Oczywiście, że za niewinność!
Chciałem dobrze, a wyszło jak zawsze.
A tak całkiem serio to miałem kuriozalną sytuację.
Jadąc do rodziców pokonuję od lat przejazd kolejowy w Skarżysku-Kaminnej. Dojeżdżając do niego, kiedy byłem już blisko sygnalizatora, ten zaczął migać. Zamiast szybko przejechać i zapomnieć o sprawie, chciałem być przykładnym obywatelem i zatrzymałem się. Los chciał, że w taki sposób, że sygnalizator miałem na równi ze słupkiem A mojego auta. Stałem przykładnie oczekując opuszczenia rogatki i ... widziałem jak ta opada prosto na górną krawędź szyby. Z tyłu masa samochodów, więc nawet nie mogłem wbić wstecznego i uciec ten metr w tył. Stałem jak ciul czekając na podniesienie rogatki, ale ta oczywiście postanowiła tkwić w swym położeniu na moim aucie. Żona wyskoczyła i szybko ją podniosła, a my pojechaliśmy dalej zgłaszając jej potencjalne uszkodzenie na 112.
No i takim oto sposobem zostało mi przyklejone wjechanie na przejazd kolejowy na czerwonym świetle.
Dostałem wezwanie na swój komisariat, ale miła Pani dzielnicowa nie informowała mnie o tym, że mam dostać mandat z komendy w Skarżysku, a jedynie złożyć zeznania w sprawie zdarzenia.
Pomyślałem, że wszystko opowiem, wybronię się rogatką opuszczaną pod dziwnym kątem (nieprostopadle do przejazdu kolejowego), wspomnę o niewyznaczonej linii zatrzymania, okażę skruchę i się rozejdziemy w zgodzie.
Niestety miałem tylko dwie opcje na stole - mandat, albo sąd
Gdybym najnormalniej na świecie nie zahamował, a przejechał to nie byłbym teraz odchudzony o 2000zł i 15pkt karnych, bo nikt by zapisu kamer nie przeglądał.
W taki oto sposób zostałem drogowym przestępcą.
Sami oceńcie jak to cholerstwo jest oznaczone:
Mapka przejazdu