnie, klasyczne automaty zmieniają biegi szybciej, niż przekładnia w "siódemce". Jeśli natomiast skusiliście się na Jaecoo 7 ze względu na cenę, zaoszczędzone pieniądze roztrwonicie przy dystrybutorze. Samochód pali absurdalne wręcz jak na tę klasę ilości paliwa. W mieście trudno zejść poniżej 10 l/100 km nawet przy oszczędnej jeździe. Na autostradzie musicie liczyć się z wynikiem dochodzącym do 11 litrów na każde 100 km. Z kolei ograniczając prędkość do 120 km/h można zejść do poziomu niespełna 8,5 l/100 km. Nie powiedziałem wam jeszcze najlepszego. Komputer pokładowy Jaecoo będzie was mamił znacznie mniejszymi wartościami. Już tłumaczę. Komputer pokładowy, za każdym razem po zresetowaniu pokazywał już po przejechaniu 100 m jedną z dwóch wartości – 7 lub 7,5 l/100 km. Prędkości oraz chwilowe zużycie, nawet jeśli to sięgało 10-11 l/100 km, nie miały przy tym znaczenia. Co więcej, producent na swojej stronie obiecuje spalanie na poziomie właśnie 7,5 l/100 km. Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię. Jaecoo 7 waży "na sucho" 1599 kg. Dlaczego o tym wspominam? Bowiem według danych jego maksymalna dopuszczalna masa wynos 1922 kg, co daje nam ładowność na poziomie 323 kg (314 kg w wersji AWD). Oznacza to, że nie możemy zabrać na pokład kompletu dorosłych pasażerów bez przekraczania limitów. Ba. Nie zabiorę nawet trzech roślejszych kolegów. O bagażu nie wspominając. Przed ostateczną decyzją zalecam spacer po salonach, by zorientować się w ofercie konkurencji. W wielu przypadkach można liczyć na spore rabaty względem cennikowych kwot. Czasem nawet i bez nich może się okazać, że chiński SUV, w tym przypadku Jaecoo 7, wcale nie wychodzi tak korzystanie, jak podpowiadałby stereotyp. Najlepszym przykładem jest Seat Ateca. Choć wymiarowo jest odrobinę mniejszy, niż "siódemka", wcale nie oferuje mniej miejsca w kabinie. Porównywalny wyposażeniowo wariant, ze 150-konnym benzyniakiem i dwusprzęgłową przekładnią z prawdziwego zdarzenia kosztuje 131,7 tys. zł. Analogiczna Škoda Karoq – 133 tys. zł (lub 151 tys. zł z lepszym wyposażeniem). Wymienieni konkurenci mają w zanadrzu jeszcze trzy zalety – rozbudowaną sieć serwisową, możliwość zabrania na pokład kompletu pasażerów z bagażem oraz znacznie lepszą wartość rezydualną. Według prognoz Auto-Katalog, Seat, Skoda i Hyundai stracą na wartości w ciągu trzech lat ok. 43-46 proc. wartości początkowej. U Jaecoo jest to blisko 60 proc. -------------------------" Czytając wychodzi, że to właśnie wyposażenie jest jego największą wadą. Wszedłem na stronę Forda - Focusy zwykłe i kombi ST-Line 155 koni po około 120k zł. Kurde - Kuga Titanium 2.5 180 kucy w okolicy 150k
  10. Kia - za 150 Xceed GT Line - ze wszystkim an pokładzie W chińczykach (wszystkich) masz jakieś 1.5. w tamtym jajcu 147 koni i jakieś 11 do setki. Ogólnie wykreślając VAGa (i resztę premium DE - i nie DE, ale te chinole mimo wyposażenia też żadnym premium nie są) zapewne w okolicy tych 150k znajdzie się sporo dobrze wyposażonych samochodów - tylko nie będą miały wielkiego chromowanego grilla i nie będą przypominały Lincolna. Tyle w temacie.
  11. Na szybko bo wyszukiwarka otomoto się wysypuje - w okolicy 150k zł mamy: Renault Arkana Mild Hybrid 140 w opcji Esprit Alpne: alu 19", skóra (eko) z alcantarą, audio Bose, doposażony o pełen pakiet asystentów parkowania, w tej wersji w standardzie mapy Europy, ładowanie indukcyjne, oczywiście Android i Apple car, fotele elektryka i podgrzewane, czarna podsufitka, podgrzewana kierownica, światła LED, od groma asystentów (pasa, odległości, parkowania, wykrywania pieszych i rowerzystów itd), HF itd itd. Do tego szybsze i oszczędniejsze od chińczyka. No ale Francuz... Chciałem jeszcze skonfigurować KIA ale długo schodzi. Przerwa. Jeszcze Autral - za 150k wersja Techno, 160 koni, navi, podgrzewana przednia szyba, 19 cali, audio Arkany, podgrzewane fotele, kierownica, LED itd itd.
  12. Teraz spojrzałem w dane techniczne - po zdjęciach myślałem , że ten "wypasiony Chińczyk" to duże auto - auto jest mniejsze (zarówno zewnątrz jak i rozstaw osi) od Dacii Bigstera. W Bigsterze po doposażeniu na maxa uzyskacie poniżej 140k samochód z bardzo udanym 1.3TCE i LPG, które będzie miało tylko kilka pierdół mniej od tego chińczyka (które to pierdoły na dzień dobry działają tak sobie o po 2-3 latach pewnie w ogóle przestaną). Serio uważacie za wypas jakąś ekoskórę plus elektrycznie podnoszoną klapę, do której siłowniki będą po 3 kafle sztuka?
  13. Niekoniecznie - np te chodziły po +/-1800 teraz następca /praktycznie identyko oprócz nazwy/ około 2600, więc tam kilkadziesiąt % dorzucili. Przede wszystkim 4 to podstawowe modele, czyli technologia, która dawno temu "się zwróciła" i teraz i tak mają na tym spory zarobek (kiedyś brylował w tym Canon - stare 6-7 letnie matryce włożone w nowe body , nowe oznaczenie modelu i cyk zamiast 900zł to 1600). Mój LG w ciągu 2 lat poszedł na 4600 (LG jest dobrym przykładem szaleństwa cenowego - w "normalnej" kasie zostały tylko 2 czy 3 modele - e klepane w Turcji, pozostałe to właśnie kilkadziesiąt % w górę). Ja na Renacie we wrześniu będę wiedział ile cały pakiet (ostatnie 3-4 lata okolice 1600zł za OC+AC + Assistance), ale "drugie" auto bez AC to zawsze widełki 300-400 to teraz okolice 600. Tyle dobrego, że z Mubi poprzednio korzystała żona, teraz Shrek jest na nas wspólnie więc chociaż załapałem się na 100 zwrotu (przelew przyszedł 2 albo 3 dni temu). Lakierowanie elementu to obecnie 800-1200zł - było po 400-600, więc chociażby to muszą sobie odbić ubezpieczalnie.
  14. Bo może się to skończyć jak z ze starymi Ssan.ujami (czy jak to zwał) - brak jakichkolwiek części. Sprawdziłem to J7 - jest od ponad roku na rynku: nie ma do tego totalnie nic, nawet filtrów: jesteś skazany na przepłacanie w ASO - bardzo szybko możesz przebić cenę europejczyka. Spojrzałem w pierwszy lepszy test: "Nie powinno zająć to dużo czasu, gdyż sam system nie jest przesadnie przeładowany. Jest za to w 90% dobrze przetłumaczony – miejscami znajdziemy chochliki lub po prostu brak języka polskiego." - narzekacie na system w Xiaomi, ale krzaczki w menu auta już są super. "Największa bolączka związana z obsługą systemu testowanego JAECOO 7 odnosi się do ergonomii. Znakomitą większość funkcji samochodu obsługujemy z poziomu ekranu, który jest ogromny, a mimo wszystko taki panel z klimatyzacją chowa się po uruchomieniu Android Auto/Apple CarPlay. Możemy wywołać go gestem, ale nie zawsze działa on idealnie. Jest też przycisk na tunelu środkowym, ale… ten znowu wyłącza AC" - no dopracowana bryka. " Ponownie spotykamy się z sytuacją, gdzie producent nie wykorzystał potencjału dużego obszaru roboczego, a sam efekt przewijania jest bardzo ociężały. Do tego dołóżmy nie do końca aktualne bazy. O ile w przypadku dróg tylko tych pomniejszych brakowało, tak punkty POI, ewidentnie nie są aktualizowane zbyt często, gdyż bez trudu znalazłem sklepy i stacje benzynowe, które od dawien dawna nie istnieją." - na sztukę zrobione, ale jest wypas. "Ogólnie rzecz biorąc, wszystko jest proste i zrozumiałe, ale sama obsługa bywa irytująca. Domyślnie przyciski na kierownicy obsługują tempomat, więc musimy najpierw kliknąć centralny klawisz, aby wywołać zarządzanie cyfrowymi zegarami. Na wykonanie kolejnej akcji (przełączenia widoku) mamy dosłownie 2 sekundy. Jak nie zdążymy, to przestawimy sobie tempomat lub po prostu go wyłączymy. Co gorsza, czasami ten kontekst potrafi się przełączyć w trakcie przeglądania komputera pokładowego, bo np. zmieni się odczyt prędkości ze znaków." - taaa. "AECOO 7 wspiera system dostępu bezkluczykowego....Możemy też z jego pomocą zamknąć samochód i warto to robić, bo kilka razy zdarzyło mi się, że po odejściu JAECOO nie zaryglował zamków, a powinien." - ważne, że tanie, działać nie musi. "Oczywiście bagażnik także wspiera system dostępu bezkluczykowego i dodatkowo klapa może podnosić się w sposób „inteligentny”. Tylko przyznaję się bez bicia, że raz przez cały okres 2-tygodniowych testów udało mi się poprawnie wymusić takie otworzenie. W teorii piąte drzwi powinny podnieść się bezdotykowo, gdy będziemy w ich pobliżu, ale ewidentnie jeszcze firma musi dopracować to rozwiązanie." - kolejny wypas co to prawie działa. "Praktycznie żadnych uwag nie mam do foteli JAECOO 7. ... Trzymanie boczne jest minimalne, ale umówmy się, że nie jest to auto do dynamicznej jazdy." - to jest auto do pokazywania się a nie do jazdy. "Przechodząc do kierownicy JAECOO 7, docenimy wygodny, gruby wieniec, który został podcięty od spodu. Jest on także podgrzewany, aczkolwiek z tą funkcją nie potrafiłem się porozumieć na wiele sposobów. Rzadko, bo rzadko, ale zdarzało się, że w ogóle nie mogłem jej włączyć. Jak już się udało, to samo grzanie jest bardzo delikatne i z czasem, dosłownie po kilku minutach, nie wiadomo dlaczego, samo się wyłączało." - no qrwa Itd Nie wiem czy korzystaliście z "chińskich wypasionych smartfonów" - na papierze wypasione a w rzeczywistości.... I taka na razie jest ta chińska motoryzacja. No ale wypas jest i uj. A najgorsze - uwalenie motoryzacji innej niż chińska - a wtedy będą mogli sobie wołać 500tys za takie coś - bo nie będziesz miał wyboru.
  15. Bo Dacią za 120k to wstyd.... Ceed to nie suv, którego sąsiad będzie zazdrościł. Sportage za 133k nie będzie miał skóry, a tylko bidok jeździ na szmacie. Itd.... Kiedyś było kupowanie 15 letniego A6 w Sline, żeby po wozić dziecko do przedszkola, teraz trzeba chińskie wynalazki, bo wyglądają na droższe niż są w rzeczywistości.
  16. Ty w ogóle kojarzysz o czym jest dyskusja - ceny PRODUKTÓW Z EUROPY a ceny Z CHIN. Napisz może do Tuska, że chciałbyś dupić 6 dni w tygodniu po 14 godzin żeby ktoś na innym kontynencie mógł kupić twoje produkty taniej niż klepane na tamtejszym rynku. Ponadto nie porównuj 1:1 ceny np TV - bo najwięcej kosztuje opracowanie nowej technologii i uruchomienie produkcji - w pewnym momencie gdy to się zwróci, to można zejść z cenami, bo to już wtedy na siebie zarabia - tyle, że pojawia się kolejny model, który jest kilkadziesiąt procent droższy i sprzedawany równolegle z poprzednim (tv z 12k spada na 8k a następca startuje od 13k), podobnie np telefony. Przy samochodach klienci co trzy lata (zamiast np 7-8 jak w latach 90%) "wymagają" nowego modelu- wdrożenie go kosztuje krocie a nawet jeśli poprzedni byłby produkowany równolegle z nim to nikt nie kupi "bo stary model". Sami konsumenci napędzają tą karuzelę.
  17. Poszło o kilkadziesiąt % - tyle, że większość tego jest produkowana w CHINACH.
  18. Nie przekłamuj jego słów. Usuń tamte kłamstwa. albo niech moderacja ro zrobi - ewentualnie chciałbym wiedzieć, dlaczego na tym forum tolerowane jest rozpowszechnianie ruskiej propagandy pod płaszczykiem "wolności słowa"? Najwięcej na zamknięciu stracą ruSSkie bo zniknie im kolejne miejsce, gdzie mogą bezkarnie siać dezinformacje i rozpowszechniać kłamstwa tej faszystowskiej kloaki jakim jest roSSja.
  19. Co by to nie było, na pewno jest lepsze niż jaki paździerz przywalony chamskimi wkrętami. Istnieją przecież kleje, taśmy dwustronne (3M) itd - a tam doj..ne jak sztacheta pod wiejską remizą. Brakuje do kompletu szyberdachu zrobionego z obsranej deski klozetowej.
  20. Tyle, że porównywanie POLSKICH ZAROBKÓW do cen samochodów, które NIE SĄ PRODUKOWANE W POLSCE nijak ma się do odnoszenia się do chińskich aut (zresztą samo to zarobków poszła o 90% - więc już sami pracownicy w polskich aso już kosztują w diabły więcej, podobnie energia, części itd).. Tam w pajączku masz kluczowe - chiński rząd ładuje kasę w dotowanie ich motoryzacji, żeby wyrwać większość światowego rynku. Tylko, że jak do tego dojdzie to te chińskie auta będą kosztowały x razy więcej - i nie będziesz miał alternatywy, bo "Dacia i KIa " przestaną istnieć. Edit; drugi :-) Ja uwielbiam to polskie "chcemy zachodnich zarobków, ale wydawać po polsku".
  21. No słuchałem: https://www.primeminister.gr/2024/02/26/33749 Teraz wskaż moment, w którym twierdzi, że Polska chce wysłać wojska - czekam.
  22. Tego już nie doczytałeś, czy celowo manipulujesz?" : "Na stronie kancelarii premiera Grecji znajduje się nagranie z wypowiedzią szefa rządu po rozmowach w Paryżu i jego transkrypcja w wersji greckiej i angielskiej. Rzeczywiście pod koniec wypowiedzi padają słowa cytowane przez polski i grecki portal: "ponieważ słyszałem różne komentarze od moich kolegów, moich odpowiedników, na temat kwestii, które mogły być omawiane na konferencji, chcę państwa zapewnić, że nie ma mowy o wysłaniu sił, europejskich sił NATO, na Ukrainę. Kwestia, która nie dotyczy Grecji i, jak sądzę, nie istnieje dla zdecydowanej większości naszych partnerów". Po czym dziennikarz zadaje pytanie: "Czy poruszono kwestię armii europejskiej?" Grecki premier odpowiada: "Jak powiedziałem, nie ma takiego problemu i myślę, że ta debata również odwraca naszą uwagę od istoty naszych wysiłków na rzecz praktycznego wsparcia Ukrainy w tej chwili. Dziękuję bardzo". Na tym kończy się wypowiedź premiera i jego spotkanie z dziennikarzami. Nie ma więc słów o tym, że w trakcie szczytu "ujawniły się kraje", które chcą wysłać swoich żołnierzy na Ukrainę. Również grecki premier nie wymienia żadnych nazw. Tak więc i Magnapolonia.pl, i Sebastian Pitoń manipulują wypowiedzią szefa greckiego rządu." Usuń to g..o, które wrzuciłeś bo kolejny raz rozprowadzasz kłamstwa nt Polski.
  23. Przeczytaj cymbale co zalinkowałem - ewentualnie - czy moderatorzy mogą łaskawie usunąć fałszywe informacje rozsiewane przez tą ruską onucę, skoro wprost jest udowodnione, że ignoruje dowody, na fałszywość jego bredni?
  24. Może choć raz sprawdź brednie, które rozpowszechniasz. Czy cyrylicą wrzucić, żeby dotarło?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...